Skandale pedofilskie i walka z kobietami osłabią Kościół. Jest sposób, by go uratować [PODCAST]

Skandale pedofilskie i walka z kobietami osłabią Kościół. Jest sposób, by go uratować [PODCAST]

W ostatnich tygodniach ujawniono wiele zaniedbań dotyczących rozliczania pedofilii w Kościele katolickim. Także zaangażowanie Kościoła w sprawie zakazu aborcji sprawia, że wiele osób się od niego odwraca. Zapraszamy na podcast OKO.press „OKO do słuchania”, w którym gośćmi są Magdalena Chrzczonowicz, wicenaczelna OKO.press i Sebastian Klauziński z działu śledczego. Rozmawia Maciek Piasecki.


Komentarze

        • A tym co mowia ze dowod nie potrzebny powiem ze cala Biblia jest pelna boskich takzwanych dowodow gdzie sie nawet jako plonacy krzew pokazuje co to wogule ma znaczyc. A teraz od stu lat ani jednego cudu. O dziwo od tego momentu od kiedy mozna wszystko nagrac i udowodnic. Przeciez dla boga ktory dawal dowody powinno byc korzystne dac je raz na zawsze i spokoj. A tu co bateria mu sie skonczyla?

          • Dowod antykobiecosci tej religii istieje od samego poczatku.
            Prometeusz dajacy ludzkosci ogien jest uznany za postac pozytywna a Ewa ktora robi mejwiecej to samo dajac ludzkosci rozum dostaje wypierpol z raju i jest jako grzeszniczka tepiona.

  1. Tomek Jędrzejczyk

    Wiara w Boga nie wymaga pośredników ani katabasów. To człowiek stworzył machinę hierarchicznego kleru, by następnie uczynić z niej złotego Cielca. Kłamstwa powtarzane setki razy stają się prawdą jak powiedział pewien propagandysta i tu dochodzimy do definicji która określa Kosciołem kler z doczepką wiernych. Tego Kościoła nie ma potrzeby ratowania – po prostu.

  2. Rafal Rafal

    Jest tylko jeden skuteczny sposób na naprawę kościoła katolickiego w Polsce. Mianowicie zmienić jego finansowanie przez państwo. Opodatkować wiernych według wzorca zbliżonego do niemieckiego. Wypłacać klechom państwową pensję. Skasować wszelkie przywileje podatkowe oraz bezprawne fundusze, a majątek kościelny jako dobro ponadnarodowe znacjonalizować poprzez wykup na następujących zasadach: za 0.1% wartości płatne w ratach, w ciągu 100 lat. Może być w ostateczności w ciągu 1000 lat.

    • Andrzej Kolasa

      Odpowiem pytaniami. A kto to ma zmienić? – politycy. A kto wybiera polityków? – obywatele. A jaki jest obecny rozkład poparcia? nadal 30% dla Zjednoczonej Prawicy plus jeszcze Konfederacja i chyba Koalicja Polska oraz wahająca się w tych sprawach PO. Wniosek jeden, kiedy jeszcze mamy choćby szczątki demokracji to można tylko zmienić głosami OBYWATELI. Jednak czy OBYWATELE tego chcą i są gotowi na takie zmiany? Tu mam duże wątpliwości…. Niestety wyrastamy w pewnym sosie tradycji i niejako z racji niej akceptujemy taki jak mamy od trzech dekad stan rzeczy. Kształtowani pokoleniami i żyjący pod batogiem Pana, Wójta i Plebana, tak łatwo się z tego nie wyzwolimy. Obecne społeczeństwo bez obrazy to w ok. 95% potomkowie chłopów pańszczyźnianych, dla których pojęcie WOLNOSCI nie jest zbyt ważnym. Nie jest z racji tej, iż przez pokolenia ich codziennym problemem było przetrwanie pod batogiem Pana, Wójta i Plebana. Okres PRLu niewiele tu zmienił. Warto przeczytać ostatnio wydaną książkę prof. Adama Leszczyńskiego pt. „Ludowa historia Polski” czy też Jana Sowy pt. „Fantomowe ciało króla” aby zrozumieć jak bardzo aktualne są słowa Zygmunta Freuda cyt.: „Większość ludzi tak naprawdę nie pragnie wolności, ponieważ wolność niesie ze sobą odpowiedzialność, …a odpowiedzialność jest dla większości ludzi przerażająca”. Demokracja to wymagająca pani. Wymaga od obywateli wiedzy, stosownych kwalifikacji demokratycznych. Tego nie zdobywa się w kilka dekad tylko uporczywą pracą pokoleniami liczoną. Dlaczego u nas jest tak niezbyt dobrze? Ujął to chyba właściwie prof. Markowski cyt. „najbardziej odpowiedzialny za ten stan rzeczy jest właśnie brak tradycji oświeceniowej i purytańskiej, protestanckiej, gdzie grzech jest grzechem, a odpowiada się za niego bezpośrednio przed Bogiem. To ten kulturowy sos, w którym wrastamy w życie sprawia, że mamy ułomne kwalifikacje demokratyczne.”

  3. Krzysztof Wojciechowski

    Upadek kościoła jest przesądzony i to już od śmierci Wojtyły. Jego pontyfikat zamroził w Polsce zmiany, do których w Europie doszło już dawno. Miesiąc temu powiedział bym, że to kwestia 10-15 lat. Po tym co się wydarzyło sprawa przyspieszy, nie wiem jak bardzo.

  4. Roman Mus

    Jeden ze starożytnych, Aleksanser Fredro, powiedział, że
    Co wieki ustaliły, to wieki nie wzruszą;
    Żądza dominacyi – duchowieństwa duszą.
    Jak widać obecnie, po tych ok. 200 latach, Wać Pan Aleksander miał słusznego i ten słuszny rośnie mu do dzisiaj. Uważam, że tego tworu nie tylko nie powinno ratować się, ale bezwzględnie zlikwidować. Na całej kuli ziemskiej na przestrzeni wieków wyrządzili więcej zła i nieszczęść niż dobra. Każda wojna psychologiczna jest w wielu przypadkach okrutniejsza niż bezpośredni atak siłowy, a ta prowadzona przez nich swoją bezwzględnością niszczy podstawy egzystencji nie tylko jednostki. I taki inny starożytny wypowiedział się negatywnie o wszystkich religiach: Sakutaro, Hagiwara [1886-1942]: Spłoszyć i przerazić stado baranów na trawie burzą straszliwą, błyskawicami i hukiem gromu, a potem ukazać im promień cichej miłosiernej wiosny ― oto trik stosowany przez wszystkie religie.

      • Mariusz Serweta

        Religia po powrocie do korzeni… Moim zdaniem człowiek to zwierze stadne i jako stado lubi się organizować, tworzyć hierarchię. Załóżmy, że upada Kościół (to jest możliwe, ale w to wątpię). Wierzący wracają do korzeni wiary i co zaczynają robić? Znów się organizować. Nawet jeśli ten Kościół zniknie z powierzchni ziemi, to na jego miejsce powstanie nowy… Tak mi się wydaje 😉

  5. Andrzej Kolasa

    Trwanie kościoła oparte jest na formowanej przez wieki mentalności jego wyznawców. Co powoduje, że zasadnicze zmiany są możliwe w wyniku raczej naturalnego wymierania. Polaków lata oświecenia i reformacji ominęły, czego widocznym dowodem jest latami utrwalana dominacji kościoła katolickiego. Przy czym jednocześnie prowadząc takie rozważania należy wyraźnie rozróżniać pojęcia kościół i religia. Kościół w wydaniu katolickim kojarzy się w Polsce coraz bardziej jako instytucja ucisku moralnego i etycznego, brutalnego często ograniczania praw i swobód obywatelskich oraz wyzysku ekonomicznego. Natomiast religia w wydaniu katolickim coraz bardziej postrzegana jako chylący się ku upadkowi mit mający już obecnie ponad 2 tyś lat. W pierwszym przypadku osobiście nie widzę zbyt szerokiego pola do naprawy i zmiany. Z racji tej, iż wylewająca się skala przewinień zburzyła fundamenty zaufania do tej instytucji. W tym drugim przypadku trudno mówić o upadku raczej należy mówić o odejściu i zastępowaniu. Ten proces już następuje i nie podlega on żadnym prawnym uregulowaniom. Przejawem tego są i będą coraz bardziej opustoszałe kościoły oraz topniejące rzesze uczestników religii w szkołach. Ten proces trwa nie od dzisiaj, jednak postawa młodzieży, jej polityczne i obywatelskie przebudzenie może być katalizatorem przyspieszenia tych zmian.

  6. Merry Christless

    po jakiego grzyba ratować tę instytucję? należy toto rozliczyć z całego syfu, jakiego narobił przez te tysiąclecie na tych ziemiach, a następnie zrównać z ziemią. nie ma po co ratować tej instytucji. to XXI wiek, ta instytucja nie jest nikomu do niczego potrzebna, a już na pewno świeckiemu państwu, jakim powinna być Polska.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press