Sławomir Broniarz: Rząd ma tu 600 tys. gotowych do strajku, i tak sobie pogrywa, używa socjotechnik w sam raz do wykorzystania w TVPiS. Ale ludzie nie dadzą się nabrać, żeby teraz zaczynać rozmowy o systemie płac do 2023 roku. Idziemy na niedzielne rozmowy, ale strajk odwołamy tylko, jeśli rząd przyjmie naszą propozycję dwóch podwyżek po 15 proc.

Piotr Pacewicz, OKO.press: Nasi Czytelnicy dopytują się, co teraz zrobicie? Rząd zaprasza na niedzielne rozmowy na 19.00. Jakoś to się nie klei się z ogłoszeniem strajku od poniedziałku (8 kwietnia 2019) 08.00 rano. Kilka godzin nocnych…

Sławomir Broniarz, szef ZNP: …spokojnie, na razie mamy sobotę wieczór, czekamy na niedzielę wieczór.

W piątek rząd złożył nam antynauczycielską propozycję, która nikogo nie miała nawet chyba przekonać. Było jasne, że to musiało oburzyć związki zawodowe, nawet „Solidarność” tego nie kupiła. Chodziło o to, byśmy ją odrzucili, a oni mogliby powiedzieć społeczeństwu, że jesteśmy tacy pazerni i tacy leniwi, że nie chcemy nawet podwyżek po osiem tysięcy.

Pomijając wszystko inne, jak rząd chciałby podnieść do 22 czy 24 godzin pensum nauczycielce nauczania wczesnoszkolnego, skoro ona ma w tygodniu 20 godzin zajęć ze swoimi dzieciakami? Jak to wszystko ułożyć w siatce godzin? Nauczyciele już teraz w wielu miejscach jeżdżą ze szkoły do szkoły, by uciułać pensum 18 godzin.

Z doniesień medialnych wynika, że rząd chce nam teraz przedstawić tę swoją propozycję na piśmie. O 12 w niedzielę mamy dostać rządowe wyliczenia na piśmie.

Czy zastanawialiście się, żeby w ogóle nie iść na te negocjacje? Nie dać sobą manipulować i wysyłać sygnału, że strajk nie jest przesądzony, skoro negocjacje trwają?

Przygotowania do strajku trwają. Jutro spotkamy się po południu ze Sławomirem Wittkowiczem z Forum Związków Zawodowych. Spojrzymy na to, co przyśle rząd i będziemy się zastanawiać, czy wydamy jakieś stanowisko jeszcze przed rozmowami z rządem, czy dopiero po. Nie rozpatrujemy opcji nie iść, chcemy pokazać dobrą wolę do samego końca. Bo my mamy dobrą wolę.

Chcemy pójść na rozmowy i starannie wytłumaczyć społeczeństwu, dlaczego odrzucamy propozycję rządową jeżeli będzie taka jak do tej pory.

Beata Szydło powiedziała w piątek (5 kwietnia), że w dwa miesiące rząd opracuje nowy system wynagrodzeń! Pani premier nie wie, co mówi, minister Zalewska powinna jej wytłumaczyć, że od ponad roku pracuje zespół rządowo-związkowo-samorządowy ds. statusu zawodowego i nie bardzo możemy coś wypracować. To jest skomplikowany system wynagrodzeń, masa dodatków. Na przykład za uciążliwe warunki pracy albo 10 proc.  dodatek wiejski dla 160 tys. nauczycieli, uporządkowanie tego wszystkiego nie jest takie proste.

Jeszcze raz to powiem. Rząd zrobił w piątek klasyczną wrzutkę: zignorował nasze żądania i zaproponował coś zupełnie nowego po to, byśmy to odrzucili. Wykazali się skrajnym lekceważeniem strony związkowej.

Pani Szydło ustnie przedstawiła nam pomysł zwiększenia pensum i płac, myląc przy okazji daty i procenty. Miała wykresy, ale pokazała je dopiero dziennikarzom.

Takie zachowanie strasznie zdenerwowało nauczycieli, jakby pani premier chciała to zrobić specjalnie, to by jej się tak dobrze nie udało.

Czyli związkowcy nie gryzą paznokci, co my mamy zrobić w poniedziałek…?

Nie. Sytuacja jest jasna.

Rząd ma tu 600 tys. ludzi gotowych do strajku, i tak sobie pogrywa, używa prymitywnych socjotechnik w sam raz do wykorzystania w TVPiS. Ludzie nie dadzą się nabrać, żeby teraz zaczynać rozmowy o systemie płac do 2023 roku.

To igranie z ogniem, bardzo nieodpowiedzialne.

Jedynym sposobem zatrzymania wielkiej machiny strajkowej jest przyjęcie przez rząd naszego postulatu – dwie podwyżki po 15 proc. od stycznia i od września 2019 roku.

Nie mamy się gdzie cofnąć. Już wzięliśmy na siebie odpowiedzialność za ograniczenie pierwotnego żądania 1000 zł podwyżki, potem 30 proc. rozłożyliśmy na raty. Nikt nie może nam zarzucić braku elastyczności.

Podchodzimy najbliżej barierek. Dla Was.
Wesprzyj OKO, byśmy mogli działać dalej.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Masz cynk?