Andrzej Rzepliński nazwał nowe ustawy o Trybunale Konstytucyjnym próbą przekupienia sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli korupcja to proponowanie pieniędzy za określone zachowanie funkcjonariusza publicznego, to prezes Trybunału ma rację - przepisy ustaw przygotowanych przez PiS to przekupstwo


To projekt zasmucający. Zawiera jawnie korupcyjny przepis wobec sędziów.

Andrzej Rzepliński, Krajowy Zjazd Adwokatury, Kraków - 25/11/2016

fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta


Prawda. Projekty ustaw to oferta finansowa za odejście z Trybunału.


Zarzut prezesa Trybunału Konstytucyjnego wobec posłów PiS jest słuszny. W projekcie ustawy wprowadzającej przepisy dwóch innych ustaw – o statusie sędziów Trybunału oraz o trybie postępowania przed Trybunałem – znalazł się zapis, który pozwala sędziom uzyskać istotne korzyści materialne w zamian za określone zachowanie.

Chodzi o art.  10 ust. 1 ustawy, który pozwala sędziom „w terminie miesiąca od dnia jej [ustawy -red.] wejścia w życie, złożyć Prezesowi Trybunału oświadczenie, że (…) przechodzi w stan spoczynku”.

Sztuczka polega na tym, że ten przepis to ostatnia szansa, by sędzia przeszedł w stan spoczynku na dotychczasowych zasadach.

Nowe przepisy o stanie spoczynku, które wejdą w życie wraz z ustawą o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego to kaganiec na byłych sędziów, w którym jednocześnie bardzo ograniczono ich możliwości zarobkowania.



Uciszyć byłych sędziów

Nowy stan spoczynku zawiera m.in. zakaz podejmowania pracy w charakterze innym niż wykładowcy akademickiego oraz umożliwia prezesowi TK wyrażenie sprzeciwu wobec podjęcia przez niego działalności – zarobkowej lub nie – jeśli uzna ją za niemożliwą do pogodzenia z rolą prezesa.

Obecnie sędziowie Trybunału w stanie spoczynku mają prawo do części uposażenia, które otrzymywali jako sędziowie, a poza tym mają prawo m.in. do prowadzenia działalności publicznej – z którego ostatnio byli sędziowie Trybunału korzystali, by bezwzględnie krytykować Prawo i Sprawiedliwość za niszczenie polskiego porządku prawnego. Przykłady można mnożyć:

  • Ewa Łętowska: „Zwycięstwo wyborcze jednej opcji politycznej nie daje jej mandatu do zmiany zasad konstytucyjnych za pomocą ustawy”
  • Andrzej Zoll: „Władza ustawodawcza pozbywa się kontroli nad sobą ze strony władzy sądowniczej, czyli mamy do czynienia z końcem ustroju, który można określić mianem demokratycznego państwa prawa”.
  • Marek Safjan: „Trudno sobie wyobrazić, że w państwie prawa nie są publikowane wyroki Trybunału Konstytucyjnego”.
  • Jerzy Stępień: „To, co robi PiS, to nawet nie jest zamach stanu. To próba rewolucji”.
  • Lech Garlicki: „Opinie Komisji Weneckiej mają ogromne znaczenie w płaszczyźnie politycznej całej Europy”.

Jeżeli PiS nie postanowi złamać również zasady praw nabytych, to sędziowie, którzy przejdą w stan spoczynku już na podstawie nowych przepisów, na takie wypowiedzi nie mogliby sobie pozwolić, ponieważ mogłyby zostać one uznane za naruszenie zasad etycznych, za co będzie im można wytoczyć postępowanie dyscyplinarne i odebrać stan spoczynku.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym