Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Ag...
10 września 2021

Fundacja prowadzona przez księdza uruchomi telefon zaufania dla dzieci - zdecydował resort Czarnka

Ministerstwo edukacji zleciło prowadzenie telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży fundacji prowadzonej przez księdza. Wybrano ją bez konkursu, na podstawie ustawy „covidowej". Linia zaufania działająca od 13 lat nie dostała dotąd wsparcia z resortu zdrowia

Ministerstwo Edukacji i Nauki ogłosiło uruchomienie telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży.

„Od 6 września działa nowa całodobowa, bezpłatna, ogólnopolska infolinia dla dzieci i rodziców. Pod numerem telefonu 800 800 605 dzieci, młodzież, ale także rodzice, nauczyciele i pedagodzy będą mogli uzyskać profesjonalną pomoc doświadczonych psychologów, pedagogów oraz prawników” - informuje resort.

Okazuje się, że ministerstwo Przemysława Czarnka nie ogłosiło konkursu na prowadzenie linii wsparcia. Zadanie to - na podstawie ustaw "covidowych" - powierzyło Fundacji „Auxilium”.

Na jej czele stoi ks. dr Józefa Partyka [aktualizacja z 19 listopada 2021 roku: W pierwotnej wersji tekstu napisaliśmy błędnie, że ks. Partyka jest wykładowcą KUL-u]. Rok temu wygłosił on w tarnowskim seminarium wykład pt. „Kryteria diagnozy i rozeznania opętania. Ujęcie psychologiczne”.

171 tys. za dwa miesiące działania

„Auxilium” została zarejestrowana w 2019 roku. Prowadzi specjalistyczne poradnie i telefon zaufania „Arka” na terenie diecezji tarnowskiej. W poradniach można skorzystać z pomocy psychologów, terapeutów, księży, egzorcystów i doradców od naprotechnologii.

Na stronie fundacji są tylko dane kontaktowe. W lakonicznym opisie na Facebooku czytamy, że „celem głównym działania Fundacji jest dobrostan człowieka rozumianego jako jedność duszy, psychiki i ciała”.

Zapytaliśmy ministerstwo nauki o sposób oraz kryteria wyboru Fundacji „Auxilium”. Okazuje się, że umowę z fundacją podpisano na podstawie tzw. ustawy covidowej z 2 marca 2020 roku.

Zgodnie z nią „w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii” podmioty publiczne mogą zlecać zadania z pominięciem konkursów ofert.

Dlaczego wybór padł akurat na „Auxilium”? Jak wyjaśnia resort, zadecydowało o tym „doświadczenie Oferenta w prowadzeniu zarówno poradni psychologicznej jak i telefonu zaufania oraz wykwalifikowana kadra, która we wskazanym terminie będzie mogła udzielać pomocy - psychologowie, pedagodzy i prawnicy oraz przedstawiciele pokrewnych zawodów”.

„Auxilium” ma prowadzić infolinię przez dwa miesiące, do końca października. Dostanie na to z ministerstwa ponad 171 tys. złotych.

Dlaczego tylko na dwa miesiące? Bo Ministerstwo Edukacji i Nauki czeka na rozstrzygnięcie dużego konkursu Ministerstwa Zdrowia na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży.

Z konkursem jest jednak problem. Resort zdrowia po pięciu miesiącach od jego ogłoszenia poinformował, że nie wybrał organizacji, która prowadziłaby telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. W konkursie startowała m.in. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, która od lat prowadzi taki telefon zaufania.

13 lat działania linii 116 111

Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111 działa w Polsce od 2008 roku. Powstał z inicjatywy Komisji Europejskiej i obecnie funkcjonuje w kilkudziesięciu krajach UE. Numer działa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Od początku prowadzi go Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (dalej jako FDDS). Część pieniędzy otrzymywała w ramach konkursów MSWiA, resztę z projektów unijnych i od sponsorów.

W 2014 roku fundacja wygrała duży konkurs ministerstwa edukacji, który pozwolił pokryć prawie sto procent kosztów prowadzenia telefonu. A te nie są małe.

Jak mówi nam Renata Szredzińska z zarządu FDDS, to ponad 2 mln złotych rocznie. To wystarczy na utrzymanie pięciu całodobowych stanowisk telefonicznych.

Po 2015 roku MSWiA przestało ogłaszać konkursy celowe na prowadzenie 116 111. Wznowiło je niedawno. FDDS wygrała ten w 2020 i w 2021 roku, ale zapewnia on tylko 130 tys. złotych rocznie, czyli ok. 5 proc. kosztów utrzymania linii wsparcia. Resztę fundacja musi pokrywać z innych źródeł.

Szansa pojawiła się w kwietniu tego roku. Konkurs pt. „Centra wsparcia dla dzieci i młodzieży oraz dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym” ogłosiło Ministerstwo Zdrowia.

Pięć miesięcy bez rozstrzygnięcia

Jak informował resort, głównym celem centrów ma być „poprawa dostępności do doraźnej pomocy dla osób będących w stanie kryzysu psychicznego lub doświadczającym zaburzeń psychicznych (zarówno dorosłych jak i dzieci i młodzieży) oraz zwiększenie świadomości populacji na temat zaburzeń psychicznych i ich profilaktyki”.

Centra prowadziłyby swoją pomoc przede wszystkim za pomocą telefonu zaufania.

Gra była warta świeczki, bo konkurs był rozpisany na pięć lat i opiewał na 2 mln złotych rocznie. Jak mówi nam Szredzińska, te pieniądze pozwoliłyby na uruchomienie kolejnych pięciu stanowisk i przyjmowanie dwa razy tylu zgłoszeń co dotychczas. To ważne, bo po wielomiesięcznym lockdownie pomocy potrzebuje coraz więcej młodych ludzi.

Do konkursu zgłosiło się tylko sześć organizacji (nie wiadomo jednak, które zgłosiły się do której części). Mimo że – jak podkreślało samo ministerstwo – zapewnienie pomocy jest pilne, oferty rozpatrywano prawie pięć miesięcy.

7 września Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że „nie dokonało wyboru” zwycięzcy tej części konkursu, która dotyczyła centrum dla dzieci i młodzieży.

Część dotyczącą wsparcia dla osób dorosłych wygrała Fundacja Itaka.

„Oczywiście, jesteśmy rozczarowani tym, że nie dostaliśmy dofinansowania do naszej linii. Jednak najgorsze jest to, że w dobie pandemii i nasilających się problemów psychicznych dzieci i młodzieży Ministerstwo Zdrowia rozpatruje konkurs przez prawie pięć miesięcy i ostatecznie moduł dotyczący dzieci i młodzieży zostaje bez rozstrzygnięcia”

– mówi OKO.press Szredzińska.

„Z naszej korespondencji z resortem zdrowia wynika, że posiedzenie komisji merytorycznej, decydującej o wynikach konkursu, odbyło się już w połowie lipca. Co działo się przez te półtora miesiąca?” – dodaje członkini zarządu fundacji.

FDDS ma pięć dni na odwołanie się od wyników konkursu. Żeby to zrobić, fundacja zwróciła się do resortu zdrowia o wydanie karty oceny. Chce się dowiedzieć, dlaczego ministerstwo uznało jej ofertę za niewystarczającą. Chociaż w piątek mija już trzeci dzień, resort wciąż karty oceny nie przekazał.

Zapytaliśmy resort zdrowia, dlaczego rozstrzygnęło konkurs dopiero po pięciu miesiącach. Do chwili publikacji tekstu nie dostaliśmy odpowiedzi.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne