I Prezes SN: "Nie spodziewałam się tego, że sędziowie sądów powszechnych tak wspaniale będą się zachowywać". Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: "adwokatura żarliwie wspiera walkę sędziów o niezależność sądów". Prof. Adam Strzembosz: "Żeby w żadnym okręgu sądowym nie było takiego sędziego na wszelki wypadek"

Konferencja „Sędziowie i adwokaci w służbie niepodległej 1918-2018” na Uniwersytecie Warszawskim 7 grudnia była – jak to z wdziękiem propagandysty ujął portal wPolityce.pl  „medialną ustawką kasty”, która [to kasta] będzie mówić o postawie prawników wobec władzy. Rzeczywiście tak było. Prawnicza elita zastanawiała się nad wyzwaniami, jakie przed służbą państwu i społeczeństwu stawia obecna sytuacja, odwołując się do doświadczeń wymiaru sprawiedliwości podczas 100 lat niepodległości. Organizatorzy pisali:

„Inspiracją Konferencji była myśl, że na przestrzeni ostatnich stu lat historia Polski wymagała od każdego, ale szczególnie od sędziów i adwokatów, odważnej i jasnej postawy wobec wyzwań, które ze sobą niosła.

W stulecie odzyskania przez Polskę Niepodległości, Historia znów wzywa nas do jasnych deklaracji.

Temat konferencji łączy ze sobą sędziów i adwokatów, gdyż to właśnie te zawody prawnicze przenikały się – sędziom w czasach opresyjnych dając możliwość służby w szeregach Adwokatury, a adwokatom, w czasach budowania niezależnego sądownictwa, orzekania w imieniu Rzeczypospolitej.”

OKO.press publikuje trzy głosy rozpoczynające konferencję:

Prof. Małgorzata Gersdorf, Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego: „Nie spodziewałam się tego, że sędziowie sądów powszechnych tak wspaniale będą się zachowywać, za co im na ręce państwa składam głęboki ukłon i podziękowania”.

Jacek Trela, Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: „Między władzą wykonawczą, a ustawodawczą dochodzi do pewnego rodzaju zblatowania, czego kwintesencją jest osoba ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego i posła na Sejm. I przy tym zacieraniu różnic między jedną władzą a drugą niezwykle ważne jest utrzymanie odrębności władzy sądowniczej. Niezależne sądy to jest dzisiaj jedyna szansa na obronę demokracji. I dlatego adwokatura tak żarliwie wspiera walkę sędziów o niezależność sądów i ich wewnętrzną niezawisłość”.

Prof. Adam Strzembosz: spiżowa postać polskiego prawa, wiceminister sprawiedliwości (1989-1990), pierwszy prezes Sądu Najwyższego (1990-1998): „Aresztowani, zatrzymani są ludzie, na co wielu specjalistów i tzw. opinia publiczna szeroko otwiera oczy. I tu jest ta wielka rola sędziego i wielka rola adwokata, aby te otwarte oczy zamknęły się z uczuciem ulgi, że są jeszcze w Polsce sądy niezawisłe, które gwarantują nam poczucie bezpieczeństwa”.

Prof. Małgorzata Gersdorf:  Co my, biedni sędziowie, byśmy zrobili bez adwokatów, jak nas wzywają pod postępowania dyscyplinarne, karne?

Jako I Prezes Sądu Najwyższego chciałabym gorąco powitać na tej konferencji, jakże ważnej zarówno dla środowiska sędziowskiego, jak i środowiska adwokackiego. W tak zwanych normalnych czasach te środowiska nie stykają się – niechętnie w każdym razie – bo zawsze jest podejrzenie, że mogą mówić o sprawach, które są na wokandzie.

Czas jest ekstraordynaryjny i pięknie się stało, że środowisko sędziowskie i środowisko adwokackie razem ze sobą współdziałają w celu obrony konstytucji i praworządności. I chciałabym bardzo państwu podziękować. To wymaga od sędziów dużej odwagi. Państwo wiedzą, że

jestem takim sędzią z krwi i kości, że jak gdyby z mlekiem matki wyssałam sędziowanie, ale nigdy nie spodziewałam się, że sędziowie sądów powszechnych tak wspaniale będą się zachowywać.

Za co im na ręce państwa składam głęboki ukłon i podziękowania.

Co my, biedni sędziowie, byśmy zrobili, jak nas wzywają pod postępowania dyscyplinarne, karne bez adwokata, przecież to oni umieją występować w sądzie. I za to im bardzo dziękuję, że są, że nie obawiają się i że nas bronią.

Od 1918 roku przez sto lat, to oczywiście jest wielka historia, na początku adwokatury, która tworzyła sądy, bo była niezależna właśnie. Ale chciałam przypomnieć, bo to się zapomina, że stulecie Sądu Najwyższego i sądów było rok temu. Ono nie było tak zauważone w telewizji, bo to było nie na fali, ale było. I dzięki adwokatom Sąd Najwyższy powstał, dzięki ich podstawie, zawsze opowiadał się za niezależnością i niezawisłością sądownictwa, jako podstawą praworządności.

Życzę bardzo owocnych obrad, które będą pokazywały wielkość jednego i drugiego środowiska i wspólnie działających środowisk, ale trzeba myśleć o tej przeszłości, bo to jest najważniejsze dla naszych dzieci i wnuków.”

Jacek Trela, Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: Nie pozwolimy, żeby sędziom stała się krzywda za działania propaństwowe i prospołeczne

Konferencja ma podtytuł „czy historia może nas czegoś nauczyć”. Myślę że już na to pytanie na samym początku można powiedzieć tak: ze stuletniej historii wspólnej Sądu Najwyższego i adwokatury wyciągnęliśmy wiele i dlatego w tych ostatnich trzech, trudnych latach potrafimy właśnie – bez jakichkolwiek podejrzeń o stronniczość, o jakieś własne interesy – jakkolwiek oczywiście takie zarzuty słychać, to my dobrze wiemy w naszym środowisku, że to są zarzuty nieprawdziwe – działać w obronie demokracji,  wspólnie sędziowie i adwokaci.

Mamy przecież taką sytuację polityczną, że

podział władzy jest w stanie zanikającym.

Jeżeli spojrzymy na władzę wykonawczą i władzę ustawodawczą to dochodzimy do przekonania, że między nimi zacierają się całkowicie granice.

Bo spójrzmy, co się dzieje w parlamencie? W parlamencie składane są projekty ustaw poselskich po to, żeby pominąć tryb konsultacyjny, jakkolwiek one powinny pochodzić z ośrodka rządowego. I wiemy też dobrze, że one z tego ośrodka rządowego pochodzą, ale po to, żeby pominąć konsultacje to dokonuje się prostego zabiegu, uruchamiając inicjatywę poselską.

Opozycja w parlamencie nie ma praktycznie prawa głosu. Rekord uchwalenia ustawy, przejście przez wszystkie czytania to trzy godziny 47 minut.

A zatem można powiedzieć, że między władzą wykonawczą, a ustawodawczą dochodzi do pewnego rodzaju zblatowania, czego kwintesencją jest osoba ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego i posła na Sejm. W tej jednej osobie, jednym przykładzie widzimy, jak właśnie groźne jest połączenie tych funkcji wykonawczych i ustawodawczych.

I przy tym zacieraniu różnic między jedną władzą a drugą niezwykle ważne jest utrzymanie odrębności władzy sądowniczej.

Niezależne sądy to jest dzisiaj jedyna szansa na obronę demokracji.

Niezależne sądy są ostoją demokracji. Dlatego sędziowie rozumiejąc tę sytuację, zajmują taką pozycję, jak przed chwilą powiedziała pani prezes Sądu Najwyższego i spotkało się to z oklaskami, i dlatego adwokatura tak żarliwie wspiera walkę sędziów o niezależność sądów i ich wewnętrzną niezawisłość.

Adwokatura wydała książkę – wspomnienia adwokata i sędziego Aleksandra Mogielnickiego. Łączył w sposób znakomity dwie profesje, był wybitnym adwokatem i był wspaniałym sędzią SN, prezesem Izby Karnej. Został zmuszony do rezygnacji w 1929 roku kiedy przeciwstawiał się władzy sanacyjnej po zamachu majowym, przeciwstawiał się ograniczeniom wolności i niezależności sądów.

Krótki cytat z Mogielnickiego: „Niezależność istnieje nie wtedy, gdy ją ustawy na papierze zapewniają, ale wówczas, gdy sam układ warunków, w jakich sędzia pracuje, składa się na rękojmię prawdziwej niezależności,

gdy sędzia się niczego od rządu nie spodziewa i niczego nie obawia, że może spokojnie wyrokować bez ryzyka osobistego, tak, jak każą mu ustawa i sumienie”.

Czy możemy się czegoś nauczyć od historii? Właśnie nas uczy ten cytat z Aleksandra Mogielnickiego.

I dlatego dzisiaj mówimy, że jest nie do zaakceptowania prowadzenie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy wydali wyroki, które nie podobają się władzy. Że nie do zaakceptowania jest prowadzenie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy wypowiadali się krytycznie o zmianach w wymiarze sprawiedliwości. I wreszcie nie do zaakceptowania jest prowadzenie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy prowadzą działania edukacyjne, edukujące młodzież i społeczeństwo o konstytucji.

To są rzeczy, 0 których my jako społeczeństwo, ale też my, prawnicy, adwokaci musimy głośno mówić krytycznie i protestować przeciwko temu.

Byłem ostatnio w Berlinie. Miałem spotkanie z szefostwem adwokatury niemieckiej i berlińskiej i mówiłem o postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. I jakkolwiek mają w Niemczech znakomite rozeznanie, co do sytuacji w wymiarze sprawiedliwości w Polsce, to

widziałem rosnące zdumienie, żeby nie powiedzieć przerażenie w oczach wtedy, kiedy referowałem im sprawy związane z postępowaniami dyscyplinarnymi wobec sędziów.

Mam tutaj 18 stron maszynopisu (to nie jest moje przemówienie, proszę się nie obawiać…) na których jest zestaw postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy właśnie zajęli takie postawy, jak powiedziałem.

Chcę żeby sędziowie usłyszeli, że adwokaci wiedzą o tych postępowaniach dyscyplinarnych, świadczyliśmy już pomoc indywidualnie poszczególnym sędziom, ale także monitorujemy to zjawisko i

nie pozwolimy, żeby tym sędziom stała się krzywda za działania propaństwowe i prospołeczne.

I kończąc chciałbym powiedzieć, bo konferencja jest poświęcona i sędziom i adwokatom, że w książce Aleksandra Mogielnickiego można znaleźć aktualną refleksję, że jest bardzo silny, bezpośredni związek pomiędzy niezawisłością sędziego i jego wysokim poziomem i zawodowym, i moralnym, a między podobnym poziomem adwokata występującego w sprawie.

Wysoki poziom zawodowy i moralny sędziego zobowiązuje adwokata do podnoszenia poziomu swojego, zawodowego i do utrzymywania poziomu moralnego.

Ale też Aleksander Mogielnicki, który widział wymiar sprawiedliwości z dwóch stron, sędziego, stołu sędziowskiego oraz ławy obrończej mówi, że jest również to przenikanie w drugą stronę, wysoki poziom zawodowy i moralny adwokata również ma wpływ na wysoki poziom zawodowy i moralny sędziego.

I z tego dla nas dzisiaj, z tej historii, płynie zobowiązanie dla sędziów i dla adwokatów, o właśnie, o dbałość, o taki zawodowy i moralny wysoki poziom. Wierzę, że sędziowie i adwokaci, przede wszystkim sędziowie, bo są na pierwszej linii frontu, ale mogą liczyć na adwokaturę, obronią demokrację.

Prof. Adam Strzembosz: aresztowani, zatrzymani są ludzie. Wielu specjalistów i opinia publiczna szeroko otwiera oczy

W historii dwudziestolecia międzywojennego był taki okres po zamachu majowym, który przypomina się nam codziennie. Czas wywierania nacisku na sądownictwo, szczególnie w procesach politycznych, po wielkich procesach ziemskich. Ta ustawa o ustroju sądów, którą przeprowadzono już w okresie nowym [obowiązująca od 1929 roku – red.], była tak wygodna dla władzy, że w Polsce  Ludowej właściwie nie wymagała korekty.

Ta korekta nastąpiła w późniejszych latach PRL  i w sprawach właściwie drugorzędnych, może najbardziej wybijała się możliwość odwołania sędziego przez Radę Państwa, jeżeli nie spełniał wymogów sędziego w Polsce Ludowej, ale było to rzadko stosowane.

Po 1956 roku myśmy liczyli, że sytuacja będzie się dalej zmieniać, ale nastąpił regres (…) W każdym sądzie znalazł się sędzia, na tzw. wszelki wypadek, gotowy do orzekania po myśli władzy.

Ale w tamtym okresie – przecież bardzo ograniczonej suwerenności państwa – sędziowie działali samodzielnie.

I teraz właśnie chodzi o to, że w sytuacji, w której obserwujemy różne formy nacisku na sądownictwo, przede wszystkim przez zmiany legislacyjne, ale nie tylko, chodzi o to,

żeby w żadnym okręgu sądowym nie było takiego sędziego na wszelki wypadek.

A żyjemy w sytuacji, w której wprawdzie nie ma procesu brzeskiego i podobnych, ale aresztowani, zatrzymani są ludzie, co do których zatrzymania wielu specjalistów i tzw. opinia publiczna szeroko otwiera oczy. I tu jest ta wielka rola sędziego i wielka rola adwokata, aby te otwarte oczy zamknęły się z uczuciem ulgi, są jeszcze w Polsce sądy niezawisłe, które gwarantują nam poczucie bezpieczeństwa.

prawniczka, asystent w Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Ukończyła Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Środkowoeuropejski w Budapeszcie. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym