0:00
Śledztwo

Minister dał zielone światło - potwierdzał sędzia z grupy "Kasta". Ujawniamy rolę dziennikarzy w EmiGate

Sędzia Cichocki zbierał kwity na sędzię z Rybnika. Przekazał je Małej Emi, a - ta Wojciechowi Biedroniowi z portalu wPolityce.pl. Potem Cichocki chwalił się Przemysławowi Jaraszowi z "Tygodnika Solidarność", że "zielone światło" do tej akcji dał "minister". Wczoraj Jarasz napisał, że sędzia nie może odnieść się do EmiGate, ale padł ofiarą szantażu

Wydrukuj

"[Tylko u nas] Pełnomocnik sędziego Cichockiego ws. Emi: »Szantaż. Proponowali przejście na ich stronę«" - tak zatytułowany tekst ukazał się w poniedziałek na stronie prorządowego "Tygodnika Solidarność".

Artykuł to tak naprawdę tylko rozbudowany lead, czyli wstęp, do opublikowanego w całości oświadczenie adwokata, który reprezentuje sędziego Arkadiusza Cichockiego - jednego z bohaterów afery EmiGate. Podpisany jest nazwiskiem dziennikarza Przemysława Jarasza.

W leadzie można przeczytać, że Cichocki, którego "nazwisko przewija się" w publikacjach w sprawie "rzekomej farmy trolli" otarł się o śmierć i "nie może osobiście odnosić się do oskarżeń formułowanych przez część mediów". I że Mała Emi "miała wciągnąć sędziego Cichockiego w prywatne relacje, a następnie miała próbować go szantażować w sprawach zawodowych".

"Sędzia Arkadiusz Cichocki, którego nazwisko przewija się w publikacjach "wiodących mediów" ws. rzekomej "farmy trolli" - były prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach i były już komisarz wyborczy na Śląsku, otarł się o śmierć i trafił na szpitalny oddział intensywnej opieki medycznej.

Ze względu na bardzo poważny stan nie jest on w stanie osobiście odnieść się do oskarżeń formułowanych przez część mediów. W jego imieniu oświadczenie przesłał do redakcji TS jego prawnik - adwokat Piotr Urbanek.

Według dokumentu przesłanego przez pełnomocnika Cichockiego „Mała Emi” - Emilia Sz., (główna „nawrócona” informatorka Onetu) najpierw miała wciągnąć sędziego Cichockiego w prywatne relacje, a następnie miała próbować go szantażować w sprawach zawodowych oraz miała dokonać próby paraliżu procedury karnej wszczętej wobec dawnego sędziego komunistycznego, w którym to procesie Cichocki miał status rzecznika dyscyplinarnego ministra sprawiedliwości.

Według oświadczenia po przedstawieniu komunistycznemu sędziemu zarzutów przez Cichockiego, który nie uległ szantażowi, „Mała Emi” ujawniła w Internecie intymne i prywatne zdjęcie Cichockiego."

Nie bez przyczyny oświadczenie ukazało się właśnie w takiej formie i miejscu. Z materiałów, do których dotarło OKO.press, wynika, że sędzia Cichocki ma dobre kontakty z Przemysławem Jaraszem.

W rozmowach z nim nie ukrywał, że jest zaangażowany w akcję gromadzenia i rozpowszechniania negatywnych informacji o sędziach. I że "zielone światło" do akcji przeciwko jednej z sędzi dał "Minister".

Sędzia z Kasty

Najpierw krótkie przypomnienie. Arkadiusz Cichocki to były już prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach, potem delegowany do Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Wczoraj Onet poinformował, że w trybie natychmiastowym został odwołany przez ministra Ziobrę z delegacji.

Cichocki był członkiem grupy Kasta, założonej pod koniec 2016 roku na komunikatorze WhatsApp. Należeli do niej sędziowie pracujący w Ministerstwie Sprawiedliwości (z Łukaszem Piebiakiem na czele) oraz wciąż wykonujący zawód sędziego (jak Cichocki).

Członkowie grupy (choć nie wszyscy, którzy do niej należeli) ustalali i koordynowali akcje mające na celu kompromitowanie sędziów sprzeciwiających się "dobrej zmianie" w sądownictwie, wprowadzanej przez ministra Zbigniewa Ziobro. Piebiaka nazywali swoim "Hersztem".

Arkadiusz Cichocki oraz Jakub Iwaniec (sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy - Mokotowa, wówczas pracownik resortu sprawiedliwości) przekazywali twitterowej hejterce - znanej jako Mała Emi - instrukcje, których sędziów oczerniać i materiały, które miały ich kompromitować. Emi publikowała je na Twitterze lub przekazywała prawicowym dziennikarzom.

Minister dał zielone światło?

Latem 2018 sądy i środowisko sędziowskie było w centrum zainteresowania mediów. Trwał właśnie nabór nowych sędziów do Sądu Najwyższego - związany z wprowadzonymi przez PiS zmianami w ustawie o SN. Ich celem było podporządkowanie najważniejszego w Polsce sądu rządzącej partii.

Sędzia Cichocki i inni członkowie grupy Kasta szukali haków na sędziów, by udowodnić, że środowisko jest zepsute i wymaga głębokiego oczyszczenia.

Ze screenu rozmowy Cichockiego z Iwańcem, który publikujemy poniżej, wynika że ten pierwszy szukał m.in. informacji o sędzi Kamili Przeczek z Sądu Rejonowego w Rybniku. O spowodowanym przez nią wypadku, ale też o jej znajomych, majątku, a nawet rodzicach.

Cichocki był w tym czasie prezesem Sądu Okręgowego w Gliwicach, którego właściwości podlega rybnicki sąd.

Screen rozmowy Cichockiego z Iwańcem. Anonimizacja - redakcja OKO.press.

Z zapisów rozmów Małej Emi na Twitterze, do których dotarło OKO.press, wynika, że 14 lipca o sprawie wypadku spowodowanego przez sędzię Przeczek napisała do Wojciecha Biedronia, dziennikarza tygodnika "Sieci" i portalu wPolityce.pl, z którym kontaktowała się już wielokrotnie wcześniej.

"Przesyłam skrót inf. Mam pełną dokumentację. Wszystko!!! (...) Część do wykorzystania, ale nie do zamieszczania - akta osobowe" - pisała do Biedronia.

I rzeczywiście udostępniła mu notatkę urzędową na temat sprawy Przeczek, uchwały sądu dyscyplinarnego ws. zgody na pociągnięcie sędzi do odpowiedzialności karnej oraz oświadczenie majątkowe. A dodatkowo garść niepotwierdzonych plotek o sędzi.

"Głosowanie aktualne o wszczęcie postępowania - brak zgody kolegium. Za - tylko nowy prezes sądu Arkadiusz Cichocki. Wbrew kolegium Nowy Prezes nie zamiata sprawy pod dywan i osobiście kontynuuje próbę skierowania sprawy sędzi na postępowanie dyscyplinarne. Prezes gotowy potwierdzić całą sytuację w rozmowie tel." - zapewniała Biedronia Emi.

16 lipca hejterka dosłała dziennikarzowi dodatkowe dokumenty - przez szyfrowany komunikator.

Jak opisał portal Press, tego samego dnia na portalu wPolityce.pl, ukazał się artykuł Biedronia "UJAWNIAMY. Tak się »oczyszcza« kasta sędziowska! Awans i śmieszny wyrok za wypadek drogowy spowodowany przez sędzię z Rybnika".

Ze skreenów ujawnionych przez "Press" wynika, że przed publikacją dziennikarz dał jej tekst do przeczytania. Poprosiła, by z imienia i nazwiska wymienił w tekście sędziego Cichockiego. Spełnił jej prośbę.

Zielone światło od "ministra" i "Tajna Broń"

Jednak nie tylko Mała Emi kontaktowała się z dziennikarzami. OKO.press dotarło do screenów rozmowy sędziego Cichockiego z dziennikarzem "Tygodnika Solidarność" Przemysławem Jaraszem z lipca 2018 roku.

Cichocki wkleja link do artykułu Biedronia o sędzi Przeczek i do Twitta Emi o tym artykule.

Przemysław Jarasz odpisuje: "Szokująca historia, choć oczywiście pamiętam jak o niej wspominałeś. Widać ktoś dał zielone światło na nagłośnienie sprawy".

Cichocki: "Minister".

Jarasz: "Tak podejrzewałem. Dobrze żeby w TV to też zrobili".

Cichocki: "A zaangażował[y] się w to prawicowe media. To pierwsza historia z Gliwic. Będą też inne. Jesteśmy trochę w natarciu. Tak trzeba".

Nie wiemy, czy pisząc o "ministrze" Cichocki miał na myśli Zbigniewa Ziobro, czy też o byłego wiceministra Łukasza Piebiaka, z którym był w grupie Kasta.

Rozmowa Cichockiego (zielone dymki) z Jaraszem.

Sędzia Cichocki otwarcie chwali się też Jaraszowi działalnością w mediach, używa przy tym liczby mnogiej. Pisze: "Ja skończyłem właśnie długą rozmowę dot m.in. naszej aktywności medialnej.

Jutro (właściwie dzisiaj) wieczorem jadę na spotkanie w MS [Ministerstwo Sprawiedliwości - przyp.]. My też pracujemy i przestajemy się cofać.

Informacja o tej sędzia skazanej za wypadek w ciągu doby trafiła na samym Twitterze do ponad 50 tys. osób. A Twój wywiad ze mną ma podobną liczbę wyświetleń. Polska się podnosi to i my wraz z nią".

Jarasz odpisuje na to: "I fajnie, że działacie. Bo kasta z tvn tworzy wirtualną rzeczywistość".

Cichocki: "Ale to my wygramy. Mamy trochę »Tajnych Broni«, wspaniałych ludzi, którzy wspierają nas, bo im zależy. To nie może się nie udać".
Rozmowa Cichockiego (zielone dymki) z Jaraszem. Anonimizacja - OKO.press.

Cichocki: Sędziowie muszą się szanować

Wywiad, o którym wspomina Cichocki, Jarasz przeprowadził z nim kilka miesięcy wcześniej. Rozmowa ukazała się, jako w "Tygodniku Solidarność" jako okładkowy materiał, w kwietniu 2018 roku. Tytuł: "Dlaczego odszedłem z Iustitii?".

Cichocki zrzekł się członkostwa w Stowarzyszeniu Sędziów Iustitia po tym, jak został prezesem sądu w Gliwicach z nadania Ziobry.

Okładka "Tygodnika Solidarność", nr 17/2018

W rozmowie z Jaraszem dla "TS" Cichocki mówi o etyce, moralności i szacunku wobec innych sędziów:

"Dzięki nim [rodzicom] wiem, że trzeba wymagać przede wszystkim od siebie samego, uczciwie i rzetelnie pracować, szanować innych i nie pogardzać nawet najbardziej prostym człowiekiem".

"Każdy z nas [sędziów] ma swoje przekonania, często różniące się od siebie. Jesteśmy jednak nauczeni, by każdego wysłuchać i by szanować poglądy innych, nawet jeśli ich nie podzielamy".

  • "Wielokrotnie słyszałem, że bardzo zawiodłem swoje środowisko i że kiedyś za to wszystko odpowiem »w odpowiedni sposób i w odpowiednim trybie«. A przecież nie naruszyłem prawa ani nie zachowałem się nieetycznie".

Jarasz bronił Cichockiego także później, w marcu 2019 roku. To wtedy Mała Emi opublikowała na Twitterze zdjęcie nagiego mężczyzny z podpisem „Sędzia GLIWICE Arkadiusz Cichocki”. Zaraz potem sędzia podał się do dymisji.

23 marca na stronie "Tygodnika Solidarność" ukazał się artykuł pt. "Jarasz: Próbowano skompromitować prez. Cichockiego, gdy oskarżył sędziego o zbrodnię komunistyczną".

W tekście Jarasz pisał: "Według naszych ustaleń, ludzie z najbliższego otoczenia Cichockiego nie wykluczają prowokacji, być może inspirowanej przez ludzi dawnych służb komunistycznych chroniących »swoich« sędziów [...]".

Podkreślał, że Cichocki jest pozytywnie oceniany przez resort sprawiedliwości i "dał się poznać" jako człowiek głęboko wierzący, kultywujący pamięć historyczno-patriotyczną.

Przemysław Jarasz nie odpowiedział na pytania, które do niego skierowaliśmy. Na nasze pytania nie odpowiada od niedzieli także sędzia Cichocki.

Udostępnij:

Bianka Mikołajewska

Od wiosny 2016 do wiosny 2021 roku wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press.

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne