Analiza wpisów oraz użytkowników każe postawić tezę, że po I turze wyborów samorządowych na polskim Facebooku fake'owe konta, prawdopodobnie rosyjskie, usiłowały zbudować przekaz o fałszerstwach wyborczych w Warszawie. Co ciekawe, po II turze wyborców nie zaobserwowałam już tego typu aktywności

„Wybory w Warszawie zostały z Fałszowane”, a „Warszawa jest z korumpowana” – komentarze z charakterystycznymi błędami językowymi można było przeczytać na Facebooku wielokrotnie po pierwszej turze wyborów samorządowych, przede wszystkim na grupach popierających obecny rząd oraz partię PiS.

Choć wpisy nie były identyczne, aktywność kont budujących narrację o fałszerstwie wyborczym zwracała uwagę nieznajomością języka polskiego i licznymi błędami. Dużą odpowiedzialnością wykazali się użytkownicy tych grup, którzy – choć zawiedzeni wynikami wyborców  i obrażeni na warszawiaków – nie kupili przekazu o sfałszowaniu głosowania.

To może szokować. Ale naprawdę wiele wskazuje na to, że po pierwszej turze wyborów mieliśmy do czynienia z aktywnym włączeniem się rosyjskiej propagandy w budowanie nastrojów wśród niezadowolonych z wyników głosowania wyborców PiS.

Aktywność była ukierunkowana przede wszystkim na Facebookowe grupy zwolenników obecnej partii rządzącej – zarówno te zamknięte, jak i otwarte. Tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników I tury wyborów oraz w powyborczy poniedziałek zaczęły pojawiać się tam posty, których widoczność podbijano sporą liczbą reakcji oraz komentarzami, w których najczęściej powtarzał się taki przekaz: skoro Patryk Jaki przegrał wybory, to oznacza, że zostały one „zFałszowane” lub „z fałszowane”.

Komentowano również posty neutralne, np. wpis „Warszawo, co Ty zrobiłaś?!”, ale dyskusja pod nimi neutralna już nie była – zmierzała wyraźnie w kierunku tezy o fałszerstwach lub korupcji. Oczywiście jednocześnie uderzano w tych, którzy wybory wygrali.

 

„Z kąd”, „kąpinator” i „czetwiny nos”

Liczne, bardzo widoczne i specyficzne błędy językowe były cechą charakterystyczną znacznej części tych komentarzy, przy tym pochodziły one z różnych kont, nie można więc wytłumaczyć tego w ten sposób, że jakaś jedna osoba z problemami językowymi postanowiła włączyć się w dyskusję.

Oto przykłady komentarzy (lub ich fragmenty) z rażącymi błędami językowymi: 

  • „z fałszowane”,
  • „gułaki” (zamiast gułagi),
  • „mug” (zamiast mógł),
  • „tagzwanych” (zamiast tak zwanych),
  • „z korumpowana”
  • „Nie wpuszczać tą zaraze do naszych miast, zawsze byli wrednij”,
  • „Wstanom właściciele kamienic zgrobu to jak bendzie mało mostow to gdzie bendom spac. Warszawiacy jak male dzieci na zlisc mamie odmroze sobie luszy”,
  • „mieli by niezły cyrk powinien sobie czetwiny nos doczepić masakra i wstyd”,
  • „kąpinator”,
  • „wkrótce będoł żałowoć”,
  • „z kąd”,
  • „uniewazniac nieprawidłowe glosowania przedstawiane zaniedbania, wskazywane przykłady w informacjach”,
  • „będzie źądzic dalej banda upa”.

Nie były to typowe błędy dla Polaka piszącego we własnym języku. Wygląda to raczej tak, jakby komentarze pisano w oparciu o jakiś kiepski program komputerowy do tłumaczenia, który na dodatek nie uwzględniałby części polskich czcionek, lub jakby pisała to osoba , która trochę się języka polskiego nauczyła, ale niewiele, i to głównie ze słuchu.

Niektóre komentarze nie miały błędów językowych, za to były pisane bez użycia polskich czcionek. Od razu zaznaczam – to nie jest typowe dla tych grup na Facebooku. Obserwuję je od dawna i komentarze pisane w ten sposób pod względem językowym zauważyłam wcześniej tylko raz: w czasie protestu matek dzieci niepełnosprawnych w Sejmie.

Wtedy również mieliśmy wręcz zalew postów bez polskich czcionek, z błędami nie tylko ortograficznymi, ale również interpunkcyjnymi czy składniowymi, np. „te ludzie niepełnosprawni” „nie poczebują rechabitacji” „ktoś nigdy nie był na zasiłku i poakowal im w kieszenie to taka osoba dobra a teraz jestbwlasnie podziękowanie”.

Jednocześnie, w obu opisywanych przypadkach, tuż obok pojawiały się również komentarze pisane poprawną polszczyzną, tym wyraźniej widać było różnice językowe między wpisami.

Fałszywe zdjęcia profilowe i niespójne wizerunki

Rzecz jasna same błędy językowe nie wystarczają do postawienia tezy, że mamy do czynienia z aktywnością rosyjskich trolli. Przeanalizowałam konta, które pisały te komentarze. Wyodrębniłam kilkanaście najłatwiejszych do obserwacji ze względu na najbardziej rażące błędy.

Co można było na nich zauważyć?

Konto Andrzeja M. na pierwszy rzut oka wygląda na konto typowego polskiego narodowca. Nawet zdjęcie profilowe – młodego mężczyzny z twarzą częściową zasłoniętą chustą – doskonale pasuje do tego wizerunku.

Ale po przeszukaniu Google okazuje się, że to zdjęcie pochodzi z portfolio rosyjskiego fotografa, mieszkającego w Maroku. Wśród grup polubionych przez Andrzeja są np. „Rosja za Polską, przeciw podłemu „polin” z usraela”, „Chór Aleksandrowa i ich przyjaciele”, jest rosyjskojęzyczna grupa fanów kompozytora Ogińskiego – dość zaskakujący dobór grup jak na polskiego narodowca.

Oczywiście, Andrzej polubił również grupy związane z narodowcami, a także grupy katolickie. Posty, które udostępnia na własnym profilu, dotyczą m.in.:

  • trucia dzieci szczepionkami, które rzekomo wywołują autyzm,
  • oraz tego, że epidemia odry w Polsce to oszustwo, za którym stoi lobby farmaceutyczne;
  • zbrodni wołyńskiej;
  • powszechnego dostępu do broni;
  • wpuszczania do Polski uchodźców przez rząd PiS.

Wszystkie te tematy należą do tematów stale wzmacnianych w Polsce przez rosyjską propagandę. O wyborach samorządowych Andrzej pisze jednoznacznie – ich wyniki są dowodem fałszowania wyborów w Warszawie.

Jego post jest rozpowszechniany na grupach, ale też na otwartych kontach innych użytkowników. Treść jest więc sprawnie rozsiewana po polskim Faceboooku.

Kolejne konto. Małgorzata administruje jedną z otwartych grup popierających rząd Morawieckiego. Po wyborach zamieszcza na niej link do artykułu z portalu wlocie.pl, zatytułowanego: „Wybory w Warszawie zostaną unieważnione! Ujawniono ogromny przekręt!”.

Przyglądam się jej kontu. Lubi fanpage portalu Niezalezna.pl oraz Lecha Kaczyńskiego. Lajkuje Marsz dla Jezusa i prawy.pl. Ale jednocześnie jest zaskakująco wielojęzyczna. Obserwuje strony w językach: angielskim, hiszpańskim, włoskim, chorwackim, francuskim, również w językach malajalam i telegu (używanymi w Indiach), egipskim, albańskim, rumuńskim, rosyjskim, portugalskim i greckim.

Obserwuje fanpage poświęcony Lechowi Kaczyńskiemu – a jednocześnie stronę dyrektora hiszpańskojęzycznej katolickiej agencji informacyjnej. Jak podaje, mieszka w Warszawie, ale ma tylko jednego znajomego na swoim koncie na FB. Obserwuje stronę Polonii w Norwegii, rosyjskojęzyczną stronę religijną (kościoła prawosławnego) i Bractwo Matki Bożej Różańcowej w Bogocie.

Karol, który pisze komentarz, że w Warszawie „patriotow wymordowal Hitler i Stalin”, ma z kolei zupełnie puste konto. Należy tylko do jednej grupy – popierającej PiS. Nie polubił żadnej strony, nie uczestniczył w żadnym wydarzeniu.

Jego zdjęcie profilowe to zdjęcie modela, które można znaleźć na anglojęzycznej stronie poświęconej męskiemu stylowi życia. Ma 18 znajomych, z tego 17 to konta ze zdjęciami profilowymi innych modelek i modeli lub aktorów – choć żadne z tych kont nie ma ani jednego postu związanego z modelingiem.

Konto jednego z jego znajomych, Borysa, używa np. zdjęcia kanadyjskiego aktora i piosenkarza Antonio Cupo. Inne fotografie z kont znajomych można znaleźć na stronach związanych z modą męską. Ich konta na FB są puste, bez żadnej typowej aktywności – tę  można zaobserwować jedynie na politycznych polskich grupach.

Barbara, rencistka, obserwuje strony proPiSowskie, a jednocześnie lajkuje francuskiego eurodeputowanego, bułgarską organizację pozarządową, lubi też strony niemiecko-, portugalsko- i węgierskojęzyczne.

Halina, emerytka z Gliwic (wg opisu na koncie), miała się uczyć w Berkeley College, a jednocześnie w Technikum Kolejowym w Gliwicach. Lubi fanpage’e polityków PiS oraz Radia Maryja, a jednocześnie amerykańskiego kulturysty Dextera Jacksona, piwa Heineken, linii lotniczych z Emiratów Arabskich, należy do społeczności „Donald Trump is Our President”, czyta też na FB hiszpańskojęzyczne strony.

Sieciowe samouczki różnych języków – bardzo popularne

Można by długo wymieniać, ale jedno jest pewne: to nie są typowe konta zwykłych użytkowników Facebooka. Prawdopodobnie znacząca ich większość to konta fałszywe, za którymi nie stoją prawdziwi ludzie.  Ich analiza pozwoliła  jednak wskazać cechy wspólne:

  • część z nich ma polubioną stronę Sputnik News, rosyjską Voice of Europe lub Настоящее Время, ale też fanpage’e: „Za wolną Rosję” (podaje informacje z niezależnych mediów rosyjskich) i „Krym należy do Ukrainy”;
  • konta, które mają jakąkolwiek aktywność na własnych profilach, obserwują strony w bardzo różnych językach: polskim, niemieckim, francuskim, włoskim, angielskim, hiszpańskim, czeskim, węgierskim, francuskim, amerykańskim, niemieckim, w językach używanych w Indiach, a nawet strony australijskich mediów czy agencji prasowych, dworu królewskiego w Monako, rozmaitych organizacji rządowych i pozarządowych w wielu państwach europejskich.

Taka wielojęzyczność była cechą charakterystyczną wcześniej obserwowanych przeze mnie kont rosyjskich trolli – jedno z nich opisałam szczegółowo na OKO.Press jako konto aktywne wśród antyszczepionkowców.

  •  na niektórych pojawiają się także polubienia stron będących… samouczkami języka niemieckiego, strony z poradami na temat poprawnej polszczyzny, a nawet uczące języka węgierskiego. Znalazłam też konta lubiące stronę udostępniającą kursy ekspresowej nauki języków obcych.

Rosyjska propaganda? Akcja pasuje do jej celów i sposobu działania

Wszystkie zgromadzone dane każą postawić hipotezę, że mieliśmy do czynienia z próbą zbudowania przekazu nt. polskich wyborów przez rosyjską propagandę. Nie pierwszą i zapewne nie ostatnią.

Teoretycznie jest możliwe, że za kontami stoi ktoś inny niż Rosja. Jednak taka aktywność pasuje zarówno do sposobu działania znanego z doktryny rosyjskiej wojny informacyjnej, jak i do celów rosyjskiej propagandy.

Jak wielokrotnie pisałam, jej fundamentalnym celem, jeśli chodzi o Polskę, jest sianie chaosu, skłócanie społeczeństwa i destabilizowanie sytuacji społeczno-politycznej w kraju. Mamy być coraz bardziej nieufni, gubić się w informacyjnym chaosie, nikomu nie wierzyć i zamykać się w coraz mniejszych bańkach informacyjnych, nie nawiązujących kontaktu z innymi środowiskami.

Takie podziały osłabiają państwo, bo niszczą część wspólną narodu. Oczywiście, rosyjscy propagandziści pracują nad tym nie tylko wobec Polski, jak pokazuje choćby analiza fanpage’y obserwowanych przez rosyjskie trolle, ich aktywność obejmuje wiele państw. Ale nasze państwo także.

Osoby sceptycznie podchodzące do mojej hipotezy mogą zastanawiać się, czemu opisywane konta popełniały tak rażące błędy językowe – przecież to znacznie ułatwia ich wykrycie. Rzeczywiście, zazwyczaj obserwowane konta rosyjskich trolli są na tyle dobrze przygotowane, że świetnie sobie radzą z językiem polskim i nie można ich wykryć na podstawie błędnej pisowni.

Wydaje się jednak, że w niektórych, wyjątkowych sytuacjach w polskojęzycznych mediach społecznościowych uruchamiane są grupy kont na co dzień aktywnych w innych przestrzeniach językowych. Być może po prostu takie jednorazowe, akcyjne zlecenie trollingu internetowego realizuje inna rosyjska firma niż ta, która zajmuje się budowaniem stałej aktywności wśród Polaków.

Amerykanie podczas śledztwa ws. wpływu Rosjan na wybory prezydenckie w USA wymienili aż kilkanaście rosyjskich firm, obsługujących aktywność rosyjskich trolli w sieci.

Oczywiście, dopóki nie mamy twardych dowodów na to, że za wskazaną aktywnością stoi rosyjską propaganda, możemy tylko przypuszczać, że to rosyjskie trolle chciały narzucić Polakom narrację na temat wyników wyborów samorządowych.

Warto podkreślać, że tym razem, mimo dużych emocji po stronie zwolenników PiS, rosyjska akcja się nie udała. Polacy nie kupili przekazu o fałszerstwach. Z tego przekazu nie skorzystali też politycy PiS.

Opisana akcja pokazuje jednocześnie, z jakiego rodzaju zagrożeniem możemy mieć do czynienia podczas każdych kolejnych wyborów. Teraz w budowanie narracji zaangażowano zaledwie kilkanaście kont. Ile ich uaktywni się przed kolejnymi wyborami czy tuż po nich – zobaczymy.

UWAGA: Nie wszystkie komentarze prezentowane na screenach to komentarze budzące wątpliwość. Te, które zwróciły moją uwagę i które analizowałam szczegółowo, są zaznaczone na czerwono. Oczywiście także wśród nich mogą znaleźć się komentarze prawdziwych użytkowników FB.


Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Kilka lat temu była dyrektorką biura białostockiego posła PO Roberta Tyszkiewicza. Dla OKO.press pisze jako autor zewnętrzny.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym