1,2 mln zł za wkład w kampanię szkalującą sędziów dostała spółka Solvere, założona przez dwoje dyrektorów Kancelarii Premiera - ustalił Onet.pl. Jeszcze we wrześniu Polska Fundacja Narodowa, organizator kampanii, zapewniała, że zapłacili im tylko 240 tys. zł

Onet.pl dotarł do faktur, które spółka Solvere wystawiła Polskiej Fundacji Narodowej za realizację tzw. kampanii billboardowej. Choć statutowym celem PFN jest promowanie Polski zagranicą, kampania oczerniała sędziów i promowała przygotowaną przez PiS reformę wymiaru sprawiedliwości.

Spółkę Solvere założyli Anna Plakwicz i Piotr Matczuk, dyrektorzy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

To specjaliści od kreowania wizerunku, od dawna związani z PiS. Wspierali partię m.in. w wyborach parlamentarnych w 2011 roku i Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich w 2015 roku. W nagrodę Matczuk został dyrektorem Centrum Informacyjnego Rządu, a Plakwicz dyrektorem Departamentu Obsługi Medialnej. Oboje zostali zwolnieni ze stanowisk w maju 2017 roku, ale Solvere założyli wcześniej, przed odejściem z KPRM.

Jeszcze we wrześniu Maciej Świrski, członek zarządu Polskiej Fundacji Narodowej zapewniał, że spółka Plakwicz i Matczuka dostanie 240 tys. zł z ok. 10 mln zł przeznaczonych na kampanię.


Przychód tej firmy [Solvere - red.] z tego, co się dzieje w tej chwili to jest 240 tysięcy w dwóch ratach. W tej chwili zapłaciliśmy 44 tysiące. 240 tys. jeszcze jest do zapłaty.

Maciej Świrski, Poranna rozmowa w RMF FM - 14/09/2017


Fałsz. Polska Fundacja Narodowa zapłaciła Solvere 1,2 mln zł.


Okazało się, że w rzeczywistości Solvere dostało za kampanię pięć razy więcej niż mówił Świrski. Wygląda na to, że po prostu kłamał, bo według doniesień Onetu w ciągu tygodnia od tego wywiadu (do 20 września) Fundacja wystawiła Solvere cztery faktury na prawie 1,2 mln zł. Wszystkie  znalazły się w zestawieniu wydatków PFN na projekt „Sądy”, w ramach realizowanego programu „Sprawiedliwość”:

  • za badania socjologiczne na kwotę 44 987,69 zł;
  • za promowanie treści internetowych na kwotę 246 000 zł;
  • za produkcję TV, VOD i viral na kwotę 615 000 zł;
  • za druk broszury na kwotę 285 360 zł.


Plakwicz i Matczuk złamali prawo?

Dlaczego Maciej Świrski chciał ukryć realne przychody spółki byłych PR-owców premier Szydło? Zapewne zdawał sobie sprawę, że ich działalność odbywa się na granicy prawa. W ocenie OKO.press naruszyli oni przepisy antykorupcyjne.

Nie dlatego, że przyjęli zlecenie od Polskiej Fundacji Narodowej, ale dlatego, że założyli swoją spółkę, kiedy pracowali jeszcze w KPRM. Oboje zostali zwolnieni ze swoich stanowisk 22 maja 2017. Spółkę Solvere założyli dwa tygodnie wcześniej – 8 maja, a 16 maja spółka została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego.

Oznacza to, że PR-owcy mogli naruszyć przepisy ustawy o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Zgodnie z nią (art. 4) dyrektorzy w rządowych departamentach nie mogą m.in.:

  • posiadać więcej niż 10 proc. akcji w spółkach prawa handlowego (Plakwicz i Matczuk mają w Solvere po 50 proc.),
  • być członkami zarządów spółek prawa handlowego (oboje zasiadają w zarządzie Solvere),
  • być zatrudnieni lub wykonywać inne zajęcia w spółkach, które mogłyby wywołać podejrzenie o ich stronniczość lub interesowność (trudno w tym wypadku uniknąć podejrzeń).

Oznacza to, że Matczuk i Plakwicz przez sześć dni prawdopodobnie naruszali przepisy antykorupcyjne, zakazujące m.in. posiadania akcji i zasiadania w zarządach spółek prawa handlowego. OKO.press napisało w tej sprawie do Krajowego Rejestru Sądowego.

Zawiadomienie do CBA złożył w tej sprawie Adam Szłapka, poseł Nowoczesnej, ale nawet jeśli CBA uzna, że tak się stało, nie będzie mogło wyciągnąć wobec PR-owców żadnych konsekwencji. Karę za naruszenie zakazów ustawy o ograniczaniu działalności gospodarczej może wymierzyć tylko pracodawca i jest nią co najwyżej “rozwiązanie stosunku pracy bez wypowiedzenia z winy pracownika”. Jako że Matczuk i Plakwicz już w KPRM nie pracują, nic złego ze strony Kancelarii nie może teraz ich spotkać.

Z prawnego punktu widzenia nie ma więc znaczenia, czy Matczuk i Plakwicz dostali 200 tys. czy milion złotych. Ze względu na dziurawe przepisy antykorupcyjne obie kwoty mogli przyjąć zgodnie z prawem. Jedyne szkody, jakie może im wyrządzić odkrycie Onetu, to skutki PR-owe. Dla nich i dla ich potężnych klientów.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym