Zatrzymanie Wojciecha Kinasiewicza dokonane przez policję 10 sierpnia 2017 roku było niezasadne i nieprawidłowe - orzekł dziś warszawski sąd. Funkcjonariusze nie mieli podstaw, by trzymać go dwie godziny w radiowozie i nie sporządzili z zatrzymania protokołu. Choć sama czynność zatrzymania była legalna, bo Kinasiewicz odmówił policji pokazania dokumentów

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia rozpatrzył dziś zażalenie Wojciecha Kinasiewicza z Obywateli RP na zatrzymanie przez policję podczas sierpniowej kontrmiesięcznicy smoleńskiej. Został on wówczas siłą doprowadzony do radiowozu na Placu Zamkowym i tam wylegitymowany. Jak wyjaśniał sądowi, policjanci nie zwolnili go po wylegitymowaniu, lecz przez około półtorej godziny wozili samochodem po mieście: najpierw na komendę przy ul. Wilczej, później przy ul. Dzielnej. Łącznie spędził w radiowozie około dwóch godzin, nie mogąc go swobodnie opuścić.

Szef Komendy Rejonowej Warszawa-Śródmieście I, w przesłanych do sądu materiałach przekonywał, że Kinasiewicz nie został zatrzymany. A w ciągu tych dwóch godzin policja wyjaśniała „czy nie dopuścił się on popełnienia wykroczenia z art. 65 k.w.”.

  • TU ZNAJDZIESZ TREŚĆ ART. 65 KODEKSU WYKROCZEŃ 

    Art. 65. § 1. Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania:

    1) co do tożsamości własnej lub innej osoby,

    2) co do swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania,

    podlega karze grzywny.

    § 2. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu lub instytucji, upoważnionej z mocy ustawy do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do okoliczności wymienionych w § 1.

Jeden z funkcjonariuszy, którzy brali udział w akcji zabezpieczania sierpniowej miesięcznicy, zeznawał, że interwencję wobec Kinasiewicza podjęto dlatego, że „krzykiem miał zakłócać interwencję innego patrolu policji”. Podczas interwencji „odmówił podania swoich danych personalnych oraz stawiał bierny opór”. W związku z tym „został przetransportowany do radiowozu w celu wylegitymowania” i tam także odmówił podania danych.

Według relacji policjanta dopiero „w drodze na komendę ujawniono, na skutek przeprowadzenia kontroli osobistej, dowód wystawiony na dane Wojciecha Kinasiewicza”.



Sąd: to było zatrzymanie

Sędzia Jakub Kamiński w dzisiejszym postanowieniu napisał:

„nie może budzić wątpliwości, że czynności funkcjonariuszy policji uniemożliwiające skarżącemu swobodne decydowanie o miejscu pobytu (…) stanowiły zatrzymanie”.

Sąd uznał także, że zatrzymanie to nie było zasadne. „Wprawdzie okres rzeczywistego pozbawienia wolności skarżącego nie był znaczny (nie trwał dłużej niż 3 godziny), jednak w ocenie Sądu Rejonowego nie było konieczności przetrzymywania Wojciecha Kinasiewicza w radiowozie i przewożenia go na komendę”.

Według sędziego Kamińskiego, jeśli prawdziwe są zeznania policjanta uczestniczącego w akcji, funkcjonariusze powinni byli od razu przeszukać Kinasiewicza i wówczas nie byłoby potrzeby wożenia go na komendę. Wtedy ich czynności mogłyby ograniczyć się do poinformowania Kinasiewicza o zamiarze skierowania do sądu wniosku o ukaranie go (w związku z podejrzeniem popełnienia wykroczenia).

A gdzie protokół zatrzymania?

W ocenie sądu zatrzymanie było również nieprawidłowe. Zgodnie z przepisami, policja powinna bowiem sporządzić protokół zatrzymania – zawierający informację o osobie zatrzymującej i zatrzymanej, a także datę, godzinę, miejsce i powód zatrzymania. Zatrzymany powinien zostać poinformowany o przysługujących mu prawach.

Z zatrzymania Kinasiewicza policja nie sporządziła protokołu. Co więcej – uznając, że nie było to zatrzymanie – nie pouczyła go o przysługującym mu prawie złożenia zażalenia do sądu.

Sąd uznał jednak, że sama czynność zatrzymania nie była nielegalna, bo nastąpiła w związku z odmową pokazania dokumentów.

Postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia jest ważne dla wszystkich, którzy w ostatnich miesiącach protestowali na ulicach przeciwko ograniczaniu wolności zgromadzeń i niezależności sądów albo odradzającemu się faszyzmowi, i którzy byli zatrzymywani przez policję na kilka godzin pod pretekstem legitymowania.



Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym