0:00
0:00

0:00

Wcześniej czy później dojdzie do łączenia rodzin (...) i wiadomo, że (...) jedna osoba przyjeżdżająca, powiedzmy, z kraju afrykańskiego, przyciąga za sobą do 10, do kilkunastu osób. To są członkowie rodziny, krewni, znajomi z tej samej miejscowości.
Raczej fałsz. W praktyce łączenie rodzin uchodźców rzadko się udaje
Gość poranka, TVP Info,24 maja 2017
Wyliczenia szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego były częścią odpowiedzi na pytanie, czy Polska powinna przyjąć ok. 7 tys. uchodźców w ramach unijnego systemu ich relokacji z Włoch i Grecji. Soloch powołał się na przykład “innych krajów”, nie wymienił jednak żadnego z nich ani nie podał źródła danych.

Łączenie rodzin migrantów umożliwia prawo unijne. W Polsce specjalna procedura jest zapisana w ustawie o cudzoziemcach. W praktyce łączenie rodzin uchodźców wcale nie jest takie proste. Na drodze stoi mnóstwo przeszkód formalnych i finansowych.

Wbrew temu, co opowiada pan minister Soloch, nie pozwala jednak na sprowadzanie “krewnych i znajomych z tej samej miejscowości”.

Członkowie rodziny, z którymi można się połączyć w ramach legalnej procedury, to jedynie:

  • małżonkowie, z którymi uchodźca zawarł cywilny ślub uznawany w Polsce. Nie uznawane są konkubinaty, niepotwierdzone urzędowo związki wyznaniowe, związki poligamiczne oraz związki partnerskie;
  • dzieci cudzoziemca lub jego małżonka poniżej 18 roku życia, w tym dzieci przysposobione;
  • rodzice, ale tylko w przypadku, gdy o łączenie rodziny stara się dziecko poniżej 18 roku życia.

Przeczytaj także:

Żeby rodzina uchodźcy dostała zgodę na połączenie, musi wypełnić szereg wymagań.

  • Każdy członek rodziny musi przesłać do Polski kserokopię paszportu z poświadczeniem zgodności z oryginałem wydanym przez polski konsulat. Przede wszystkim więc trzeba paszport mieć. Jeśli się go nie ma, wyrobienie dokumentu w kraju ogarniętym wojną może być kłopotliwe.
  • Jeśli się go ma, trzeba osobiście pojechać z nim do polskiego konsulatu. W niektórych krajach ich nie ma, np. Syria podlega konsulatowi w Libanie, a Afganistan konsulatowi w Indiach. Za poświadczenie każdego paszportu płaci się 30 euro.
  • Każdy członek rodziny musi przesłać też akt ślubu lub akt urodzenia.
  • Oraz po cztery zdjęcia paszportowe zrobione w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
  • Rodzina musi wysłać wszystkie te dokumenty do Polski.
  • Jeśli dokumenty dotrą, trzeba postarać się o tłumaczenie przysięgłe. To ok. 80-150 zł za stronę.
  • Po przetłumaczeniu dokumentów trzeba zanieść je do Urzędu Stanu Cywilnego i złożyć wnioski o ich tzw. umiejscowienie. Każdy wniosek to 160 zł. Procedura trwa zwykle około miesiąca.
  • Dopiero po zebraniu tych dokumentów można złożyć do wojewody wniosek o udzielenie rodzinie zgód na pobyt w Polsce. Po polsku, więc znów może się przydać pomoc tłumacza.
  • Jeśli uchodźca i jego rodzina nie zdążą załatwić wszystkiego w ciągu sześciu miesięcy, będzie musiał także dołączyć dokumenty potwierdzające, że wynajmuje lub ma mieszkanie, stabilną pracę i ubezpieczenie zdrowotne.
  • Wojewoda może odmówić wydania zgody m.in. z powodu zagrożenia dla "bezpieczeństwa państwa" lub "ochrony porządku publicznego".
  • Po wydaniu zgody przez wojewodę rodzina musi jeszcze postarać się o wizę, a żeby ją dostać trzeba przedstawić m.in. dokumenty potwierdzające, że w Polsce czeka na nią stabilny dochód i ubezpieczenie zdrowotne.
  • Jeśli uda się zdobyć wizy, rodzina w końcu może przylecieć do Polski. O ile stać ją jeszcze na zakup biletów.

W przebrnięciu przez wszystkie te procedury cudzoziemcom pomaga w Polsce kilka organizacji pozarządowych. Zapytaliśmy je, jak często korzystają z niej uchodźcy i z jakim skutkiem.

“Przez ostatnie półtora roku zajmowałam się chyba czterema rodzinami. Pamiętam obywatelkę Syrii, której udało się sprowadzić męża, oraz kobietę z irackiego Kurdystanu, która sprowadziła dwóch synów - mówi OKO.press Justyna Wróbel, prawniczka pracująca dla Centrum Pomocy Cudzoziemcom i Fundacji Ocalenie.

“To nierealne, żeby każdy uchodźca sprowadził do Polski dziesięć czy kilkanaście osób.

Całe postępowanie jest zbyt kosztowne, by większość uchodźców mogła sobie na nie pozwolić. W ciągu ostatnich lat z naszej pomocy skorzystało kilka rodzin, głównie z Syrii. W ciągu ostatnich miesięcy nie zgłosił się nikt” - mówi nam Ewa Ostaszewska-Żuk, prawniczka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Korzystałem z broszury Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka “Łączenie rodzin cudzoziemców w Polsce – prawo i praktyka”.

;

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz OKO.press. Absolwent filozofii UW i Polskiej Szkoły Reportażu. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze