Od jakiegoś czasu mówiło się, że Jarosław Gowin jest przeciwko zmianom w sądownictwie autorstwa PiS. Ostatecznie poparł jednak wszystkie ustawy. Teraz, po wetach prezydenta Dudy, rakiem wycofuje się z tego poparcia. Jego ugrupowanie (Polska Razem) wydało komunikat, w którym niekonsekwencja miesza się z wymówkami zupełnie obok sedna problemu

Jarosław Gowin, wicepremier, mister nauki i szkolnictwa wyższego jest liderem Polski Razem – ugrupowania, które razem z PiS wystartowało w wyborach pod szyldem Zjednoczonej Prawicy.

Odkąd PiS przedstawił trzy ustawy, które w praktyce miały upartyjnić system sądownictwa w Polsce (o ustroju sądów powszechnych, KRS i Sądzie Najwyższym), o Gowinie mówiono, że jest im niechętny. Jeszcze 17 lipca mówił dziennikarzom, że nic o tych ustawach nie wie i nie będzie ich komentował.

Dziwne słowa, jak na wicepremiera, szczególnie w kontekście ustawy tak istotnej z punktu widzenia rządu. Aż trudno w nie uwierzyć. Oznaczały więc najprawdopodobniej, że albo nikt z kierownictwa PiS nie konsultował tych ustaw z Gowinem, albo minister chciał uniknąć komentowania ich, bo nie miał na ich temat nic dobrego do powiedzenia.

Sam Gowin, z wykształcenia filozof, w latach 2011-13, za rządów PO-PSL pełnił funkcję ministra sprawiedliwości i podejmował próby zreformowania i usprawnienia systemu sądownictwa. Jako minister chciał np. zniesienia sądów rejonowych, a ówczesny Trybunał Konstytucyjny (czyli według obecnej narracji postkomuna związana z opozycją) uznał taki ruch za zgodny z Konstytucją.

Wiele o stosunku do PiS-owskich zmian w sądownictwie powiedziała jego mina, gdy marszałek Sejmu obwieszczał wyniki głosowania nad ustawą o SN:

(tytuł nagrania nie pochodzi od redakcji)

Ale mimo wszystko Gowin i cała jego frakcja (w sumie dziewięcioro posłów) nie wykazali się konsekwencją i wszystkie trzy ustawy grzecznie poparli w głosowaniu. Odwagę znaleźli dopiero po tym, jak prezydent Duda oznajmił, że zawetuje dwie z nich.

Po fakcie, 25 lipca, Polska Razem opublikowała dość kuriozalne oświadczenie w tej sprawie.

Dowiedzieliśmy się z niego, że ustawy od początku nie podobały się posłom tego ugrupowania:

„Ze zrozumieniem przyjmujemy weto Pana Prezydenta Andrzeja Dudy do ustawy o Sądzie Najwyższym. Krytyczne argumenty podniesione przez Głowę Państwa są zbieżne z zastrzeżeniami, jakie nasza partia podnosiła na forum koalicyjnym wobec projektu ustawy”.

Jednocześnie posłowie Polski Razem „ubolewają”, że przygotowane przez nich poprawki nie znalazły się w ostatecznej treści ustawy, „ich uchwalenie unieważniłoby bowiem większość podnoszonych wobec niej zarzutów”.

„Głosując za ustawą o Sądzie Najwyższym, sygnalizowaliśmy na forum koalicyjnym konieczność jej bezzwłocznej korekty. Uważamy, że prace nad tak ważnymi reformami powinny być, co do zasady, poprzedzane szerokimi konsultacjami społecznymi i uzgodnieniami wewnątrz obozu rządowego” – dodali jeszcze.

To naprawdę trudne do zrozumienia wymówki.

Polska Razem ma 9 posłów w Sejmie. Ustawa o SN przeszła w Sejmie 235 głosami, a zatem głosy PR zupełnie wystarczyłyby do zablokowania projektu lub do wymuszenia w nim takich zmian, by był zgodny z Konstytucją. Tymczasem siłę wyrażenia sprzeciwu frakcja Gowina znalazła dopiero, gdy było po ptakach.

Ale jeszcze dziwniejsze było uzasadnienie głosowania wbrew własnym przekonaniom:

„Parlamentarzyści Polski Razem – Zjednoczonej Prawicy zagłosowali za ustawą w poczuciu odpowiedzialności za przyszłość zjednoczonej prawicy i jej dalszej służby na rzecz państwa polskiego. Jest oczywiste, że podział w koalicji na tle tak ważnych ustaw musiałby doprowadzić do przedterminowych wyborów. W efekcie pod znakiem zapytania stanęłyby m.in. tak ważne przedsięwzięcia jak program Rodzina 500 plus, Plan Odpowiedzialnego Rozwoju, walka z mafiami paliwową i VAT-owską, okradającymi Polskę na dziesiątki miliardów rocznie” – powiedzieli.

Polska Razem przyznaje więc, że dla koalicji Zjednoczonej Prawicy domaganie się respektowania ładu konstytucyjnego niesie za sobą ryzyko rozpadu.

Przy najszczerszych chęciach nie da się ustalić, dlaczego plan rozwoju gospodarczego kraju, programy socjalne czy uszczelnianie systemu podatkowego nie mogą iść w parze z poszanowaniem Konstytucji.



Autorzy na koniec dorzucili standardowe na prawicy straszenie uchodźcami i polityczną poprawnością:

„Konsekwencją przejęcia władzy przez obecną opozycję stałoby się także otwarcie granic Polski przed rzeszą imigrantów ekonomicznych z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu, a także agresywna inwazja – sprzecznej z wartościami większości Polaków – ideologii politycznej poprawności”.

Wśród komentatorów szybko pojawiły się spekulacje, że Jarosław Gowin będzie próbował utworzyć z Andrzejem Dudą osobną siłę polityczną. Jednak niedługo po oświadczeniu prezydenta ten pierwszy zamieścił na Twitterze deklarację lojalności wobec partii rządzącej:


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Socjolog, absolwent Uniwersytetu Cambridge, analityk Fundacji Kaleckiego. Publikował m.in. w „Res Publice Nowej”, „Polska The Times”, „Dzienniku Gazecie Prawnej” i „Dzienniku Opinii”.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press