„MEN daje dyrektorom szkół kilka dni na przejście w tryb pracy zdalnej. Ale przecież nie każdy uczeń ma laptop i smartfon z internetemi” – mówi nam Magdalena Kaszulanis z ZNP. "Musielibyśmy nagle przeskoczyć z XIX w XXI wiek” - mówi szef związku Sławomir Broniarz. MEN oczekuje cudów od nauczycieli, a nie przygotował nawet rozporządzenia o zdalnym nauczaniu

„Mam poważne wątpliwości, czy egzamin ósmoklasistów 21 kwietnia jest w ogóle możliwy. Byłbym całym sercem, żeby to się udało, ale nic na to nie wskazuje” – mówił w czwartek na antenie radia TOK FM Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego.

ZNP także jest pełne obaw co do pracy szkół podczas epidemii koronawirusa.

Minister edukacji Dariusz Piontkowski wydał zalecenia, z których wynika, że do piątku 20 marca dyrektorzy szkół mają za zadanie przygotować swoich pracowników i uczniów do pracy w wirtualnej szkole.

„Dyrektorzy zostali powiadomieni, że w ciągu dwóch dni mają przygotować się do wprowadzenia kształcenia zdalnego. To jest zadanie nie do wykonania przy dzisiejszych możliwościach sprzętowych szkół oraz uczniów”.

– mówi OKO.press Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa ZNP.

Broniarz: Musimy przeskoczyć z XIX do XXI wieku

Uczniowie mają wrócić do szkół po świętach wielkanocnych, czyli 15 kwietnia – taki termin najpewniej znajdzie się w nowym rozporządzeniu MEN, które ma się ukazać w przyszłym tygodniu.

Jak przekonywał minister Piontkowski we wtorek na antenie TVP, gdyby tak się stało, egzaminy odbędą się w terminie. „Gdyby ta przerwa się wydłużała, oczywiście egzaminy nie mogłyby się odbyć, musielibyśmy je przenieść”.

Te informacje potwierdził też szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Poważne obawy co do zapewnień MEN ma ZNP. Według Związku, żeby egzamin ósmoklasisty i matury odbyły się w terminie, uczniowie musieliby opanować cały przewidziany materiał, także ten z marca. Żeby to zrobić, szkoły musiałyby bardzo sprawnie przejść na tryb pracy zdalnej. A z tym może być problem.

„Musielibyśmy nagle przeskoczyć z XIX wieku w wiek XXI”

– mówił Broniarz w TOK FM.

Przypomniał, że rozporządzenie MEN z 11 marca, które obowiązuje, wyklucza nauczanie zdalnie. Jest w nim jedynie mowa o „czasowym zawieszeniu zajęć dydaktyczno-wychowawczych”. Czyli w tej chwili nauczyciele pracują zdalnie właściwie na własną rękę. Dokładne wytyczne co do nauczania zdalnego mają się znaleźć w nowym rozporządzeniu planowanym na przyszły tydzień.

17 marca Piontkowski wysłał do dyrektorów szkół zalecenia, jak mają się przygotować do zdalnego trybu pracy. Dyrektorzy mają m.in.:

  • sprawdzić, czy szkoły mają kontakt internetowy ze wszystkimi uczniami, rodzicami i nauczycielami;
  • przygotować możliwość zdalnej realizacji programów nauczania;
  • przygotować możliwości zdalnego monitorowania i oceniania postępów uczniów.

Minister dał na to dyrektorom dwa dni.

To niewykonalne

„Moja szkoła korzysta od kilku miesięcy z platformy internetowej, większość nauczycieli i uczniów potrafi z niej korzystać. Dzięki temu teraz mamy łatwiej. Ale wiem, że w wielu szkołach, z którymi mam kontakt, takich platform nie było. Trudno mi sobie wyobrazić, że od przyszłego tygodnia zdalne nauczanie ma sprawnie ruszyć w całej Polsce” – mówi OKO.press dyrektorka jednego z warszawskich liceów.

Jednak nawet u niej jest po kilka osób, szczególnie w klasach pierwszych, które z platformy nie korzystają.

Bardziej krytyczne jest ZNP. Przestawienie się w kilka dni na zdalną pracę szkół jest niewykonalne – mówi wprost OKO.press rzeczniczka ZNP i wylicza problemy, z którymi nagle muszą sobie poradzić dyrektorzy, nauczyciele, uczniowie i rodzice.

Przede wszystkim nie wszyscy uczniowie i nauczyciele dysponują odpowiednim sprzętem.

„To nie jest tak, że każdy uczeń ma laptop i smartfon z internetem. Nie możemy zakładać takiej wielkomiejskiej perspektywy.

Mamy bardzo dużo sygnałów od nauczycieli, że tak nie wygląda przeciętny polski nastolatek. Ba, są szkoły, które nie mają nawet dziennika elektronicznego, czyli najprostszej komunikacji internetowej z uczniami” – opowiada Kaszulanis.

Jej zdaniem sprawdzenie w ciągu dwóch dni przez dyrektora, który ma 700 uczniów, czy wszyscy mają odpowiednie warunki techniczne, graniczy z cudem.

Zresztą jeden komputer z internetem w domu to także często nie jest rozwiązanie. Co, jeśli w domu jest np. dwójka dzieci oraz rodzic, który pracuje zdalnie.

„Jeden brat będzie miał matematykę, a drugi o tej samej godzinie język polski. I co, mają sobie wyrywać ten komputer?”

– mówił Broniarz w TOK FM.

Jak mówi nam Kaszulanis, nauczyciele boją się, że znów będą musieli kosztem własnym i kosztem swojej rodziny wdrażać rozwiązania MEN.

„Dostajemy sygnały, że niektórzy już myślą o kredycie na drugi laptop, bo przecież nauczyciele też mają dzieci, którym komputer będzie potrzebny do nauki” – mówi OKO.press rzeczniczka ZNP.

Co z egzaminami?

Zdaniem ZNP w wyniku problemów z nauczaniem zdalnym MEN razem z CKE będzie musiał bardzo poważnie przemyśleć termin i treść egzaminów. Uczniowie nie mogą zostać zaskoczeni pytaniami z materiału, którego w wyniku epidemii nie zdążyli przerobić.

Czy pytania egzaminacyjne można ewentualnie przerobić tak, żeby np. materiał z marca pomijały? Zdaniem Kaszulanis nie, bo testy są przygotowywane dużo wcześniej.

„Nie sądzę, żeby takie zmiany były możliwe w ostatnich tygodniach. Na pewno teraz instytucje rządowe pracują nad jakimś kwietniowym planem B, tyle tylko, ze uczniowie, nauczyciele i ich rodziny powinni znać ten scenariusz dużo wcześniej, bo poziom stresu i niepewności w domach ósmoklasistów i tych, którzy mają przystąpić do matury, jest bardzo wysoki”.

"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Dziennikarz. Wcześniej w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o nieprawidłowościach w Funduszu Sprawiedliwości.


Komentarze

  1. Michał Słonimski

    Oczywiście durnie z ZNP zamiast się spiąć i robić wszystko żeby się udało to widzą i robią same problemy. Czy to jakiś rezerwuar idiotów i śmierdzących leni, którzy liczyli na miesiące płatnego wolnego? Mam nadzieję, że to jedynie problem mentalny ścisłej wierchuszki, a normalni nauczyciele zrobią wszystko co w ich mocy żeby coś uratować z ich poletka

    • Mariusz Nowacki

      Ty jesteś naprawdę taki głupi czy ci zapłacili za ten wpis?
      Może te "nieroby" mają dzwonić no. po uczniach i pytać kto ma internet czy komputer a jak nie to im kupować? Skoro rząd od miesięcy się przygotowywał do tej epidemii to czemu teraz błądzi jak ślepy we mgle i ustami takich debili jak ty, wymaga, żeby to nauczyciele ratowali sytuację?

      • Michał Słonimski

        normalni ludzi zakasują rękawy i starają się robić co mogą żeby samemu ratować kraj w obliczu totalnej i niespodziewanej klęski a debile widzą tylko problemy twierdząc, że władza (przypominam, że kulawa) powinna wszystko za nich ogarnąć. Gdyby ZNP było propaństwową organizacją zarządzaną przez inteligentnych ludzi to ogłosiłoby właśnie wielką akcję zbierania używanych komputerów dla uczniów, którzy ich nie mają. Trudno jednak oczekiwać czegoś konstruktywnego od autorów zeszłorocznego strajku, który dowiódł doskonale, że dobro ucznia to ostatnie na czym zależy zrzeszonym tam nieudacznikom…

  2. Tom Paskuda

    Minister Edukacji Piontkowski najwyraźniej jest obrażony na całą aferę koronawirusa, bo nie dość, że nie wie co z tym robić, to przecież on się pisał na splendory bycia Ministrem za cenę wierności partii, ale nie na taki kanał z koronawirusem.
    Nic dziwnego, że Minister Edukacji nienawidzi nauczycieli i wydaje takie zalecenia, jakby się urwał z choinki.

  3. Pan Piotrowski

    Z czystej ciekawości.
    W domu dwójka dzieciaków, komputerów kilka, łącze potężne, czyli niby się da. Ale tylko niby:
    – jak mam podzielić się między dwóch uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej, aby obu nadzorować przy lekcjach i spełnianiu obowiązków jednocześnie?
    – jak mam jednocześnie pracować? Prowadzę, teraz zdalnie, jednoosobową dz. gospodarczą i od dobrych kilku dni łączę ją z opieką nad dzieciakami. W efekcie i jedno, i drugie kuleje.
    – ale jednocześnie nie mam szans na zastrzyk kasy od MM. Z racji wieku dzieciaków nie przysługuje mi zasiłek opiekuńczy, który tak naprawdę na dzień dzisiejszy byłby jedynym bonusem finansowym, który z pakietu wynika. Chyba, że uda się zrolować składki ZUS, czy inne koszta. Ale tak czy inaczej za kilka miesięcy będę musiał, ciekawe z czego, wszystko wyrównać.

  4. Tomasz Płatek

    MEN dobrze robi ! Każdy nauczyciel powinien przejść w tryb zdalnej pracy jestem za.Jest praca jest płaca są dzieci są lekcję .W czym problem?? Internet jest komputery ,tablety też a jak ktoś nie ma to sytuacje jednostkowe .Do pracy a nie siedzimy w domku i tylko zadajemy.Taka praca powinna być już dawno i reszta osób ze szkolnictwa nie potrzebna .Jakie Państwo będzie miało oszczędności a rodzice wreszcie widzą że nauczyciel nie jest zastąpiony .System się zmienia i na lepsze brawo MEN Brawo

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press