Podczas sejmowej debaty nad odwołaniem Antoniego Macierewicza premier Szydło straszyła zagrożeniem terrorystycznym i "szaleństwem brukselskich elit", które przyjmują imigrantów. W groteskowym stylu wezwała też Europę, żeby ta "powstała z kolan" i "obudziła się z letargu".
Tymczasem Europa walczy z terroryzmem aktywnie i skutecznie.

Wystąpienie premier Szydło było pełnym emocji atakiem na Unię Europejską za domniemane zaniedbania spraw bezpieczeństwa i uległość wobec „imigrantów”. Skrytykowały je już liberalne media – m.in. „Gazeta Wyborcza” i „Polityka” – wytykając premier Szydło liczne niekonsekwencje. Publicysta „Polityki” Edwin Bendyk pisał m.in.

„W Polsce terroryści, bez żadnego ataku, swój cel już częściowo osiągnęli – przy pomocy rządu zarazili Polaków strachem przed obcymi”.

Szczególnym echem odbiło się wezwanie Szydło do „Europy”, aby „wstała z kolan”. Premier mówiła, że Polska „nie zgodzi się na żadne szantaże” w sprawie przyjmowania uchodźców – co już samo w sobie jest manipulacją, bowiem Unia Europejska naciska jedynie na to, aby Polska wypełniła zobowiązania, które przyjął na nasz kraj i co zadeklarował rząd Ewy Kopacz (przyjęcia 7,2 tys. uchodźców z Syrii).

Szydło mówiła także:

Co może znaczyć sugestia, że Europa jest „na kolanach”? Prawdopodobnie premier rozumie przez to nadmierną, jej zdaniem, uległość wobec islamskich terrorystów oraz imigrantów ekonomicznych podających się za uchodźców.

Jest to nieprawda. Europa wcale nie jest „na kolanach”, cokolwiek miałoby to znaczyć.

Europejskie służby antyterrorystyczne są skuteczne w zapobieganiu zamachom terrorystycznym. Według informacji BBC od 2013 do 2017 roku tylko w Wielkiej Brytanii udaremniono 13 zamachów. Według danych Unii Europejskiej tylko w latach 2009-2013 na terenie Unii doszło do 1010 prób zamachów terrorystycznych – udanych i nieudanych. Fakt, że zginęło w nich tylko 38 osób dowodzi ogromnej skuteczności służb. Dla porównania: na polskich drogach tylko w weekend majowy 2017 roku zginęło 27 osób.

Europejska strategia walki z terroryzmem jest wszechstronna. Obejmuje ona m.in.: 

  • przeciwdziałanie radykalizacji i naborowi do organizacji terrorystycznych;
  • ochronę mieszkańców Unii i infrastruktury;
  • ściganie terrorystów – w tym bliską współpracę policji oraz służb specjalnych krajów Unii (i sojuszniczych);
  • współpracę w reakcji na zamachy – m.in. minimalizowanie ich skutków.

To nie uchodźcy są sprawcami ogromnej większości zamachów terrorystycznych. Są nimi muzułmanie urodzeni w Europie, którzy tutaj ulegają radykalizacji, a potem często – jak Salman Abedi, sprawca zamachu w Manchesterze – podróżują na Bliski Wschód, aby przejść tam terrorystyczne szkolenie. Według doniesień prasowych Abedi stał się islamskim radykałem, kiedy jego przyjaciel został zabity przez gang w Manchesterze. Marginalizacja dzieci imigrantów, bezrobocie i przemoc (w tym ze strony policji) sprzyjają radykalizacji. To jednak wewnętrzny problem Europy, a nie zagrożenie związane z napływem uchodźców. Pisaliśmy o tym w OKO.press wielokrotnie, ale politycy PiS powtarzają te nieprawdy jeszcze częściej.

Terroryzm był też stale obecny w życiu Europy od dziesięcioleci (niestety). Liczba ofiar zamachów terrorystycznych – według Global Terrorism Database – nie wzrosła znacząco od lat 80. Tyle że wcześniej zabijali cywilów terroryści np. ze skrajnej lewicy, a nie radykalni islamiści. Dokładne omówienie tych danych opublikował w grudniu 2016 roku „The Washington Post”. Te dane pokazują, że o ile liczba ofiar zamachów w Europie Zachodniej spadła w latach 90. i w XXI wieku, gwałtownie wzrosła za to ich liczba w Rosji. To kraje pozaeuropejskie ogromną większość ofiar w walce z terroryzmem – liczba zabitych w atakach terrorystycznych w Azji, Afryce i na Bliskim Wschodzie jest kilkadziesiąt razy większa niż w Europie.

Premier Szydło bałamutnie wmawiała więc polskiej opinii publicznej, że Europa jest „na kolanach” – nie jest bardziej „na kolanach” niż była w latach 70. i 80. XX wieku.

Premier miała w jednym tylko rację.

Według sondażu CBOS z połowy kwietnia 2017 roku aż 74 proc. Polaków jest przeciwnych przyjmowaniu uchodźców (w szczególności elektorat PiS i Kukiz’15). Wzrost tych nastrojów powiązany jest jednak wyraźnie z retoryką polityków i części mediów. Politycy podsycali najpierw ksenofobiczne nastroje – np. mówiąc, jak Jarosław Kaczyński w październiku 2015 roku, że uchodźcy sprowadzą do Polski „zarazy”. Szydło powołuje się więc na nastroje społeczne, które w znacznym stopniu zostały wykreowane przez jej partię, ale są zgodne z głównym celem terrorystów.

Abonament na wolność słowa

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym