05 grudnia 2017

Spychologia minister Zalewskiej. “Przeładowane plany, przeciążenie pracami domowymi” nie znikają. Rzecznik Praw Dziecka ponownie interweniuje

Już po raz drugi Rzecznik Praw Dziecka apeluje, by minister Anna Zalewska wsłuchała się w głosy niezadowolonych rodziców i przeciążonych obowiązkami siódmoklasistów. Do tej pory minister winą za problemy obciążała samorządowców, a od interwencji uchylała się prosząc o konkrety

O “nieprzyjaznych dzieciom” szkołach po reformie edukacji Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak pisał do minister Anny Zalewskiej już 30 października 2017 roku. Najwięcej skarg dotyczy przeładowanych szkół i planów, dwuzmianowego trybu zajęć oraz nadmiernego obciążenia zadaniami domowymi.

Z relacji rodziców proszących Rzecznika Praw Dziecka o interwencję wynika, że na "deformie" najbardziej ucierpieli siódmoklasiści. Uczniowie klas siódmych od września uczą się bowiem według nowych podstaw programowych. W praktyce oznacza to, że kurs historii czy fizyki poznają "od środka", a nauczyciele materiał "do nadrobienia" przemycają w pracach domowych.

"Problem nadal pozostaje aktualny i w dalszym ciągu Rzecznik Praw Dziecka otrzymuje w tej sprawie wiele zgłoszeń" - pisze 30 listopada 2017 roku. Marek Michalak w kolejnym wystąpieniu do minister Anny Zalewskiej. Tym razem do listu - zgodnie z prośbą minister z 6 listopada 2017 wyrażoną na spotkaniu z Rzecznikiem - załącza też listę placówek, z których płyną skargi. Lista nie jest jawna, bo jak podaje biuro RPD, Rzecznik chce "uniknąć stygmatyzowania, nie pogłębiać i tak już skomplikowanej sytuacji uczniów oraz nie chce wzmacniać zainteresowania tymi szkołami".

Jako ilustrację sytuacji w polskich szkołach Rzecznik przedstawił list rodziców jednego z siódmoklasistów z października 2017 roku. "My pragniemy tylko odzyskać popołudniami i w weekendy nasze dziecko, chcemy nie mieć w domu uczącego się robota, ale człowieka z krwi i kości, który zje z nami obiad, porozmawia niekoniecznie o szkole i raz na jakiś czas się uśmiechnie, bo w tej chwili, syn od momentu wejścia do domu staje się nieobecny. Nie ma już w nim radości i ciekawości nauki, a jest tylko przymus, praca, nauka" - pisali rodzice.

Cały list OKO.press opublikowało 28 października 2017 tutaj.

Tym razem Rzecznik domaga się nie tylko stanowiska, ale interwencji MEN. Proponuje, by minister objęła nadzór nad wskazanymi placówkami, a także systemowo zajęła się kwestią przeciążenia obowiązkami. Według Rzecznika potrzebne jest też merytoryczne wsparcie dyrektorów szkół i nauczycieli tak, by

"wprowadzanie reformy edukacji było możliwie jak najmniej uciążliwe dla uczniów i gwarantowało im realizację prawa nauki w warunkach przyjaznych, bezpiecznych i higienicznych, a także chroniło ich prawo do wypoczynku, zabawy i posiadania czasu wolnego".

Spychologia MEN

Do tej pory Ministerstwo Edukacji Narodowej uchylało się od wzięcia odpowiedzialności za sytuację w szkołach. 5 września 2017 roku minister Anna Zalewska w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM mówiła, że problemy organizacyjne co prawda dostrzega, ale to nie wynik przekształceń, lecz nieodpowiedzialnej polityki samorządów.

13 października 2017 pytana o dwuzmianowość i przeładowane plany (ponownie w RMF FM) winą obarczyła samorządowców, którzy w jej opinii źle zarządzają pieniędzmi obywateli. Mówiła:

"Panie redaktorze, ma Pan to nieszczęście, że mieszka w Warszawie, gdzie o edukację się kompletnie nie dba.

(...) Nie może być tak w XXI wieku, że po to, żeby zaoszczędzić na edukacji, kumuluje się roczniki, powoduje, że jesteśmy jedynym właściwie już krajem w Europie, który ma jakąkolwiek zmianowość. Za rok będzie się to pomału kończyło, dlatego że inaczej będzie płacone za to, że są dwie zmiany a inaczej, gdzie jest jedna".

"Nauczyciele dadzą sobie radę"

29 listopada TOK FM zapytał Zalewską, jak siódmoklasiści mają sobie poradzić z samodzielnym nadrabianiem materiału. Minister wzięła w obronę podstawy programowe dla szkół podstawowych (pospiesznie tworzone przez MEN) i uspokajała.

"Luki były we wcześniejszej podstawie programowej. Po to są podstawy programowe i nauczyciele. Oni naprawdę sobie poradzą".

Minister ubolewała też, że rodzice nie zgłaszają uwag bezpośrednio do kuratoriów czy MEN, a zgłaszają się "do różnych redakcji", co "uniemożliwia przeanalizowanie sytuacji". Złożyła jednak w dość urzędowym języku deklarację: "Kiedy pojawią się konkretne informacje, będziemy mogli razem z wizytatorami przeanalizować konkretne zdarzenia, bo na to może składać się wiele czynników, łącznie z kwestią umiejętności wykorzystywania jednostki lekcyjnej czy realizowania podstaw programowych.

Przypomnę, że wszyscy nauczyciele zostali przeszkoleni. Ale mają prawo powiedzieć, że potrzebują pomocy i takiej pomocy im dostarczymy".

Teraz, gdy MEN otrzymał od Rzecznika Praw Dziecka listę szkół, z których płyną skargi, uchylanie się od odpowiedzialności nie będzie takie łatwe.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne