Senat RP z inicjatywy PiS chce uczcić uchwałą marginalną organizację opozycyjną z PRL "obrońców życia", która zajmowała się głównie tropieniem Żydów i masonów. Dla jej założycieli opozycja demokratyczna była „mafią żydowską”. Przeczytaliśmy ich publikacje i wybraliśmy fragmenty

OKO.press wysyła ten tekst do wszystkich senatorów, by byli świadomi jakiej organizacji dotyczy pomysł polityków PiS.

O pomyśle – z inicjatywy senatora tej partii, historyka prof. Jana Żaryna – poinformowała „Rzeczpospolita” 26 września 2017 (artykuł można przeczytać tutaj). Tekstu uchwały, według „Rz” złożonej, nie znaleźliśmy jednak na stronach Senatu.

 Chodzi o Polski Komitet Obrony Życia i Rodziny, który w 1978 roku zmienił nazwę na Polski Komitet Obrony Życia, Rodziny i Narodu, a następnie na Komitet Samoobrony Polskiej. Założycielem organizacji był Marian Barański, później w III RP szef Stronnictwa Narodowego „Szczerbiec”, sytuującego się na skrajnej prawicy. „Rzeczpospolita” rozmawiała z prof. Żarynem i zapytała go o antysemityzm Barańskiego. Żaryn marginalizował rolę antysemityzmu w ideologii tego ugrupowania. „Rz” pisała:

„Prof. Jan Żaryn twierdzi, że Polski Komitet Obrony Życia i Rodziny nie powinien być postrzegany „przez pryzmat mniej lub bardziej niefortunnych artykułów prasowych”, bo to przede wszystkim działacze pro-life”.

Organizacja Mariana Barańskiego miała poparcie Kościoła katolickiego, głównie ze względu na swoją akcję przeciw bardzo liberalnej w PRL ustawie aborcyjnej, która dopuszczała przerywanie ciąży „ze względu na trudne warunki życiowe kobiety ciężarnej”. Liczba legalnych aborcji wynosiła 300-400 tys. w rocznie w latach 70. i 80. (według danych Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny).

W 1977 roku Komitet Barańskiego zebrał 12 tys. podpisów pod wnioskiem do Sejmu o zniesienie tej ustawy. Podpisy pomagali zbierać proboszczowie. Sejm wniosek przesłał do resortu zdrowia, a ten podtrzymał liberalne prawo aborcyjne argumentując, że w ten sposób ogranicza podziemie aborcyjne, gdzie przeprowadzane zabiegi są groźne dla życia i zdrowia kobiet.

Ale jednak Komitet Samoobrony Polskiej przede wszystkim zajmował się obroną Polski i Polaków przed „żydomasonerią”.

OKO.press przeczytało komplet zachowanych numerów wydawanego przez Barańskiego w latach 1978-1981 pisma– przechowywany w Ośrodku „Karta” w Warszawie. Z przykrością informujemy prof. Żaryna, że się myli — komitet Barańskiego pisał trochę o aborcji, ale najwięcej o Żydach, nieco mniej o masonach, a pod koniec działalności bardzo intensywnie zwalczał KOR.

O Żydach było dużo w każdym numerze!

Wrażliwych czytelników prosimy o przerwanie lektury, ponieważ cytaty z pism Barańskiego i jego współpracowników mogłyby się znaleźć w skrajnie antysemickiej literaturze wydawanej przez przedwojenny ONR.

Trochę o aborcji, dużo o Żydach

Pierwszy numer pisanego na maszynie wydawnictwa „Samoobrona Polska. Pismo Polskiego Komitetu Obrony Życia, Rodziny i Narodu” ukazał się z datą 5 kwietnia 1978. Redagowali je Marian Barański oraz Tomasz J. Jankowski. Podawali adres redakcji – mieszkanie Barańskiego – oraz numer telefonu. Była to strategia przyjęta wcześniej przez opozycję demokratyczną związaną z Komitetem Obrony Robotników (powstałym w 1976 roku).

W pierwszym numerze znalazło się datowane na 2 marca 1978 roku oświadczenie o przeobrażeniu „Polskiego Komitetu Obrony Życia i Rodziny” w „Polski Komitet Obrony Życia, Rodziny i Narodu”. Pierwszym celem organizacji miała być „obrona życia” – zwłaszcza „zwalczanie przerywania ciąży” oraz „obrona rodziny” – zwalczanie „niemoralności, pijaństwa, nieróbstwa, chamstwa”.

Autorzy chcieli także zajmować się obroną „wiary ojców naszych” oraz „naszej historii, tradycji i kultury”. Podkreślali, że działają w zgodzie z konstytucją PRL. „Jesteśmy grupą Polaków ożywionych wspólną ideą” – pisali.

Akcenty antysemickie znalazły się już w pierwszym numerze. Autorzy omawiali „naukę o cywilizacjach” Feliksa Konecznego (1862-1949), historyka i filozofa, popularnego do dziś w kręgach prawicy. Streszczając myśl Konecznego „Samoobrona Polska” pisała w jednym z pierwszych akapitów: „Ujemne skutki dla życia polskiego wywoływała szybko zwiększająca się liczba Żydów na ziemiach Rzeczypospolitej. (…)

Żydzi ukształtowani przez własną, starą cywilizację, absolutnie odmienną od polskiej, nie tylko nie ulegali polonizacji, ale oddziaływali destrukcyjnie na wiele dziedzin życia polskiego.

Znane są dość powszechnie ujemne skutki lichwy praktykowanej masowo przez Żydów, uzależnienie panujących, możnych i szlachty od żydowskich bankierów (…) Dodać należy, że w wieku 18-tym znaczna liczba Żydów została uszlachcona, przez co uzyskała możliwość wywierania bezpośredniego upływu politycznego na losy Polski”.

Kolejną obsesją autorów była masoneria, która pojawiała się na łamach tylko trochę rzadziej do Żydów. Socjalizm i ruch ludowy w Polsce to, zdaniem autorów, organizacje „zainspirowane przez obcych, nie odpowiadały potrzebom narodu, rozbijały jego jedność w obliczu trzech zaborców”.

Oczyścić naród

Oczyszczenie narodu miało być główną misją pisma, chociaż nie było jasne, jak to ma być realizowane. W numerze 2. z 20 maja 1978 roku redaktorzy pisali:

„Stwierdzamy: 1. Wzrost demoralizacji społeczeństwa, zwiększenie się liczby alkoholików, rozwiązłości i przerywania ciąży, łapówkarstwa i powszechnego złodziejstwa, kłótliwości i agresywności, chamstwa, brak życzliwości. 2. Brak zainteresowania dobrą pracą (…) 3. Zwiększanie się rozpiętości dochodów”.

Byli wrogami komunizmu, ale także „postępu”, liberalizmu i kapitalizmu. Wszystkie były dla nich żydowskim wynalazkiem. Demaskowali także ruch „wyzwolenia kobiet” – który ich zdaniem „rozpoczął się w czasie rewolucji francuskiej, sterowały nim kobiety wywodzące się ze środowisk wielkiej finansjery”.

Ruch kobiet był elementem wielkiego spisku wymierzonego w tradycyjne wartości; jednym z jego elementów była rewolucja bolszewicka.

Informowano o zbiórce podpisów pod wnioskiem obywatelskim o zakaz przerywania ciąży. W maju 1978 przesłano do Sejmu PRL osiem tys. podpisów w tej sprawie, zbieranych głównie przez proboszczów. W ostrych słowach wzywano także KOR do „jasnego określenia swojego stanowiska” w sprawie aborcji. Która była  dla autorów „próbą legalizacji ludobójstwa”.

„Została ona narzucona naszemu społeczeństwu w celu jego rozkładu; dziś patrząc na skutki społeczne ustawy nie ma co do tego żadnych wątpliwości”.

KOR był rzecznikiem „postępu”, co budziło głęboką nieufność i odrazę autorów. W numerze 3. z 8 września 1978 informowano już o zebranych 12 tys. podpisów oraz o poparciu dla akcji bp Zbigniewa Kraszewskiego, sufragana warszawskiego.

Żydzi są wszędzie (w głowie Barańskiego)

W numerze 5-6 datowanym na listopad-grudzień 1978 roku znalazł się – oprócz bloku materiałów o papieżu Janie Pawle II, wówczas wybranym przez konklawe – przedruk krytycznych wobec papieża artykułów z prasy zachodniej pod tytułem „Atak izraelsko-masoński na Kościół w Polsce”. Francuski dziennik „Le Monde” został nazwany „nieoficjalnym organem Wielkiego Wschodu Lóż Francji”.

Autorzy komentowali: „Nie czas tu przedstawiać historii Żydów w Polsce, warto jednak wiedzieć, że w czasach kiedy byli oni bici i mordowani w całej Europie, jedna Polska tradycyjnie tolerancyjna, dawała im schronienie i przytułek, jak i kawałek chleba. Inna sprawa, jak się za to odpłacili.

Pogromów nigdy w Polsce nie było (pomijając jeden w 1946 roku w Kielcach – zorganizowany przez żydowskie naonczas UB), za to były w Rosji i w Niemczech. (…)

Kościół polski wraz z całym narodem zaangażował się czynnie w ratowanie życia Żydom, mordowanym przez hitlerowców. W akcji tej brali udział polscy wybitni antyżydzi, m.in. jeden z przywódców ONR – ABC – Jan Mosdorf”.

Są to, dodajmy dla porządku, wszystko twierdzenia fałszywe: pogromów w Polsce było więcej; pogromu kieleckiego nie zorganizowało „żydowskie UB”; „antyżydzi” polscy – ładne słowo, brzmi lepiej niż „antysemici” – w większości wcale nie zmienili poglądów w czasie wojny. 

W numerze z lutego 1979 roku znalazł się obszerny wykład o poglądach Romana Dmowskiego oraz streszczenie myśli Konecznego o „cywilizacji żydowskiej” – przytaczając z aprobatą twierdzenie Konecznego, że Żydzi dążą do władzy nad światem.

„Cele i metody żydowskie ukazały swoje oblicze w okresie międzywojennym w w słynnych Protokółach Mędrców Syjonu. Żydzi kwestionowali ich autentyczność i twierdzili, że jest to falsyfikat. Koneczny nie wypowiada się co do ich genezy, natomiast jako naukowiec stwierdza, że pisał je człowiek o umysłowości żydowskiej i że znajdują potwierdzenie w konkretnych faktach”.

Dodajmy: „Protokoły” faktycznie są falsyfikatem — sporządzonym przez carską ochranę. Ich historia jest od dziesięcioleci doskonale znana.

W następnym numerze, w drugim odcinku cyklu o Dmowskim, autor pisał:

„Stosunek Dmowskiego do Żydów można określić jako umiarkowany, nie przekraczający miary normalnej, rzeczowy i wyważony w ocenie. (…) Niechęć cywilizacyjną do Żydów wyniósł – tak jak każdy prawdziwy Polak – z domu rodzinnego.

Potem zaś doszły do tego względy polityczne. (…) W latach poprzedzających I wojnę światową dostrzega Dmowski szkodliwą gospodarczo i politycznie rolę Żydów w Polsce. (…) Poglądy Dmowskiego na kwestię żydowską mogą dziś wydawać się skrajne, natomiast w kontekście obszernej literatury żydoznawczej okresu międzywojennego trzeba je zaliczyć do bardziej umiarkowanych”.

Zarówno marksizm jak i kapitalizm – cytowali autorzy Dmowskiego z aprobatą – wywodzą się „z łona żydowskiego”. Przypominano również drugą obsesję Dmowskiego, czyli masonerię, odpowiedzialną jego zdaniem np. za rozłamy w ruchu narodowym.

W numerze znalazł się jeszcze obszerne streszczenie Konecznego, łącznie np. z twierdzeniami, że Żydzi mają „podwójną etykę”, nakazującą traktować gojów „jak bydło”. „Masoneria musi być tworem pochodzenia żydowskiego” – konkludowali autorzy.

Ataki na KOR

W nr 1 (10) z 1980 roku znalazł się długi wykład „Masoneria wczoraj i dziś”. Autor pisał: „Na ogół przyjmuje się, że jest to organizacja typu mafijnego, utworzona i kierowana przez skrajnie mesjanistyczny, rasistowski i imperialny odłam społeczności żydowskiej”.

Tolerancja, dodaje autor, to hasło mające na celu „spacyfikowanie wszelkich przeciwników masonerii”. Także „prawa człowieka” – pisane w cudzysłowie – mają pochodzenie masońskie, podobnie jak komunizm.

W tym numerze znalazł się także pierwszy atak na KOR – za krytykę Konfederacji Polski Niepodległej   oraz Aleksandra Halla, jednego z przywódców Ruchu Młodej Polski (obie te grupy opozycyjne były bardziej od KOR na prawo). „KOR zaczyna się robić groźny dla otoczenia” – ostrzegał Barański.

Od kiedy wybuchła „Solidarność”, KOR stał się dla Barańskiego głównym przeciwnikiem. Zarzucał mu zdominowanie związku NSZZ „Solidarność”.

„Cenzura wiadomości jest tu, u nas w kraju, i czynią to wyspecjalizowane komórki KOR (…) KOR nadal utrzymuje kontakty ze skrzydłem liberalno-żydowskim partii [komunistycznej] i cieszy się jego dyskretną opieką”. Poparcie dla KOR z Zachodu tłumaczy tym, że rządy zachodnie „reprezentują interesy żydo-masońskie”.

I tak dalej, w każdym numerze, bez ustanku. Materiał „Kwestia żydowska w Polsce dzisiejszej” (nr 13, 31 grudnia 1980):

„Polskę oddano w pacht Żydom oraz agentom stalinowskim”.

Autorzy zafałszowali liczby, podając np. że w czasie okupacji  zginęło 4 mln Polaków i 3 mln Żydów (prawdziwe liczby to ok. 3-3,5 mln Żydów oraz ok. 1,5 mln Polaków). Liczbę Żydów w PRL w 1981 roku Barański szacował na ponad 100 tys. na pewno, a być może kilkaset tysięcy (w rzeczywistości było ich 5-10 tys.).

SB promuje Barańskiego?

Ataki „Samoobrony” Barańskiego na KOR były tak ostre, że prawdopodobnie dodruk nakładu pisma zrobiła… Służba Bezpieczeństwa. Nr 14. pisma był kolportowany, jak pisał Barański, „masowo” w różnych miejscach kraju — nie wiadomo, przez kogo, ale przez kogoś, kto miał dostęp do kserokopiarek (w PRL był on ściśle limitowany).

„Komitet Samoobrony Polskiej oświadcza, że nie ma nic wspólnego z tą akcją. Nie stać nas na odbijanie setek tysięcy egzemplarzy na kserografie. Nie stosujemy przesyłania ich pocztą”.

W numerze 14. znalazł się nasycony antysemityzmem artykuł o historii PRL: pisano tam m.in. że protesty studenckie w marcu 1968 roku były wywołane przez grupę „szowinistów żydowskich” (czyli „komandosów”) w celu przejęcia władzy nad PZPR. KOR był nazywany „ugrupowaniem o skrajnie marksistowskim obliczu”, które „walczy o władzę”” – albo po prostu „żydowską mafią”. Oto ostatni już cytat:

„Zreasumujmy więc: jest to kolejne wcielenie mafijnej organizacji szowinistów żydowskich, zawiązanej w ZSRR i w Polsce po roku 1944. (…) Młodzi członkowie KOR-u opowiadali się stosunkowo niedawno za komunizmem i to w jego skrajnym trockistowskim wydaniu. Wszyscy zaś oni nienawidzą wszystkiego co polskie”.

Czy Senat RP uczci uchwałą marginalną grupę obsesyjnych antysemitów? OKO.press będzie śledzić tę sprawę.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym