Bloger Dariusz Matecki na płatne zlecenie Ministerstwa Sprawiedliwości promuje ministra Ziobrę na stronach typu „Jestem za karą śmierci dla morderców i pedofilów”, „Seryjny Samobójca”, „Nie chcę islamizacji Polski”. Wykorzystuje do tego m.in. bota. Bez niego nie dałby rady udostępnić przemówienia Ziobry na 69 stronach w ciągu minuty

Przemówienie ministra sprawiedliwości dzięki działaniom  Dariusza Mateckiego można znaleźć m.in. na facebookowych stronach: „Jestem za karą śmierci dla morderców i pedofilów”, „Seryjny Samobójca”, „Nie chcę islamizacji Polski”, „Media bez Funkcjonariuszy i Aparatczyków”, „Szacunek dla licealistki, która nie przyjęła kwiatów od Tuska” czy „Gardzę Platformą”.

Oczywiście również na sztandarowej stronie Mateckiego – „Prawicowy internet”.

Zbigniew Ziobro nie jest jedynym promowanym przez blogera politykiem. Matecki zasłynął z agresywnego wspierania wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego w kampanii samorządowej w Warszawie. Wcześniej wspierał w sieci takich polityków jak Janusz Korwin-Mikke i Przemysław Wipler (partia KORWiN), Paweł Kukiz, Krzysztof Bosak czy Robert Winnicki (dwaj ostatni z Ruchu Narodowego).

Jak sam napisał w jednym z postów, „idea Ruchu Narodowego miała wielki sens” – mimo więc, że był członkiem Forum Młodych PiS, a potem Solidarnej Polski, sam ma poglądy radykalnie nacjonalistyczne.

Jednym z jego autorytetów jest nacjonalista Grzegorz Braun – to jego internetowe wyzwanie „100 strzałów na 100-lecie niepodległości Polski” promował Matecki na swoich fanpage’ach. Dziś promuje jego spot wyborczy w kampanii na prezydenta Gdańska.

Ten bloger, współpracownik Ministerstwa Sprawiedliwości, uważa, że (cytuję z postów) „pora na uzbrojenie polskich katolików, konserwatystów”, ponieważ w Polsce katolicy powinni mieć „przy boku pistolet”. Za to w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN widzi „instytucję, której celem jest antypolonizm”.

Pioneczek z prywatną inicjatywą

Teza  o tym, że PiS wygrywał poprzednie wybory dzięki dobrze zrobionej kampanii internetowej, stała się już legendarna. Do dziś nie brakuje osób przekonanych, że PiS nadal internet robi dobrze, a np. PO – źle.

Aby przekonać się, na czym polega metoda prawicy na internetowe zwycięstwa, przyjrzeliśmy się dokładnie mechanizmom pracy w sieci osób związanych z opcją rządzącą. Od niedawna na pierwszy plan wysuwa się Dariusz Matecki, bloger ze Szczecina, który stał się znany z powodu swego zaangażowania w kampanię Patryka Jakiego podczas wyborów samorządowych w Warszawie.

„Jestem jednym z pioneczków, które pokonały was w 2015 roku i pokonają was w 2018 roku” – powiedział w sierpniu „Rzeczpospolitej”.

Kiedy latem 2018 roku Matecki całymi dniami towarzyszył Jakiemu, jednocześnie — jak się okazało — był pracownikiem Ministerstwa Sprawiedliwości.

„Wszelka moja działalność, która wiąże się z filmowaniem prekampanii Rafała Trzaskowskiego i Patryka Jakiego jest moją prywatną inicjatywą” – zapewniał wówczas „Rzeczpospolitą” Matecki. „Od wielu lat tworzę vlogi, prowadzę swojego bloga, mówię o tym, jakie mam poglądy, informuję, że od zawsze głosowałem na Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarną Polskę i się tego nie wstydzę”.

Zatrudnia go Ministerstwo Sprawiedliwości

[edit] Długo trwało, zanim udało się ustalić, jaki był w czasie kampanii samorządowej pracowniczy status Mateckiego. Zajmowały się tym ogólnopolskie media (zwłaszcza Jan Kunert z Polsatu), a aktywność sieciową Mateckiego sprawdzał wówczas użytkownik Twittera o nicku @ToNiePrzejdzie.

Jednak dopiero kilka dni temu Sieć Obywatelska WatchDog Polska uzyskała oficjalną informację z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości

Okazuje się, że Dariusz Matecki był tam zatrudniony na umowę o pracę od 12 czerwca 2017 roku do 3 sierpnia 2018, przy czym od maja był na urlopie, czyli dla Jakiego pracował w ramach własnego wypoczynku.

Potem nastąpiła przerwa, a obecnie, od 10 grudnia 2018 do 9 marca 2019 roku Matecki pracuje dla MS na umowę zlecenie. Jak wynika z warunków umowy, przepracowuje miesięcznie 288 godzin, od poniedziałku do soboty, jest dostępny dla pracodawcy w godzinach 8-20, a więc średnio dziennie (bez niedziel) pracuje po 11 godzin.

Za to dostaje 4008 zł brutto, czyli ok. 3 tys. zł na rękę. Z jego oświadczenia majątkowego, które złożył jako świeżo wybrany radny miejski w Szczecinie, wynika, że w 2018 roku zarobił całkiem sporo: na umowę o pracę 66 996 zł, a na innej działalności – 78 368 zł, niestety nie wiadomo, kto był jego pracodawcą poza MS, bo Matecki tego nie zdradza.

Jak zrobić zasięgi ministrowi Ziobrze?

Dariusz Matecki robi w sieci zasięgi dla prawicy — i dla siebie przy okazji, bo bloger lubi pokazywać swoją twarz. Jego metodę pracy można określić kilkoma słowami: liczy się ilość i najprostsze emocje.

Właśnie dlatego robi social media spamując swoimi materiałami grupy, do których należy, i fanpage’e, na których ma uprawienia administrowania lub redagowania.

Ilością politycznych postów i materiałów video, wpuszczanych codziennie w social media, bije na głowę chyba wszystkich.

A ma dostęp do wielu stron – widać to na przykładzie udostępnień przemówienia Zbigniewa Ziobro z dn. 30 stycznia, z oficjalnej strony ministra na FB. Naliczyłam ich 71: na 69 stronach przemówienie zostało udostępnione w ciągu jednej minuty, o godz. 23.43. Cztery minuty po wstawieniu głównego postu.

Na dwóch kolejnych – już w następnej minucie, o 23.44. 35 z nich to fanpage’e Solidarnej Polski. Czy Matecki, programując bota do automatycznych udostępnień, wykonał pracę dla Ministerstwa Sprawiedliwości, czy może — skoro wspierał lidera partii na partyjnych fanpage’ach — znów robił to w ramach prywatnej inicjatywy promowania szefa resortu, z którym współpracuje?

Wśród stron, na których udostępniono post Ziobry w tym samym czasie, były także fanpage’e Mateckiego: „Prawicowy Internet”, „Nie dla islamizacji Polski” oraz jego personalny fp, na którym prezentuje się jako szczeciński radny.

Dokładnie w tym samym czasie (te same kluczowe dwie minuty) Matecki udostępnił post także na trzech grupach: „Popieram Zbigniewa Ziobrę”, „Prawicowy internet – grupa dyskusyjna” i „Chcemy, by Telewizja Republika była ogólnodostępna”.

Przy okazji warto zauważyć, że Matecki, choć promuje ministra rządu Morawieckiego, bardzo rzadko promuje premiera. Choć moderuje także fanpage’e i grupy wspierające rząd PiS, priorytety personalne jego obecnej działalności dobrze oddaje nazwa niedawno założonej na FB grupy: „Dobra Zmiana! Zbigniew Ziobro! Patryk Jaki! Jarosław Kaczyński!”. Jak widać, nie Mateusz Morawiecki.

Zaczynał od kolęd i piosenek patriotycznych

Działania Mateckiego w sieci to klasyczne działania na ilość. Wiadomo, że gdy w krótkim okresie post zyska dużo reakcji, jest lepiej pozycjonowany przez algorytm Facebooka, staje się bardziej widoczny i zyskuje większy zasięg.

Matecki zna tę metodę, bo od 2014 roku przebija się w mediach społecznościowych na rozmaite sposoby. Na swojej stronie „Prawicowy internet” tworzył zbiory piosenek patriotycznych, kolęd, nawet – kolęd prawosławnych – a potem pod rozmaitymi postami wrzucał do nich linki, zachęcając do wejścia na własną witrynę. Czyli – spamował.

W 2014 roku namawiał do bojkotu rosyjskich produktów hasłem „Nie kupujcie ruskiej wódki”, w kolejnych latach wpisywał się w narrację antyukraińską, a dokładniej – jak to się mówi na prawicy – antybanderowską.

Alarmował, że Ukraińcy wykupują za dolary Karty Polaka, by przyjechać do Polski, że PiS-owski program 500 plus przyciągnie setki tysięcy Ukraińców do Polski (co wg niego było oczywiście zagrożeniem).

Rosyjski VK jest bardziej demokratyczny od amerykańskiego FB

Działa na FB, YouTubie, Twitterze, potem Instagramie. Administratorzy platform społecznościowych stale jednak przeszkadzali mu w rozwijaniu skrzydeł – 30-dniowych blokad konta na FB za naruszenie regulaminu zaliczył przynajmniej kilka, wielokrotnie żalił się również na cenzurę jego filmów na You Tube.

Podczas jednego z okresów blokady na FB założył konto na rosyjskiej platformie VK (V kontakte). „Rosyjski VK jest bardziej demokratyczny od amerykańskiego FB” – pisał tam w 2016 roku.

Jego konto na VK pokazuje radykalnie prawicowe poglądy Mateckiego, zupełnie tak, jakby tam mniej się cenzurował niż w pozostałych social media. Wśród jego wpisów jest mnóstwo doniesień dotyczących napadów, gwałtów i innych przestępstw dokonywanych przez imigrantów.

To newsy rodem ze skrajnie prawicowego amerykańskiego portalu „Breitbart” i podobnych do niego – wielokrotnie trudno zgadnąć, czy są prawdą, czy fake newsem. Na pewno za to fake newsem jest informacja rozpowszechniana przez Mateckiego na VK w sierpniu 2016 (a więc podczas kampanii prezydenckiej w USA) o tym, że Hillary Clinton razem z Barackiem Obamą utworzyli tajny sojusz z odłamem Al-Kaidy (informacja oczywiście nieprawdziwa).

Matecki podał także, że Hillary Clinton otrzymywała tajne instrukcje od George’a Sorosa – to z kolei „news” generowany w USA na podst. danych z Wikileaks, powtarzany potem przez rosyjską stację Russia Today.

Każdy każdego liże po… – czyli estetyka brukowcowa

Na VK posty Mateckiego otrzymywały niewiele reakcji, więc wrócił na FB. Przestał spamować do zbiorów piosenek patriotycznych, za to zaczął masowo tworzyć grupy i fanpage’e o tematyce patriotycznej i politycznej.

I robił materiały video – im bardziej emocjonująca była zapowiedź, na tym większy odzew mógł liczyć. Korzystał z metody znanej z brukowców: ma być mocno, skandalicznie, wyraziście.

Gdy w maju 2015 roku na YT promował Andrzeja Dudę, o osobach będących wówczas u władzy pisał m.in. „każdy każdego liże po odbycie”.

O niedawnym obaleniu pomnika ks. Jankowskiego napisał: „Komuna znowu podnosi hardo łeb”. 13 stycznia na TT tak komentował trwającą wówczas akcję wybijania dzików w Polsce: „Dzisiejsze danie dnia: gulasz z serca dzika”.

Jeden z najnowszych wpisów dotyczy przekopu Mierzei Wiślanej – wynika z niego, że utrudnianie bądź blokowanie przekopu to działanie przeciwko państwu polskiemu, a ilustracją do tego twierdzenia jest art. 130 Kodeksu Karnego – o szpiegostwie.

Swoich followersów namawia do dość specyficznych działań na rzecz „dobrej zmiany”: ostatnio zaapelował do prezydenta Dudy o odebranie Janowi Tomaszowi Grossowi Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

13 lutego po decyzji szwedzkiego sądu, że ten nie wyda Polsce Stefana Michnika, zaproponował na TT: „może warto zaspamować w sieci profile szwedzkich instytucji i polityków zdjęciami ofiar i komunistów?”.

Tak, Matecki w spamowaniu widzi jeden z rodzajów broni, ale taka mu nie wystarcza. Kilka miesięcy temu założył fanpage i konto na Twitterze: „Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu”.

Jak sam wyjaśnia, jego celem jest „ściganie osób znieważających naród Polski, znieważających polską Flagę, publikujących obrzydliwe treści dot. polityków o poglądach konserwatywnych/narodowych […]” (pisownia oryg.).

Co ciekawe, o ściganiu osób publikujących obrzydliwe treści dotyczące polityków o innych poglądach niż narodowe już nie wspomniał.

Autorytety Mateckiego? Wśród nacjonalistów

Matecki intensywnie działa też na You Tube. Tam od początku wspierał polityków: robił relacje z marszu organizowanego przez Korwin-Mikkego w 2016 roku, relacjonował kongres Ruchu Narodowego, udostępniał sejmowe wystąpienia posłów, wielokrotnie prezentował Grzegorza Brauna.

Wśród swoich autorytetów wymienia: Rafała Ziemkiewicza, ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Ziobrę i Marka Jurka. Ceni też ks. Kneblewskiego i Jacka Międlara.

Gdy ten ostatni był jeszcze księdzem, w kwietniu 2016 roku Matecki o tej dwójce napisał: „Współczesne autorytety polskiego Kościoła Katolickiego. Gdyby było więcej takich księży to kościoły co niedzielę byłyby pełne”.

Przypomnijmy, że Międlar odszedł już ze stanu duchownego, dziś działa jako radykalny narodowiec. W sierpniu 2016 roku został skazany na pół roku pozbawienia wolności i 30 godzin prac społecznych za znieważenia na Twitterze posłanki Joanny Scheuring-Wielgus.

Trwa także wobec niego postępowanie prokuratorskie dotyczące szerzenia mowy nienawiści wobec osób narodowości żydowskiej w trakcie kazania podczas mszy poświęconej 82. rocznicy powstania ONR, obchodzonej w Białymstoku, oraz nawoływanie do nienawiści w innych miejscach w Polsce.

Ks. Roman Kneblewski, proboszcz jednej z bydgoskich parafii, także jest nacjonalistą. Słynie z wywoływania skandali swoimi wypowiedziami, podczas wywiadu dla „Niepodległej” wyznał, że jest nacjonalistą i antydemokratą, a w wywiadzie dla „Magna Polonia” mówiąc o muzułmańskich uchodźcach część z nich nazwał najeźdźcami i terrorystami. „Każdy katolik powinien być patriotą i nacjonalistą” – stwierdził w „Fakcie”. Takich właśnie ludzi Dariusz Matecki uważa za współczesne autorytety Kościoła.

„Beka z polityków” – fanpage w sam raz dla Ministerstwa Sprawiedliwości?

Jeszcze w kampanii samorządowej rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Jan Kanthak pytany o  Mateckiego podkreślał, że ministerstwo nigdy nie pyta swoich pracowników o poglądy. Jak przystało na państwo demokratyczne. Może jednak warto by się zastanowić, w jakim kontekście w social media są udostępniane oficjalne wystąpienia ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, nawet gdy wynika to pośrednio z poglądów osoby zajmującej się mediami społecznościowymi?

Może niekoniecznie „Stanowcze NIE dla imigrantów z Afryki”, „Koalicja przeciwko Państwu Islamskiemu”, „Krzyk internetu” czy „Skryty samobójca” to są te fanpage’e, na których Ministerstwo Sprawiedliwości powinno budować swój wizerunek.

Czy funkcyjni MS lubią pojawiać się np. na fanpage’u „Beka z polityków”, na którym można znaleźć posty nie tylko Zbigniewa Ziobry, ale także samego Jarosława Kaczyńskiego – podczas wywiadu, w którym pochwalił kandydaturę Patryka Jakiego na prezydenta Warszawy.

Jest tam też spot z kampanii samorządowej Patryka Jakiego, transmisja z jego konwencji, oraz wypowiedzi pracownika MS, warszawskiego radnego Sebastiana Kalety. I oczywiście masa postów Mateckiego – on stosuje bowiem jeszcze jedną technikę w social media: zawsze dba o to, by było go widać. Nagrania z jego twarzą to jego znak rozpoznawczy.

Dziś funkcyjni Ministerstwa Sprawiedliwości mają w internecie twarz Dariusza Mateckiego. Czy zasięgi postów uzyskiwane przez Mateckiego to wystarczające uzasadnienie, by płacić mu z budżetowych pieniędzy za tego typu działania w social media?

Edit

27 lutego jeden akapit tekstu został uzupełniony o fragment podkreślony poniżej.  Obecnie brzmi:

„Długo trwało, zanim udało się ustalić, jaki był w czasie kampanii samorządowej pracowniczy status Mateckiego. Zajmowały się tym ogólnopolskie media (zwłaszcza Jan Kunert z Polsatu), a aktywność sieciową Mateckiego sprawdzał wówczas użytkownik Twittera o nicku @ToNiePrzejdzie. Jednak dopiero kilka dni temu Sieć Obywatelska WatchDog Polska uzyskała oficjalną informację z Ministerstwa Sprawiedliwości”.


Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Kilka lat temu była dyrektorką biura białostockiego posła PO Roberta Tyszkiewicza. Dla OKO.press pisze jako autorka zewnętrzna.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!