Nauczycielowi, który dopuści się czynu pedofilnego grozi więzienie i dożywotni zakaz wykonywania zawodu. A ksiądz? Ksiądz może liczyć na wsparcie biskupa i tuszowanie sprawy. Ofiary wobec Kościoła są bezbronne. Właśnie dlatego potrzebna jest niezależna Komisja. Jan Kanthak, szef gabinetu politycznego Ziobry i rzecznik ministerstwa, udaje, że tego nie wie

Czy jest sens powołania niezależnej komisji badającej przypadki pedofilii w Kościele? Jan Kanthak – szef gabinetu politycznego Zbigniewa Ziobro, rzecznik ministerstwa sprawiedliwości i „jedynka” do Rady Miasta Gdańska z list PiS – uważa, że nie.

8 października 2018 r. w programie „Tak Jest” w TVN24 przekonywał, że temat przestępstw seksualnych próbuje się wykorzystać przeciwko Kościołowi, bo panuje „moda na antyklerykalny atak”.

„Liczy się czyn, a nie zawód” – powtarzał. A mimo to stwierdził, że jeśli taka Komisja miałaby powstać, to powinna badać przypadki czynów pedofilnych wśród nauczycieli, a nie księży.


„Należałoby stworzyć komisje wśród nauczycieli, ktorych jest z pewnością więcej niż księży”.

Jan Kanthak, "Tak Jest" TVN24 - 08/10/2018

Jan Kanthak Fot. Michal Ryniak / Agencja Gazeta


zbity zegar. Kanthak odbija piłeczkę nie zauważając, że to, co w Kościele szczególne to tuszowanie pedofilii. Resort, którego Kanthak jest rzecznikiem poinformował OKO.press, że nie zbiera informacji na temat zawodów przestępców seksualnych.


Odbijanie piłeczki

Problem z pedofilią w Kościele polega przede wszystkim na jej tuszowaniu. O tym naturalnie nie dowiemy się ze statystyk, a ze świadectw ofiar. Podejrzani księża przenoszeni są z parafii do parafii, a ofiary w procesie kanonicznym proszone są o „wybaczenie” oprawcy.

  • Przeczytaj świadectwo Macieja

    Maciej

    Kiedy miałem 10 lat byłem ministrantem. Służyłem często sam do porannych mszy. Po mszy zostawaliśmy z księdzem wikarym sami we dwóch na zakrystii. To zdarzało się wiele razy. Ksiądz podchodził wtedy do mnie, rozpinał mój rozporek i dotykał miejsc intymnych. Dopiero po spotkaniu z przedstawicielką amerykańskiego stowarzyszenia ofiar księży SNAP odważyłem się o tym mówić.

    Zgłosiłem sprawę do prokuratury i próbuję dochodzić swoich spraw w procesie kanonicznym. Przedstawiciel biskupa odpowiedział jednym zdaniem na moje zgłoszenie opisujące ze szczegółami te traumatyczne wydarzenia: „Kapłan, o którym pan wspomina w swoim piśmie, nie należy do archidiecezji poznańskiej”.

    Będę walczył o to, by Kościół oraz księża nie pozostawali bezkarni i zadość uczynili za to co się stało. Ale przede wszystkim będę domagał się, aby chronić inne dzieci, które mogą być przez niego i innych księży krzywdzone. Wiem, że będzie trudno, ale nie odpuszczę. Nawet gdyby sprawa miała trafić do Strasburga. Chodzi o zasadę, by ksiądz czy biskup, którzy popełnili przestępstwo zostali osądzeni i ukarani w świeckim wymiarze sprawiedliwości, jak każdy inny człowiek. Jeżeli kościół zacznie płacić, księża trzy razy się zastanowią, zanim znowu skrzywdzą.

Sprawcy pedofilii  w Kościele – w przeciwieństwie do osób wykonujących inne zawody – skutecznie chowają się za instytucją. Stąd liczba skazanych prawomocnymi wyrokami sądu wciąż nie oddaje skali zjawiska.

7 października 2018 roku Fundacja „Nie lękajcie się” opublikowała mapę kościelnej pedofilii. Z zebranych relacji medialnych wynika, że do tej pory prawomocnymi wyrokami sądów skazano 65 duchownych (czarne punkty na mapie), a kolejnych 59 oskarżono o czyny pedofilne (pomarańczowe punkty). Ofiar, które zgłosiły się do fundacji jest prawie 300. I każdego dnia ich liczba rośnie.

Zaledwie w ciągu 11 dni od uruchomienia mapy pracownicy fundacji zebrali 260 nowych zgłoszeń od ofiar.

10 listopada fundacja zapowiada jej aktualizację.

Co znajdziemy w statystykach?

Biuro Prasowe Ministerstwa Sprawiedliwości twierdzi, że nie posiada danych dotyczących przestępców seksualnych z podziałem na zawody.

W latach 2010-2016 (dane za 2017 rok będą dostępne w listopadzie br.) za przestępstwa seksualne wobec nieletnich (z art. 200 kodeksu karnego) skazano w sumie 5 263 dorosłych.

Największa grupa (aż 5 063) to skazani z par. 1, czyli „Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”.

  • Zobacz art. 200 kodeksu karnego

    § 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania,
    podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
    § 3. Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 4. Karze określonej w § 3 podlega, kto w celu swojego zaspokojenia seksualnego lub zaspokojenia seksualnego innej osoby prezentuje małoletniemu poniżej lat 15 wykonanie czynności seksualnej.
    § 5. Karze określonej w § 3 podlega, kto prowadzi reklamę lub promocję działalności polegającej na rozpowszechnianiu treści pornograficznych w sposób umożliwiający zapoznanie się z nimi małoletniemu poniżej lat 15. 

Za gwałt na osobie małoletniej (art. 197 par. 3 pkt. 2) skazano w latach 2010-2016 dodatkowo 305 osób.

Co ciekawe, w 2013 roku Ministerstwo Sprawiedliwości dysponowało statystykami z podziałem na zawód. Wtedy do mediów wyciekł list od podsekretarza stanu w MS Stanisława Chmielewskiego do marszałka senatu Bogdana Borusewicza, w którym pisał on, że wśród 1 468 przestępców odsiadujących wyrok za czyny pedofilne (statystyka nie obejmuje osób z wyrokami w zawieszeniu) jest:

  • 900 osób nie posiadających wyuczonego zawodu;
  • 70 murarzy;
  • 40 pracowników dorywczych;
  • 30 ślusarzy;
  • 30 rolników;
  • 25 mechaników samochodowych.

„Pozostali osadzeni wywodzili się z innych grup zawodowych. Spośród nich zawód np. inżyniera, lekarza, nauczyciela, pedagoga duchownego wyznania rzymskokatolickiego, wychowawców w placówkach oświatowych, wychowawczych i opiekuńczych, wykonywały pojedyncze osoby” – czytamy w liście.

ZNP: Kanthak podważa zaufanie do nauczycieli

Słowa Jana Kanthaka oburzyły Związek Nauczycielstwa Polskiego. W swoim oświadczeniu związkowcy podkreślili, że „dla osób, które popełniają przestępstwa seksualne, albo też w jakikolwiek inny sposób naruszają prawa dzieci lub działają na ich szkodę, nie ma miejsca w zawodzie nauczyciela”.

Bezpiecznikami dla szkół są nie tylko przepisy kodeksu karnego, ale także oświatowa biblia, czyli Karta Nauczyciela.

  • art. 85 – obliguje dyrektora szkoły od odsunięcia nauczyciela od pracy w szkole, jeżeli istnieje podejrzenie, iż popełnił on czyn naruszający prawa lub dobro dziecka;
  • a art. 76 ust. 1 pkt. 4 – umożliwia komisji dyscyplinarnej nałożenie na nauczyciela kary wydalenia z zawodu; taka kara nigdy nie ulega przedawnieniu, a to oznacza, że nauczyciel nie może wrócić do pracy w szkole.

ZNP uważa, że niczym nieuzasadniona wypowiedź Jana Kanthaka podważa zaufanie społeczne do osób wykonujących zawód nauczyciela.

„Budowanie prestiżu tego zawodu leży w interesie społecznym i winno być obowiązkiem nie tylko Ministra Edukacji Narodowej, ale również innych przedstawicieli administracji rządowej. Swoją wypowiedzią (…) rzecznik dyskredytuje nauczycieli w oczach uczniów i rodziców” – pisze w oświadczeniu ZNP.

Związkowcy domagają się od Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro wyciągnięcia konsekwencji wobec swojego pracownika.

Ciemna liczba molestowania

Wypowiedź rzecznika Kanthaka wpisuje się w samoobronę Kościoła, która polega na rozmywaniu problemu i wskazywaniu, że molestowanie występuje w wielu środowiskach, a nawet, że Kościół – który przecież jest w trakcie oczyszczania własnych szeregów – mógłby tu wystąpić w „awangardzie walki o bezpieczeństwo dzieci” np. w szkołach.

To brzmi jak pełen pychy paradoks, gdy przyjąć, że – jak pokazuje skala przestępstw kleru w Irlandii, Australii, USA czy Niemczech – Kościół instytucjonalny nie potrafi sobie radzić z molestowaniem we własnych szeregach, a wręcz przeciwnie skutecznie rozwija mechanizmy ukrywania okrutnych praktyk wykorzystywania seksualnego.

Nie zmienia to faktu, że molestowanie seksualne występuje w wielu instytucjach, a przede wszystkim w rodzinach. I ciemna liczba cierpienia dzieci  jest trudna do ustalenia, bo środowisko często występuje po stronie sprawcy. Ludziom trudno pogodzić się z tym, że osoba z władzą i autorytetem (nauczyciel, trener, lekarz) mogła zrobić „coś takiego”. Ale ten mechanizm obronny nigdzie nie jest tak silny jak w Kościele, gdzie autorytet sprawcy budowany jest także na wierze.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press