"Nie mamy nic przeciwko deweloperce kościelnej, ale pod warunkiem, że będzie ona zgodna z przepisami i na równych prawach dla wszystkich przedsiębiorców, bez uprzywilejowania" – mówią autorzy projektu ustawy "Świeckie Państwo".

 Projekt ustawy o świeckim państwie przygotowało 40 organizacji, w tym pięć partii politycznych: SLD, Razem, Partia Zieloni, Inicjatywa Feministyczna oraz Wolność i Równość. Projekt ma charakter obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej.

  • Zobacz co to jest obywatelska inicjatywa ustawodawca

    Obywatelską inicjatywę ustawodawczą reguluje ustawa z dnia 24 czerwca 1999 o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli. Po zarejestrowaniu komitetu inicjatywy ustawodawczej, komitet ma trzy miesiące na zebranie pod projektem 100 tys. podpisów wymaganych przez ustawę. Jeśli się uda, komitet składa projekt na ręce marszałka Sejmu. Marszałek powinien skierować go do pierwszego czytania.

Jednym z głównych postulatów jest jawność dochodów związków wyznaniowych.

„Dzisiaj nikt nie wie, jakie są przychody Kościoła. Nikt nie wie, ile Kościół otrzymuje na tacę, nikt nie wie, ile Kościół otrzymuje za pogrzeby, za śluby, za kolędy. Jest to sytuacja całkowicie nieuregulowana w polskim prawie”  

mówiła Bożena Przyłuska z Kongresu Świeckości w czwartek 31 stycznia 2019 podczas konferencji prasowej pod Sejmem. Mimo tego, że autorzy projektu ustawy dostali zaproszenia poselskie, Kancelaria Sejmu odmówiła im wejścia do budynku.

W akcję zaangażowany jest także Ogólnopolski Strajk Kobiet. „Przekonanie Kościoła o tym, że ma prawo dyktować wszystkim Polkom i Polakom, osobom wierzącym i niewierzącym, co mają robić, jak mają żyć – i wymuszać wpisanie zasad swojej religii do przepisów prawa, opiera się m. in. na wszechwładzy finansowej Kościoła. Czas z tym skończyć” – mówiła na konferencji prasowej Marta Lempart ze Strajku.

Zbiórkę podpisów rozpoczną w niedzielę 3 lutego przed Torwarem, w którym planowana jest konwencja założycielska partii Roberta Biedronia. Biedroń nie przyłączył się jednak do tej inicjatywy, bo ma własny projekt.

Przychód jak na tacy

Artykuł 4 projektu ustawy nakłada na kościoły, związki wyznaniowe i kościelne osoby prawne obowiązek ujawniania przychodów. Jak przypominają autorzy projektu, obecnie jedynie Kościół nie ma obowiązku ewidencjonowania i sprawozdawania państwu swoich dochodów.

W myśl projektu ustawy Kościół musiałby informować o przychodach:

  •  uzyskanych od instytucji publicznych (dotacje, darowizny i inne wszelkiego rodzaju przysporzenia, czyli korzyści polegające na zwiększeniu majątku Kościoła);
  • uzyskanych od osób prywatnych (opłaty za chrzty, śluby, pogrzeby oraz dobrowolne darowizny, np. taca czy kolęda).

Te informacje „jednostki Kościoła” (parafie, diecezje, zakony itp.) będą przekazywać urzędowi skarbowemu. Każdego roku zbiorcze dane na temat przychodów Kościoła będą publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej (projekt ustawy zakłada zwiększenie kompetencji KAS).

Projekt nie mówi jednak o tym, że konkretna parafia czy diecezja miałaby się rozliczać z każdej dotacji, tacy i opłaty za chrzest. Ma jedynie poinformować skarbówkę o łącznej kwocie przychodów za kwartał. Dlaczego? 

„To regulacja konkordatowa. Wcześniej zaproponowaliśmy »ewidencje« przychodów Kościoła, ale po rozmowach z konstytucjonalistami okazało się, że byłoby to bezprawne, bo

państwo – ze względu na konkordat – nie może zmusić Kościoła do prowadzenia księgowości” – mówi OKO.press Przyłuska.

Ile od państwa?

Druga część projektu dotyczy jawności finansowania i dotowania Kościoła przez państwo oraz likwidacji przywilejów finansowych i ulg, jakie mu przysługują.

Autorzy projektu przywołują Art. 10 ust. 2 ustawy o gwarancjach wolności, sumienia i wyznania. Mówi on, że

„Państwo i państwowe jednostki organizacyjne nie dotują i nie subwencjonują kościołów i innych związków wyznaniowych. Wyjątki od tej zasady regulują ustawy lub przepisy wydane na ich podstawie”.

I to właśnie te wyjątki, zdaniem autorów projektu, pozwalają Kościołowi czerpać z publicznej kasy. Chodzi m.in. o:

  • finansowanie uczelni wyznaniowych i wydziałów teologicznych,
  • udostępnianie i umożliwianie zakupu nieruchomości na uprzywilejowanych zasadach
  • oraz zapewnienie wynagrodzeń katechetom i kapelanom.

Chodzi także o bezpośrednie przekazywanie Kościołowi pieniędzy w drodze uznaniowych decyzji jak np. pokrycie ok. 10 proc. (20 mln zł) kosztów organizacji Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 roku czy ponad 25 mln zł przekazane na budowę Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

Artykuł 3 oraz art. 5 projektu mówią o tym, że „organy administracji publicznej, państwowe osoby prawne, przedsiębiorstwa państwowe oraz spółki prawa handlowego, w których Skarb Państwa posiada przynajmniej 30 proc. udziałów albo akcji” muszą co roku przekazywać szefowi KAS:

  • informacje, której jednostce Kościoła i ile pieniądze przekazały;
  • na jaki cel;
  • oraz podać podstawę prawną takiej decyzji.

Szef KAS po zebraniu tych danych będzie publikować je zbiorczo w Biuletynie Informacji Publicznej. Jeśli, zgodnie z projektem, przyjmie się, że powyższe informacje są informacją publiczną, każdy obywatel będzie (przynajmniej w teorii) miał do nich dostęp, a w razie odmowy będzie mógł się odwołać do sądu administracyjnego.

Jeżeli szef KAS stwierdzi w wydatkowaniu pieniędzy nieprawidłowości, będzie mógł zwrócić się do odpowiednich organów, żeby zbadały sprawę.

Kościelna deweloperka

Po trzecie, projekt ustawy zakłada likwidację ulg i przywilejów, jakie ma Kościół.

Zgodnie z art. 13 ust. 5 ustawy o gwarancjach wolności, sumienia i wyznania, Kościół jest zwolniony z podatku dochodowego w bardzo wielu przypadkach, od działalności kulturowej po remonty zabytków. Autorzy projektu chcą nowelizacji tego ustępu i usunięcia z tej listy „inwestycji kościelnych”. Chodzi np. o budowę obiektów komercyjnych.

„Nie mamy nic przeciwko deweloperce kościelnej, pod jednym wszakże warunkiem: że będzie ona zgodna z przepisami i będzie odbywała się w warunkach równych dla wszystkich przedsiębiorców, bez uprzywilejowania” – mówił podczas konferencji prasowej Mirosław Woroniecki z Kongresu Świeckości.

„Najjaskrawszym przykładem [takiego uprzywilejowania – przyp.] jest wspomniana na taśmach Kaczyńskiego budowa tzw. Nycz Tower” – dodał.

[Chodzi o 170-metrowy wieżowiec Roma Tower, który ma stanąć u zbiegu ulic Nowogrodzkiej i Emilii Plater w Warszawie. Budynek nazywany jest Nycz Tower od nazwiska metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza.]

Oprócz tego projekt zakłada także, że:

  • inwestycje kościelne będą mogły powstawać na gruntach należących do kościoła na takich samych zasadach jak wszelkie inne inwestycje;
  • gmina będzie mogła sprzedać swój grunt kościołowi na takich samych zasadach jak każdemu innemu podmiotowi prywatnemu. W 2017 roku „Gazeta Wyborcza” informowała, że w latach 2012-2017 największe polskie miasta sprzedały Kościołowi kilkadziesiąt działek. Niemal wszystkie z bonifikatą – najczęściej ponad 95-procentową.

Fundusz Kościelny do likwidacji

Autorzy projektu domagają się likwidacji Funduszu Kościelnego. Finansowane są z niego głównie składki emerytalne i zdrowotne osób duchownych różnych wyznań. Jak pisaliśmy, księża, zakonnicy i zakonnice objęci są składką jak od minimalnego wynagrodzenia – 853 zł.

Jednocześnie 80 proc. tej kwoty płaci za nich finansowany z budżetu państwa Fundusz Kościelny – duchowny sam wpłaca jedynie 170 zł miesięcznie.

Kilka miesięcy temu „Rzeczpospolita” pisała, że w 2017 roku Fundusz kosztował nas wszystkich prawie 159 mln zł.

„Obecny system ubezpieczeń społecznych osób duchownych narusza zasadę równości ubezpieczonych wobec prawa” – czytamy w uzasadnieniu projektu.

W myśl projektu „Świeckie Państwo” składki mają opłacać sami duchowni lub może finansować je parafia, lub diecezja.

Nowacka, Lubnauer i Biedroń też chcą świeckości

Postulat likwidacji Funduszu Kościelnego pojawia się także w projekcie ustawy o rozdziale Kościoła od państwa autorstwa Inicjatywy Polskiej. Stowarzyszenia Barbary Nowackiej zaprezentowało swój projekt 6 stycznia 2019 r.

Nie ma w nim mowy o likwidacji ulg i przywilejów Kościoła, z wyjątkiem likwidacji Funduszu Kościelnego. Projekt Inicjatywy Polskiej skupił się na zaprzestaniu finansowania lekcji religii przez państwo.

Do 20 lutego Inicjatywa Polska będzie zbierać podpisy pod petycją o świeckim państwie w internecie na stronie inicjatywa25.pl (25 to odniesienie do 25. artykułu Konstytucji RP o świeckości państwa). Potem Nowacka podpisy i petycję skieruje do Sejmu.

Jeśli Sejm nie zajmie się petycją, stowarzyszenie rozpocznie zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy.

Projekt Świecka szkoła Katarzyny Lubnauer

Jest jeszcze trzeci projekt. Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca .Nowoczesnej złożyła 11 stycznia 2019 r. projekt „Świecka szkoła”, który idzie dalej niż Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej.

  • lekcje religii mają być finansowane przez Kościół z podatku płaconego przez wiernych;
  • w wymiarze jednej godziny tygodniowo;
  • wyłącznie na pierwszej lub ostatniej lekcji;
  • ocena z religii znika ze świadectwa i nie liczy się do średniej;
  • uczniowie szkół średnich, a nie ich rodzice, sami decydują, czy chodzić na religię. 

Lubnauer przypomniała w rozmowie z OKO.press, że od trzech lat w komisji sejmowej leży w stanie zamrożenia inny projekt „Świeckiej szkoły” z roku 2015. Inicjatorem tamtej akcji był Leszek Jażdżewski, red. naczelny magazynu „Liberté!”. Wolontariusze zebrali wtedy 150 tys. podpisów. Do projektu przyłączyła się poźniej .Nowoczesna.

W niedzielę 3 lutego w Warszawie na konwencji założycielskiej swojej partii Robert Biedroń ma przedstawić swój projekt rozdziału Kościoła od państwa. Biedroń nie będzie jednak ze swoim projektem wychodził na ulice. Projekt ma zostać złożony w Sejmie, kiedy partia Biedronia się tam dostanie.

Absolwent Studiów Wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej pisał m.in. dla „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o Funduszu Sprawiedliwości.


Powiązane:
Zobacz także:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym