26 listopada 2021

Tłumacz Grupy Granica: zostałem napadnięty przez WOT. Rzecznik WOT: próbował wjechać w żołnierzy

Z samochodu wyszli mężczyźni w mundurach i z karabinami. Dali znać, żebym otworzył okno. Otworzyli siłą drzwi, wyciągnęli kluczyki ze stacyjki, schwytali mnie za nogi, zaczęli wyciągać siłą z samochodu — tak nocne zajście relacjonuje Jakub Sypiański z Grupy Granica

W nocy z czwartku na piątek (z 25 na 26 listopada) funkcjonariusze Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT) zatrzymali samochód tłumacza i wolontariusza Grupy Granica (GG), Jakuba Sypiańskiego. Zdarzenie miało miejsce około 4 kilometrów od Michałowa w woj. podlaskim, poza strefą stanu wyjątkowego.

Aktywiści GG twierdzą, że funkcjonariusze WOT zachowywali się agresywnie, próbowali siłą wywlec kierowcę z samochodu. "Napastnicy rzucali w moją stronę groźby i wulgaryzmy. Nie udało im się wyciągnąć mnie z samochodu, uratowały mnie zapięte pasy" - mówi OKO.press Sypiański. Grupa Granica zajście nazwa atakiem.

Terytorialsi utrzymują, że to aktywista zachowywał się podejrzanie, a po zatrzymaniu, w momencie podchodzenia funkcjonariuszy WOT do samochodu, próbował w nich wjechać.

Jedno wydarzenie, dwie wersje

26 listopada, o 13:49 Grupa Granica poinformowała na Twitterze o konferencji "w sprawie ataku WOT na aktywistę i tłumacza od tygodni zaangażowanego z Grupą Granica w pomoc humanitarną na pograniczu". Pół godziny GG dodała informację, że Sypiański został "napadnięty przez uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy WOT".

View post on Twitter

Niecałe pół godziny później oświadczenie wydał też rzecznik prasowy WOT, płk. Marek Pietrzak. "Zatrzymanie było wynikiem podejrzanego zachowania się kierowcy pojazdu, który po zauważeniu pojazdu wojskowego ruszył dynamicznie i zaczął uciekać w kierunku lasu".

View post on Twitter

O sprawie napisał także poseł Lewicy Razem, Maciej Konieczny. "Nieoznakowany samochód zatrzymał Jakuba w nocy. Uzbrojeni, umundurowani mężczyźni, jak się później okazało żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, próbowali go siłą wywlec z pojazdu za nogi. Zachowywali się agresywnie i wulgarnie" - napisał poseł.

Konieczny mówi OKO.press, że zamierza złożyć wizytę w Straży Granicznej, planuje także zwrócić się w tej sprawie do ministrów Błaszczaka i Kamińskiego.

View post on Twitter

"Usiłowali się dowiedzieć, czy jechałem »na pinezkę«"

Skontaktowaliśmy się z Jakubem Sypiańskim oraz z rzecznikiem prasowym WOT, z rzeczniczką prasową podlaskiej Straży Granicznej, mjr SG Katarzyną Zdanowicz oraz rzecznikiem białostockiej policji, podinspektorem Tomaszem Krupą.

Zatrzymany w nocy aktywista i tłumacz GG opisuje, że wracał do domu pod Hajnówką. Około północy dojechał do skrzyżowania w Michałowie, gdzie po prawej stronie stał nieoznakowany samochód z niebieską lampką za przednią szybą. Pojazd ruszył za aktywistą. "Jechałem powoli, między 30 a 50 km na godzinę. Po pewnym czasie samochód zajechał mnie od boku, dał znać, że mam się zatrzymać" - relacjonuje Sypiański. "Z samochodu wyszli mężczyźni w mundurach i karabinami. Dali znać, żebym otworzył okno. Otworzyłem i sięgnąłem do przyczepionej do nawiewu komórki, żeby wyłączyć podkast" - dodaje. Chwilę później umundurowani mężczyźni podeszli do samochodu.

Sypiański opowiada: "Około 5 sekund po otworzeniu okienka, bez żadnych wyjaśnień zaczęli szarpać drzwi, otworzyli je siłą, wyciągnęli kluczyki ze stacyjki, schwytali mnie za nogi, zaczęli wyciągać siłą z samochodu za nogi. Napastnicy rzucali w moją stronę groźby i wulgaryzmy. Nie udało im się wyciągnąć mnie z samochodu, uratowały mnie zapięte pasy. Oni odpuścili, trzymali drzwi. Nie wzięli ode mnie dokumentów".

Mieli następnie otoczyć samochód. Tłumacz mówi, że funkcjonariuszy było między cztery a siedem osób, w tym przynajmniej jedna kobieta. Sypiański kontynuuje: "Zabranych kluczyków użyli do otworzenia bagażnika. Nie podali powodu zatrzymania, nie powiedzieli, kim są, ale usiłowali się dowiedzieć, czy jechałem »na pinezkę« - czyli do miejsca spotkania uchodźców. Udało mi się powiadomić przyjaciół, gdzie jestem. Napastnicy stali czas wokół mnie, słyszałem strzępy ich rozmów".

Na miejscu mieli się następnie pojawić funkcjonariusze Straży Granicznej. Sypiański twierdzi, że przekazał jednemu z nich dokumenty. Chwilę później na miejsce dojechali inni aktywiści Grupy Granica powiadomieni przez zatrzymanego tłumacza.

Rzeczniczka podlaskiej SG, mjr Katarzyna Zdanowicz w rozmowie z OKO.press potwierdza, że funkcjonariusze SG przyjechali na miejsce wylegitymować aktywistów. Twierdzi jednak, że nie chcieli się oni wylegitymować. "Policja potem przejęła czynności" - dodaje Zdanowicz.

Sypiański: "Wydaje mi się, że strażnicy nigdy nie wylegitymowali napastników. Wielokrotnie składałem prośbę o złożenie skargi, informowałem funkcjonariuszy SG, że zostałem zaatakowany. Moje prośby pozostały bez echa, skierowano mnie do auta".

Następnie na miejscu pojawiła się jeszcze policja. Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem białostockiej policji, podinspektorem Tomaszem Krupą, który powiedział OKO.press: "informacje o zatrzymaniu samochodu otrzymaliśmy od Straży Granicznej, natomiast co do przebiegu zatrzymania nie mogę się wypowiadać, bo nie my je realizowaliśmy". "Skończyło się na legitymowaniu dwóch osób [aktywistów - przyp. red.] i na tym nasza interwencja po sprawdzeniu tożsamości tych osób została zakończona" - dodaje.

Zadzwoniliśmy do rzecznika WOT, płk. Marka Pietrzaka. Wydarzenie opisuje jako próbę ucieczki osoby, która zachowywała się według terytorialsów dziwnie i dlatego miała zostać zatrzymana. Pietrzak opowiada: "Nasi żołnierze zatrzymali się na skrzyżowaniu, obok podjechał samochód tego pana. Kiedy się zorientował, że obok stoi samochód wojska, ruszył z piskiem opon i zaczął uciekać w stronę lasu".

Rzecznik relacjonuje, że żołnierze WOT pojechali za samochodem aktywisty i dawali mu znaki latarką, kierowca się zatrzymał. W momencie, gdy do niego podchodzili, próbował ich rozjechać. Rzecznik potwierdza, że po zatrzymaniu samochodu żołnierze wyciągnęli kluczyki, co zrobili w związku z wcześniejszym zachowaniem prowadzącego samochód. "Ta osoba przesiadła się na siedzenie pasażera. Nie jest prawdą, jak podaje Grupa Granica, że ta osoba nie wypięła się z pasów". Sypiański miał następnie kopać nogami w stronę funkcjonariuszy. "Nie było żadnych wulgaryzmów, nie było żadnego zachowania, jakiego nie powinno być ze strony naszych żołnierzy. Tego jestem pewien" - dodaje Pietrzak.

Zapytaliśmy rzecznika WOT czy funkcjonariusze zgłosili lub planują zgłosić to, że aktywista miał próbować ich rozjechać. "Nie mam takiej wiedzy, aby takie działania miały być podejmowane" - odpowiedział.

Konferencja w Michałowie

W piątek po południu przed komisariatem policji w Michałowie odbyła się konferencja prasowa Grupy Granica poświęcona nocnemu zajściu.

[embed]https://twitter.com/GrupaGranica/status/1464244975231717380[/embed]

W konferencji wzięli udział Jakub Sypiański, Marysia Złonkiewicz i Iwo Łoś z GG oraz poseł Maciej Konieczny z Lewicy Razem.

Sypiański bardzo stanowczo zaprzeczył wersji wydarzeń przedstawionej w opublikowanym na Twitterze oświadczeniu rzecznika Wojsk Obrony Terytorialnej płk Marka Pietrzaka i podawanej przez przedstawicieli służb.

"Nie mówiłem nikomu, że jestem dziennikarzem, nie jechałem z piskiem opon, nie przyszło mi do głowy taranować samochodu żołnierzy, nie przyszło mi również do głowy, by kopać się z grupą uzbrojonych mężczyzn" - mówił Sypiański, który na konferencji jeszcze raz opisał przebieg zdarzenia.

Wtórowała mu Marysia Złonkiewicz, która z ramienia GG pojawiła się na miejscu zdarzenia około 20 minut po zatrzymaniu Sypiańskiego.

„Kubę otaczała grupa uzbrojonych osób uniemożliwiających podejście do samochodu. Wykonywaliśmy polecenia Straży Granicznej, zadzwoniliśmy również na Policję – która również nie przyjęła zawiadomienia o przestępstwie, a nawet do dzisiaj nie sporządziła notatki służbowej ze zdarzenia. Do dziś nie dowiedzieliśmy się oficjalnie, kim byli ci umundurowani, zamaskowani ludzie – natomiast Straż Graniczna pozwoliła im odjechać z miejsca zdarzenia" - tak nocną sytuację relacjonowała Złonkiewicz.

„Jakub Sypiański wracał po prostu do domu. I został napadnięty przez grupę uzbrojonych umundurowanych mężczyzn. To coś, co jeszcze chwilę temu było w Polsce nie do pomyślenia. Działo się to kompletnie bezprawnie, poza strefą stanu wyjątkowego, przez uzbrojone osoby bez żadnych uprawnień i bez żadnego przygotowania do dokonywania zatrzymań. W warunkach agresji ze strony reżimu Łukaszenki rząd wydaje się nie mieć żadnej kontroli nad tym, co się tutaj w strefie dzieje" - mówił z kolei poseł Maciej Konieczny.

Konieczny zapowiedział kontrolę poselską w miejscowej placówce Straży Granicznej i interpelacje poselskie do MSWiA i MON z żądaniem wyjaśnień w tej sprawie, jak również natychmiastowe zgłoszenie jej na policję.

„Chciałbym, żebyśmy żyli w państwie prawa, w którym służby nie stosują takich środków wobec obywateli, podważając całą legalność aparatu państwowego. Mam nadzieję, że WOT wyjaśni tę sytuację. Ten atak nie miał żadnych podstaw i został przeprowadzony z pełną brutalnością" - mówił pod koniec swojego wystąpienia Jakub Sypiański.

Udostępnij:

Witold Głowacki

Dziennikarz, pracował w "Dzienniku" i "Polsce The Times". W Oko.press od 2021 roku. Zajmuje się tematyką polityczną i okołopolityczną.

Hanna Szukalska

Architektka, dziennikarka i psycholożka. Pisze m.in. o psychologii, psychiatrii i planowaniu przestrzennym. Relacjonuje protesty. Robi ilustracje i infografiki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne