0:00
09 lutego 2022

Skopanego przez nacjonalistów prokurator oskarżała o udział w bójce. Przegrała. Chce kasacji w SN

Andrzej Majdan z KOD (na zdjęciu - z lewej) został pobity przez 5 narodowców z Młodzieży Wszechpolskiej w 2017 roku. Prokuratorka - nominatka Ziobry - oskarżyła ofiarę ataku i przegrała w obu instancjach. Wystąpiła o kasację. „Polityczna szykana” - komentuje aktywista

Wydrukuj

24 czerwca 2017 roku w Radomiu KOD pikietował, by upamiętnić rocznicę „Radomskiego Czerwca 1976”. Demonstracja była spokojna, choć wcześniej ulicami Radomia przeszli narodowcy z Młodzieży Wszechpolskiej.

Ich zgromadzenie zostało już rozwiązane, ale grupka kilkunastu młodych mężczyzn, większość w czarnych koszulkach z logo MM, wtargnęła pod scenę do demonstrującego KOD. Krzyczeli: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”, „Śmierć wrogom ojczyzny”. To najście zostało dobrze sfilmowane.

Demonstrujący KOD odpowiadał „Wolność, równość, demokracja”, potem zagłuszał narodowców gwizdami i syrenami z megafonów. Nacjonaliści odgrażali się zaciśniętymi pięściami, zrzucali czapki demonstrującym, lub je zabierali. Próbowali też wyrywać flagi KOD, popychali demonstrujących, pokazywali rękami znaki „fuck”. W rytm kibicowskiej melodii skandowali „Ole, ja to pierdolę”.

W pewnym momencie zaatakowali ubranego w zieloną kamizelkę KOD Andrzeja Majdana – był w straży odpowiedzialnej za bezpieczeństwo demonstracji. „Musiałem zareagować i przez moment biegłem za agresorem” - odpowiada Majdan. Wtedy zaatakowała go piątka nacjonalistów. Na oczach wielu świadków przewrócili go, skopali i bili. Najlepiej obrazuje to zdjęcie, które stało się bardzo znane – Majdan w czasie upadku, a czterech młodych mężczyzn kopie go i przewraca.

Bojówka Młodzieży Wszechpolskiej bije i kopie Andrzeja Majdana

Straż KOD-u szybko dotarła i odgrodziła napastników od leżącego na bruku aktywisty. Nie odniósł poważnych obrażeń tak jak i inni poszarpani w tym zajściu.

Uczestnicy tych zajść opowiadali potem o tym „ataku nacjonalistycznych bojówek” podczas pikiety pod pałacem prezydenckim w Warszawie.

„W Radomiu bili wtedy i teraz”

Mimo iż pikieta KOD-u była zgłoszona, a jej organizator Waldemar Bugalski dzień wcześniej był na komendzie i informował policję, że to wydarzenie wyższego ryzyka – wiedziano o demonstracji nacjonalistów – zgromadzenia KOD-u nie ochraniał żaden mundurowy.

„Z tyłu gdzieś w rogu stało dwóch facetów ze straży miejskiej. Ale oni się szybko zawinęli” - pamięta Mateusz Kijowski, były lider KOD, który brał udział w tym wydarzeniu. Potwierdzają to inni rozmówcy OKO.press. Dlatego gdy zaczęła się szarpanina z narodowcami, nikt ze służb nie zareagował.

Już po wydarzeniu Mariusz Malinowski – naczelny VIDEO-KOD i aktywista – zauważył dwóch tajniaków policyjnych w aucie. „Zapytałem ich, dlaczego nie było ich ludzi. Kazali zgłosić się do rzeczniczki prasowej policji, pani Śledziony. Ta tłumaczyła, że musieli być w tym czasie gdzieś indziej” – wspomina Malinowski.

Kijowski złożył doniesienie do prokuratury w Radomiu o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez zaniechanie czynności służbowych przez policję. „To było oczywiste, że tam powinni być. Ich nieobecność to z pewnością nie był przypadek” - uważa. Malinowski sądzi tak samo: „Brak policji to ewidentnie celowe działanie”.

Cztery dni po tych wydarzeniach Piotr Kostkiewicz, Komendant Miejski Policji w Radomiu, został odwołany. „Zespół kontrolny wykazał uchybienia przy realizacji zabezpieczenia sobotniego zgromadzenia w postaci skierowania zbyt małych sił policji” tłumaczyła wtedy rzeczniczka Śledziona.

Mimo iż policja uznała własną winę, prokuratura umorzyła sprawę, a później sąd w Sieradzu odrzucił zażalenie Kijowskiego na decyzję w tej sprawie. „Prokuratura nie dopuściła do wyjaśnienia wątku braku policji” - podkreśla Andrzej Majdan.

„W Radomiu bili wtedy i teraz” - zajścia komentował KOD nawiązując do wydarzeń sprzed ponad 40 laty.

Zarzuty dla skopanego. „Coś niesamowitego”

Sprawa pobicia Majdana trafiła na policję i do prokuratury. Ta najpierw postawiła trzem członkom Młodzieży Wszechpolskiej zarzut udziału w pobiciu aktywisty z KOD. Jednak po ponad rocznym śledztwie, gdy sprawę przejęła trzecia już z kolei prokurator - Justyna Domagała-Szlaga, prokuratura nagle zmieniła zdanie.

Postawiła zarzuty nie tylko pięciu agresorom, ale także ofierze ich napaści. Majdanowi zarzuciła to samo co pozostałym – art. 158 par. 1 KK: „udział w bójce”, za co grozi do trzech lat ograniczenia wolności. Gdy przed kamerami i aktywistami z tzw. opozycji ulicznej – ludzi doświadczonych represjami ze strony władz – Majdan odczytał pismo z prokuratury, w komentarzach przewijało się: „coś niesamowitego”.

Pani prokurator w oskarżeniu pisała: „Zadawali sobie wzajemnie ciosy nogami oraz przewracali się na ziemię, czym narazili wszystkich uczestników tej bójki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku w postaci średniego lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”.

Domagała-Szlaga jest nominatką prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. W maju 2016 roku tenże powołał ją na stanowisko zastępcy Prokuratora Rejonowego Radom-Wschód.

W mediach zaistniała, gdy uczestniczyła w składzie orzekającym sądu dyscyplinarnego przy prokuratorze generalnym, który ukarał prokuratorkę w stanie spoczynku Beatę Mik za publikowanie w „Rzeczpospolitej” felietonów krytycznych dla rządzącego PiS.

Oficjalnie powodem tej dyscyplinarki było niepoinformowanie przełożonych o dalszej współpracy z dziennikiem. Tymczasem prokurator Mik publikowała w prasie od 16 lat i wcześniej uzyskała na to zgodę prokuratora generalnego. „Z uwagi na zmianę ustrojową przełożonym pani prokurator jest teraz prokurator krajowy, czyli inny podmiot. Raz dana zgoda nie jest wieczna - tłumaczyła rzecznik dyscyplinarna”.

Sędzia „sympatyzuje z poglądami, jakie reprezentuje KOD”

W procesie Majdana i nacjonalistów oprócz zeznań 36 świadków było też kilka nagrań wideo wykonanych przez demonstrantów i dziennikarzy obywatelskich, ich zdjęcia, oraz nagrania z miejskiego monitoringu. Lista dowodów przekazana przez Komendę Miejska do prokuratury liczyła 45 pozycji.

W trakcie procesu Majdana pani prokurator zadawała często świadkom pytania o ich poglądy polityczne. Sędzia uchylała je jako bez znaczenia dla sprawy.

Przez ponad dwa lata odbyło się w Radomiu aż 15 rozpraw. Obecność na nich to był kłopot dla Majdana – całodzienna nieobecność w pracy. Dla wsparcia na rozprawy przyjeżdżali z nim też inni aktywiści tzw. opozycji ulicznej – m.in. z Lotnej Brygady Opozycji, KOD, Obywateli RP, Strajku Kobiet. Czasem nawet kilkanaście osób.

Podczas procesu miały miejsce dziwne, zaskakujące wręcz wydarzenia. Prokurator zarzuciła sędzi Wioletcie Łepeckiej brak „bezstronności”, bo ta zgodziła się na obserwowanie procesu przez osoby, które nosiły koszulki z napisami „Popieramy sądy”, „Jesteśmy z niezależnymi sądami” - czyli to, co głosi KOD.

„Takie treści wskazują, iż sądy mogą sympatyzować z osobami, które je głoszą, a nie można zapomnieć, że w rzeczonej sprawie oskarżonym jest jeden z czołowych działaczy KOD-u, jeden z jego założycieli” - tłumaczyła na rozprawie prokurator. „Ani nie jestem założycielem KOD, ani żadnym z czołowych działaczy” - prostuje Andrzej Majdan.

We wniosku zaś prokurator dodawała: „Z posiadanej wiedzy jaka panuje atmosfera w radomskich sądach, wyrażam stanowisko, iż Wioletta Łepecka sympatyzuje z poglądami jakie reprezentuje KOD”.

Do tego zarzuciła sędzi zgodę na rejestrowanie przebiegu procesu, co miało wpłynąć na zeznania składane przez świadków. Uważała, iż dowodem na brak bezstronności sędzi jest fakt, że ta uchylała pytania oskarżyciela publicznego „zmierzające do ustalenia, jakie były motywy” - tłumaczyła Domagała-Szlaga.

Wreszcie zarzuciła pani sędzi, iż obrońcą Majdana jest jej „kolega, jeśli nie przyjaciel”. Mecenas Tomasz Burda twierdził, że nie zna sędzi prywatnie, a jedynie z sali sądowej.

30 września 2019 roku prokurator wniosła o zmianę prowadzącej sprawę. Jednak jej przełożeni szybko – po dwóch tygodniach - wycofali ten wniosek z sądu.

Prokurator wniosła też, by zeznania ok. 30 osób – świadków przedstawionych przez Majdana, w tym także członków KOD lub osób sympatyzujących z tą organizacją – sąd uznał za niewiarygodne. „Ale świadkowie ze strony nacjonalistów byli dla prokurator wiarygodni. Sąd też to zauważył” - wspomina Majdan.

Podczas jednej z rozpraw w jego samochodzie zaparkowanym pod kancelarią jego obrońcy ktoś naciął przewody paliwowe. „Nie sądziłem, że posuną się do próby zamachu na mnie” - wspomina. Wcześniej już grożono mu śmiercią, ale nie traktował tego poważnie. Ta sprawa została szybko – już w lipcu 2020 roku - umorzona przez prokuraturę z powodu niewykrycia sprawców.

W grudniu 2020 roku z akt sprawy pobicia, wysłanych do pani prokurator zniknęła jedna strona – nr 1767. Sędzia zrobiła z tego notatkę, bo strony nie można było już odtworzyć. Zobowiązała też panią prokurator do wyjaśnienia, dlaczego akta wracają nieuporządkowane i niekompletne.

Majdan nie przyznał się do zarzutu udziału w bójce. Narodowcy także. Tłumaczyli, że to oni bronili się przed atakiem „kodowców”. Sąd nie dał im wiary. Nagrania były najistotniejszym dowodem w sprawie i pokazywały co innego. 26 lutego 2021 roku sąd uznał za winnych pięciu nacjonalistów: Karola Krzysztofa O., Patryka Jacka P., Oskara G., Piotra Tomasza S., Piotra D.

View post on Facebook

„Przewrócili Andrzeja Majdana, kopali go, zadawali też ciosy rękoma” – pisał sąd w uzasadnieniu. Oskarżonym zasądzono od roku i 2 miesięcy do roku i 6 miesięcy prac społecznych, po 24 godziny miesięcznie. Dodatkowo po 1,6 tys. zł kosztów sądowych od każdego. Majdana sąd uniewinnił, kosztami obarczył skarb państwa.

View post on Facebook

Apelacja: wyrok I instancji w pełni utrzymany

Prokurator uznała ten wyrok za „niesłuszny”. 1 kwietnia 2021– w prima aprilis - odwołała się od niego. Domagała-Szlaga zarzuciła sądowi I instancji „obrazę artykułów” (art. 438 pkt 1, 1a, 2, 3, 4 k.p.k) która miała polegać na:

  • niezachowaniu przez sąd obiektywizmu;
  • niedążeniu do wyjaśnienia istotny elementów sprawy, zwłaszcza niekorzystnych wobec Andrzeja Majdana;
  • uchylaniu pytań oskarżyciela publicznego i sporządzaniu protokołu rozprawy w sposób nie oddający sensu zeznań świadków i oskarżonych;
  • oraz czynienie w protokołach zapisów wypowiedzi, które faktycznie nie miały miejsca” co „mogło doprowadzić do uniewinnienia Andrzeja Majdana od popełnienia zarzucanego mu czynu”.

Prokurator twierdziła też, iż sąd popełnił błąd w ustaleniach faktycznych, co skutkowało skazaniem 5 oskarżonych za pobicie. Pisała w uzasadnieniu, iż na bezpośrednie niebezpieczeństwo narażenia zdrowia doprowadziło zachowanie Majdana, który „bezpodstawnie goniąc Piotra S., spowodował przystąpienie do udziału w nim pozostałych oskarżonych” - czytamy we wniosku apelacyjnym.

„Ona wybiera sobie z rzeczywistości to, co jej tylko pasuje” - komentuje Majdan przypominając, że to najpierw jego zaatakowano i musiał zareagować jako straż demonstracji.

W październiku 2021 Sąd Okręgowy w Radomiu, w odwoławczym procesie utrzymał w pełni wyrok, zaskarżony przez prokuratora i obrońcę jednego z nacjonalistów. Wszystkie zarzuty wobec sądu I instancji, sędzia okręgowy uznał za „niezasadne”. Piotr D. - jeden ze skazanych – został obarczony kwotą 320 zł kosztów sądowych.

„Polityczna szykana”

30 grudnia 2021 prokurator Małgorzata Witkowska z Prokuratury Rejonowej Radom Wschód, wysłała do Izby Karnej w Sądzie Najwyższym wniosek o kasację wyroku w sprawie Majdana.

Prokuratura zarzuca „rażące naruszenie prawa poprzez obrazę przepisów postępowania” polegające na: nierzetelnej kontroli odwoławczej, niekompleksowej i nierzetelnej ocenie okoliczności, niewskazaniu przez Sąd Okręgowy w Radomiu przekonujących przesłanek za utrzymaniem wyroku I instancji. Wg prokuratury Andrzej Majdan swoim zachowaniem „sprowokował” do bójki pozostałych jej uczestników i brał w niej udział.

„To jest kolejna szykana polityczna. Zemsta. Prokuratorka jest przeciwniczką KOD-u i wielokrotnie o ty mówiła. Chce tylko uprzykrzyć życie ludziom ciągając ich po sądach” - kończy Majdan.

W informacji na Facebooku do swoich znajomych napisał: „A więc to jeszcze nie koniec. Walka trwa!".

Domagała-Szlaga chce też uchylenia wyroku wobec nacjonalistów z Młodzieży Wszechpolskiej.

Udostępnij:

Krzysztof Boczek

Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Służba Zdrowia. W tym zawodzie ceni niezależność.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne