0:00
18 marca 2022

TikTok opowiada o wojnie w Ukrainie lepiej niż rosyjska propaganda

Ludzie urodzeni w XXI wieku opowiadają na TikToku wojnę w Ukrainie, a ich emocjonalne świadectwa szerzą się błyskawicznie. Żeby uratować młodych przed nieprawomyślnymi treściami, Rosja blokuje im dostęp do ulubionych narzędzi komunikacji. Tego młodzi Rosjanie władzy nie zapomną

Wydrukuj

Filmy opublikowane pod funkcjonującym międzynarodowo hashtagiem #Zelensky na TikToku mają ponad 600 milionów wyświetleń. Tiktokowi twórcy i twórczynie w ostatnich dniach stworzyli dziesiątki tysięcy wideo z prezydentem Ukrainy w roli głównej, publikując najnowsze wiadomości, fragmenty jego przemówień, romantyzując oraz komentując osobiście jego osobę. Hasztag #Ukraine ma na dzień dzisiejszy ponad 29,2 miliardy wyświetleń.

Media społecznościowe od początku wybuchu wojny w Ukrainie pełnią olbrzymią rolę komunikacyjną. Służą do komunikacji z bliskimi, tworzenia grup wsparcia, czy przekazywania informacji. Z drugiej strony jednak zwiększają dezinformację i strach, potęgują przebodźcowanie i zmęczenie.

Jak sytuacja aktualnie wygląda na TikToku? Zapytaliśmy ukraińskie twórczynie internetowe i przeanalizowaliśmy treści publikowane na tej platformie. Wszystkie należą do pokolenia Z, ludzi urodzonych między 1995 a 2010 rokiem. To "Z" ma niewiele wspólnego ze znakiem zwycięstwa Putina.

Your Anime Girl, @fesch6 na TikToku - 141 mln polubień

Your Anime Girl to twórczyni internetowa, influencerka i piosenkarka. Jest fanką anime - japońskich filmów animowanych, do których nawiązuje w filmach publikowanych na swoim kanale na TikToku. Często tańczy, tworzy memy lub odgrywa role. Ma 22 lata, pochodzi z Ukrainy i kilka dni temu uciekła przed wojną z Kijowa.

Pytamy, jak się czuje w obecnej sytuacji. "Bardzo trudno jest być w innym kraju zupełnie samej i właściwie zaczynać wszystko od nowa, wiedząc, że twoja rodzina i przyjaciele siedzą w piwnicach lub schronach. A wszystko, co można zrobić, to zadzwonić i zapytać, jak się czują, czy wszystko u nich w porządku”.

I dodaje: "Moi rodzice nie chcieli opuścić naszego domu, teraz przebywają niedaleko Kijowa. Kilka dni temu rosyjscy żołnierze rozpoczęli ostrzał ich wioski. Nie wiem, jak dalej tworzyć wideo, uśmiechać się, wiedząc, że twoi najbliżsi nie są bezpieczni. Ale chcę być silną dla nich, dla moich odbiorców i dla siebie. Wierzę w ukraińskich żołnierzy, mojego prezydenta oraz Ukrainę. Mam nadzieję, że niedługo wrócę do domu".

Слава Україні!????

Valeria Shashenok: @valerisssh na Tiktoku - ponad 23,5 mln polubień

Valeria mieszka w Czernihowie, w północnej części Ukrainy. Jej kanał to m.in. przepisy kulinarne, spacery po mieście, zakupy w supermarkecie czy spędzanie czasu z rodziną… w schronie. Pokazuje codzienne życie w trakcie wojny, zbombardowane przez Rosjan budynki i to, jak wygląda życie w bunkrze. Obserwują ją osoby z całego świata.

Olga Shyshatska: @thatolgagirl na TikToku - 4,9 mln polubień

Olga ma 24 lata, pochodzi z Ukrainy, studiuje prawo, mieszka w Anglii. Na TikToku opowiada o swoich uczuciach, chodzi na antywojenne protesty w Wielkiej Brytanii oraz tłumaczy bieżącą sytuację społeczno-polityczną. Pytamy ją, czy doświadcza hejtu oraz z jaką reakcją spotykają się publikowane przez nią filmy.

"Nawet przed wojną Ukraińcy mówiący głośno o swojej historii spotykali się z dużą ilością hejtu. Dziś spotykamy się z nim dalej - to albo rosyjskie boty, albo Amerykanie zaprzeczający istnieniu Hołodomoru (Wielkiego Głodu w Ukrainie) bądź uważający, że wszyscy pochodzący z Ukrainy to naziści. Na szczęście zdecydowana większość ludzi jest miła i wspierająca”.

W filmie opublikowanym na TikToku kilka dni po rozpoczęciu się wojny w Ukrainie Olga wspomina, że miłość jej życia została w Ukrainie. Ma na myśli brata, który opuścił Ukrainę dopiero po 12 dniach od rosyjskiego najazdu. "To były najtrudniejsze 12 dni w moim życiu” - mówi Olga.

“To jest okej, żeby być przerażonym, to jest okej, żeby nie odczuwać kompletnie emocji lub dużo płakać.

Nie ma jednej słusznej drogi, jak reagować na to, kiedy twoi najbliżsi są w niebezpieczeństwie, a twój ojczysty kraj zostaje zaatakowany. Nie bądźmy dla siebie zbyt surowi”.

Rosyjski twórca internetowy Niki Proshin (760 tysięcy obserwujących)

W swoim krótkim biogramie na TikToku pisze o sobie: “Nie mogę publikować wideo / robić transmisji live, ponieważ jestem w Rosji”.

Chodzi o to, że TikTok wprowadził tymczasowy ban na publikowanie treści i transmisje live z Rosji. W komunikacie z 6 marca 2022 roku na stronie tej międzynarodowej platformy społecznościowej możemy przeczytać, że w świetle nowego rosyjskiego prawa dotyczącego tzw. fake newsów, TikTok zawiesza transmisje live oraz publikację wideo na terenie całego kraju. Za publikowanie treści odbiegających od oficjalnej wersji wydarzeń grożą kary finansowe i więzienie - do 15 lat. Przepisy dotyczą zarówno Rosjan jak i cudzoziemców.

Jeden z filmów Nikiego opublikowany na TikToku , w którym krótko po wybuchu wojny odpowiadał na pytania dotyczące inwazji Rosji na Ukrainę, już zniknął z platformy. Niki usunął też drugie nagranie, które pokazywało antyrządowy protest w Sankt Petersburgu w Rosji. Teraz ostatnie opublikowane przez Nika wideo znajdziemy na jego profilu pod datą 23 lutego, czyli dzień przed wybuchem wojny. “Usunąłem je, ponieważ nie mam pojęcia, jak rosyjski rząd może zareagować na słowa, których użyłem” - napisał.

TikToki z frontu idą w świat

Prezydent Zełenski w swoim przemówieniu 24 lutego, w którym apelując do Rosjan nawoływał do pokoju, wspomniał m.in. o “tiktokerach” jako grupie społecznej, która może pomóc zakończyć tę wojnę.

Na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę rosyjscy influencerzy i influencerki opublikowali na swoich kanałach na TikToku prorosyjskie materiały wideo. Charakterystyczne, że były podobnej treści i z powtarzającymi się słowami i identyczną narracją. Sugeruje to, że powstawały do konkretnego przekazu, na zlecenie, np. rosyjskiego rządu.

Jednak siłą TikTokowego przekazu są przede wszystkim emocje. To pokazują TikToki o codziennym życiu na pierwszej linii frontu, tworzone przez samych żołnierzy i żołnierki.

TikToki nagrywane przez ukraińskie siły zbrojne z ich prywatnych kanałów należą do najbardziej popularnych treści ostatnich dni.

Możemy na nich zobaczyć zarówno tańczących i śpiewających żołnierzy, jak i tych, którzy jadą na akcję lub wykonują inne obowiązki. Gestem solidarności z walczącymi są dziesiątki tysięcy komentarzy pod filmami z całego świata. W większości po ukraińsku. Użytkownicy i użytkowniczki życzą żołnierzom powodzenia i kibicują Ukrainie.

“TikTok jest najbardziej emocjonalnym medium społecznościowym. Dzisiaj obserwujemy tam nowy język opowiadania o wojnie. Obrazoburczy, szczery, emocjonalny, obrazowy, z podkładem muzycznym, przede wszystkim nastawiony na pokazywanie”

- mówi OKO.press dr Paweł Cywiński, strateg, geograf, wykładowca na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, współtwórca Fundacji Chlebem i Solą oraz portalu uchodźcy.info

“Pokazywanie i ujawnianie emocji było tym, co niosło do tej pory fake newsy. Nagle ten sam mechanizm zadziałał na rzecz prawdy i obrazów pokazywanych na TikToku przez ukraińskich użytkowników” - dodaje.

“To niebezpieczne dla Rosji. Musieli to zablokować w Rosji, bo przekaz jest niekontrolowalny i szybko się rozprzestrzenia. I do tego jest emocjonalnie silniejszy niż oficjalna propaganda. Ale to oznacza, że poniekąd wydali wojnę młodemu pokoleniu. To się odbije na młodych, którzy do tej pory byli mniej rozpolitykowani, a nagle władza wkroczyła w ważną dla nich przestrzeń”.

Generacja Z tworzy prawdziwe więzi w sieci

To pokolenie ludzi urodzonych między 1995 a 2010 rokiem. Są to pierwsze osoby, które całe swoje życie spędziły w cyfrowym świecie, od małego korzystając z urządzeń mobilnych i funkcjonując w mediach społecznościowych.

W Polsce przełomowym momentem dla tego pokolenia był Strajk Kobiet. “Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia na taką skalę z publicznym wyrażaniem złości i frustracji przez kobiety. Dla wielu kobiet przyzwolenie na złość jest doświadczeniem formującym” - mówi OKO.press Marta Majchrzak, psycholożka, badaczka społeczna, CEO agencji badawczej Herstories i współautorka pierwszego w Polsce raportu o siostrzeństwie.

Dziś, kiedy za naszym oknem toczy się wojna, sytuacja młodych jest diametralnie inna.

“To, czego aktualnie potrzebujemy, to wspólna nadzieja i solidarność z naszymi sąsiadami i sąsiadkami. Zbudowanie tej międzypokoleniowej wspólnoty zarówno w internecie, jak i w realu będzie kluczowym wyzwaniem dla całego społeczeństwa w najbliższych miesiącach” - dodaje Marta Majchrzak.

Udostępnij:

Julia Święch

Kampanierka społeczna i aktywistka. Pracowała m.in. przy kampaniach Wolnej Szkoły, Fundacji Sexed.pl oraz Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz. Ekspertka ds. pokolenia Z. Na co dzień pracuje w Agencji Pacyfika.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne