Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wnioski NBP, w których bank domagał się wydania zakazu pisania o prezesie NBP Adamie Glapińskim w kontekście afery KNF. Sąd orzekł, że zakaz byłby sprzeczny z „ważnym interesem społecznym”, bo obywatele mają prawo do informacji

To bardzo ważna decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie. Gdyby sąd uznał racje Narodowego Banku Polskiego, dziennikarze „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka” nie mogliby w artykułach o aferze KNF pisać o prezesie NBP, Adamie Glapińskim. Co w praktyce byłoby cenzurą prewencyjną.

Jak poinformowała OKO.press rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie Sylwia Urbańska, 4 lutego sąd oddalił dwa wnioski NBP o zabezpieczenie w postaci zakazu pisania o Glapińskim w kontekście afery KNF. Sąd oddalił też wniosek o usunięcie z wersji papierowej gazet artykułów o KNF, w których pada nazwisko Adama Glapińskiego.

Sąd w postanowieniach oddalających żądanie NBP uzasadniał, że artykuły nie naruszają dóbr osobistych NBP. Sąd orzekł też, że udzielenie zabezpieczenia na rzecz NBP byłoby sprzeczne z „ważnym interesem społecznym” – pozbawiłoby obywateli prawa do pełnej informacji o szczegółach sprawy KNF i ewentualnych związkach z nią prezesa NBP.

Był jeszcze trzeci powód oddalenia żądania NBP. Sąd Okręgowy uznał, że bank nie może występować z takim żądaniem w imieniu prezesa NBP.

Do rozpoznania pozostał jeszcze jeden wniosek o zabezpieczenie NBP. Państwowy bank złożył ich kilka, ale wcześniej sąd zwrócił jeden z nich, bo miał braki formalne.

A to oznacza, że dziennikarze „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka” mogą bez przeszkód nadal pisać o Adamie Glapińskim w kontekście afery KNF.

Ofensywa banku w obronie prezesa

NBP wnioski o zabezpieczenie złożył na początku grudnia 2018 roku. Bank bronił w ten sposób Adama Glapińskiego, którego nazwisko pojawiało się w kontekście głośnej afery KNF. NBP uznał, że artykuły naruszają dobra osobiste prezesa Glapińskiego. Domagał się od sądu, by ten zakazał „Gazecie Wyborczej” i „Newsweekowi” „rozpowszechniania wypowiedzi naruszających dobra osobiste NBP sugerujących niezgodne z prawem działania organów NBP [czyli prezesa – res.] przez insynuowanie, że prezes NBP uczestniczył w tzw. aferze KNF”.

Kolejne żądanie dotyczyło usunięcia artykułów – które zabolały Glapińskiego – z wydań elektronicznych i papierowych (to drugie żądanie byłoby niewykonalne).

OKO.press pisało o tej sprawie tutaj.

Media wniosków NBP o zabezpieczenie się nie przestraszyły. „Gazeta Wyborcza” w styczniu w artykule ujawniła, że główny podejrzany w aferze KNF Marek Ch. (były prezes KNF) miał zeznać w śledztwie, że to prezes NBP Adam Glapiński zainspirował jego spotkanie z bankierem Leszkiem Czarneckim. To na tym spotkaniu – jak pisała „Gazeta Wyborcza” – miała paść korupcyjna propozycja, której adresatem był Leszek Czarnecki. NBP w sprawie zeznań Marka Ch. nie zabrał głosu, powołując się na to, że w tej sprawie trwa śledztwo w prokuraturze.


Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press