Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski twierdzi, że Donald Tusk organizując własne powitanie (nieprawda) uprawia politykę zamiast złożyć wyjaśnienia w prokuraturze (właśnie to zrobił). Taka wypowiedź potwierdza niezbyt eleganckie podejrzenia Tuska, że jego wezwanie w kilka dni po wyborze na "prezydenta Europy" ma podtekst polityczny


Tusk narusza równość obywateli w Polsce. Powinien, jak każdy obywatel, spełnić swój obowiązek i złożyć wyjaśnienia. Mówi o tej sprawie jako o sprawie politycznej.

Krzysztof Szczerski, Poranna rozmowa w RMF FM - 19/04/2017

08.08.2016 Warszawa , Palac Prezydencki . Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Krzysztof Szczerski podczas konferencji prasowej . Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta *** Local Caption *** .


Fałsz. Przyjazd na przesłuchanie nie oznacza, że Tusk się wywyższa


Krzysztof Szczerski mówi o sprawie tak, jakby Donald Tusk prosto z dworca pojechał na wiec polityczny, a nie do prokuratury. Tymczasem przewodniczący Rady Europejskiej spełnił swój obowiązek i stawił się na przesłuchanie. Zapowiedział też, że przybędzie na kolejne. Skoro zaś zrobił to, nie można powiedzieć, że „narusza równość Polaków”.

Oskarżając Tuska o nazwanie wezwania do prokuratury działaniem politycznym Szczerski pyta retorycznie, który jeszcze polityk robi tego rodzaju „wydarzenia”, bo ma przesłuchanie w prokuraturze. Problem w tym, że to nie Donald Tusk zorganizował własne przywitanie na dworcu. Co więcej, gdy początkowo fani byłego premiera zaplanowali wiec poparcia na 10 kwietnia, Tusk napisał na Twitterze:

Było mu zapewne miło, gdy spotkał swoich fanów na dworcu 19 kwietnia. Mógł też cieszyć się, że dokuczył partii rządzącej. Nie był jednak organizatorem własnego przywitania.

Podobne do Szczerskiego opinie powtarzało wielu polityków PiS. I polityczek, jak np. Beata Mazurek: „Nikt nawet Donald Tusk nie jest wyjęty spod prawa. Jego narracja o naciskach i atakach na jego osobę wprowadza wśród Polaków podział i zamęt”. Narracja Mazurek wprowadziła taki zamęt w OKO.press, że nie będziemy jej analizować.

Wina Tuska

Szczerski ma natomiast rację, gdy mówi, że Donald Tusk nazwał sprawę polityczną. Na dworcu w Sopocie stwierdził: „Nie mogę uniknąć wrażenia, że sprawa ma też jednoznaczny podtekst polityczny”.

Trudno się jednak dziwić, że Tusk nie może uniknąć takiego wrażenia. Informacja o wezwaniu byłego premiera do prokuratury pojawiła się w mediach 13 marca 2017 r. Cztery dni wcześniej Donald Tusk został ponownie wybrany przewodniczącym Rady Europejskiej, przy rozpaczliwym i samobójczym sprzeciwie polskiego rządu (wynik głosowania 27:1). Kaczyński musiał wtedy zabrać głos, by przekonać Polaków, że wezwanie Tuska nie było jego decyzją: „Mogę na każdą świętość przysiąc, że się dzisiaj o tym dowiedziałem. Nie ma to nic wspólnego z moją osobą, bo to chyba o to chodziło, że to jest jakieś osobiste nękanie”.

Ale nie jest pewne, czy Polacy w to uwierzą, bo w wielu wypowiedziach Kaczyński nie kryje niechęci, czy wręcz nienawiści do Donalda Tuska. Wielokrotnie obarczał Tuska winą za śmierć brata Lecha w katastrofie smoleńskiej.

8 marca 2017 roku, tuż przed głosowaniem i przed wezwaniem do prokuratury PiS opublikował video, z którego wynika, że Donald Tusk ma na sumieniu nie tylko śmierć prezydenta RP, ale także: likwidację przemysłu stoczniowego, czczenie niemieckiego polakożercy, poparcie donosów na Polskę, grożenie legalnym władzom w Polsce, próbę storpedowania 500 plus, kryzys Europy, spadek bezpieczeństwa Polaków (poparcie dla przyjmowania uchodźców), ataki terrorystyczne (w których ginęli też Polscy), brexit. Kto nie wierzy, może obejrzeć poniższe wideo.

W wywiadzie dla Onet.pl Jarosław Kaczyński 16 marca 2017 „przypuszczał”, że Tusk jest winny w sprawie katastrofy smoleńskiej i afery Amber Gold. Jego wypowiedzi, choć pełne zastrzeżeń i typowych niedopowiedzeń, mają jasny przekaz: Tusk jest winien.

Onet.pl zapytał: „Czy to pańskie „przypuszczenie” wynika z jakiejś wiedzy lub oceny opartej na faktach?”.

Kaczyński: „Mam pewną wiedzę dotyczącą Smoleńska, a raczej do działań rządu po katastrofie. Mam także pewną wiedzę o sprawie Amber Gold…

Onet.pl: „Że Tusk wiedział wcześniej o aferze, a nie zareagował?”

Kaczynski: „To jest przestępstwo urzędnicze art. 231 par. 1 kpk”.

Onet.pl: „Niedopełnienie obowiązków. Są na to konkretne dokumenty?”

Kaczyński: „To jest oczywiste, że wiedział i nie zareagował. Tak zeznawał przed komisją śledczą choćby były prezes NBP Marek Belka”.

Onet.pl: „A jeśli chodzi o współpracę SKW z rosyjskim FSB? Prokuratura wzywa Tuska na przesłuchanie, a wedle naszej wiedzy może mu postawić zarzuty”.

Kaczyński: „Jeżeli nie dochowano elementarnych zasad ostrożności, to jest to już sprawa bardzo poważna. I do tego trzeba postawić w ogóle pytanie: po co ta współpraca była?”

Można oczywiście krytykować przewodniczącego RE za słowa o podtekście politycznym, bo zawsze podważają one bezstronność instytucji państwowych. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że ten podtekst nie jest wymysłem Tuska tylko nazywaniem rzeczy po imieniu.

To PiS wszędzie podejrzewa  politykę

PiS powinien uważać zarzucając Tuskowi, że sprowadza do polityki działalność urzędów państwowych, bo sam to robi nagminnie. Oburzonemu ministrowi Szczerskiemu przypominamy kilka takich sytuacji:

  • niemal każda decyzja lub wypowiedź sędziów Trybunału Konstytucyjnego (zanim prezeską została Julia Przyłębska) była przez ludzi PiS określana jako polityczna. W sierpniu 2016 roku prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział: „Trybunał dzisiaj jest organem politycznym, którego funkcja konstytucyjna jest nieokreślona, bo trudno w kategoriach konstytucji ująć to, co w tej chwili TK robi”. Gdy w lutym 2016 roku sędzia Rzepliński, ówczesny prezes TK, nie dopuścił dwóch sędziów do udziału w debacie z Komisją Wenecką (konsekwentnie odmawiał im pełnienia funkcji uznając, że zostali wybrani niezgodnie z prawem), minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział: „To kolejny dowód na wielkie upolitycznienie i brak bezstronności prezesa Trybunału”.
  • o „polityczność” jest też bezustannie oskarżany Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar. O działania ideologiczne oskarżała go Krystyna Pawłowicz (RPO to „rzecznik lewactwa i antypolskiej, antydemokratycznej opozycji ciągle niepogodzonej z utratą władzy”), Marek Suski (powołanie Bodnara było „demonstracją polityczną opozycji, która wybrała sobie na RPO osobę kontrowersyjną”), Jacek Żalek („zaangażowanie ideologiczne Adama Bodnara wykracza poza granice powszechnie uznanego ładu społecznego i jest podstawą do przedstawiania postulatu jego odwołania”) oraz Beata Mazurek, rzeczniczka klubu PiS („Uważam, że pan Bodnar nie reprezentuje wszystkich Polaków. Reprezentuje swoje środowisko polityczne”)
  • we wrześniu 2015 roku, gdy prezydentem był już Andrzej Duda, ale w parlamencie większość miała jeszcze PO, Małgorzata Sadurska, szefowa kancelarii prezydenta tak skomentowała odrzucenie przez Senat wniosku głowy państwa o referendum: „Decyzji senatu nie można inaczej określić niż polityczną”.
  • w 2007 roku, tuż po przegranych przez PiS wyborach, pion śledczy IPN zaczął badać sprawę sędziego Andrzeja Kryże, wiceministra sprawiedliwości za Zbigniewa Ziobry w latach 2005-07 i jednocześnie sędziego w okresie PRL. IPN chciał sprawdzić, czy Kryże, skazując w 1980 roku Andrzeja Czumę i Bronisława Komorowskiego na karę aresztu za „lekceważenie narodu polskiego” i za zorganizowanie obchodów Święta Niepodległości, nie popełnił zbrodni komunistycznej. Zbigniew Ziobro mówił wtedy, że wszczęcie postępowania „to działanie, które nosi cechy działań politycznych”.

Próbuje wywrzeć nacisk na organy śledcze, mówiąc o tym, że jeżeli będzie wzywany po raz kolejny, to będzie za każdym razem urządzał tego typu spektakle.

Krzysztof Szczerski, Poranna rozmowa w RMF FM - 19/04/2017

08.08.2016 Warszawa , Palac Prezydencki . Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Krzysztof Szczerski podczas konferencji prasowej . Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta *** Local Caption *** .


Fałsz. Tusk ani nie przygotował spektaklu, ani nie zapowiada kolejnych


To manipulacja. Szczerski sugeruje, że Tusk odgórnie ingeruje w śledztwo, a dowodem na to ma być powitanie na dworcu. Jednak nawet gdyby Tusk sam przygotował fetę na dworcu, o nacisku nie byłoby mowy. Można ewentualnie powiedzieć, że uczestnicząc w imprezie były premier mobilizuje wyborców opozycji, dokucza przeciwnikom politycznym, a nawet przygotowuje grunt pod przyszłą kampanię wyborczą.

Nie ma to jednak nic wspólnego z naciskami.


Abonament na wolność słowa:


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym