0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
20 maja 2021

Teren leśny w zamian za grunt bez wartości? Sejmowe komisje odrzuciły szkodliwy projekt PiS

Posłowie PiS chcą umożliwić wymianę terenów należących do Lasów Państwowych na grunt bez większej wartości – czyli nawet zdegradowany, rozkopany i pofabryczny. Na przejętych terenach leśnych mają rosnąć inwestycje w nowe technologie i czyste powietrze. Jakie? Nie wiadomo

Wydrukuj

Komisje sejmowe odrzuciły projekt PiS, który zezwala na wymianę terenów należących do Lasów Państwowych na inne grunty, na przykład mniej wartościowe przyrodniczo. "Przed nami jeszcze głosowanie plenarne, więc nie składamy broni” – pisze Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot.

"Wspieranie rozwoju"

Komisja Gospodarki i Rozwoju i Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa głosowały 20 maja podczas porannego posiedzenia nad projektem poselskim, zmieniającym ustawę o lasach. To pomysł grupy posłów Prawa i Sprawiedliwości, który wywołał sprzeciw nie tylko organizacji ekologicznych, ale także leśników.

Chodziło dokładnie o art. 38e ustawy o lasach. Obecnie pozwala on na to, by lasy, grunty oraz inne nieruchomości pozostające w zarządzie Lasów Państwowych były wymieniane na inne, ale tylko w przypadkach uzasadnionych potrzebami i celami gospodarki leśnej. Taki zapis wprowadzono w 2008 roku, żeby wyeliminować nieopłacalne wymiany terenów LP na inne.

Grupa posłów, w tym m.in. Henryk Kowalczyk, były minister środowiska w rządzie Mateusza Morawieckiego, chciała powrotu starych porządków.

W projekcie poselskim zapisano, że zamiana mogłaby być możliwa, jeśli powodem takiej transakcji jest

“polityka państwa związana ze wspieraniem rozwoju i wdrażaniem projektów dotyczących energii lub transportu służących upowszechnianiu nowych technologii oraz poprawie jakości powietrza”. Ramy zostały opisane tak ogólnie, że większość inwestycji mogłaby się w nie wpisać.

Co więcej, Lasy Państwowe w zamian za swój teren miałyby dostać inny – ale tu już nie określono, jaki konkretnie. Obowiązywałoby wyłącznie kryterium wielkości terenu. Mógłby być to więc np. grunt poprzemysłowy albo zdegradowany o tej samej powierzchni, co oddawany kawałek lasu.

Zdaniem Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, nowela byłaby równoznaczna „z prywatyzacją lasów, której beneficjentami zostaną inwestorzy”.

Jak tłumaczył w OKO.press prawnik, Bartosz Kwiatkowski z Fundacji Frank Bold, polskie prawo zabrania przenoszenia własności nieruchomości pod jakimś warunkiem. „Mówiąc wprost, nic nie zobowiązuje inwestora, by na terenie otrzymanym od LP zrealizował inwestycję w zakresie nowych technologii czy poprawy powietrza. Równie dobrze może tam postawić sobie hotel i nikt mu nie będzie mógł nic zrobić”.

Kosmetyka, a nie autopoprawki

Pierwsze czytanie miało się odbyć w poniedziałek, 17 maja. Ostatecznie posiedzenie odwołano. Wnioskodawczyni - posłanka Ewa Malik - zapowiedziała "daleko idące autopoprawki”. Ich przygotowanie nie trwało długo – korekty były gotowe już następnego dnia. Co się w nich znalazło?

Posłowie PiS zawęzili liczbę podmiotów, które mogłyby starać się o wymianę gruntów na teren Lasów Państwowych. Miałoby to być możliwe tylko, jeśli inwestorem jest samorząd, spółka państwowa albo spółki, których akcje posiada Skarb Państwa. Prywatna firma nie mogłaby więc wymienić swoich terenów na grunty LP. Wprowadzono również zapis, według którego po 10 latach, jeśli inwestor nie zrealizuje swojego projektu, LP będą mogły starać się o rekompensatę lub odzyskanie gruntu.

„Dodajmy też, że mówimy zaledwie o »możliwości« odzyskania lasu. Od »możliwości« droga do realizacji jest kręta i wyboista” – czytamy w stanowisku organizacji WWF.

Rzeczniczka WWF, Katarzyna Karpa-Świderek, w rozmowie z OKO.press wymienia kolejne niedociągnięcia w noweli. „Nie określono, czy inwestor mógłby te grunty dalej odsprzedać. Co więcej, zapisano, że tereny, które LP dostaną w zamian, muszą być gruntami, na których da się prowadzić gospodarkę leśną. To zbyt ogólny zapis” – tłumaczy.

Jak dodaje, zapowiadane „daleko idące autopoprawki” to czysta kosmetyka.

„Nawet wprowadzone zmiany nie wykluczały trzech największych ryzyk. Po pierwsze, jest to ryzyko strat przyrodniczych. Po drugie, ryzyko strat Skarbu Państwa, bo rekompensata za wymieniony teren byłaby uznaniowa, a nie automatyczna.

A dopiero po 10 latach Lasy Państwowe mogłyby ubiegać się o zwrot terenu od inwestora. Trzecim ryzykiem jest naruszenie prawa unijnego, w postaci niedozwolonej pomocy publicznej, ale i działanie wbrew zaleceniom Strategii Bioróżnorodności 2030 i Europejskiej Strategii Leśnej” – wymienia Katarzyna Karpa-Świderek.

Ekspert ds. lasów WWF Polska Krzysztof Rydel dodaje, że Lasy Państwowe, według projektu noweli, byłyby zmuszone oddawać cenne przyrodniczo tereny. „Pod pretekstem inwestycji lasy będą przekazywane spółkom państwowym i samorządom przychylnym władzy. Lasy należą do Skarbu Państwa – nie trzeba ich skupywać – PiS próbuje ułatwić sobie realizacje projektów inwestycyjnych kosztem przyrody i obywateli” – zaznacza. Cały projekt nazywa „złym” i „niebezpiecznym”.

„Pamiętajmy, że jest to projekt poselski, a więc próba zmiany tak ważnej dla polskich lasów ustawy bez konsultacji społecznych, na szybko” – podkreśla Katarzyna Karpa-Świderek.

Lasy Państwowe raczej na „nie”

Na temat projektu nie wypowiedział się p.o. dyrektor generalny LP Józef Kubica, który według planu miał brać udział w obradach. Przewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska, Urszula Pasławska z PSL, zaznaczała, że głosowana ustawa jest „najważniejszą dla polskich lasów”, a brak odpowiedniej reprezentacji ze strony LP nazwała „lekceważącym”. „Złożymy w tej sprawie skargę do ministra środowiska Michała Kurtyki” – zapowiedziała.

Finalnie Lasy Państwowe reprezentował zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej Jan Tabor. „Lasy Państwowe nie kwestionują włączenia się podmiotu w rozwój gospodarczy kraju” – mówił. Dodał, że LP mają kilka uwag „technicznych”. Pierwsza z nich dotyczyła samego procesu decydowania o zamianie gruntów. „Dyrektor generalny ma podejmować decyzję na wniosek ministra środowiska. A dyrektor podlega ministrowi, co rodzi możliwość podejmowania decyzji niewynikających ze swobodnej analizy” – tłumaczył Jan Tabor.

Jak dodał, brak precyzyjnych zapisów dotyczących rodzaju inwestycji, jaka mogłaby powstać na przejętym od leśników terenie, daje zbyt duże pole do interpretacji. Niekonkretne zapisy w ustawie mogą być też przeszkodą w odzyskiwaniu gruntów po 10 latach, jeśli inwestor nie zrealizuje na nich swoich planów. Zastępca dyrektora podkreślał także, że jeśli tereny leśne będzie można oddawać pod inwestycje dla czystego powietrza, energii, transportu i nowych technologii, to za jakiś czas ta pula może się powiększyć. Może otworzyć się furtka dla innych przedsięwzięć. „Po pewnym czasie doprowadzi to do przejęcia dużych obszarowo gruntów leśnych” – powiedział.

28 głosów za odrzuceniem

„PiS zastał Polskę zalesioną, zostawił wylesioną. Idziecie po całości. Umożliwienie przedsiębiorstwom państwowym zamianę nie jest czymś, co będzie służyło Polsce. Gospodarka nie musi być prowadzona kosztem lasów. Domyślam się, że jest ukryty cel ustawy. Jaki? Nie wiemy jeszcze” – mówiła na posiedzeniu Joanna Mucha, posłanka z klubu Polska 2050 Szymona Hołowni.

Podobnie jak Daria Gosek-Popiołek (Lewica) i Klaudia Jachira (KO), złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

28 posłów zagłosowało za, 26 było przeciw. Wszystkie głosy sprzeciwiające się odrzuceniu nowelizacji należały do posłów i posłanek Prawa i Sprawiedliwości.

„Przed nami jeszcze głosowanie plenarne, więc nie składamy broni, tylko dalej dzwonimy i piszemy do posłów, wskazując, że ten projekt nie nadaje się do poprawy i może być tylko raz na zawsze odrzucony” – skomentowała wynik głosowania Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot.

Organizacja ocenia, że sprzeciw LP był niewystarczający: „Jesteśmy przekonani, że Lasy Państwowe nie mają ani kompetencji, ani odwagi, by odważnie stać na straży naszego wspólnego dobra, jakim są lasy - nawet w sytuacji, gdy procedowane zmiany narażają na szwank ich własny interes. Brońmy lasów wspólnie - pokażmy, że obywatelki i obywatele potrafią do robić skutecznie”.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne