Karp jest w stanie przetrwać kilka godzin bez wody. W tym czasie się dusi, cierpi ból i strach, bo choć nie krzyczy, to jego system nerwowy nie różni się od tego, jaki mają ssaki. Ale jest OK, bo cierpi dla idei: polskiej wigilijnej tradycji. Tak argumentują umorzenia postępowań o znęcanie się nad rybami policja i prokuratura

Magda Gessler, kulinarna celebrytka, namawia do głodzenia karpi na tydzień przed ich zabiciem. Wtedy jest naprawdę czysty i zdrowy – mówiła na spotkaniu z konsumentami (cytat za „Super Expressem”).

Rada jest o tyle bez sensu, że sprzedawane żywcem karpie i tak nic nie jedzą od momentu, gdy zaczyna się ich „droga na nasze wigilijne stoły”, czyli ekstremalne okrucieństwo zakończone waleniem tłuczkiem po głowie, a bywa, że i patroszeniem żywcem, bo czaszkę mają akurat niezwykle twardą.

Nikt ich podczas tej „drogi na stół” nie karmi. A nawet gdyby karmił, to i tak nie jadłyby z bólu i stresu, któremu są poddawane od wyłowienia, przez rzucanie nimi, transport w minimalnej ilości wody, leżenie w skrzynkach, gdzie woda nie zakrywa im nawet skrzeli, lub w sklepowych „basenach”, gdzie pływają we krwi własnej i poranionych towarzyszy.

A potem jeszcze kładzenie na wadze, z której, śliskie, spadają na podłogę. I podduszanie w foliowych torbach, za to z plastikowym „koszykiem”, który zwalnia z ustawowego obowiązku transportowania ryb w wodzie.

Tak przynajmniej wynika ze sprzecznych z ustawą o ochronie zwierząt, a wydanych przez Głównego Lekarza Weterynarii na zamówienie lobby hodowców ryb „wytycznych w sprawie postępowania z żywymi rybami będącymi przedmiotem sprzedaży detalicznej”.

  • Metoda uśmiercania według wytycznych

    Wytyczne w postępowaniu z żywymi rybami będącymi przedmiotem sprzedaży detalicznej

    Aktualności 2017-12-13

     Mając na uwadze, iż w okresie przedświątecznym zwiększa się sprzedaż żywych karpi w punktach sprzedaży detalicznej, Główny Lekarz Weterynarii informuje, co następuje.

    W związku z tym, iż przepisy prawa, w tym przepisy o ochronie zwierząt, nie regulują szczegółowo sposobu postępowania z żywymi rybami będącymi przedmiotem transportu po sprzedaży detalicznej oraz w czasie ich uśmiercania, należy stosować ogólne zasady wynikające z ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r.
    o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002 ze zm.)

    1. Uśmiercanie ryb w punktach sprzedaży detalicznej

    Metoda – Uderzenie w część czołową czaszki lub poddanie działaniu prądu  elektrycznego powodujące utratę przytomności w połączeniu z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego lub przerwaniem rdzenia kręgowego albo dekapitacją.

    Uśmiercanie ryb powinno odbywać się w sposób humanitarny polegający na minimalizacji cierpienia. Uśmiercanie ryb używanych w procedurach naukowych następuje poprzez uderzenie w część czołową czaszki powodujące utratę świadomości w połączeniu z mechanicznym uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego lub dekapitację po uprzednim ogłuszeniu lub porażenie prądem elektrycznym.

    Są to jedyne humanitarne metody uśmiercania ryb wskazane w przepisach powszechnie obowiązujących, które mogą mieć zastosowanie dla ryb uśmiercanych w punktach sprzedaży detalicznej.

    Miejsce – wydzielone, np. za parawanem, przenośną ścianką lub innym elementem konstrukcji sklepu; zapobiegającym udziałowi osób postronnych.

    Zabronione jest uśmiercanie zwierząt kręgowych, a więc również ryb, w obecności dzieci (art. 34 ust. 4 pkt 2 ustawy). Jest to zakaz bezwzględny, zagrożony sankcją karną z art. 35 ustawy. Jeśli chodzi o uśmiercanie karpia w punktach sprzedaży detalicznej, mając na uwadze przepisy dotyczące humanitarnego traktowania i uśmiercania zwierząt, zaleca się, aby miejsce uśmiercania ryb było wydzielone, np. za parawanem, przenośną ścianką lub innym elementem konstrukcji sklepu, tak, aby uśmiercanie nie odbywało się w obecności osób postronnych, w tym w szczególności dzieci.

    2. Personel

    • ukończone 18 lat,
    • wykształcenie co najmniej zasadnicze zawodowe lub 3-letnie doświadczenie przy hodowli ryb.

     3.  Warunki przetrzymywania żywych ryb

    • baseny – szczelne, o gładkich ścianach i gładko zakończonych krawędziach;
    • woda – czysta, natlenowana lub napowietrzana; wymiana wody nie rzadziej niż co 48 h
    • zagęszczenie – maksymalne zagęszczenie przy stosowaniu natlenowania wody 1 kg masy/l wody;
    • optymalna temp. wody 10oC (+/- 5oC)
    • ryby bez widocznych uszkodzeń – ryby, które posiadają rany i inne uszkodzenia ciała powinny być uśmiercane niezwłocznie po przybyciu do sklepu.

     4. Sprzedaż – najbardziej zalecana jest sprzedaż ryb po uprzednim ich uśmierceniu

    W ostateczności w przypadku braku możliwości uboju karpi przed sprzedażą zaleca się poniżej opisany sposób postępowania uwzględniający dobrostan ryb oraz minimalizujący ich cierpienie.

     5. Opakowanie stosowane do przenoszenia ze sklepu żywych ryb przez konsumenta końcowego

    • bez wody, pozwalające karpiom na wykorzystanie naturalnej wymiany gazowej przez powierzchnię skóry – zasadą stosowania takiego opakowania jest to, aby ryba nie stykała się całą powierzchnią skóry z opakowaniem, jak to np. ma miejsce, gdy ryba zostanie owinięta torbą foliową. W celu zapewnienia wymiany gazowej opakowanie powinno posiadać elementy odsuwające ciało ryby od powierzchni opakowana np. pojemniki z „ożebrowaniem” lub odpowiednio perforowany wkład z tworzywa umieszczony wokół ciała ryby. Dodatkowo torba, w której umieszczona jest ryba, musi pozostawać niezawiązana.
    • z wodą – podstawowe znaczenie ma zapewnienie rybie możliwości przyjęcia naturalnej pozycji, dlatego kluczowym jest rozmiar opakowania, tak aby ryba nie znajdowała się w nienaturalnej pozycji lub nie była wygięta bez możliwości zmiany pozycji – dotyczy to w szczególności pojemników o sztywnych ścianach, chociaż także ma znaczenie w przypadku foliowych toreb; z uwagi na brak możliwości stałego napowietrzania ilość wody w opakowaniu powinna być co najmniej w stosunku 1:2 masy karpia do masy wody.

     6. Zalecenia dla konsumenta dotyczące przenoszenia żywych ryb po zakupieniu ich w sklepie

    Zaleca się:

    • aby czas przenoszenia żywej ryby z miejsca zakupu do domu, niezależnie od zastosowanego opakowania był jak najkrótszy;
    • aby po zakupie żywej ryby, opakowanej w sposób opisany w pkt 5, nie zmieniać ww. sposobu opakowania w czasie dostarczania żywej ryby domu, tj.:
      • w przypadku opakowań bez wody – nie usuwać elementów pozwalających na odsuniecie ciała ryby od opakowania;
      • w przypadku opakowania z wodą, nie wylewać wody;

    oraz w obu przypadkach nie uszczelniać opakowania, nie zawiązywać torby
    tak, aby umożliwić swobodny dopływ powietrza i tlenu.

    Opakowania indywidualnie używane przez klienta w celu przenoszenia ryby żywej powinny  spełniać wymagania podane  w pkt. 5

Karp cierpi w milczeniu

Karp jest w stanie przetrwać nawet kilka godzin bez wody. W tym czasie się dusi, cierpi ból i strach, bo choć nie krzyczy, to – jak wynika z badań naukowych – jego system nerwowy nie różni się od tego, jaki mają ssaki. Jego cierpienie fizyczne i psychiczne też nie różni się od ssaków.

Ale jest OK, bo

cierpi dla idei: naszej, polskiej wigilijnej tradycji. Tak przynajmniej argumentują umorzenia postępowań o znęcanie się nad rybami policja i prokuratura: tradycja wigilijna to „kontratyp”, czyli okoliczność sprawiająca, że coś, co jest przestępstwem, przestaje nim być.

Magda Gessler zaleca głodzenie karpi nie dla idei, czyli tradycji. Magda Gessler myśli kubkami smakowymi i żołądkiem. Ciekawe w takim razie, czy badała, jak na smak karpia wpływa cierpienie?

Kiedyś pisałam o sprawie świni w rzeźni w Żelistrzewie, którą – źle ogłuszoną – wrzucono żywcem do oparzarki. Gdy się szamotała – trzymano pokrywę (wszystko nakręcili kamerą obrońcy zwierząt). Miałam wtedy okazję rozmawiać z inspektorami weterynarii i specjalistami od bezpieczeństwa żywności.

Czerwone pajączki cierpienia

Przekonywali mnie, że to absolutnie odosobnione zdarzenie. Że rzeźnicy pilnie dbają, by zwierzę przed śmiercią nie cierpiało, bo wtedy jego mięso gorzej smakuje: wydzielają się hormony stresu i krew gorzej schodzi przy wykrwawianiu, co też negatywnie wpływa na smak i wygląd.

Jeden ze speców od żywności powiedział mi, że w mięsie zwierzęcia, które cierpiało, jest dużo krwiaków. „Na wędlinie może pani zobaczyć takie czerwone „pajączki”” – tłumaczył.

Nie jem mięsa, ale w sklepowych ladach chłodniczych można obejrzeć plastrowaną wędlinę w folii. „Pajączków” w niej pełno.

Smak mięsa z cierpieniem może dla jednych jest gorszy, a dla drugich – wręcz przeciwnie? Może te hormony od bólu i stresu podniecają ich podniebienia? Na przykład Koreańczycy uważają, że mięso psów jest lepsze, jeśli się je przed zabiciem dobrze pookłada pałkami.

Pani Magda Gessler proponuje głodzenie. Główny Lekarz Weterynarii – podduszanie.

Smacznego Bożego Narodzenia!

Ewa Siedlecka jest publicystką „Polityki”. Ten tekst ukazał się na jej Blogu Konserwatywnym


Dziennikarka, publicystka prawna, w latach 1989–2017 publicystka dziennika „Gazeta Wyborcza”, od 2017 publicystka tygodnika „Polityka”, laureatka Nagrody im. Dariusza Fikusa (2011), zajmuje się głównie zagadnieniami społeczeństwa obywatelskiego, prawami człowieka, osób niepełnosprawnych i prawami zwierząt.


Powiązane:
Zobacz także:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym