Adam Bodnar od maja 2016 roku bezskutecznie próbuje się dowiedzieć, czego dokładnie dotyczą i jaki jest los 19 zawiadomień złożonych do prokuratury, o których mówił Mariusz Kamiński podczas sejmowego “audytu” działania służb za rządów PO-PSL

„Prokuratura nie może ustalić, co stało się z postępowaniami, o których informował w Sejmie minister Mariusz Kamiński: – poinformowało 16 maja Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.  Koordynator ds. służb specjalnych wystąpił w Sejmie 11 maja 2016 roku. Tamtego dnia każdy minister rządu PiS z mównicy sejmowej dokonywał krytycznego podsumowania działań swojego poprzednika.

Mariusz Kamiński ponad 20 minut mówił  o „szeregu działań sprzecznych z prawem” w latach 2007-2015. Były wśród nich m.in.:

  • inwigilowanie 52 dziennikarzy: ustalanie listy osób, z którymi kontaktowali się telefonicznie, miejsc logowań telefonów, zbieranie informacji o sytuacji rodzinnej. Działania wobec 30 z nich dotyczyły afery hazardowej. Kamiński ujawnił listę 41 nazwisk dziennikarzy, którzy mieli być inwigilowani, głównie z mediów prawicowych, ale nie tylko. Byli na niej m. in.: Sylwester Latkowski, Cezary Gmyz, Piotr Nisztor, Wojciech Sumliński, Bartosz Węglarczyk, Michał Szułdrzyński;
  • obserwowanie i fotografowanie niektórych z tych dziennikarzy podczas spotkań, dwóm założono podsłuch w związku z badaniem działalności Komisji Weryfikacyjnej WSI;
  • inwigilowanie uczestników legalnych zgromadzeń, m.in.: członków NSZZ „Solidarność”, słuchaczy Radia Maryja, środowisk „obrońców życia” i „obrońców krzyża”, blogerów z platformy Salon24;
  • przeprowadzenie słynnej rewizji w redakcji tygodnika “Wprost” w związku z poszukiwaniem nagrań z afery podsłuchowej. Zdaniem Kamińskiego prokuratura nie miała prawa zlecić tej rewizji ABW;
  • niszczenie materiałów operacyjnych dotyczących m.in. „jednego z wiceministrów rządu PO-PSL”;
  • ostrzeganie polityków i prokuratorów o działaniach CBA, które ich dotyczyły;
  • usuwanie z planów kontroli;
  • nieinformowania premiera o wynikach ważnych kontroli, dotyczących np. negatywnych skutków prywatyzacji spółki PKP Energetyka czy kontraktów zbrojeniowych Grupy Bumar.

Minister Kamiński, podsumowując swoje wystąpienie, powiedział, że „w tych sprawach” złożono do prokuratury 19 zawiadomień. Nie wiadomo jednak, o które dokładnie sprawy chodzi, których osób dotyczą i jakie przestępstwa im zarzucono.



Bodnarowi nie ufamy

Następnego dnia po audycie, 12 maja 2016 roku Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, napisał do Kamińskiego, że jego wystąpienie przyjął z ogromnym zaniepokojeniem i poprosił o podanie szczegółów poszczególnych naruszeń prawa, planów z nimi związanych oraz o przesłanie kopii zawiadomień już złożonych do prokuratury. Rzecznik zaznaczył, że gdyby dokumenty były objęte ochroną informacji tajnych, prosi o przesłanie ich za pośrednictwem kancelarii tajnej. RPO jest jednym z organów, mających dostęp do informacji niejawnych.

25 maja 2016 roku sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, Maciej Wąsik, zastępca Kamińskiego, odpisał Bodnarowi, że stosowne dokumenty przesłano Prokuraturze Krajowej, więc to ją trzeba pytać o plany co do dalszych działań. Z kolei „zawiadomienia są tajne, szczegóły zostały objęte tajemnicą śledztwa”, więc jedyne, co może przesłać, to stenogram z sejmowego wystąpienia Kamińskiego (który i tak jest dostępny na stronach Sejmu).

Mówiąc wprost: Wąsik odmówił Rzecznikowi przesłania dokumentów, do których ma on prawo wglądu.

RPO poszedł za radą ministra Wąsika i 1 czerwca 2016 roku poprosił o udostępnienie 19 zawiadomień i szczegółów z nimi związanych Prokuraturę Krajową, dodając, że wcześniej odesłał go już Mariusz Kamiński.

Nie mogąc doczekać się odpowiedzi, RPO ponownie wysłał swoją prośbę do Prokuratury Krajowej 8 marca 2017 roku. W końcu 28 kwietnia Prokuratora Krajowa odpisała, że niczego przesłać nie może, bo Prokuratura nie dysponuje informacjami, o które prosi rzecznik.

„W okresie od 11 maja 2016 r. do 1 czerwca 2016 r. wpłynęła znaczna, przekraczająca 19 spraw, ilość skierowanych przez służby nadzorowane przez Pana Ministra Mariusza Kamińskiego zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw. (…) Nie miało miejsca przekazanie wyodrębnionej grupy 19 zawiadomień, dotyczących podnoszonej przez Pana Rzecznika problematyki.

Nie jest możliwe ustalenie w prokuraturze, o których spośród tych spraw informował w swoim wystąpieniu w dniu 11 maja 2016 r. Pan Minister Mariusz Kamiński” – napisał w imieniu PK Przemysław Funiok.

Na zakończenie odesłał Bodnara z powrotem do Kamińskiego. Poinformował, że koordynator służb specjalnych został powiadomony, do których prokuratur trafiły wszystkie złożone przez niego zawiadomienia, a „zatem jedynie Pan Minister Mariusz Kamiński posiada precyzyjną wiedzę, które jednostki prokuratury prowadzą postępowania w sprawach, o których mówił w swoim wystąpieniu 11 maja 2016 r.”.



Wolą nie wyjaśniać, żeby ktoś ich nie wyjaśnił?

„Na tym koło się zamyka” – podsumował 16 maja 2017 roku swoje starania Adam Bodnar na Facebooku. Pół roku wcześniej szerzej sprawę komentował w Senacie (16 listopada 2016): „Uważam, że te kwestie należy koniecznie wyjaśniać, ale po to, żebym ja je wyjaśniał, muszę mieć zapewnioną współpracę i pewien poziom zaufania ze strony urzędników, jeżeli chodzi o przedstawianie informacji. Po to przechodziłem m.in procedurę dostępu do informacji ściśle tajnych, aby również w takich warunkach te informacje otrzymywać.

Uważam, że wyjaśnianie kwestii inwigilacyjnych jest istotne z punktu widzenia jakości funkcjonowania państwa i dlatego też mówiłem o tym, że w Polsce należałoby stworzyć niezależny organ kontroli nad działalnością służb specjalnych.

Organ taki byłby w stanie, w razie wątpliwości, w sposób kompetentny i pełny wyjaśnić tego typu historie, bo zdaję sobie sprawę z tego, że moje kompetencje w dużej mierze zależą od woli współpracy ze strony urzędników, innych urzędników państwowych”.

OKO.press dochodzi do wniosku, że rządowi PiS nie zależy na tym, żeby wyjaśniać ewentualne nadużycia służb, nawet gdy chodzi o działania poprzedników. Dlaczego? Powodów może być kilka.

  • Jeśli w 19 tajemniczych sprawach prokuratura sformułowałaby zarzuty, a sądy umorzyłyby postępowania, wyszłoby na jaw, że oskarżenia Kamińskiego były przesadzone, jeśli nie bezpodstawne.
  • Gdyby zaś skazano funkcjonariuszy służb za inwigilowanie środowisk opozycyjnych czy ignorowanie sygnałów o nieprawidłowościach, stwarzałoby to niebezpieczny precedens. Jeśli audyt po rządach PiS wykazałby podobne nadużycia, sądy miałyby już przetartą ścieżkę do skazywania Kamińskiego i jego podwładnych.

Abonament na wolność słowa

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press