Wiceminister kultury Jarosław Sellin twierdzi, że lewica nie powinna mieć swojego miejsca w ECS, bo jej wartości są sprzeczne z istotą "Solidarności". Neguje w ten sposób ogromną część dziedzictwa "S", jej robotniczy charakter i wkład takich postaci jak Karol Modzelewski czy Jan Józef Lipski. W zakłamywaniu historii pomaga mu Jan Pospieszalski z TVP

Obóz władzy znalazł sobie nowego wroga – Europejskie Centrum Solidarności – i konsekwentnie buduje negatywną narrację na jego temat. Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński obiecał w 2018 roku 7 milionów złotych dotacji dla ECS na rok 2019, po czym zmniejszył ją do minimalnej kwoty 4 mln, do jakiej ministerstwo jest zobowiązane umową z 2013 roku. Tymczasem w tym roku obchodzona będzie 30. rocznica częściowo wolnych wyborów z 1989 roku, które skończyły się wielkim zwycięstwem „Solidarności”.

Próba szantażu finansowego wywołała ogromny obywatelski odruch poparcia, co musi Glińskiego i Sellina szczególnie denerwować. A Rada ESC kategorycznie odrzuciła żądania ministerstwa.

Walka z ECS

Dla ministerstwa ECS jest politycznie niewygodny. W grudniu 2018 Gliński odpisał posłom PO na interpelację, w której pytali o powody zmniejszenia dotacji. Wówczas, jeszcze przed tragiczną śmiercią Pawła Adamowicza, minister zwrócił uwagę na łamanie regulaminu zwiedzania ECS, zgodnie z którym w Centrum nie wolno prowadzić agitacji politycznej. Przywołał trzy konferencje prasowe – jedną Pawła Adamowicza i dwie Lecha Wałęsy.

Powstaje pytanie, czy tego rodzaju wydarzenia można rozważać w kontekście regulamin zwiedzania, skoro ECS jest też siedzibą Instytutu im. Lecha Wałęsy oraz placówką miejską, a jego działalność jest szersza niż tylko wystawa o historii „Solidarności”.

Nie ma natomiast wątpliwości, że to minister w grudniu 2018 jasno postawił sprawę, że walka o ECS jest polityczna. Po zabójstwie Adamowicza takie tłumaczenie stało się niewygodne, ale politycy PiS dalej brną w budowanie własnej opowieści o tej instytucji. Przy okazji, na każdym kroku mijają się z prawdą.

Rozmowa dwóch panów

4 lutego 2019 wiceminister kultury Jarosław Sellin gościł u Jana Pospieszalskiego w programie TVP „Warto Rozmawiać”. Program poświęcony był właśnie sprawie ECS.

Prowadzący program Jan Pospieszalski w trakcie rozmowy z wiceministrem powiedział, że ministerstwo cofnęło jedynie nadwyżkę dotacji, która była wypłacana przez poprzedni rząd. Sellin nie zaprotestował, chwalił się, że płacąc 4 miliony nie obniżają kwoty a jedynie realizują umowę. Nie jest to prawda – to minister Gliński w 2018 roku obiecał ECS 7 milionów złotych dotacji. Co więcej, według danych, które otrzymaliśmy z ECS, dotacja z ministerstwa w latach 2015-2018 zawsze wynosiła ponad 7 milionów złotych.

Poniżej wykaz dotacji podmiotowych od Ministerstwa Kultury, Urzędu Miasta Gdańska i pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego:

Obaj panowie w pełni zgadzali się ze sobą, jak fatalnie wykorzystywana jest przestrzeń instytucji – dostępna dla organizacji pozarządowych, wynajmowana na zasadach komercyjnych. Minister Sellin ubolewał, że nie słyszał, żeby w ECS działały organizacje konserwatywne, a pomieszczenia wynajmują środowiska feministyczne:

„To się wszystko dzieje w ECS, które jest spadkobiercą dziedzictwa »Solidarności«.

»Solidarności«, która jak walczyła, to na płotach stoczni gdańskiej jakie były symbole? Krzyż, papież Jan Paweł II, Matka Boska Częstochowska.

Cały karnawał »Solidarności« – walka razem z polskim kościołem przeciwko komunizmowi. Opór przeciwko lewicowemu, ateistycznemu reżimowi. A tymczasem tam znalazły przestrzeń do działania organizacje, które mają charakter lewicowy”.

Lewicowa „Solidarność”

Ubolewanie, że lewicowe organizacje w ECS naruszają dziedzictwo „Solidarności” jest absurdalne. Znaczna część tego dziedzictwa  jest lewicowa, sam strajk w sierpniu 1980 miał taki charakter – postulaty robotników były pro-socjalne i pro-robotnicze. Wśród 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego były trzy postulaty „polityczne czy ustrojowe” (1, 3, i 13), cztery dotyczyły samego strajku i bezpieczeństwa strajkujących (2, 4, 5,7), pozostałe 14 dotyczyło kwestii socjalnych, płac, emerytur, zaopatrzenia, służby zdrowia etc., m.in.:

  • Podniesienie zasadniczego wynagrodzenia o 2000 zł;
  • Obniżenie wieku emerytalnego;
  • Skrócenie oczekiwania na mieszkanie;
  • Zagwarantowanie odpowiedniej liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach;
  • Wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy;
  • Wprowadzenie płatnego przez okres trzech lat urlopu macierzyńskiego.
  • Zobacz 21 postulatów

    1. Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych.

    2. Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym.

    3. Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań.

    4. a) przywrócić do poprzednich praw: – ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976, – studentów wydalonych z uczelni za przekonania,b) zwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edmunda Zadrożyńskiego, Jana Kozłowskiego, Marka Kozłowskiego), c) znieść represje za przekonania

    5. Podać w środkach masowego przekazu informację o utworzeniu Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz publikować jego żądania.

    6, Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez:

    1. a) podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej,
    2. b) umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform.

    7. Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ.

    8. Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.

    9. Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.

    10. Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki.

    11. Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).

    12. Znieść ceny komercyjne i sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.

    13. Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp.

    14. Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.

    15. Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych.

    16. Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.

    17. Zapewnić odpowiednią liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.

    18. Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.

    19. Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie.

    20. Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę.

    21. Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.

Miały na celu poprawę warunków życia robotników – to wciąż podstawowe zadanie, jakie stawiają przed sobą lewicowe partie.

Ani jeden z postulatów nie wpisywał się w prawicową narrację katolicko-narodową (np. nie bronił religii czy Kościoła).

„Solidarność” była ruchem masowym, zbierającym ludzi z  różnorodnymi poglądami politycznymi. Jej przeciwnikiem był komunistyczny reżim i PZPR, która uważała się za spadkobiercę polskiej lewicy. Na początku lat 80. ludzie opozycyjnie nastawieni do władzy nie mieli już jednak złudzeń co do jej lewicowości. Wśród najbardziej znanych postaci „Solidarności” było wiele lewicowców, a swoje zadania ruch widział raczej jako lepsze urządzenie „ustroju socjalistycznego” niż „obalanie socjalizmu”.

Lewicowe legendy

Twierdzenie, że organizacje lewicowe nie powinny w ECS mieć swojej przestrzeni to wykreślanie z historii „Solidarności” takich postaci jak:

  • Karol Modzelewski – krytyk PRL i przemian demokratycznych z pozycji lewicowych, członek „Solidarności” od samego początku, rzecznik ruchu w latach 1980-81, od lat 60. działał razem z Kuroniem, również spędził lata w komunistycznym więzieniu; „Za kapitalizm nie siedziałbym nie tylko 8,5 roku, ale nawet miesiąca, tygodnia. Nie warto” – mówił już po transformacji ustrojowej.
  • Jacek Kuroń – legenda opozycji, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników, całe życie uważał się za lewicowca, a za krytykę partii i działania opozycyjne przesiedział w komunistycznych więzieniach dziewięć lat;
  • Jan Józef Lipski – współzałożyciel KOR, działacz socjalistyczny, współautor odnowienia w 1987 roku Polskiej Partii Socjalistycznej, nawiązującej do dziedzictwa przedwojennego PPS;
  • Piotr Ikonowicz – działacz lewicowy, lokatorski, prezes reaktywowanej PPS w latach 1992-2001;
  • Ryszard Bugaj – działacz „Solidarności”, przewodniczący Unii Pracy w latach 1993-1997, później doradca PiS do spraw ekonomicznych, z udziału w Narodowej Radzie Rozwoju powołanej przez prezydenta Dudę zrezygnował w proteście przeciwko polityce PiS wobec instytucji państwowych.

To tylko kilka najbardziej znanych przykładów. Drogi polityczne tych osób po 1989 potoczyły się różnie.

Dla PiS jednymi z największych postaci „Solidarności” obok Anny Walentynowicz jest Andrzej Gwiazda. Najwyraźniej jednak PiS nie skonsultował z nim swojej narracji o „Solidarności”. Gwiazda do lewicowości miał zupełnie inny stosunek. W wywiadzie w 2000 roku dla „Nowego Obywatela” mówił:

„Gdy bogaci tracili majątki, biedni byli bezrobotni i odzwierciedlał to klasyczny układ polityczny, prawica i lewica – prawica broniła interesów bogatych, lewica broniła interesów biednych, co pozwalało zygzakiem utrzymać równowagę”. Gwiazda ubolewa w nim także, że „polska scena polityczna jest chora, bo nie ma lewicy”.

Nadgorliwy prowadzący, nieuważny minister

Podczas programu „Warto Rozmawiać” Sellin musiał stopować nadgorliwego prowadzącego, który domagał się większej obecności w ECS postaci Anny Walentynowicz. Wiceminister zauważył, że na wystawie stałej Walentynowicz ma swoje miejsce (jest nawet rekonstrukcja historycznej suwnicy, którą obsługiwała z opisem i biogramem opozycyjnej aktywistki)

Sam jednak postuluje powstanie „działu” w ECS, który będzie zajmował się dziedzictwem „Solidarności” lat 80. Szefa takiego działu miałoby powoływać ministerstwo. Brakuje w tej deklaracji konkretnych rozwiązań prawnych. Brzmi to jednak jak przepis na wstawienie do ECS swojego zaufanego człowieka, który będzie kontrolował ruchy ECS. Sellin twierdzi, że jest to pomysł na spluralizowanie Centrum. Jak skończyło się pluralizowanie TVP, nikomu nie trzeba przypominać.

Krytyka Sellina co do programu ECS jest bardzo szczegółowa:


Ja to przeanalizowałem np. w roku 2016 - na 74 wydarzenia tylko 14 dotyczyło historii „Solidarności” a 0 wydarzeń dotyczyło sierpnia 1980 roku

Jarosław Sellin, "Warto Rozmawiać" w TVP - 04/02/2019

Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta


Wiceminister nie przyłożył się do liczenia. Poniżej pokazujemy jak było naprawdę.


Zdumiewające, że Sellin doliczył się w 2016 roku tylko 74 wydarzeń, co nie robi wrażenia – byłoby to mniej niż dwa wydarzenia w tygodniu. Nie wiemy z jakiego źródła korzystał wiceminister Sellin, ale gdyby zajrzał do kalendarza, który dostępny jest na stronie ECS , dowiedziałby się, że w 2016 roku wydarzenia w ESC miały miejsce przez 225 dni, czasem było ich kilka dziennie.

Wiele z nich to wydarzenia cykliczne, jak oprowadzenia kuratorskie po wystawie głównej czy spotkania klubu obcokrajowca lub zupełnie neutralne politycznie, jak konferencja „Marketing w kulturze” czy finał gdańskich obchodów Światowego Dnia Świadomości Autyzmu.

Katolickie wydarzenia w ECS

Sellin nie przeanalizował kalendarza ECS i dlatego pewnie nie zauważył, że argument o „lewicowości ESC” nie jest prawdziwy.

7  lutego 2016 odbyła się w ECS inauguracja Tygodnia Małżeństwa. Jest to coroczne, międzynarodowe wydarzenie, w Polsce organizowane przez Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich. Wśród patronów medialnych był „Gość Niedzielny”, wśród sponsorów Energa – spółka z większościowym udziałem skarbu państwa. Wydarzenia Tygodnia Małżeństw odbywały się w ECS także w 2017 i 2018 roku.

ECS gościło też Dni Tischnerowskie, wydarzenie, które rozpoczynało się mszą świętą w kościele św. Jana w Gdańsku czy Dialogi Dominikańskie, dyskusje o chrześcijaństwie organizowane przez zakon Dominikanów.

We wrześniu 2016 odbyła się też promocja albumu wspomnieniowego o arcybiskupie Gocłowskim. Wydarzenie rozpoczęło się modlitwą. A to tylko wydarzenia z 2016 roku, które minister Sellin, jak twierdzi, przeanalizował. Mówienie, że profil wydarzeń w ECS jest jednoznacznie lewicowy i wrogi kościołowi jest zwyczajnym kłamstwem.

Tak samo jak mówienie, że żadne (zero – jak powiedział Sellin) z nich nie dotyczyło sierpnia 1980. Kilka przykładów:

  • 14 sierpnia, w dniu rocznicy rozpoczęcia strajku, odbył się spacer trasą strajkujących,
  • od 13 do 28 sierpnia ECS organizowało obchody rocznicy w dzielnicach gdańska,
  • 30 sierpnia wykład okolicznościowy Shalini Randerii, rektorki Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu.
  • ECS współorganizowało także dwudniowe obchody rocznicy podpisania porozumień sierpniowych, na których przemawiał prezydent Andrzej Duda i przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda.

„Solidarność” według Pospieszalskiego

Jan Pospieszalski pokazał się jako bojowo nastawiony uczestnik sporu o ECS i pamięć o „Solidarności”. Jego program miał udowodnić, że „Solidarność” była ruchem ludzi wierzących, odrzucających lewicowość. Że taka jest prawda o „najpiękniejszym epizodzie powojennej historii Polski”, jak sam się wyraził. Swoją tezę poparł słowami trojga członków „Solidarności” w latach 80.: Zdzisława Złotkowskiego, Alicji Kowalczyk i Mieczysława Gila. Wszyscy podkreślali duchowy aspekt rewolucji „Solidarności”. Ich słowa Pospieszalski opatrzył komentarzem:

„Takiego obrazu ruchu »Solidarność« na próżno szukać w obecnych publikacjach promowanych przez ECS. Patriotyczne, narodowe fundamenty oporu, rola wiary, modlitwy i kościoła w fenomenie »Solidarności« dziś jest zupełnie zmarginalizowana”.

To również zupełna nieprawda. Nikt nie neguje obecności symboli katolickich podczas strajku. Tę stronę „Solidarności” pokazuje wystawa stała w ECS. Widać to na zdjęciach ze strajku, Lech Wałęsa z tamtych czasów jest kojarzony ze znaczkiem z Matką Boską Częstochowską w klapie. Każda poważna monografia o strajku czy „Solidarności” opisuje wszystkie te fakty.

Czwartym rozmówcą Pospieszalskiego z „Solidarności” był Andrzej Michałowski, współorganizator strajku w porcie gdańskim na początku stanu wojennego. Nazwał ECS „centrum dywersji antypolskiej” i apelował, żeby ministerstwo nie dotowało placówki:

„Niech zbierają na ten ośrodek antypolski na ulicach”.

Zamiast na ulicach, sympatycy ECS zbierają pieniądze w Internecie. 5 lutego o godzinie 17:10 na koncie ECS z wpłat znalazło się ponad 6 milionów złotych.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym