Idea budowy drewnianych bloków mieszkalnych byłaby bardzo dobra, ale nie jest. W Polsce nie ma odpowiednich surowców, bo choć produkujemy ogromną ilość drewna, to nie takiego, jakie jest potrzebne. Trzeba je sprowadzać np. z Niemiec. Minister Szyszko po prostu nie wie, o czym mówi

„Polskie domy drewniane – mieszkaj w zgodzie z naturą” – tak nazywa się projekt, który mają realizować Lasy Państwowe. 4 września 2017 minister środowiska Jan Szyszko i dyrektor Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski podpisali list intencyjny ws. współpracy przy projekcie.

„Lasy Państwowe planują zainwestować w wielorodzinne budynki drewniane, które zostaną zbudowane na zarządzanych przez nie gruntach. Mieszkania te będą wynajmowane na wolnym rynku”

– powiedział dyr. Tomaszewski. Wiceminister infrastruktury Tomasz Żuchowski dodał, że to dobra inicjatywa w kontekście programu Mieszkanie Plus. A minister Szyszko, choć słowa zaczynające się na „eko” zwykle źle mu się kojarzą, z upodobaniem mówił o „ekobudownictwie”.

Lasy twierdzą, że wybudowały już 50 domów i przeszkoliły 300 pracowników. Jednak przejście do programu na skalę masową zabierze wiele lat. Dlaczego?

Chociaż Polska co roku wycina i sprzedaje olbrzymią ilość drewna (38 mln m sześciennych), to do budowy drewnianych domów wielorodzinnych to drewno się nie nadaje.

„Produkujemy w Niemczech. W Polsce nie ma drewna, które by spełniało wymogi techniczne. Żeby mówić o budownictwie z prefabrykatów należałoby doinwestować rodzime zakłady” – mówi przedstawiciel jednego z zakładów. (szczegóły niżej)

Drewniane mieszkanie plus na kredyt

Program miałby być finansowany przy udziale Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Banku Ochrony Środowiska. NFOŚ i BOŚ miałyby również stworzyć systemy kredytowania budownictwa prywatnego opartego na drewnie. List intencyjny został podpisany wkrótce po nawałnicy, która spustoszyła lasy na północy Polski, m.in. Bory Tucholskie i położyła drzewa o objętości ok. 8 mln metrów sześciennych. Rocznie LP wycinają  38 mln m. sześciennych drewna, straty są więc gigantyczne.

Budownictwo drewniane uznawane jest za bardziej ekologiczne niż tradycyjne, w Polsce oparte na betonie, cegłach i bloczkach. Przy produkcji surowca nie dochodzi do zanieczyszczenia środowiska, a odpowiedzialna gospodarka leśna pozwala na utrzymywanie stałego przyrostu powierzchni lasów – jak ma to obecnie miejsce w Polsce (choć wbrew słowom polskich ministrów nie jesteśmy wcale liderami ani pod względem powierzchni, ani przyrostu lasów).

Domy z drewna nie są wcale gorsze od tradycyjnych. To w pełni wartościowe konstrukcje, które zapewniają bezpieczeństwo i komfort. „Nie chciałbym robić reklamy, ale mój dom z drewna stoi na obszarze wichury, która położyła lasy i niszczyła domy. Sąsiadom zerwało dachy, mnie nic się nie stało” – mówi mi przedstawiciel jednej z firm sprzedających drewniane konstrukcje. I tłumaczy:

„Domy z drewna są popularne w Japonii czy w USA m.in. dlatego, że drewno, jako budulec wytrzymuje zarówno ściskanie, jak i rozrywanie. Dlatego w czasie wichur, czy trzęsień ziemi radzi sobie lepiej. Domy z cegieł są odporne głównie na zgniatanie, dlatego coraz popularniejsze są konstrukcje całkowicie żelbetowe”.

Szkieletowe domy z prefabrykatów

Domy drewniane z grubsza można podzielić na budowane z bali i domy szkieletowe.

Domów z bali nie buduje się masowo – ze względu na wysoki koszt produkcji odpowiedniej jakości bali (czasem klejonych, o różnej grubości, by zapewnić izolację cieplną), rodzaj drewna (modrzew będzie drogi, sosna czy świerk o wiele tańsze) oraz konieczność znalezienia odpowiednio przeszkolonej ekipy budowlanej.

Bardziej popularne są domy szkieletowe. Belki łączy się za pomocą śrub oraz metalowych łączników, a przestrzeń pomiędzy elementami szkieletu wypełnia się wełną mineralną, czy folią paroizolacyjną. Z zewnątrz dom obkłada się najczęściej płytami OSB i na nich powstaje ostateczna elewacja. Taki dom można budować z gorszej jakości drewna – elementy konstrukcyjne mogą być klejone.

Najpopularniejszą wersją domów szkieletowych są domy z prefabrykatów, czyli gotowych elementów produkowanych w zakładzie. Mogą to być prefabrykaty otwarte – ściany oraz konstrukcja dachu, które po zmontowaniu na budowie wypełnia się izolacją oraz montuje w nich instalacje.

Coraz częściej są to jednak prefabrykaty zamknięte, gotowe ściany z przygotowanymi instalacjami, z zainstalowaną izolacją oraz podstawowym wykończeniem. Taki dom powstaje na placu budowy w ciągu kilku dni i od razu jest w tzw. stanie deweloperskim. Kluczową sprawą jest precyzja wykonania.

„Jeśli takie budynki – o ile zbudowane starannie z odpowiedniej jakości materiałów – będą długowieczne i zapewnią wysoki komfort – słyszymy w firmie Tadex Fertig. – Koszty budowy z prefabrykatów, w porównaniu z domami tradycyjnymi są porównywalne”.

Są jednak wymagające dla inwestorów. Domu z prefabrykatów drewnianych nie da się budować na raty. Domy murowane można postawić w stanie surowym, a po uzbieraniu pieniędzy izolować, a potem stopniowo wykańczać.

Nawet wysokościowce z drewna

Drewniane domy z prefabrykatów z mieszkaniami komunalnymi nie są żadną nowością. Polska firma Nord Hus regularnie współpracuje z norweskimi gminami i inwestorami, dostarczając na tamten rynek prefabrykaty i montując całe osiedla. Konstrukcje mogą przenosić duże obciążenia, a projektanci coraz chętniej planują budynki z drewna, coraz śmielej zakładając nawet kilkanaście pięter wysokości.

Projekt drewnianych apartamentowców w Sztokholmie. Źródło: dezeen

Koszty takich budynków nie są wyższe niż budynków betonowych. W Norwegii budownictwo drewniane dominuje, podobnie w Szwecji czy USA , gdzie budownictwo z prefabrykatów staje się normą. Koszty takich konstrukcji w USA mieszczą się, w przeliczeniu, między 1600 do 2600 zł z m. kw.

Projekt domu wielorodzinnego, pracownia EV, USA. Źródło: evstudio.com/construction-cost-per-square-foot-for-multifamily-housing-based-on-construction-type/

W Polsce najniższe ceny budynków jednorodzinnych to 1400 zł za m kw. w stanie surowym zamkniętym – a więc ostateczna cena budynku zbliżona jest do tej „drewnianej” w USA i zacznie się od 2000 zł za m kw.

Nie od razu Lasy domy zbudują

Budowanie w Polsce osiedli z prefabrykatów jest więc możliwe i miałoby sens, biorąc pod uwagę, że w naszym kraju produkuje się ogromne ilości drewna i produktów na nim opartych, a jednocześnie rząd ma zamiar realizować program mieszkaniowy.

Eksportujemy produkty o wartości 45 mld zł rocznie (to głównie meble), a przemysł drzewny (od tartaków po zakłady) zatrudnia dziś ponad 300 tys. osób. Minie jednak wiele lat, nim zamiary Lasów Państwowych i ministerstwa środowiska, będą mogły zostać zrealizowane.

W Polsce brakuje bowiem surowca, który nadawałby się do budowy domów. „Produkujemy w Niemczech. W Polsce nie ma drewna, które by spełniało wymogi techniczne. Żeby mówić o budownictwie z prefabrykatów należałoby doinwestować rodzime zakłady” – mówi przedstawiciel handlowy firmy Hanlo.

„Nie pracujemy z polskimi tartakami. Nawet jeśli obiecują, że mają certyfikaty, to nie oferują odpowiedniej jakości. Sparzyliśmy się. Zaufaliśmy polskiej firmie, a już w pierwszym transporcie pojawiło się drewno, które się nie nadawało. Sprowadzamy więc drewno z Niemiec i Austrii” – mówi rozmówczyni z Tadex Fertig. – „Polskie firmy nie mają ani odpowiedniej kultury pracy z drewnem, ani odpowiedniego sprzętu. Znaleźć odpowiednią suszarnię do drewna to naprawdę wyzwanie”.

Nie każde drewno, to jest dobre drewno

Chociaż Polska co roku sprzedaje olbrzymią ilość drewna (wspomniane 38 mln m sześciennych) to do budowy domu z prefabrykatów nie można wykorzystać każdego rodzaju desek, belek i listew. Muszą być odpowiednio docięte oraz wysuszone z zachowaniem odpowiedniego reżimu (chodzi m.in. o stosowanie suszarni próżniowych). Tylko to pozwala na uzyskanie odpowiedniej trwałości i szczelności budynku. Kiedy zastosowane drewno nie spełnia wymogów, zaczyna „pracować” inaczej niż przewidział projektant budynku. Izolacja nie działa, mogą pojawiać się pęknięcia w tynku itp.

Producenci mebli używają drewna o zupełnie innych rozmiarach, najczęściej klejonego z małych kawałków, co ogranicza możliwość odkształcenia mebla, ale podnosiłoby ryzyko usterek technicznych przy zastosowaniu w domu.

W firmie Hortus spod Bydgoszczy tłumaczą: „Drewno na ściany i stropy kupujemy w Niemczech, bo spełnia wymogi i jest tanie. W Polsce opłaca się nam kupować drewno na więźbę. Poza tym polskie drewno jest droższe, bo jest mało zakładów mających odpowiedni sprzęt”.

Zwiększenie mocy produkcyjnych polskich zakładów nie będzie więc proste. Hortus zbieranie zamówień ograniczyło do promienia 150 km od zakładu, bo więcej oznaczałyby konieczność inwestycji. Tadex Fertig zaznacza, że miałby kłopot z szybkim pozyskaniem pracowników.

Przedstawiciele firm, z którymi rozmawialiśmy obawiają się też, że ogłoszenie programu drewnianego Mieszkanie plus może wpłynąć na wzrost cen drewna, które już dziś trudno kupić mniejszym przedsiębiorcom. Boją się również, że biorący udział w programie zdecydują się na „taniznę”.

„Jeśli będą szukali najtańszego możliwego wykonawcy to powstaną buble, które rzucą cień na całą technologię. A przecież Mieszkanie plus ma nie być drogie” – komentują.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym