Przemysław Radzik, zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów, zapowiada publicystce proces karny ze słynnego artykułu 212 oraz proces cywilny o ochronę dóbr osobistych. Oba procesy wydają się kuriozalne, gdyż chodzi o zwykły błąd. Cała akcja wygląda na chęć dołożenia dziennikarce, która krytykuje „dobrą zmianę” w sądach

Przemysław Radzik oba procesy przeciwko publicystce „Polityki” Ewie Siedleckiej zapowiedział w piątek, 21 czerwca 2019, w komunikacie na stronie rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów uważa, że dziennikarka pomówiła go podając nieprawdziwe i naruszające jego dobra osobiste informacje, „które poniżają mnie w opinii publicznej i narażają na utratę zaufania potrzebnego dla sprawowania godności sędziego oraz pełnienia funkcji Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych”.

Chodzi o felieton „Co wolno księdzu, nacjonaliście, neosędziemu…” opublikowany na internetowym „Blogu Konserwatywnym Ewy Siedleckiej”.

Pomyliła Radzika z Lasotą

Jak miała poniżyć go i pomówić Ewa Siedlecka? Rzecznik dyscyplinarny dla sędziów ma dwóch zastępców – Przemysława Radzika i Michała Lasotę.

Siedlecka w felietonie napisała, że w państwie rządzonym przez PiS nierówno traktuje się obywateli. Bo wobec jednych umarza się sprawy, a innych – tych, co zadarli z „dobrą zmianą” – karze się lub ściga.

Jako przykład podała m.in. jednego z zastępców rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów. Tak o nim napisała: „Tymczasem rzecznik dyscyplinarny sędziów (…) w 2018 r., prowadząc proces, przesłuchał zgwałconą dziewczynkę pod nieobecność adwokata oskarżonego. To błąd proceduralny, więc przesłuchanie trzeba było powtórzyć. Ale dziewczynka odmówiła składania zeznania po raz drugi. Sprawcy nie można było skazać za gwałt. Sędzia (…) nie poniósł konsekwencji”.

O sprawie pisał 6 czerwca Onet. Siedlecka tylko powołała się na opisany przypadek. Jej pomyłka polegała na tym, że przesłuchanie dziewczynki przypisała Przemysławowi Radzikowi, choć chodzi o drugiego z zastępców rzecznika dyscyplinarnego, Michała Lasotę. I o nim pisał Onet. Żadnego sprostowania ze strony Lasoty nie było.

To zdarzająca się pomyłka pisarska, nie celowa i niezamierzona. Dziennikarka szybko błąd sprostowała. „Pomyliłam nazwiska. Zaraz za to przeproszę” – mówiła OKO.press Ewa Siedlecka.

I faktycznie pod felietonem na jej blogu pojawiło się krótkie oświadczenie: „Przepraszam sędziego Przemysława Radzika za to, że przypisałam mu zdarzenie, którego bohaterem był inny rzecznik dyscyplinarny dla sędziów, Michał Lasota”.

Zapowiedź Radzika jest zaskakująca. Chce bowiem skorzystać ze słynnego artykułu 212 kodeksu karnego, który jest uważany przez dziennikarzy za knebel na media. Zapowiedź obu procesów można odebrać jako próbę wywołania efektu mrożącego u znanej dziennikarki, która od 30 lat pisze o prawie i wymiarze sprawiedliwości. A teraz krytykuje to, co PiS i ministerstwo sprawiedliwości robią z sądami.

Jest też autorką ważnej książki dokumentującej zmiany w sadownictwie za rządów PiS „Sędziowie mówią. Zamach PiS na wymiar sprawiedliwości”.

Siedlecka zrobiła prosty błąd. W takiej sytuacji wystarczyło wysłać do niej prośbę o poprawienie nazwisk lub sprostowanie. To zwykła praktyka w sprawach omyłek pisarskich. Ale Radzik wolał obwieścić światu, że wytoczy proces karny znanej publicystce.

Co ciekawe, w swoim komunikacie o zapowiedzi pozwania publicystki „Polityki” Przemysław Radzik sam przekręcił w jednym miejscu nazwisko Siedleckiej. Napisał o niej Sielecka.

Trzej panowie od ścigania sędziów

Przemysław Radzik i Michał Lasota są zastępcami głównego rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów Piotra Schaba. Wszystkich trzech w ubiegłym roku powołał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

I od razu dali się poznać jako ci, którzy wytaczają postępowania dyscyplinarne sędziom, którzy bronią niezależności sądów i krytykują „dobrą zmianę” w wymiarze sprawiedliwości.

OKO.press pisało o tym wielokrotnie.

Radzik i Lasota zostali też nominowani przez resort ministra Ziobry na prezesów sądów rejonowych. Obaj, również dzięki decyzji resortu sprawiedliwości, orzekają na delegacji w największym sądzie w Polsce – w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Przemysław Radzik choć zajmuje się teraz dyscyplinarkami dla sędziów, w przeszłości sam miał wyrok dyscyplinarny.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Masz cynk?