Beata Szydło opowiada bajkę PiS: PO zrujnowało Polskę, PiS wszystko naprawił. Młodzi musieli wyjeżdżać za pracą, a jak na nich czeka i wracają. Tymczasem bezrobocie młodych spada we w miarę równym tempie od 2013 roku, a emigracja zarobkowa nie maleje. Wśród rozważających wyjazd aż 35 proc. ma 18-24 lata. To wszystko dyktuje rynek, a nie kolejne rządy

Skupieni na „piątce obietnic Kaczyńskiego” obserwatorzy konwencji PiS 23 lutego 2019 nie zauważyli słów Beaty Szydło o rzekomym dokonaniu partii i rządu: młodzi Polacy mogą nareszcie wrócić z emigracji zarobkowej.

Wicepremier roztoczyła czarny obraz rządów koalicji PO-PSL: „Przypomnijcie sobie państwo, jaki to był czas. Nie było pracy, szczególnie młodzi ludzie mieli problemy, stopa bezrobocia w tej grupie wiekowej to było ponad 20 proc. i ci młodzi ludzie wyjeżdżali, najczęściej zagranicę”. A teraz?


Wracają, mają pracę, ba, powiem nawet, że niektórzy mogą przebierać w ofertach.

Beata Szydło, Konwencja programowa PiS - 23/02/2019

Konwencja programowa PiS

Fot. Pawel Malecki / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Liczba Polaków zagranicą nadal rośnie. A bezrobocie wśród młodych spada od 2013 w równym tempie.


Wniosek jest jasny. Za poprzedniej koalicji młodzi byli zmuszeni do emigracji zarobkowej, dzięki PiS bezrobocie spadło i wracają. Czy taka jest prawda?

Bezrobocie spada od 2013 w jednostajnym tempie…

Jeżeli chodzi o maksymalną stopę bezrobocia młodych, to Szydło ma w zasadzie rację. Najmłodsza grupa ujęta w statystykach bezrobocia to ludzie w wieku 15-24 lat. W czwartym kwartale 2013 roku stopa bezrobocia wśród nich wynosiła aż 27,3 proc. W 2015 roku, gdy zmieniła się władza, było to jeszcze 20,2 proc. Na koniec 2018 roku wskaźnik ten wyniósł 12,4 proc.

Bezrobocie wśród młodych

Źródło: GUS

Analizujemy dane od 2013 roku z dwóch powodów: to rok, w którym skończyło się niewielkie spowolnienie gospodarcze, a bezrobocie osiągnęło tak wysoki poziom, a lata 2013-2018 obejmują okres zarówno rządów PO-PSL, jak i PiS.

Rzecz jednak w tym, że od 2013 roku tempo spadku bezrobocia jest w miarę jednostajne. W okresie rządów PO-PSL nawet minimalnie szybsze. Spadek wskaźnika między 2013 a 2014 rokiem wyniósł aż 5,3 punktów proc. – najwięcej w tym okresie.

Żaden z rządów PO-PSL oraz PiS nie ma tu szczególnych zasług. Działają raczej prawa rynku.

…wśród młodych tak szybko, jak wśród wszystkich

Ogólne bezrobocie między końcem 2013 a końcem 2018 roku spadło 2,3 raza. Wśród młodych — niemal tyle samo – 2,2 raza. Jeżeli za punkt odniesienia przyjmiemy początek rządów PiS, to oba wskaźniki spadają 1,6 raza.

 Dynamika spadku bezrobocia wśród młodych jest taka jak bezrobocia ogólnego. Żaden rząd szczególnie nie ulżył młodym.

Zasługi PiS dla zmniejszenia bezrobocia młodych nie są zatem szczególne. Wśród młodych bezrobocie zawsze jest większe niż wśród reszty pracujących – wynika to przede wszystkim z niskich kwalifikacji i doświadczenia, które utrudnia start na rynku pracy.

Nie PiS, ale koniunktura

Bezrobocie maleje, bo od kilku lat mamy do czynienia z dobrą koniunkturą gospodarczą. Wzrost gospodarczy całej Unii Europejskiej powoli przyspiesza od 2012 roku (z zawahaniem się 2015-2016), a w 2017 wyniósł 2,4 proc. – najwięcej od przedkryzysowego roku 2007.

A 80 proc. naszego eksportu jest skierowana na rynki Unii. Wzrost napędzają również inwestycje z budżetu unijnego i rosnąca konsumpcja gospodarstw domowych.

Co robi rząd PiS, aby zmniejszyć bezrobocie wśród młodych? W lipcu 2017 wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed powiedział w Polskim Radiu:

„Pierwszy to powiązany z programami europejskimi program Gwarancje dla młodzieży. I z tego programu, zarówno poprzez urzędy pracy, jak i Ochotnicze Hufce Pracy, pomoc trafia do tych, którzy są niewykształceni, mają braki w zawodach.

Drugi to program Praca dla młodych, obejmujący osoby do 30. roku życia, gdzie jest refundowane wynagrodzenie pracodawcom, którzy zatrudniają młodych ludzi –  do wysokości minimalnego wynagrodzenia wraz ze składką ubezpieczeniową”.

Mamy więc jeden program, do którego zobowiązuje nas Unia Europejska. Drugi został wprowadzony ustawą z 25 września 2015. Czyli jest to pomysł rządu PO-PSL. Wiceminister przypisuje sobie pomysły innych.

Migracje wciąż w górę — coraz więcej Polaków za granicą

W listopadzie 2018 GUS opublikował dokument „Informacja o rozmiarach i kierunkach czasowej emigracji z Polski w latach 2004-2017”. Wynika z niego, że

liczba osób, które decydują się na wyjazd z Polski stale rośnie i rządy PiS nie zahamowały tego trendu.

GUS szacuje, że w 2017 roku za granicami Polski przez ponad 3 miesiące przebywało 2,54 mln osób – najwięcej, od kiedy robi się takie szacunki.

Zdecydowana większość osób, które wyjeżdżają zagranicę do pracy wpada do kategorii emigracji czasowej. Jest to możliwe dzięki swobodzie przemieszczania się i podejmowania pracy w UE. Nawet jeśli znaczna część tych osób nie wróci już do Polski, taką możliwość mają w każdej chwili.

W 2017 roku liczba Polaków pracujących i żyjących za granicą wzrosła mniej niż w poprzednich latach – o 25 tys., a bywało nawet ponad 100 tys. Danych za 2018 rok jeszcze nie ma.

Szacunki emigracji z Polski na pobyt czasowy. Dane GUS

GUS

Dodatnie saldo tylko na pobyt stały

Inne informacje daje nam tzw. saldo migracji. Ten wskaźnik obejmuje różnicę między emigracjami i imigracjami na pobyt stały. Być może z tych danych korzystała Beata Szydło, ale byłaby to także swego rodzaju manipulacja. I to podwójna.

Tutaj GUS opiera się na danych z rejestru PESEL. Rzeczywiście saldo migracji stałych jest w 2017 roku dodatnie: na pobyt stały wyjechało 11,9 tys. osób, a przyjechało więcej – 13,3 tys. Różnica wynosi 1,4 tys.

To jednak tylko niewielka część ruchu ludności za granicę, na dodatek statystyka nie dotyczy tylko Polaków.

26 proc. imigracji do Polski na pobyt stały to obywatele innych krajów. Pozostaje więc 9,8 tys. obywateli Polski, którzy wracają. Po stronie emigracji są natomiast niemal sami Polacy – 11,9 tys. osób.

Oznacza to, że w przypadku obywateli Polski także takie saldo migracji jest ujemne. Mówienie, że Polacy wracają z emigracji do Polski nawet na podstawie tych danych nie jest prawdą.

Postawy się podobnie zmieniały zanim nastał PiS

Zdanie Beaty Szydło znajduje pewne potwierdzenie w cyklicznym sondażu Kantar MB wykonanym dla firmy Work Service (zobacz raport „Migracje Zarobkowe Polaków”). Liczba osób, która deklaruje („zdecydowanie” lub „raczej”), że nie chce z Polski wyjeżdżać w marcu 2018  sięga 87 proc. W 2014 było to 79 proc. Co więcej, deklaracje stają się coraz bardziej kategoryczne.

 

W 2014 roku tylko połowa (równe 50 proc.) Polaków i Polek zdecydowanie mówiła, że nie rozważa emigracji zarobkowej. W marcu 2018 – trzy czwarte (76 proc.). Ta zmiana postaw postępuje szybko i w miarę stabilnie: nieco szybciej w 2015 roku i w II połowie 2017 roku.

Postawy (choć nie zachowania) zmieniają się w taką stronę, o jakiej mówi była premier. Tyle że — znowu — zmieniają się od 2014 roku, kiedy o rządach PiS nikomu się nawet nie śniło. Rządy Szydło i Morawieckiego niczego nie przyspieszyły.

W tym samym badaniu możemy za to przeczytać, że to wśród najmłodszych (18-24 lata) odsetek osób, które rozważają emigrację jest najwyższy – 35 proc. Wielu młodych wciąż chce wyjeżdżać z Polski.

Wicepremier Szydło najpewniej tych wszystkich danych nie widziała, albo ich nie zrozumiała.


OKO pilnuje, by wybory były zgodne z Konstytucją.
Dzięki Twojemu wsparciu.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press