0:00
09 lutego 2022

Senat siodła Pegasusa ustawą. Petycja Panoptykonu przyjęta

Powinniśmy stworzyć niezależny nadzór nad służbami specjalnymi i nad ich działalnością operacyjną. Niewinne ofiary inwigilacji muszą mieć prawo do informacji, że państwo zbierało o nich informacje. Obywatelski projekt rozprawienia się z samowolą służb trafił do Senatu. Co się z nim stanie? 

Wydrukuj

Po cichu, w Komisji Petycji, która zajmuje się wszystkimi ludzkimi krzywdami, Senat zajął się sprawą gruntownej reformy służb specjalnych i kontroli nad nimi. Co z tym będzie, na razie za wcześnie wyrokować.

“Senat przesadził dziś, że w sprawie służb specjalnych potrzebne są zmiany prawne” - mówi OKO.press Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego BRPO, który reprezentował Rzecznika Praw Obywatelskich przed Komisją.

9 lutego senacka Komisja Petycji i Praw Człowieka opowiedziała się (głosami 6 do 3) za dalszymi pracami nad petycją obywateli. A za petycją Fundacji Panoptykon (z kilkoma tysiącami podpisów) opowiedział się rzecznik prawo obywatelskich Marcin Wiącek. I przypominał, że identyczne postulaty zgłosili już wcześniej eksperci pracujący z RPO Adamem Bodnarem. Ich raport “Osiodłać Pegaza” opisywaliśmy w OKO.press.

Eksperci (prawnicy, ale też osoby związane ze służbami) zaproponowali jesienią 2019 r. (czyli po pierwszych informacjach, że władza PiS korzysta z Pegasusa), stworzenie apolitycznej eksperckiej instytucji, która sprawdzałaby, jak prowadzona jest kontrola operacyjna. Za pośrednictwem tej instytucji obywatel inwigilowany a niewinny, mógłby się dowiedzieć, że państwo zbierało o nim informacje, co zebrało i co z tym zrobiło. Instytucja ta rozpatrywałaby też skargi od obywateli – teraz nie ma się komu poskarżyć.

Dziś RPO uzupełnia tamten raport nowymi wystąpieniami, w których są informacje o kolejnych wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości UE ws inwigilacji i praw obywateli.

To już jest gotowy materiał do pracy nad projektem ustawy.

Komisja Petycji ma się w tej sprawie porozumieć z nadzwyczajną komisją ds. Pegasusa. Ona ma wśród zadań także przygotowanie projektów zmian prawa. Ale jeśli skupi się na przesłuchiwaniu świadków, to nic nie stoi na przeszkodzie, by Komisja Petycji zaczęła pisać projekt zmian prawa.

Petycja — sposób na państwo

Komisja Petycji jest miejsce, gdzie obywatele i instytucje bez inicjatywy ustawodawczej mogą zgłosić sprawę. Petycje rozpatruje się jedna po drugiej — jeśli zostaną przyjęte, Senat może uwzględnić postulaty w prowadzonych już pracach nad ustawami, albo przygotować projekt ustawy dla Sejmu. Ta drogą udaje się łatać wiele uciążliwych dziur w przepisach.

Ale ta petycja jest inna — dotyczy fundamentów państwa.

Panoptykon zgłosił ją w czerwcu 2021 r.

“Nie mogliśmy wtedy przewidzieć afery Pegasusa — mówił na posiedzeniu senackiej Komisji Petycji Wojciech Kicki z Panoptykonu. — Przygotowanie projektu ustawy ograniczającej samowolę służb byłoby najlepszą odpowiedzią na tę aferę".

Jak władza próbowała petycji ukręcić łeb

Panoptykon wysłał petycję do Sejmu, Senatu, Prezydenta i Premiera. Prezydent odesłał petycję premierowi, a ten uznał, że nie trzeba nic zmieniać, gdyż służby “działają w granicach i na podstawie prawa, z poszanowaniem praw obywatelskich, a obecne formy nadzoru są wystarczające”. Było to oczywiście przed odpaleniem afery Pegasusa.

Ale już Biuro Analiz Sejmowych odważnie stwierdziło, że przyjęcie proponowanych rozwiązań mieści się “w zakresie swobody legislacyjnej ustawodawcy”. A przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka toczą się przeciw Polsce już dwie sprawy, w których powodem naruszenia praw człowieka jest brak kontroli nad działaniem służb specjalnych. Sejm jednak petycją się jeszcze nie zajął.

Pokusa zbierania danych wymaga wędzidła

W komisji senackiej przedstawiciele PiS i MSWiA przekonywali, że nie ma żadnego powodu, by petycją się zajmować. Dyrektor Mariusz Cichomski z MSWiA zapewniał, że służby są kontrolowane przez “niezależne instytucje — prokuraturę i sądy”. Zaś jeśli chodzi o informacje dla obywatela, że był on obiektem inwigilacji, to nie ma takiej potrzeby. Jeśli służby zgromadzą materiał dla sądu – to zainteresowany dowie się o inwigilacji w trakcie procesu. A jeśli “nieuzyskane zostaną informacje o wartości procesowej, całość materiałów jest niezwłocznie niszczona”.

Na co Wojciech Klicki z Panoptykonu przypomniał wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws służb (K23/11): Informowanie niewinnych o inwigilacji eliminuje ryzyko tworzenia przez służby zbiorów danych niepotrzebnych z punktu widzenia procesowego, a “korzystnych z punktu widzenia bliżej nieokreślonych przyszłych korzyści”.

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne