Jarosław Kaczyński miał nakłaniać biznesmena Geralda Birgfellnera do wręczenia łapówki w wysokości 50 tys. zł. Z opisanych przez „Gazetę Wyborczą” zeznań Birgfellnera, który kierował projektem budowy dwóch wieżowców w Warszawie dla spółki Srebrna, wynika, że łapówka była przeznaczona dla jednego z członków rady fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego

W kilka dni po złożeniu zeznań przez Birgfellnera Kaczyński przyjechał do ministerstwa sprawiedliwości i spotkał się ze Zbigniewem Ziobrą, który jako Prokurator Generalny ma dostęp do akt wszystkich spraw.

Kaczyński twierdzi, że między jego partią a Srebrną nie ma żadnych przepływów finansowych, a jego udział w rozmowach o interesach spółki, odbywających się w siedzibie PiS, był uprawniony. Fundacja Instytut im. Lecha Kaczyńskiego jest właścicielem Srebrnej. Szefem rady fundacji jest prezes PiS.

Były wieloletni prezes Srebrnej Kazimierz Kujda podał się do dymisji z funkcji szefa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej po informacjach, że w czasach PRL współpracował z SB.

CBA zatrzymało prezesa Orlenu z czasów rządów PO-PSL Jacka K. i dwóch byłych dyrektorów państwowej spółki. W końcu stycznia zatrzymany został były prezes innej państwowej spółki paliwowej, Paweł Olechnowicz. W obydwu przypadkach prokuratura postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków, niegospodarności i narażenia spółek na straty.


Kronika prof. Jana Skórzyńskiego, publikowana w sobotę w OKO.press, dokumentuje wydarzenia minionego tygodnia. Kolejne odcinki Kroniki obejmuje cały okres rządów PiS – od zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy 6 sierpnia 2015 roku.

Wszystkie kroniki wstecz znajdziecie w dziale Kronika Jana Skórzyńskiego.

 

  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja i biogram autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20 proc. obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego.

    Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z lojalną asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu. Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z publicznej telewizji uczynił instrument propagandy.

    System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, ingeruje w muzea i teatry, chce przejąć polityczną kontrolę nad sądami, próbuje politycznie modelować oblicze polskiej kultury, uzależnić wymiar sprawiedliwości i ukrócić samodzielność samorządów.

    Odrzuca reguły demokracji liberalnej wypracowane we wspólnocie euroatlantyckiej. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie, do szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    Bombardowani niemal codziennie informacjami o dymisjach kolejnych generałów i projektach „polonizacji” tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć, co się właściwie dzieje i dokąd to wszystko zmierza.

    Stąd pomysł Kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych przez rząd PiS działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień. Nie będzie to, oczywiście, zapis kompletny.

    Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska porusza się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji chcę stopniowo uzupełniać sięgając wstecz. Toteż Kronika będzie miała także charakter retrospektywny, pokazując minione etapy rozpoczętej w 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza zamierzam wykorzystać zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak i warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty realia życia w PRL. Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

    NOTA BIOGRAFICZNA

    Jan Skórzyński (ur. 1954) jest historykiem i politologiem, profesorem Collegium Civitas, gdzie wykłada historię XX wieku.

    Uczestnik ruchu opozycyjnego w PRL, był jednym z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. 13 grudnia 1981 roku został internowany. Jako dziennikarz pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań” i „Rzeczpospolitej”. W latach 2000-2006 był I zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus”.

    Wydał szereg książek o najnowszej historii Polski, m.in. Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985–1989 (1996), System Rywina czyli druga strona III Rzeczpospolitej (red., 2003), Od Solidarności do wolności (2005), Rewolucja Okrągłego Stołu (2009), Zadra. Biografia Lecha Wałęsy (2009). Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników (2012), Krótka historia Solidarności 1980-1989 (2014).

    Redaktor naczelny pisma „Wolność i Solidarność. Studia z dziejów opozycji wobec komunizmu i dyktatury” oraz trzytomowego słownika biograficznego Opozycja w PRL. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Sobota 9 lutego. Andruszkiewicz i fałszowanie podpisów

Według TVN prokuratura badała sprawę fałszowania podpisów pod poparciem kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej w wyborach samorządowych w 2014 roku. Szefem MW był wówczas Adam Andruszkiewicz, obecny wiceminister cyfryzacji. Według TVN, postawienie Andruszkiewiczowi zarzutów przez śledczych z Białegostoku uniemożliwiła prokuratura regionalna. „Materiał programu »Superwizjer« emitowany w stacji TVN, w którym zarzuca mi się udział w procederze sfałszowania podpisów w 2014 roku jest kontynuacją trwającej od dwóch lat oszczerczej kampanii medialnej, mającej na celu wyeliminowanie mnie z walki o zmiany w Polsce. Oświadczam, że nigdy nie fałszowałem ani nie kazałem fałszować podpisów […]” – napisał Andruszkiewicz na Twitterze.

„Przyzwyczaiłem się już do roli najbardziej atakowanego przez stare układy, polityka młodego pokolenia. Byłem już przedstawiany przez niektóre media i opozycję totalną jako »faszysta«, »złodziej«, »agent wpływu« (zawsze bezpodstawnie, nigdy nie zostałem za to skazany) zaś teraz trwa kolejne zmanipulowane przedstawienie pt. »fałszerz«. To jest cena jaką muszę płacić za otwartą walkę o silną Polskę, mówienie prawdy, publiczne pokazywanie manipulacji mediów oraz rozliczanie poprzednich ekip rządzących”.

Zapytany o sprawę fałszowania podpisów pod listami MW prokurator generalny Zbigniew Ziobro odparł: „To śledztwo […] było prowadzone przez ponad półtora roku, zanim zostałem prokuratorem generalnym. […] Te półtora roku pierwsze tego postępowania to był to wystarczający czas, by sprawę już wszechstronnie wyjaśnić. W tej sprawie doszło z całą pewnością do poważnych uchybień związanych przewlekłością postępowania […]”.

Poniedziałek 11 lutego. Wszystko zgodnie z prawem

„To nie jest nawet kapiszon, tam przecież nic nie ma” – tak Jarosław Kaczyński ocenił „Taśmy Kaczyńskiego” – opublikowane przez „Gazetę Wyborczą” materiały o jego rozmowach na temat budowy dwóch wieżowców w Warszawie dla spółki Srebrna. Prezes PiS twierdzi, że poseł i szef partii ma prawo być „szefem rady fundacji, czyli de facto rady nadzorczej. […] To nie jest złamanie żadnego przepisu. Było to jasno przedstawiane we wszystkich moich oświadczeniach majątkowych”.

Podkreślił „bardzo mocno”, że nigdy nie było i „nie ma żadnych relacji finansowych pomiędzy fundacją a partią. Żadnych. To są dwie oddzielne instytucje. Owszem, jestem obecny w jednej i drugiej, ale relacji formalnych nie ma. […] Spółka Srebrna nigdy Prawu i Sprawiedliwości niczego za darmo nie dawała.

Dlatego te wszystkie tezy o rzekomo fantastycznej przewadze PiS nad konkurencją, która miałaby wynikać z istnienia fundacji i spółki, które – znowu podkreślam – nie są własnością partii, to całkowita nieprawda”.

Pytany o inne rozmowy z Birgfellnerem, które mogły być nagrane, Kaczyński odparł: „Jestem głęboko przekonany, że na tych nagraniach, przynajmniej z moim udziałem, nie ma niczego zdrożnego, nie ma żadnych sensacji, co najwyżej mogłem sobie z kogoś zażartować”.

Tytuł wywiadu: „Wszystko zgodnie z prawem”.

Poniedziałek 11 lutego. Zły pomysł prezydenta

Doradczyni prezydenta Zofia Romaszewska zapytana w RMF FM czy pomysł prezydenta Dudy, by postawić w Warszawie pomnik Tadeusza Mazowieckiego jest dobry, odparła: „Nie. […] Bo nie lubię Tadeusza Mazowieckiego. Myślę, że jego część życia związana z latami pięćdziesiątymi… Może nie warto na ten temat wspominać, bo nie mamy o czym rozmawiać. Wydaje mi się, że nie warto na ten temat gadać. Już wystarczająco się wszyscy nie lubimy. […] prezydent jest młodym człowiekiem i nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wyglądała rzeczywistość owych czasów”.

Poniedziałek 11 lutego. Rachoń wraca na wizję w TVP Info

Wirtualne Media podały, że Michał Rachoń znów będzie gospodarzem programów „Woronicza 17” i „Minęła 20” w TVP Info. Wydawcą programów prowadzonych przez Rachonia będzie, tak jak wcześniej, Krystian Krawiel. Obaj zostali zawieszeni w pracy po tym, jak 10 stycznia 2019 roku w „Minęła 20” wyemitowano animację Barbary Pieli mającą obśmiewać Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jerzy Owsiak został w niej przedstawiony jako marionetka przekazująca pieniądze ze zbiórki na WOŚP Hannie Gronkiewicz-Waltz.

Poniedziałek 11 lutego. Poglądowa lekcja

„Sukces zbiórki mającej załatać wyrwy uczynione w budżecie [Europejskiego] Centrum [Solidarności] przez ministra Glińskiego pokazuje nie tylko skalę emocji antyrządowo nastrojonej części społeczeństwa. Pokazuje też, jak w tym społeczeństwie wygląda rozkład bogactwa i jak ów rozkład koreluje się z podziałem politycznym. Bardzo poglądowa była ta lekcja” – napisał Piotr Skwieciński w „Sieciach”.

Wtorek 12 lutego. Były prezes Orlenu zatrzymany

Na wniosek Prokuratury Regionalnej w Łodzi CBA zatrzymało byłego prezesa Orlenu Jacka K., Michała S. zajmującego się w państwowej spółce sponsoringiem i eventami, oraz Leszka K., dyrektora wykonawczego do spraw marketingu. Prokuratura Generalna poinformowała, że są oni podejrzani o dopuszczenie się „przestępstwa niegospodarności w wielkich rozmiarach na szkodę PKN Orlen”. Jacek K. był szefem Orlenu w latach 2008-2015. Po jego odwołaniu przez rząd PiS fotel prezesa Orlenu objął polityk PiS Wojciech Jasiński.

„Jackowi K. prokurator zarzucił, że nie dopełnił ciążących na nim obowiązków, w tym nie podjął właściwych działań, nie wdrożył odpowiednich rozwiązań formalnych i organizacyjnych, nie monitorował i nie kontrolował właściwego rozliczania poszczególnych usług, w tym eventowo-sponsoringowych realizowanych przez firmy zewnętrzne. Brak podjęcia stosownych działań przez prezesa sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo wyrządzenia PKN Orlen S.A. znacznej szkody majątkowej. Co więcej, zaniechania prezesa doprowadziły do wyrządzenia spółce szkody w kwocie ponad 3 miliony 400 tysięcy złotych w związku z niewłaściwym rozliczeniem jednego z festiwali motoryzacyjnych” – poinformowała w środę 13 lutego Prokuratura Krajowa.

Wtorek 12 lutego. Dymisja prezesa NFOŚiGW

Były wieloletni prezes spółki Srebrna Kazimierz Kujda, który od 2015 roku był szefem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, podał się do dymisji. Jak ujawniły media, Kujda, jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, współpracował na przełomie lat 70. i 80. z komunistyczną bezpieką.

Środa 13 lutego. Kaczyński: między PiS a spółką Srebrna nie ma żadnych przepływów finansowych

Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził w wywiadzie dla PAP, że jego udział w rozmowach na temat interesów spółki Srebrna był zgodny z przepisami prawa. Stwierdził, że „to partia nie może prowadzić działalności gospodarczej. Zauważmy, że wielu posłów jest biznesmenami. Nie prowadziłem tych rozmów dla partii, czy w jej imieniu, tylko w imieniu fundacji. A fundacja jest prawnie całkowicie oddzielona od partii. Wielu mówi o Srebrnej jako zapleczu gospodarczym naszej partii. Otóż tak nie jest. Nie ma między PiS a spółką Srebrna, bo w niej jest majątek fundacji, żadnych przepływów finansowych. Nic, co robi nasza partia, nie jest finansowane przez Srebrną. Między spółką, partią, a fundacją nie ma związków prawnych, instytucjonalnych. Jest związek personalny, polegający na tym, że jestem szefem partii i jednocześnie przewodniczącym rady fundacji. Tego żadna ustawa, ani też żadne zasady moralne nie zabraniają.

W kulturze, w której zostałem wychowany, to, że ktoś nie korzysta nawet z dużego majątku, na który ma wpływ, jest rzeczą normalną. Rozumiem, że moi przeciwnicy są z innej kultury i to przekracza ich wyobraźnię. Współczuję im”.

O oskarżeniach biznesmena Geralda Birgfellnera, który twierdzi, że za prace wykonane przy projekcie budowy wieżowców dla spółki Srebrna nie otrzymał wynagrodzenia, Kaczyński powiedział, że żądał on „pieniędzy za prace, które były nieudokumentowane w żaden sposób”. W czwartek 14 lutego „Gazeta Wyborcza” opublikowała pokwitowanie odbioru kilkunastu segregatorów dokumentacji prac przy tej inwestycji, które w obecności szefa PiS zostały przekazane kuzynowi Kaczyńskiego Grzegorzowi Tomaszewskiemu w lipcu 2018 roku.

Zapytany o sprawę jednego ze swych najbliższych współpracowników i wieloletniego szefa spółki Srebrna Kazimierza Kujdy, który okazał się dawnym agentem SB, powiedział: „Nie usprawiedliwiam w żadnym wypadku jego współpracy. Ale prawdopodobnie był agentem pięciorzędnym, przy czym tak naprawdę współpraca trwała kilkanaście miesięcy. Od 1981 roku zaczął się z niej wykręcać”.

Szef partii rządzącej zadeklarował: „Nie wpisuję się w opowieść mówiącą, że Okrągły Stół był jakimś spiskiem. Okrągły Stół był posunięciem z punktu widzenia ówczesnej sytuacji właściwym, trzeba było po prostu jakoś odtworzyć nasze siły, a na stopie nielegalnej to się nie udawało. Odtworzono Solidarność, wygrano wybory. Krótko mówiąc zima była nasza, wiosna była nasza, stworzono rząd w wielkiej mierze niekomunistyczny, więc lato też było nasze. Niestety, jesień już nie była nasza, bo należało przejść do generalnej ofensywy – szybko doprowadzić do nowych wyborów, do wielkich zmian w Polsce.

Czy to Okrągły Stół rozstrzygnął, że do tego nie doszło? Nie Okrągły Stół, tylko charakter kontrelity, która się wyłoniła w Polsce w długim procesie trwającym ok. 30 lat, od 1956 roku. Ta kontrelita, nie przeczę, miała zasługi w osłabianiu komunizmu; także ta, która się wyłoniła po „Solidarności”. Była w dużej wpływowej części związana z czasami poprzednimi. Nie odmawiam nikomu prawa do zmiany stanowiska, ale to tworzyło pewne ograniczenia. Te ograniczenia miały bardzo różny charakter: życiowy, teraz dowiadujemy się, że też agenturalny, czasem związany z różnego rodzaju znajomościami, związkami, przeświadczeniami, że Polska zupełnie zmieniona może okazać się niebezpieczna. To spowodowało, że jesień nie została wykorzystana”.

Środa 13 lutego. Wyrzucone z pracy za demonstrację

Dwie osoby spośród manifestantów, którzy próbowali utrudnić wyjazd Magdalenie Ogórek sprzed siedziby TVP pokazanych przez „Wiadomości”, straciły pracę – poinformował „Presserwis”. W TVP pokazano 4 lutego twarze i nazwiska 10 protestujących, a niekiedy także ich miejsce pracy i miejsce zamieszkania. Posadę straciła Iwona Wyszogrodzka, która była handlowcem w niedużej firmie prywatnej. Po materiale TVP do jej szefostwa dzwonili klienci, krytykując ją, a w internecie pojawiły się hejterskie komentarze. Ktoś dzwonił do firmy z Urzędu Skarbowego. Druga z osób, które straciły pracę, nie chciała rozmawiać z mediami.

Środa 13 lutego. Mularczyk: Gasiuk-Pihowicz zaszczuła sędziów

Podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości posłanka PO-KO Kamila Gasiuk-Pihowicz określiła niektórych sędziów TK dublerami, a pełniącą obowiązki prezesa tego organu Julię Przyłębską „sędzią Przyłębską”.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk oświadczył: „Wyrażam głęboki protest wobec tego, co wyczynia pani poseł Gasiuk-Pihowicz. Przypomnę, że w 2017 roku umarło dwóch sędziów TK. To byli wielce zasłużeni profesorowie prawa. […]

Na skutek właśnie tego co, pani dzisiaj robi i co robiła przez lata i inne stacje telewizyjne oraz radiowe, tych ludzi zaszczuto, ci ludzie umarli zaszczuci. Dzisiaj ten język nienawiści, którego pani używała przez te ostatnie dwa lata, dalej pani używa wobec ludzi, którzy już nie żyją.

Apeluję do pani, niech się pani opamięta pani poseł, bo ten język, który stosuje pani wobec ludzi, jest językiem nienawiści”.

Mularczyk powiedział także: „Powinno się panią wykluczyć z tej komisji, bo pani nie spełnia standardów funkcjonowania życia publicznego w naszym kraju. Przez takie osoby, jak pani dochodzi właśnie później do tragedii. Zaszczuła pani dwóch przyzwoitych sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez to, że nazywała ich pani dublerami. Pani ponosi współodpowiedzialność za to, co się stało z tymi ludźmi”.

Czwartek 14 lutego. Kaczyński z wizytą u Ziobry

Prezes PiS Jarosław Kaczyński odwiedził ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę w gmachu ministerstwa sprawiedliwości – poinformował „Fakt”. Spotkanie odbyło się po zakończeniu przesłuchania austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, oskarżającego Kaczyńskiego o to, że nie zapłacił mu za pracę wykonaną przy projekcie budowy dwóch wieżowców w centrum Warszawy dla założonej przez szefa PiS spółki Srebrna.

Minister Ziobro oświadczył, że Kaczyński nie zapoznał się z aktami sprawy Birgfellnera. „Pan prezes Jarosław Kaczyński jest liderem swojego obozu Zjednoczonej Prawicy i nie jest możliwe, aby […] w sytuacji, w której podejmowane są ważne państwowe decyzje pomijać w decyzjach człowieka, […] którego słowo jest kluczowe w rozstrzygnięciach związanych chociażby z procesem legislacyjnym. Roma locuta causa finita – jest takie powiedzenie. Wiecie, gdzie jest ten Rzym i kto ma ostateczne słowo, jeśli chodzi o proces legislacyjny” – tłumaczył Ziobro.

Czwartek 14 lutego. Nie ma podstaw do przesłuchania prezesa

Szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski zapytany w TVP czy prokuratura powinna przesłuchać prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i zarząd spółki Srebrna, odparł: „Nie ma żadnych podstaw do przesłuchiwania czy to prezesa PiS, czy to zarządu Srebrnej. Z tych taśm wynika, że jeśli było jakieś nadużycie, to była nim próba wyciągnięcia pieniędzy przez tego pana, który dziś zapomniał, o co mu chodziło”.

Czwartek 14 lutego. Informacje od osób zbliżonych do postępowania

Polska Agencja Prasowa opublikowała materiał Cezarego Bielakowskiego, w którym cytowane są wypowiedzi „osób zbliżonych do postępowania” na temat szczegółów przesłuchań Geralda Birgfellnera. PAP napisał, że austriacki biznesmen, który oskarżył Jarosława Kaczyńskiego o oszustwo zeznał, że nie przypomina sobie okoliczności, w których nagrał swoje rozmowy z Kaczyńskim na temat projektu budowy wieżowców na działce spółki Srebrna w Warszawie. Birgfellner miał stwierdzić, że nie przypomina sobie, ile rozmów nagrał, ani gdzie są oryginały nagrań.

Czwartek 14 lutego. Co powiedział Netanjahu o Polakach

Według „Jerusalem Post”, premier Izraela Benjamin Netanjahu w Warszawie „bardzo jasno stwierdził, że Polacy pomagali Niemcom zabijać Żydów w czasie Holokaustu”. Inny izraelski dziennik „Haaretz” zacytował słowa, jakie Netanjahu miał wypowiedzieć do dziennikarzy: „Polacy współpracowali z nazistami i nie znam nikogo, kto zostałby kiedykolwiek pozwany za takie stwierdzenie”. Ambasador Izraela w Warszawie Anna Azari poinformowała dyrektora Departamentu Spraw Zagranicznych KPRM, że jest to nieprawda, bo premier „nie mówił on, że polski naród kolaborował z nazistami, a jedynie, że żadna osoba nie została pozwana do sądu za wspominanie o tych Polakach, którzy z nimi kolaborowali”.

Prezydent Andrzej Duda napisał na Twitterze: „Jeśli wypowiedź Premiera Netanjahu brzmiała tak, jak podają media, gotów jestem udostępnić Rezydencję Prezydenta RP „Zameczek” w Wiśle na spotkanie Premierów Grupy Wyszehradzkiej (V4). Izrael nie jest w tej sytuacji dobrym miejscem by się spotykać, mimo wcześniejszych ustaleń”.

W piątek 15 lutego kancelaria premiera Izraela oświadczyła, że „podczas briefingu prasowego premier Benjamin Netanjahu mówił o Polakach, nie o narodzie czy państwie polskim. Jego słowa zostały źle zrozumiane i błędnie zacytowane w prasie […]”.

Piątek 15 lutego. Kaczyński, biznesmen i łapówka

Według „Gazety Wyborczej”, austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał w prokuratorze, że Jarosław Kaczyński namówił go do wręczenia 50 tys. zł dla byłego księdza Rafała Sawicza. Sawicz został dołączony do Rady Fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego w 2017 roku na miejsce zmarłego abp. Tadeusza Gocłowskiego. Te pieniądze miały skłonić Sawicza do podpisania uchwały rady, która umożliwiała wybudowanie dwóch wieżowców w Warszawie przez spółkę Srebrna, należącą do Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński jest przewodniczącym Rady Fundacji.

Birgfellner zeznał, że po kilku dniach wypłacił 50 tys. zł ze swojego konta i zawiózł do siedziby PiS na Nowogrodzkiej. Tam przekazał pieniądze dla Sawicza. Twierdzi, że koperta przeszła przez ręce Kaczyńskiego, czego świadkiem miała być jego żona, prywatnie krewna prezesa PiS. Sawicz w 2017 roku zastąpił w Radzie Fundacji zmarłego abp. Tadeusza Gocłowskiego. Gocłowski, biskup gdański, był jednym z fundatorów Instytutu – obok Jarosława Kaczyńskiego i Krzysztofa Czabańskiego, obecnie posła PiS i szefa Rady Mediów Narodowych. Według informacji „GW”, Sawicz był kapelanem Gocłowskiego, ale w 2016 roku porzucił stan duchowny. „Od lipca 2016 roku jego dalsze losy są nam nieznane” – powiedział gazecie rzecznik archidiecezji gdańskiej ks. Rafał Starkowicz.

Piątek 15 lutego. Rozpaczliwe próby skompromitowania prezesa

„Te rozpaczliwe próby skompromitowania Jarosława Kaczyńskiego, które podejmuje Gazeta Wyborcza budzą już politowanie i zażenowanie. »Wyborcza« najpierw ogłosiła, że ujawnia aferę, po czym uczyniła Jarosławowi Kaczyńskiemu zarzut z tego, że jest uczciwy” – powiedziała PAP rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Oceniła, że gazeta, która „kiedyś posługiwała się symbolem »Solidarności«, sięga po metody Jerzego Urbana. On też posłużył się podobnym kłamstwem – opublikował kiedyś sfałszowaną przez SB lojalkę, którą miał rzekomo podpisać Jarosław Kaczyński. Urban przegrał z kretesem w sądzie. Musiał przepraszać pana prezesa, dlatego dzisiejszą publikacją »Wyborczej« także zajmują się prawnicy”.

Piątek 15 lutego. Przesłuchania premiera obnażą tę prowokację

Minister w kancelarii premiera Jacek Sasin powiedział w programie 1 Polskiego Radia: „Ta sprawa od początku do końca ma jeden cel: ma cel uderzyć politycznie w Jarosława Kaczyńskiego, w Prawo i Sprawiedliwość, obalić to, co jest rzeczywistością, nie jest żadnym mitem, tylko rzeczywistością, czyli to, że Jarosław Kaczyński jest tym, którego uczciwość nie może być w żaden sposób podważona, bo jest po prostu faktem. I ja już bym nie chciał rzeczywiście wchodzić w jakieś takie dyskusje i egzegezę tego, co »Gazeta Wyborcza« pisze. […] Cel tu jest rzeczywiście jednoznaczny i oparty o nieprawdziwe założenia, nieprawdziwe informacje. Sprawa zostanie wyjaśniona […]. Jest śledztwo przez prokuraturę prowadzone wobec […] i przesłuchania pana premiera obnażą tę prowokację”.

Piątek 15 lutego. Dość, panie Michnik

„Trzeba powiedzieć: dość. Panie Michnik, to, co robicie, to już nie jest dziennikarstwo, to próba zadręczenia przyzwoitego człowieka. To nagonka, w której próbujecie użyć medialnej siły opozycji do wywołania przesilenia politycznego. To akcja, w której dawno przestaliście dochodzić (załóżmy, że choć na chwilę tak było) prawdy po dziennikarsku, a staliście się elementem hejterskiej kampanii. Tak to ja oceniam, ale widzę, że to ocena powszechna. Przestańcie. Nawet wam nie wolno tyle razy i tak radykalnie przekraczać granic przyzwoitości” – napisał na portalu wPolityce Michał Karnowski.

Piątek 15 lutego. Kto skierował Polskę na tory do NATO i Unii Europejskiej

W orędziu telewizyjnym poświęconym zmarłemu Janowi Olszewskiemu premier Mateusz Morawiecki powiedział: „To rząd Jana Olszewskiego, wspierany m.in. przez Porozumienie Centrum, środowisko polityczne Jarosława Kaczyńskiego oraz śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, skierował Polskę na tory, które doprowadziły nasz kraj do NATO i Unii Europejskiej. Premier Olszewski wiedział, że tylko dzięki mocnemu zakotwiczeniu w strukturach świata zachodniego, Polska będzie mogła w pełni realizować suwerenność. Kolejne ekipy rządzące podtrzymały ten kierunek, który do dziś jest podstawą polskiej racji stanu”.


Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956-1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym