Trzy tysiące różnicy między wynagrodzeniem posła i nauczyciela to dla Marka Suskiego niewiele. A różnica jest w rzeczywistości większa - poseł Suski w wywiadzie dla "SE" zaniżył swoją pensję o 1/4, a nauczycielską przeszacował o 1/3. Realna różnica w zarobkach to ponad 6,5 tys. zł brutto. "To lekceważenie" - odpowiadają nauczyciele

Zarobki posła i nauczyciela da się porównać? Tej sztuki spróbował poseł PiS, Marek Suski. W wywiadzie dla „Superexpressu” (11 marca 2019) stwierdził, że różnica między podstawowym uposażeniem nauczyciela, a posła nie jest wcale taka duża. Według niego wynosi bowiem jedynie 3 tys. zł.


Posłowie mają osiem tysięcy zł brutto pensji podstawowej, więc jeśli nauczyciel dyplomowany ma z kawałkiem pięć tysięcy zł brutto, to jest to nieduża różnica między posłem a nauczycielem

Marek Suski, SE - 11/03/2019

08.08.2016 Warszawa . Siedziba PIS-u . Marek Suski podczas konferencji Rozpoczecie zbiorki publicznej przez Komitet Budowy Dwoch Pomników: Prezydenta RP Lecha Kaczynskiego oraz Ofiar Tragedii Smolenskiej 2010 . Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta . *** Local Caption *** .


zbity zegar. Trzy tysiące to duża różnica, ale i tak nieprawdziwa. Poseł Suski zaniżył swoje uposażenie i zawyżył nauczycielskie. W rzeczywistości nauczyciel zarabia prawie trzy razy mniej niż poseł


Poseł zarabia w sumie ponad 10 tys.

Wynagrodzenie polskiego parlamentarzysty składa się z dwóch części. Pierwsza to uposażenie, które od czerwca 2018 roku wynosi 80 proc. wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat.

Jest to – 8 016,80 zł brutto.

Druga część to tak zwana dieta poselska, czyli „środki finansowe przysługujące posłowi na pokrycie kosztów związanych z wydatkami poniesionymi w związku z wykonywaniem mandatu na terenie kraju”. Według ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora stanowi 25 proc. uposażenia i wynosi 2 505,23 zł.

Dieta – choć ma być zwrotem kosztów działalności – nie musi być w ten sposób rozliczana. Można więc ją potraktować jako dodatkowy dochód. W sumie, poseł zarabia więc ponad 10,5 tys. zł brutto miesięcznie.

Nauczyciel prawie trzy razy mniej

Pensja nauczyciela dyplomowanego – już po 5 proc. podwyżkach od stycznia 2019 – wynosi 3 483 zł brutto. To tzw. wynagrodzenie zasadnicze, które stanowi średnio 90 proc. całej pensji.

Nauczyciele dostają również drobne dodatki: np. motywacyjny lub funkcyjny. Jego wysokość ustala samorząd. Dla niektórych to przekłada się na dodatkowe 20 zł, dla innych 100 czy 200 zł do pensji.

Kwota 5 tys. którą podaje poseł Suski to tzw. średnie wynagrodzenie nauczyciela. I faktycznie, z danych MEN wynika, że w 2019 roku wynosi ono 5 603 zł brutto. Jej wartość tworzona jest na podstawie rozliczeń z subwencji oświatowej. Samorządy uśredniają kwotę wydaną na wynagrodzenia dla nauczycieli. MEN dzieli tę liczbę przez ilość nauczycieli i podaje, że średnie wynagrodzenie dla nauczyciela wynosi właśnie 5,6 tys.

Te liczby nie mają jednak wiele wspólnego z rzeczywistością. Wliczają się w nie wszystkie możliwe dodatki zapisane w Karcie Nauczyciela np. dodatek za wysługę lat, wychowawstwo, pełnienie funkcji dyrektora, odprawę, nagrody, trzynastkę (dodatkowe wynagrodzenie roczne, przyznawane raz w roku).

Trzy, pięć, osiem, dziesięć? Żadna różnica?!

Realna różnica między wynagrodzeniem nauczyciela dyplomowanego, a posła to więc nie trzy, a siedem tysięcy zł brutto. Suski zawyżył więc wynagrodzenie nauczycieli i zaniżył poselskie, ale nawet gdyby miał rację, to 3 tys. różnicy w wynagrodzeniu to bardzo dużo.

Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP mówi OKO.press: „Z każdą taką wypowiedzią chęć udziału w strajku rośnie. Nauczycieli wzburzyły już słowa premiera o ich niskim czasie pracy, rady ministra Szczerskiego dotyczące celibatu, a także rewelacje Anny Zalewskiej o rzekomych podwyżkach sięgających nawet 500 czy 1000 zł. Teraz dołączył do nich poseł Suski. Wszystkie wypowiedzi są tak samo lekceważące. Od rana odbieramy telefony od kolejnych szkół, które pytają, co mogą zrobić, żeby dołączyć do sporu zbiorowego”.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press