Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik domaga się podjęcia czynności przez Zbigniewa Ziobrę, nową KRS i rzecznika dyscyplinarnego wobec sędzi Anny Bator-Ciesielskiej. To ona odmówiła zasiadania z Radzikiem w składzie sędziowskim, z powodu pojawienia się jego nazwiska w niektórych mediach w kontekście sprawy Piebiaka

Przemysław Radzik podjęcia „konkretnych czynności” wobec sędzi Bator domaga się w oświadczeniu, które opublikowano późnym wieczorem w poniedziałek 2 września.

Choć jest to oświadczenie Radzika jako sędziego rejonowego, to wydał je na druku firmowym zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów oraz opublikowano je na oficjalnej stronie rzecznika dyscyplinarnego w internecie.

„Zwracam się do Krajowej Rady Sądownictwa, Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego, Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie oraz organów dyscyplinarnych, aby w ramach przysługujących im kompetencji zajęli stanowisko i podjęli konkretne czynności w przedmiocie (..) zachowań sędziego Anny Bator-Ciesielskiej,

uniemożliwiając jej i ewentualnie innym sędziom podejmowanie działań anarchizujących i destabilizujących porządek prawny Rzeczypospolitej Polskiej”, napisał ostro w oświadczeniu Przemysław Radzik.

Sędzia pyta, czy Radzik może dalej sądzić

To jego reakcja na to, co wydarzyło się 30 sierpnia. Tego dnia Radzik miał sądzić w trzy osobowym składzie w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Radzik jest tu na delegacji podobnie jak drugi zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota. Na zastępców rzecznika powołał ich minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Minister powołał ich też na prezesów sądów rejonowych, a potem resort sprawiedliwości wysłał ich na delegację do największego sądu w Polsce.

W piątek 30 sierpnia Przemysław Radzik miał sądzić w warszawskim sądzie po raz pierwszy od chwili wybuchu afery związanej ze zorganizowaną akcją hejtu wobec niezależnych sędziów. Osoby, których nazwiska pojawiają się w korespondencji i screenach zapisów z komunikatorów ujawnionych przez Małą Emi zaprzeczają, że brały udział w takiej akcji. Podobnie uczynił Przemysław Radzik, którego nazwisko pojawiło się w jednej z publikacji „Gazety Wyborczej”. Gazeta pisała, że Radzik miał być uczestnikiem grupy dyskusyjnej Kasta na Whatsappie (miały należeć do niej osoby z ministerstwa sprawiedliwości i z nowej KRS). On i Lasota, który też miał należeć według „Wyborczej” do tej grupy, zapowiedzieli pozwy sądowe.

Sprawa, którą rzecznik miał sądzić 30 sierpnia, została odroczona z powodów formalnych, ale przewodnicząca składu zaskoczyła wszystkich wnioskami dotyczącymi Przemysława Radzika.

Sędzia Anna Bator-Ciesielska uznała bowiem, że jest przeszkoda, by sąd rozpoznał sprawę w składzie z Radzikiem.

Sędzia zarządziła przekazanie akt sprawy do przewodniczącej wydziału w celu przedstawienia innym sędziom pod rozwagę, czy Przemysław Radzik i drugi zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota powinni dalej orzekać w tym wydziale. A jeżeli sędziowie uznają, że nie powinni, sędzia Bator-Ciesielska rekomenduje rozważenie zwrócenia się do „ministra sprawiedliwości, szanownego pana Zbigniewa Ziobry” o odwołanie z delegacji sędziów Lasoty i Radzika.

To nie koniec. Sędzia zapowiedziała też pytanie prejudycjalne do TSUE na kanwie tej sprawy. Chodzi o to, czy minister sprawiedliwości może jednoosobowo decydować o delegowaniu sędziów do orzekania w innych sądach.
Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Radzik wzywa na pomoc ministra i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę

To rozzłościło sędziego rejonowego Przemysława Radzika. W oświadczeniu pisze, że sędzia Bator przekroczyła swoje uprawnienia, bo „bez merytorycznego powodu i bez poddania naradzie kwestii odroczenia rozprawy, wydała, jako Sąd, postanowienie o odroczeniu rozprawy na termin z urzędu, po czym, akcentując swój osobisty pogląd, w kolejnych punkach swojego »orzeczenia«, bez podstawy prawnej zdecydowała o zwróceniu się do wszystkich sędziów orzekających w X Wydziale Karnym Odwoławczym Sądu Okręgowego w Warszawie o opinię w przedmiocie zwrócenia się do Ministra Sprawiedliwości o odwołanie mnie i Pana sędziego Michała Lasoty z delegacji do Sądu Okręgowego w Warszawie, a nadto zapowiedziała skierowanie sprawy na posiedzenie, w celu rozważenia wystąpienia do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniem prejudycjalnym”.

W jego ocenie działania sędzi „stanowiły rażące naruszenie konstytucyjnej zasady trójpodziału władz i zasady legalizmu, a w dalszej kolejności stanowiły o kwestionowaniu ustawowego prawa Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziego do sądu wyższej instancji”.

Radzik uderza w mocne tony zarzucając sędzi „anarchizowanie państwa”, a jej decyzje dotyczące jego osoby uważa, za „niebezpieczny precedens, który może prowadzić do arbitralnego uniemożliwiania wykonywania obowiązków służbowych »niewygodnym« sędziom”.

„Sąd nie jest prywatną własnością sędziego czy grupy sędziów, a oni sami nie są uprzywilejowaną grupą z prawem decydowania o statusie innego sędziego i możliwości wykonywania przez niego obowiązków w sądzie określonego szczebla” – przekonuje Radzik. Zarzuca ponadto sędzi Bator, że naruszyła jego dobra osobiste oraz „nadużyła przysługującej jej władzy sądowniczej i uprawnień przewodniczącej składu orzekającego”.

Dlatego oczekuje podjęcia czynności wobec sędzi przez nową KRS, ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego oraz przez rzecznika dyscyplinarnego.

Całe oświadczenie Radzika tutaj.

Rzecznicy dyscyplinarni od ścigania niepokornych sędziów

Stanowisko Przemysława Radzika to próba zastrzeżenia niepokornych sędziów za wydawane orzeczenia. Sędzia Bator miała prawo podjąć takie decyzje, bo są teraz wątpliwości, czy Przemysław Radzik posiada wszystkie przymioty, które powinien posiadać sędzia, w tym nieskazitelny charakter. Strony mają prawo do procesu przed niezależnych sądem, złożonym z niezależnych i bezstronnych sędziów.

Radzik i Michał Lasota jako zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba dali się poznać jako ci, co ścigają sędziów znanych z obrony niezależnych sądów. Ścigają za wypowiedzi w mediach, orzeczenia, spotkania z obywatelami. OKO.press pisało o tym wiele razy:


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

  1. Jan Helak

    Sąd rzeczywiście nie jest prywatną własnością sędziów, ale też nie jest prywatną własnością Kaczyńskiego i Zera (podniesionego do potęgi). Ale coś mi się wydaje, choć mogę się mylić, że skoro do wyborów zostało już marne 40 dni, to w tej sprawie nic się nie stanie przed 13 października, coby na finiszu kampanii nie generować nowego skandalu.
    Btw, co stanie się po 13 października, to zależy od nas. Nie zostawajmy w domu, każdy głos będzie ważny! Te wybory będą przypominać set w meczu siatkówki, rozstrzygnięty na przewagi przy stanie 40:38 – przynajmniej tak zdają się sugerować ostatnie sondaże.

  2. To prawda, te wybory sa rownie wazne, o ile nie wazniejsze od tych w 1989 r. Wtedy owczesnie rzadzacy i tak i tak wladze by oddali. Teraz mamy sytuacje przeciwna- obecnie rzadzacy nie cofna sie przed niczym, by wladzy nie oddac. Za duzo maja do stracenia.
    Co do Radzika, to bezczelnosc i cynizm ludzi podlej zmiany przekracza wszelkie granice. Probuja ubierac swoje bezprawne dzialania w pozory praworzadnosci. Powinni na zawsze zostac pozbawieni mozliwosci wykonywania jakiegokolwiek zawodu prawniczego

  3. Rafał Kobiec

    Z wprowadzania ,,dobrej zmiany " w sądownictwie wynikła tylko jedna pożyteczna rzecz. Co by nie powiedzieć, to przez całe lata sędziowie wydawali się rzeczywiście trochę jakby hermetyczną kastą ludzi stojących z boku, poza tym politycznym grajdołem. W stosunku do innych grup zawodowych organów ścigania relatywnie znacznie mniej było w ich środowisku przypadków korupcji, innych przestępstw i skandali obyczajowych. Poziomem okazywanej na zewnątrz kultury osobistej i urzędowania odstawali znacząco na plus od ,,średniej krajowej". Cóż, mają ustawowy wymóg ,,nieskazitelnego charakteru". A jak tylko zmieniły się przepisy oraz możliwości i zasady awansów to ,,wyszło szydło z worka". Jak ta przysłowiowa prawda powypływali na wierzch z tego środowiska tacy (przepraszam ludzi o takich samych nazwiskach) Radzikowie, Piebiaki, Przyłebscy, Cichoccy i inni. Mit Następna władza będzie miała za 4 lata z okładem przynajmniej taki pożytek, że będzie wiedziała ,,kto jest kto ' w tym środowisku.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press