W strajkującej szkole każdy nauczyciel może przystąpić do strajku i wielu związkowców z „Solidarności” to robi. Odwołamy strajk, gdy rząd przyjmie nasz postulat dwóch podwyżek po 15 proc. To wykonalne. Rząd przygotował porozumienie z „S”, tyle egzemplarzy ilu ministrów. Nam go nawet nie pokazali - mówi OKO.press Sławomir Broniarz

Po niedzielnych negocjacjach w Radzie Dialogu Społecznego nie było żadnego pożegnania, nawet zimnego. Wielokrotnie pytaliśmy rząd, dlaczego nie chce negocjować naszych postulatów. Odpowiedź była zawsze taka sama: my mamy inną propozycję – mówi OKO.press Sławomir Broniarz, szef ZNP.

Piotr Pacewicz, OKO.press: Ile szkół strajkuje? Według pierwszych danych z godz. 10 w Warszawie już 8328 nauczycieli podpisało listę strajkową na ponad 10 tys. W Kielcach strajkuje 80 proc. placówek, w Poznaniu 197 placówek spośród 250. A w całym kraju? 

Sławomir Broniarz: Jeszcze nie wiemy. Będziemy mieli informacje po południu. Wiemy, że w referendum za strajkiem opowiedziało się 15 576 szkół i przedszkoli. Czyli 92 proc. tych, które weszły w spór zbiorowy i zorganizowały referendum. I dokładnie 79,7 proc. wszystkich placówek.

Samych szkół jest przecież ok. 27 tys. ?

My liczymy, że placówek jest 20 tysięcy, bo dla nas zespół szkół (podstawówka-przedszkole, podstawówka-gimnazjum, gimnazjum-liceum, podstawówka-liceum itp. – red.) to jedna szkoła. Bo jest tam jeden dyrektor, zwykle jedna rada pedagogiczna i jeden oddział  ZNP.

Z sygnałów, jakie napływają, wynika, że wszędzie jest strajk i uczniowie na ogół w ogóle nie przyszli do szkół. Dzwonią też nauczyciele zrzeszeni w „Solidarności” – ostatnio z Torunia, Gdańska, Chorzowa – że także oni przystępują do strajku.

W jednej z wrocławskich szkół nauczyciele z „Solidarności” przyszli rano, podpisali deklarację strajkową i wyjęli deklarację rezygnacji z „Solidarności”. Sporo nauczycieli zapisuje się do ZNP.

Od strony prawnej wygląda to tak, że każdy niezależnie od przynależności związkowej, czy jest w ZNP lub Federacji Związków Zawodowych, czy jest w „Solidarności” lub nie jest w żadnym związku, może przystąpić do legalnego strajku, który odbywa się w ramach sporu zbiorowego.

A jeśli nie brał udziału w referendum?

To nie ma to znaczenia. Ważne jest to, jaki jest był wynik referendum. Jeśli pozytywny, każda nauczycielka i każdy nauczyciel tej szkoły może strajkować.

Jak zakończyły się niedzielne rozmowy z rządem? Zimne pożegnanie?

Powiedziałbym raczej, że bez pożegnania. Strona rządowa i „Solidarność” wyszli razem i stanęli przed kamerami.

Byliśmy zaskoczeni, że już jest gotowe porozumienie, którego projektu nie dostaliśmy w czasie rozmów.

Wydrukowano je w kilku wersjach, tylu, ilu ministrów podpisujących plus związkowiec z „S”. Do każdego egzemplarza została przygotowana piękna bordowa okładka. A pani premier Szydło powtarzała, jaki to wielki sukces negocjacji.

Czy podczas niedzielnych rozmów pytaliście rządu, dlaczego nie reaguje na wasze postulaty? Przecież mają na karku gigantyczny strajk.

Wielokrotnie pytaliśmy. Odpowiedź była zawsze taka sama: my mamy inną propozycję.

Robiłem rozmowę z dyrektorką wiejskiej, eksperymentalnej szkoły z Radowa Małego w woj. zachodniopomorskim. Jako dyrektorka oczywiście nie strajkuje, ale popiera strajk. Czterdziestka jej nauczycieli strajkuje prawie w komplecie. Ale zadeklarowali rodzicom, że egzamin gimnazjalny od 10 kwietnia przeprowadzą, podobnie egzamin ośmioklasisty od 15 kwietnia.

Wiemy, co się działo wcześniej. Dyrektorzy byli zastraszani, dostawali informacje od kuratorów, że egzaminy mają się odbyć, niezależnie jak i gdzie.

W Radowie nauczyciele całym sercem są za strajkiem. Ale nie chcą narażać dzieci. Dużo jest takich szkół?

Mogą się zdarzyć. Nie wiemy, jakie decyzje podejmą strajkujące szkoły.

Macie jakieś rekomendacje?

Będziemy się zastanawiać.

Swoje usługi jako egzaminatorka zgłosiła posłanka Krystyna Pawłowicz.

Trudno ocenić, jaki wpływ miałoby to na frekwencję podczas egzaminów…  Zgodnie z ekspertyzami naszych prawników szkoła nie ma jak zatrudnić egzaminatorów z zewnątrz, bo powinni oni być pracownikami szkoły.

Równo za cztery tygodnie, 6 maja zaczynają się matury. Też są zagrożone?

Strajk jest do odwołania.

Czyli?

Aż rząd przyjmie nasze żądanie dwóch podwyżek po 15 proc. zamiast jednej 10 proc., jaką podpisał z „Solidarnością”. Jest to wykonalne.

Podczas niedzielnych rozmów w Radzie Dialogu Społecznego Wojciech Karski z Business Centre Club proponował, żeby skorzystać z pieniędzy z Funduszu Pracy. Pracodawcy bardzo nas popierają, nigdy tego nie było, rozumieją, że sprawa edukacji jest kluczowa dla przyszłości narodu. Murem za nauczycielami są też samorządowcy, którzy muszą coraz więcej dopłacać do edukacji, żeby ratować szkoły. Rząd musi to wszystko zrozumieć.

"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Masz cynk?