"Bardzo trudno jest być dziś nastolatkiem. Szkoła musi być miejscem, gdzie młodzi będą mieli wsparcie" - opowiada dyrektorka liceum, które dołączyło do akcji "Tęczowy Piątek". Na korytarzu wisi plakat "Czacki drugim domem dla wszystkich", poniżej tęczowa flaga. "Tylko tyle?" - pytają prawicowi dziennikarze, którzy przyszli zrobić materiał o homoterrorze

XXVII Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Czackiego. Według rankingu Perspektyw to piąte najlepsze liceum w Warszawie. Trudno się tu dostać, ale to przepustka do najlepszych uczelni w Polsce i zagranicą.

„A i tak w tej szkole też się usłyszy »Ty, pedale. Ty, cioto«. Użyte jako najgorszy bluzg”

– opowiada mi Dorota Kalenik, szkolna pedagożka.

Dziewięć lat temu kończyłam tę szkołę w przekonaniu, że nie było w niej ani jednej osoby nieheteronormatywnej. Dopiero po latach dowiadywałam się, że moi koledzy i koleżanki są gejami, lesbijkami, osobami trans. Część z nich się ukrywała, część nie do końca wiedziała, jak się odnieść się do swojej odmienności. O tym się nie mówiło.

Dowiedziałam się, że Czacki jest jedną z 200 szkół, które przyłączyły się do akcji Tęczowy Piątek. Prawicowe media, Episkopat, MEN, narodowcy i Ordo Iuris od kilku dni płoną z oburzenia. Straszą szkoły prawnymi konsekwencjami, wysyłają wizytatorów z kuratoriów, alarmują o zalewającej polskie dzieci „homopropagandzie” i „tęczowym terrorze”.

Mateusz, jeden z uczniów Czackiego, wysyła mi w czwartek wieczorem screeny z portalu „DoRzeczy”, który rozpisuje się o seksualizacji dzieci w warszawskim liceum. „ŻENADA” – komentuje.

W piątek rano zjawiam się w swojej byłej szkole, żeby zobaczyć skalę tej „deprawacji”.

Bo lewaczyłem na Facebooku

Gaweł chodzi do pierwszej klasy, jego koledzy mówią, że wiedzą o akcji od niego. „Ryszard i Oliwia zgłosili się do mnie, bo lewaczyłem na Facebooku”.

Co to znaczy „lewaczyłem”? – dopytuję.

„No, wklejałem zdjęcia z Parady. Zgłosili się do mnie jeszcze przed 1 września, czy chciałbym pomóc w organizacji”.

Siedzę na korytarzu przed pokojem nauczycielskim. To główny punkt spotkań – ogromny stół, sofy, fotele. Na ścianie wisi tablica ogłoszeń. Ma ładnych kilka metrów długości i jest szczelnie zaklejona informacjami. Kurs języka niderlandzkiego, przygotowania do matury, koło fizyki matematycznej szuka nowych członków, ministerstwo zaprasza na „Olimpiadę wiedzy o Bezpieczeństwie i Obronności”. Jest też wielkie zdjęcie Jana Pawła II promujące konkurs recytatorski poezji religijnej „Usłysz Panie, moje słowa”.

Na samym środku tablicy banner z napisem „Czacki drugim domem dla wszystkich”, a pod spodem – tęczowa flaga.

Kilkoro uczniów ubranych na kolorowo robi sobie zdjęcia pod tęczą. „Chcieliśmy zrobić sobie jedno wspólne zdjęcie, wrzucić nawet na stronę szkoły. Ale taka była nagonka… Nie chcieliśmy robić problemów pani dyrektor” – opowiada Gaweł.

Pod koniec przerwy widzę, jak dyrektor Anna Koszycka rozmawia z jakimś mężczyzną na korytarzu. Facet się kręci, rozgląda, ale nie wyjmuje notatnika, ani sprzętu nagrywającego. Słyszę głos dyrektorki: „No tylko tyle, tylko tyle. Zmarnowaliśmy pana cenny czas?”.

Od dwóch dni Czackiego nawiedzają dziennikarze, głównie prawicowi. Szukają indoktrynacji, pytają o zajęcia, o zgody rodziców. Wychodzą rozczarowani.

Zakazany temat tolerancji

„Na początku września przyszła do mnie grupka uczniów. Powiedzieli o akcji, przekonali mnie, że warto ją zorganizować” – opowiada pedagożka. Zauważam, że na ręce ma kilka plastikowych bransoletek w kolorach tęczy. „Rozmawiałam o tym z uczniami, głównie z trzecich klas”.

Pedagożka zgłosiła akcję dyrekcji. Dostała zgodę na dołączenie szkoły do programu. Czyli na ogólne hasło „Tęczowy Piątek”. Nikt nie znał szczegółów, a uczniowie mieli ogólne pomysły – na przebranie się, na wlepki, plakaty, lekcje o tolerancji na WOS-ie.

„Potem dostałam materiały od KPH. Przejrzałam i stwierdziłam, że są za trudne. Że nauczyciel nie da rady przeprowadzić takiej lekcji bez gruntownego przygotowania. Łatwo byłoby się narazić na zarzut, że do czegoś namawiamy, wywołać niepotrzebną burzę” – opowiada Dorota Kalenik.

„Prowadzę zajęcia z WDŻ [Wychowanie do Życia w Rodzinie], więc uznałam, że zrobię to według swojego pomysłu. Chciałam zrobić zajęcia o równości, pracując na twardych faktach. Że 30 proc. osób LGBT doświadcza przemocy w szkole. Że depresja i inne zaburzenia psychiczne są coraz częstsze wśród młodych ludzi, a odsetek ten drastycznie wzrasta wśród osób nieheteronormatywnych. Ludzie boją się, ukrywają”.

Wtedy wkroczyły prawicowe media. Po internecie zaczęły krążyć informacje, że do szkół wkraczają edukatorzy, że będą seksualizować dzieci, prowadzić niebezpieczne warsztaty. Minister Zalewska straszyła, że to łamanie prawa. Że na tematy wykraczające ponad podstawę programową musi wyrazić zgodę Rada Rodziców. Minister zapomniała, że tolerancja i szacunek do drugiego człowieka to elementy programu nauczania WOS i WDŻ.

Do sekretariatu zadzwoniło kilkoro rodziców. Jeden z rodziców był agresywny, wykrzykiwał wulgaryzmy do słuchawki. „Dostałam też informację, że w szkole pojawi się wizytatorka. Wyjaśniłam jej, że wszystko będzie realizowane delikatnie, po czackiemu” – opowiada dyrektorka szkoły. „Ale wysłałam maila do kuratorium i do wydziału dydaktycznego. Opisałam, co się będzie działo. Nie dostałam żadnego zakazu. Rada Rodziców oficjalnie wyraziła zgodę w piątek rano”.

Dwa tygodnie wcześniej w Czackim odbywał się Tydzień Papieski. Nikt nic nigdzie nie zgłaszał, nikt nie miał żadnych pretensji.

Co na to uczniowie?

Podchodzę do trójki uczniów siedzących na korytarzu. Już po dzwonku, powinni iść na lekcje. „Teraz trwa WDŻ, wypisaliśmy się, nie ciekawią nas te zajęcia” – tłumaczą mi. Są z trzeciej klasy, dyskutują o przygotowaniach do matury. Pytam ich o Tęczowy Piątek. Wydają się dość obojętni: „Tęczowy Piątek jest ok. Nie ma nic złego w tym, żeby pokazać wsparcie. Nic wielkiego się nie dzieje, a ludzie reagują histerycznie. Nie rozumiem tego” – odpowiada mi jedna z dziewczyn.

Jak zawsze w takich sytuacjach zdecydowanie bardziej ożywiona dyskusja dzieje się na Facebooku, niż na korytarzach. W zamkniętej grupie dla uczniów szkoły pojawiały się negatywne komentarze. Jakie?

„Nie będę przytaczał” – mówi Mateusz. „Dno, obrzydliwe, głupie uwagi. A przecież homoseksualizm występuje w naturze i tyle. Nawet wśród zwierząt. Przecież nawet nowa Rzeczniczka Praw Dziecka, którą wybrał PiS, mówiła o tym w wywiadzie”.

Akcję oficjalnie, bo w piśmie skierowanym do dyrekcji, poparli szkolni konsule – Jagoda i Rafał. Konsul to taki „czacki” odpowiednik przewodniczącego szkoły. Tu ten urząd jest kolegialny. Co roku uczniowie drugich klas przeprowadzają wielką kampanię wyborczą, kandydują w parach.

„Tęczowy Piątek nie ma nic wspólnego z polityką” – tłumaczy mi konsul Rafał. „Takie rzeczy na Zachodzie są zupełnie normalne, akceptowane. W Stanach pary niehetero mogą brać śluby. A my w Polsce myślimy, że bierzemy pieniądze z Unii, a wszystko będzie po staremu, tak jak sto lat temu. Świat idzie do przodu, nie możemy się ciągle zamykać”.

Mateusz: „Pojawiały się głosy, żeby zorganizować »dla równowagi« dzień solidarności z chrześcijanami prześladowanymi na świecie. Ja nie miałbym nic przeciwko, ale dlaczego mamy organizować takie rzeczy »w kontrze« do dnia tolerancji?”.

***

Około 11.00 na korytarzu pojawia się kolejny dziennikarz. Nie mówi, z jakiego jest medium. Zaczyna zadawać pytania uczniom siedzącym wokół stołu:

„A czy te osoby, które nie są za flagami, za tolerancją, czują się dyskryminowane? A jak ktoś się z tym nie utożsamia? A co sądzicie o takich osobach?”

Po minach uczniów i uczennic widać, że nie za bardzo wiedzą, o co mu chodzi. Odpowiadają zdawkowo, że flaga chyba nikomu nie przeszkadza. Po prostu sobie wisi.

„Chyba chciał, żebyśmy powiedzieli, że nie ma u nas miejsca dla ludzi, którzy myślą inaczej, że ich się zwalcza” – opowiadają mi później, nadal zbici z tropu wizytą dziwnego przybysza.

„Chyba nie jesteśmy na to gotowi”

„Co roku przed studniówką przychodzi do mnie kilka osób, które mówią, że chciałyby tańczyć poloneza ze swoją dziewczyną lub chłopakiem. Chodzi o pary niehetero. Ja im mówię: wesprę cię w twojej decyzji. Ale musisz też przemyśleć, czy jesteś w stanie to dźwignąć. Bo my w szkole wiemy i akceptujemy, że jesteś niehetero. Ale na studniówkę przychodzą wujkowie, ciocie, rodzice, babcie. I będziesz w centrum zainteresowania. I czy to dla ciebie będzie dobra zabawa, czy stres” – opowiada Dorota Kalenik. „W tym roku odbyłam już dwie takie rozmowy. Nikt się jeszcze nie zdecydował na taki krok. Chyba po prostu nie jesteśmy na to gotowi”.

Koło flagi przytulają się dwie dziewczyny. Jedną z nich spotykam później przy wyjściu ze szkoły.

„Jesteście parą?” – pytam. „Tak, od 2,5 roku. Wszyscy w szkole o tym wiedzą” – słyszę.

Daria jest już absolwentką Czackiego, studiuje teraz koreanistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Jej dziewczyna chodzi do trzeciej klasy. Czy miały kiedyś z tego powodu nieprzyjemności?

„Nauczyciele w szkole mają różne poglądy. Część nie zgodziła się na wywieszenie flagi na pokoju nauczycielskim. Jeden z nauczycieli w Czarny Piątek przyszedł ubrany cały na biało. Ale nikt nam nigdy nic nie powiedział. Nauczyciele zawsze odnosili się do nas z szacunkiem, część była nawet wręcz bardziej miła wobec nas” – opowiada Daria.

Dorota Kalenik: „Martwiłam się o tych uczniów, którzy to zainicjowali. Oni się bardzo wystawili, robili to pod imieniem i nazwiskiem”.

Ale do pedagożki i dyrektor szkoły przychodzą maile oraz sami uczniowie. Dziękują za zorganizowanie akcji. W szkołach, do których chodzili poprzednio Tęczowy Piątek byłby nie do pomyślenia.

„Naprawdę ciężko jest być młodym w naszych czasach. Trzeba robić wszystko, żeby te dzieciaki czuły się bezpieczne. Jeśli często nie mogą czuć się bezpieczne i zrozumiane nawet w domu, to powinny chociaż w szkole” – twierdzi Anna Koszycka.

Dorota Kalenik: „W zeszłym roku słychać było wśród rodziców głosy niezadowolenia, że w program wychowawczy były wpisane organizacje »lewackie«. Chodziło o pokazywanie na godzinie wychowawczej filmu z kampanii »Hejt Stop!« oraz o to, że współpracujemy z Towarzystwem Rozwoju Rodziny przy ich programie o profilaktyce raka jąder. Samo towarzystwo kojarzyli z Wisłocką, w związku z czym twierdzili, że »dzieciom robi się krzywdę«”.

Zajęcia o tolerancji ostatecznie się nie odbyły. Uczniów i uczennice poproszono, żeby nie wrzucali też publicznie zdjęć, które sobie robili pod flagą, żeby nie dawać pożywki prawicowym portalom. Czy dyrektor szkoły boi się konsekwencji, jakie zapowiadała Anna Zalewska dla tych, którzy odważą się na Tęczowy Piątek w swoich placówkach?

„Co będzie dalej, zobaczymy. Jak mnie zdejmą, to to będzie dla mnie nagroda – bardzo lubię uczyć”.


Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi.
Razem tworzymy OKO.press!

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press