Prawicowi politycy wytrwale poszukują dowodów na istnienie rzekomego "syndromu poaborcyjnego". W maju o samobójstwa popełnione z powodu aborcji dopytywał rząd poseł Klawiter (wybrany z list PiS). Niestety dla posła, okazało się, że w statystykach "brak informacji o samobójstwach i próbach samobójczych, których powodem byłoby przerwanie ciąży"

Pierwszy raz o samobójstwa po aborcji poseł Jan Klawiter zapytał jeszcze w maju 2017 roku. Przytoczył niesprecyzowane bliżej badania przeprowadzone w Finlandii w latach 1987-1994 (nie wiadomo przez kogo i na jakiej próbie), z których miało wynikać, że po aborcji kobiety dwa razy częściej popełniają samobójstwa niż kobiety, które poroniły.

Inne, ale równie niesprecyzowane badania miały wykazać z kolei, że we Francji i Finlandii zgony związane z aborcją lub poronieniem były częstsze niż te związane z udanym porodem. Poseł stawia odważną tezę: „Z całą pewnością możemy stwierdzić, że aborcja powoduje poważne problemy zdrowotne dużej grupy społecznej”. Stąd też jego pytania do ministerstwa:

  1. Jakie kroki zapobiegawcze podjęło Ministerstwo Zdrowia, aby uniknąć negatywnych skutków społecznych, jakie powoduje podziemie aborcyjne w Polsce?
  2. Czy będzie w Polsce przeprowadzona kampania informacyjna przedstawiająca negatywne skutki aborcji?
  3. Jakie są koszty społeczne leczenia „syndromu aborcyjnego” oraz jaka jest skala samobójstw i śmierci wśród kobiet, które poddały się aborcji?

Na pytania posła ministerstwo odpowiedziało wymijająco. Główną częścią odpowiedzi był wyczerpujący opis ustawy „Za życiem”, wspierającej kobiety w ciąży i po porodzie. Minister Szczurek-Żelazko przypomniała, że w trzech przypadkach aborcja jest dozwolona i decyzja o przerwaniu ciąży należy do kobiety. Danych o samobójstwach po aborcji ministerstwo nie posiada i dlatego zapytało o to Konsultanta Krajowego w dziedzinie psychiatrii.

Po roku – w maju 2018 roku –  Klawiter ponawia pytanie i prosi o dane uzyskane od konsultanta. I tu przykra zapewne niespodzianka:

„W przedstawionym stanowisku Konsultant Krajowy przywołał statystyki Komendy Głównej Policji zawierające dane dotyczące zamachów samobójczych od 1999 roku wskazując, że

brak jest w nich informacji o skutecznych samobójstwach i próbach samobójczych, których powodem byłoby przerwanie ciąży.

Konsultant Krajowy zaznaczył również, że Komenda Główna Policji jest jedyną instytucją ewidencjonującą samobójstwa w Polsce, nie dysponuje zatem innymi danymi dotyczącymi skali tego zjawiska”. GUS gromadzi dane o powodach samobójstw – znajdziesz je tutaj.

Ministerstwo wyjaśnia też, że zamiast kampanii informującej o katastrofalnych konsekwencjach przerywania ciąży, informuje kobiety, jakiego wsparcia mogą oczekiwać, jeżeli znajdą się w tzw.(( trudnej ciąży.

Dodatkowo ministerstwo podkreśla, że „lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi lub jego ustawowemu przedstawicielowi przystępnej informacji o jego stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu. Obowiązek ten ma charakter generalny, zatem odnosi się również do sytuacji, w których zachodzą okoliczności dopuszczające przerwanie ciąży”.

Aborcja nie wywołuje negatywnych następstw psychicznych

Poseł Klawiter wspomina w swojej interpelacji o „syndromie poaborcyjnym”.

Istnienia tego rzekomego syndromu nie potwierdza nauka. Nie znaleźliśmy, oczywiście, polskich badań dotyczących konsekwencji psychologicznych przerwania ciąży – trudno prowadzić badania naukowe w podziemiu. Zajrzeliśmy jednak do dużych badań amerykańskich i brytyjskich.

W 2006 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) powołało specjalny zespół, którego zadaniem był przegląd wszystkich badań na temat konsekwencji aborcji. Konkluzje z takiego przeglądu mają dużą wartość – wyznaczają konsensus naukowy.

Psychiatrzy wzięli pod uwagę wszystkie badania na ten temat opublikowane w anglojęzycznych recenzowanych czasopismach naukowych od 1989 roku – łącznie 73 badania. Do jakich wniosków doszli?

  • U kobiet, które przerwały nieplanowaną ciążę w pierwszym trymestrze ryzyko wystąpienia problemów z zakresu zdrowia psychicznego nie jest większe niż u kobiet, które donosiły ciążę.
  • Negatywne reakcje kobiet, które dokonały aborcji chcianej ciąży ze względu na wady płodu są porównywalne z reakcjami na poronienie, urodzenie martwego dziecka lub śmierć dziecka tuż po porodzie. Ale gorsze od nich w skutkach jest urodzenie dziecka z wadami zagrażającymi życiu.

U kobiet, które przerwały niechcianą ciążę w pierwszym trymestrze z przyczyn innych niż medyczne prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń psychicznych jest w normie, czyli nie odbiega o wskaźników dla całej populacji kobiet.

Badacze wymieniają czynniki sprzyjające negatywnej reakcji na aborcję w pierwszym trymestrze:

  • Poczucie stygmatyzacji, konieczność ukrywania się z zabiegiem, słabe wsparcie otoczenia społecznego;
  • Wcześniejsze problemy ze zdrowiem psychicznym (to najsilniejszy z czynników);
  • Czynniki osobowościowe takie jak niskie poczucie własnej wartości i strategie radzenia sobie ze stresem oparte na wyparciu lub unikaniu;
  • Specyfika danej ciąży, w szczególności to, w jakim stopniu była ona chciana.

Podobne były wnioski z wcześniejszego przeglądu opublikowanego  przez APA w 1990 roku. Zbieżne wnioski zawiera także systematyczny przegląd oparty na 44 badaniach napisany przez stowarzyszenie brytyjskich psychiatrów na zlecenie tamtejszego ministerstwa zdrowia w 2011 roku. I tutaj największym czynnikiem ryzyka były wcześniejsze problemy ze zdrowiem psychicznym, a mniejszymi – stygmatyzacja, konieczność ukrywania się i brak wsparcia.

Według badaczy sama aborcja niechcianej ciąży nie zwiększa ryzyka problemów psychicznych.

Warto zwrócić uwagę, że w Polsce stygmatyzacja aborcji – w wyniku choćby katolickiej perswazji – może być silniejsza niż na Zachodzie. Może to sprawiać, że reakcje Polek są bardziej negatywne.

Kobiety nie żałują aborcji

Nie ma zatem wiarygodnych dowodów na to, że przerwanie niechcianej ciąży samo w sobie ma negatywne konsekwencje dla zdrowia psychicznego kobiet.

A jakie – statystycznie – ma dla ich samopoczucia? Tutaj niestety nie dysponujemy przeglądem badań, bo jest ich po prostu za mało. Ale na jedno z takich badań warto zwrócić uwagę w kontekście toczącej się w Polsce dyskusji.

Badaczki z Uniwersytetu Kalifornijskiego zbadały reakcje emocjonalne 667 kobiet na przestrzeni trzech lat po dokonaniu przez nie zabiegu. Kobiety pochodziły z całych Stanów Zjednoczonych, z różnych grup etnicznych i religijnych.

  • 95 proc. kobiet nie żałuje decyzji o zabiegu. Ten odsetek nie zmienia się znacząco w ciągu trzech lat po aborcji, czyli nie jest tak, że kobiety po czasie zaczynają żałować swojej decyzji. Przeciwnie, prawdopodobieństwo takiej reakcji z czasem się zmniejszało;
  • Kobiety nieco się pod tym względem różniły: żal odczuwało więcej respondentek pochodzenia latynoamerykańskiego, kobiet bezrobotnych oraz takich, których partnerzy byli przeciwni aborcji (najrzadziej żałowały te kobiety, których partnerzy nie mieli żadnego wpływu na decyzję).

Bez względu jednak na środowisko i okoliczności żal z powodu decyzji o aborcji był niezwykle rzadki.

  • Kobiety po aborcji silniej doświadczały zarówno pozytywnych emocji (radość, ulga), jak i negatywnych. Jak tłumaczą naukowcy, jest to całkiem zrozumiałe w przypadku każdej decyzji o istotnych konsekwencjach. I jedne, i drugie szybko jednak wygasały, a odstępstwa od tego trendu były rzadkie (jedynie u ok 6 proc. kobiet w ciągu 3 latach po zabiegu poziom negatywnych emocji podniósł się co najmniej o jeden stopień na 16-stopniowej skali).
  • Negatywne emocje wystąpiły częściej u kobiet ze środowisk, w których aborcja jest stygmatyzowana.

„W powszechnym odbiorze i w debacie wokół aborcji, ten zabieg jest wiązany z emocjonalną krzywdą” – mówiła dr Corinne Rocca, jedna autorek badania. „Albo, że trzeba chronić kobiety przed taką decyzją”.

Badania wskazują, że to błędne założenia.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.

Bartosz Kocejko
Bartosz Kocejko

Redaktor i dziennikarz OKO.press. Tłumacz literatury. Pisze o polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym