W styczniu zacznie się wielkie strzelanie do dzików. Na trzy weekendy PZŁ zaplanował skoordynowane wielkoobszarowe zbiorowe polowania. Powód: walka z ASF. Do końca lutego może zginąć nawet 210 tys. tych zwierząt. I rząd, i PZŁ pozostają głusi na argumenty naukowców, że eksterminacja dzików nie zapewni zwycięstwa z afrykańskim pomorem świń

Kilka dni temu krytyczny wobec łowiectwa i Lasów Państwowych fejsbukowy fanpejdż Nasze Lasy upublicznił dokumenty Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ) mówiące o tym, że zarządzono skoordynowane wielkoobszarowe zbiorowe polowania na dziki.

Totalna obława na dziki ma zostać przeprowadzona w terminach 12-13, 19-20 i 26-27 stycznia 2019.

„Nasze Lasy” piszą, że odstrzałem zwierząt w tym terminie zostanie objęty cały kraj, ale opublikowane dokumenty nie mówią o dokładnym zasięgu akcji. Sam pomysł nie pochodzi od myśliwych, ale od Głównego Lekarza Weterynarii, choć był konsultowany i pozytywnie opiniowany przez PZŁ.

Zmasowany odstrzał został zarekomendowany 4 grudnia 2018 roku podczas posiedzenia międzyresortowego zespołu ds. walki z ASF, afrykańskim pomorem świń.

Bez limitu, maksymalny odstrzał

Jeszcze kilka miesięcy temu mowa była o obniżeniu liczebności dzików w Polsce do 0,1 osobnika na km kw. Ale w dokumencie Ministerstwa Środowiska z 21 listopada 2018, do którego dotarło OKO.press, mowa jest już o odstrzale, który ma „przyczynić się ma do maksymalnego obniżenia liczebności populacji”.

Nie wskazuje się tu już żadnego dolnego limitu, czyli celem jest zero dzików.

„To niestety potwierdza, że Ministerstwo Środowiska konsekwentnie godzi się na skrajne i szkodliwe żądania ministra rolnictwa Jana Ardanowskiego i lobbującego u niego Sławomira Izdebskiego z OPZZ Rolników — całkowitego wymordowania dzików w Polsce” – mówi OKO.press Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją!

„Już sam przyjęty w tym roku limit redukcji populacji do 0,1 dzika na 1 km kw. jest w praktyce próbą wyeliminowania tego gatunku z przyrody – ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami przyrodniczymi, których skala może być ogromna” – dodaje.



Ofiara polityki

W komunikacie z końca grudnia 2018 roku PZŁ podał, że w okresie od kwietnia do listopada myśliwi ustrzelili 168 tys. dzików. Paulina Marzęcka, rzeczniczka prasowa PZŁ powiedziała białostockiej „Wyborczej”, że do końca lutego 2019 roku myśliwi mogą zabić „maksymalnie 210 tysięcy dzików”.

Przyznała jednak, że nie wiadomo, ile ich obecnie żyje w Polsce. Dokonana przez PZŁ i Lasy Państwowe ostatnia inwentaryzacja ze stycznia 2018 szacowała ich liczebność na ok. 229 tys. osobników.

Polowanie na dziki w Polsce coraz bardziej przypomina eksterminację całego gatunku: można zabijać przez cały rok, również lochy w ciąży i warchlaki (młode).

I nie każdy myśliwy chce to robić, uznając to za niezgodne z etyką łowiecką. Pomimo tego, że za zabicie dzika w ramach odstrzału sanitarnego (ale już nie „zwykłego” polowania) dostaje się ekwiwalent finansowy*. Za roczną i dorosłą samicę 650 zł, za inne dziki, np. odyńce i warchlaki 300 zł.

Odstrzał krytykują naukowcy

„Trzeba wyraźnie podkreślić, że w tej chwili nie ma naukowych badań, które pokazywałyby, jak zagęszczenia dzików korelują z szerzeniem się wirusa ASF” – pisali prof. Henryk Okarma i dr Katarzyna Bojarska z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie w artykule „Jak polityka może wykończyć dzika” w magazynie „Brać Łowiecka” (nr 8/2018).

„Dotychczasowe dane z Polski dowodzą czegoś zupełnie odwrotnego: mimo redukcji dzików prowadzonej od pojawienia się u nas choroby co roku występuje coraz więcej przypadków ASF-u”

Dodali, że „priorytetowym działaniem mają się stać nie bezsensowne wybijanie dzików, tylko bioasekuracja (czyli w uproszczeniu ścisły reżim sanitarny hodowli świń) i rzeczywisty nadzór weterynaryjny nad nią”.

O tych sprawach prof. Okarma mówił na wykładzie pod wymownym tytułem „Czy polityka może wykończyć dzika?”, który wygłosił na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na swoim profilu na Facebooku i serwisie YouTube udostępnił go kolektyw naukowy „Nauka dla Przyrody”.

Ale obawiający się ASF hodowcy trzody chlewnej wciąż domagają się odstrzału i naciskają w tej sprawie na ministra rolnictwa Krzysztofa Ardanowskiego. Ten z kolei wywiera presję na PZŁ, grożąc organizacji rozwiązaniem.

Tak dzik pada w Polsce ofiarą polityki.


* Ten fragment pierwotnie brzmiał: „Pomimo tego, że za zabicie dzika dostaje się ekwiwalent finansowy”. Paulina Marzęcka, rzeczniczka prasowa PZŁ, zwróciła mi uwagę – za co dziękuję – że ekwiwalent jest wypłacany tylko w przypadku zabicia dzika w ramach odstrzału sanitarnego, stąd poprawka. Reguluje to Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 15 listopada 2018 r. w sprawie wysokości ryczałtu za wykonanie odstrzału sanitarnego dzików.


OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press