Minister Waszczykowski poprosił nowego sekretarza stanu USA o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej. Odpowiedź była błyskawiczna: "USA przekazały te - dość ograniczone - informacje, którymi dysponowaliśmy, do pierwotnego dochodzenia". Czyli do komisji Millera. Nic więcej nie będzie. Dla Stanów Zjednoczonych sprawa jest zamknięta

W środę 19 kwietnia Witold Waszczykowski spotkał się w Waszyngtonie z amerykańskim sekretarzem stanu. Po spotkaniu relacjonował, że podniósł też temat kluczowy dla rządu PiS: „Mam nadzieję, że sekretarz stanu USA Rex Tillerson będzie mógł nam pomóc w sprawie katastrofy smoleńskiej”.


Interesuje nas wszelkie wsparcie, począwszy od kwestii technicznych po pomoc prawną, gdyż zamierzamy zaskarżyć rosyjskie śledztwo ws. Smoleńska do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.

Witold Waszczykowski, źródło: TVN24 - 19/04/2017

30.03.2017 Warszawa , aleja Szucha 23 . Minister Spraw Zagranicznych Polski Witold Waszczykowski podczas konferencji prasowej w siedzibie polskiego MSZ . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta


Zbity fałszomierz. Czas się pogodzić, że ta sprawa jest dla USA zamknięta.


Dodał, że Polsce przydałaby się również pomoc „polityczna w przypadku presji wywieranej na Rosję”.

Reakcja Tillersona na prośbę Waszczykowskiego nie jest znana. A szef MSZ nie pochwalił się żadnymi konkretnymi efektami tej rozmowy. Jednak amerykańska odpowiedź nadeszła, tyle że nie zza oceanu, ale z… Warszawy.

„Stany Zjednoczone zrobiły wszystko, co mogły, aby udzielić pomocy i przekazać te – dość ograniczone – informacje, którymi dysponowaliśmy, ale czujemy, że daliśmy swój wkład do pierwotnego dochodzenia” – powiedział w piątek 21 kwietnia Paul W. Jones, ambasador USA w Polsce dla PAP.

„Nie widzimy nic więcej, co moglibyśmy zrobić. Przekazaliśmy Polsce wszystko, co mieliśmy i co mogliśmy przekazać” – dodał. Podkreślił: „Zapewniliśmy, aby te same informacje, dotyczące pomocy, której byliśmy w stanie udzielić, dotarły również do polskich władz po zmianie rządu”.

Nie będzie więc ani pomocy technicznej, ani prawnej, ani dyplomatycznej. A tym bardziej jakichkolwiek prób wywierania oczekiwanej przez Waszczykowskiego presji przez USA na Federację Rosyjską. „Smoleńska dyplomacja” Waszczykowskiego poniosła ostateczną klęskę. Dla USA sprawa jest zamknięta. I to przynajmniej z dwóch powodów.

„Pierwotne dochodzenie” wszystko wyjaśniło

Po pierwsze, Stany Zjednoczone uznają, że przekazały już wszelkie informacje, które mają znaczenie dla tragedii z 10 kwietnia 2010 r. Po wtóre – i to jest chyba jeszcze ważniejsze – ambasador wyraźnie podkreślił, że wkład USA dotyczył „pierwotnego dochodzenia”. Miał na myśli komisję Millera, która raport w sprawie katastrofy opublikowała już w 2011 r.

Pokazuje to jasno, że administracja amerykańska nie widzi sensu angażowania się w nowe próby wyjaśnienia czegoś, co zostało wyjaśnione.

Druga porażka

To nie pierwsza porażka „smoleńskiej dyplomacji”. W wywiadzie dla wpolityce.pl z połowy kwietnia 2017 Waszczykowski żalił się, że administracja Obamy również była głucha na prośby o pomoc. Rzekomo „pod wpływem koncepcji resetu z Moskwą”.

„Już na pierwszym spotkaniu w grudniu 2015 r. przedstawiłem naszą prośbę ówczesnemu sekretarzowi stanu Johnowi Kerry’emu, ale tematu nie podjęto” – powiedział minister.

Widocznie minister Waszczykowski nie uczy się na błędach. Obie administracje różni wiele, ale połączyła reakcja na smoleńskie obsesje PiS. Po porostu je zignorowały.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym