Politycy prawicy i ich media zachwycają się przemówieniem Trumpa w ONZ, w którym chwalił politykę Polski pod rządami PiS. Nie wspominają jednak, że z przemówienia śmiali się dyplomaci - po raz pierwszy w historii śmiali się z prezydenta USA. Trump kłamał i podważał fundamenty ładu międzynarodowego. Analizujemy przemówienie

Fakt wyśmiania przez dyplomatów przemówienia amerykańskiego prezydenta na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ był tak niezwykły, że trafił na czołówki amerykańskich mediów. “The Washington Post” – dziennik często atakowany przez Trumpa na Twitterze – poświęcił temu wydarzeniu komentarz oraz zrobił analizę prawdziwości przemówienia prezydenta. Trump słynie z notorycznego mówienia nieprawdy w wystąpieniach publicznych: od początku kadencji minął się z prawdą ponad 5 tys. razy.

Trump przemawiał w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ 25 września 2018 (pełen tekst przemówienia można znaleźć tutaj). Na wstępie powiedział:

“W ciągu mniej niż dwóch lat moja administracja dokonała więcej, niż niemal każda inna administracja w historii naszego kraju. Ameryka…”

…w tym miejscu Trumpowi przerwał śmiech dyplomatów. Trump dodał “to prawda” (ang. “so true”), po czym stwierdził, że nie spodziewał się takiej reakcji.

Potem przeszedł do wyliczania domniemanych osiągnięć swojej administracji: rekordowo niskiego bezrobocia, wzrostu gospodarczego, obniżek podatków, wysokich wydatków na armię. 

Fact-checker “The Washington Post” przypomniał, że Trump zaczął się chwalić swoimi dokonaniami i twierdzić, że dokonał więcej niż jakikolwiek poprzedni prezydent zanim jeszcze osiągnął półrocze swojej prezydentury. Powtórzył to zdanie później ponad 30 razy przy różnych okazjach, ale nie stało się przez to bardziej prawdziwe. Trump ma na swoim koncie dość mizerne osiągnięcia – m.in. poza obniżką podatków nie udało mu się osiągnąć żadnego znaczącego sukcesu legislacyjnego, chociaż Republikanie mają większość i w Senacie, i w Izbie Reprezentantów. 

Co Trump powiedział o Polsce? “Wspaniałe słowa” – zachwycał się portal wPolityce.pl. “Prezydent Duda odbierał gratulacje” – pisała Niezalezna.pl. Dla tej ostatniej wypowiadał się prezydencki minister Krzysztof Szczerski, który podkreślił, że Polska została wymieniona wśród czterech głównych sojuszników USA – w dodatku jako jedyny kraj europejski.

Szczerski mówił:

“Prezydent Trump osią swego wystąpienia uczynił opozycję między globalizacją a patriotyzmem, gdzie Polska jest przykładem kraju, który buduje swoją przyszłość gospodarczą i polityczną na gruncie narodowego interesu. Mówił, że jest gotowy właśnie z takimi państwami współpracować, że z takimi państwami dzisiejsza Ameryka chce układać sobie interesy, chce te państwa także bronić”.

Czy miał rację? Zajrzyjmy teraz do przemówienia Trumpa. Zaczął od wychwalania swojej administracji. Co mówił dalej? Po kolei:

* pochwalił dyktatora Korei Północnej, Kim Jong Una, za “odwagę” oraz “podjęte kroki” w celu usunięcia broni atomowej z półwyspu. Zaznaczył jednak, że dopóki się to nie stanie “sankcje pozostaną”;

* mówił o sojuszu krajów bliskowschodnich przeciw islamskim radykałom, który USA próbują budować i wspierać;

* “tragedia w Syrii łamie moje serce”. Proces pokojowy w Syrii ma zostać wznowiony pod przewodnictwem ONZ;

* krytykował “brutalny reżim” w Iranie, który “sieje chaos, śmierć i zniszczenie”. Krytykował porozumienie z Iranem zawarte przez administrację Obamy i zapowiedział kolejne sankcje wobec reżimu;

* wygłosił obronę ceł wprowadzanych przez USA oraz chwalił kolejne umowy handlowe zawierane m.in. z Meksykiem i Koreą Południową; zdaniem Trumpa, inne kraje wzbogaciły się na wolnym handlu z Ameryką, a Amerykanie stracili wiele milionów miejsc pracy w przemyśle i mają ogromny deficyt w handlu – właśnie z powodu nieuczciwych praktyk swoich partnerów (to pogląd, którego wielu ekonomistów nie podziela);

* bronił wycofania się USA z Rady Praw Człowieka ONZ oraz Międzynarodowego Trybunału Karnego. “Nigdy nie oddamy suwerenności Ameryki niewybieralnej, nieodpowiedzialnej przez nikim światowej biurokracji” – mówił.

* twierdził, że producenci ropy naftowej “jak zwykle oszukują świat” i dyktują zbyt wysokie ceny.

W tym miejscu pojawiło się pierwsze nawiązanie do Polski. Zacytujmy:

“Poleganie na pojedynczym dostawcy [energii] może sprawić, że państwo stanie się podatne na szantaż i zastraszenie. Dlatego gratulujemy państwom europejskim, takim jak Polska, że prowadzą budowę rurociągu pod Bałtykiem (ang. “Baltic pipeline”), co sprawi, że nie będą zależne od Rosji w kwestii zapotrzebowania na energię. Niemcy będą całkowicie zależne od rosyjskiej energii, jeśli nie zmienią natychmiast kursu”.

Mówiąc o “bałtyckiej rurze” Trumpowi chodzi prawdopodobnie o gazociąg “Baltic Pipe”, który ma doprowadzić do Polski gaz z Norwegii (jego otwarcie planowane jest na 2022 rok).

Trump mówił później o niebezpieczeństwach związanych z “niekontrolowaną migracją”, przypisując jej odpowiedzialność za “sieci przestępcze, bezlitosne gangi” oraz przestępczość. Krytykował socjalizm za doprowadzenie do upadku gospodarki Wenezueli i zapowiedział kolejne sankcje przeciwko rządowi prezydenta Maduro. Zapowiedział przegląd amerykańskiej polityki pomocy międzynarodowej. “Dajemy innym dużo, otrzymujemy od nich niewiele” — mówił. Później wymienił cztery kraje jako te, które “realizują marzenia”. 

* Indie, za wydźwignięcie “nieprzeliczonych milionów” z biedy;

* Arabię Saudyjską, za reformy prowadzone przez króla Salmana;

* Izrael, który świętuje 70. rocznicę powstania;

* “W Polsce, wielki naród podtrzymuje swoją niezależność, swoje bezpieczeństwo i swoją suwerenność”.

W końcowej części przemówienia Trump mówił o “suwerennych i niepodległych państwach” jako “jedynym wehikule wolności demokracji i pokoju”. Całe jego przemówienie było naznaczone wrogością wobec instytucji międzynarodowych – takich jak Międzynarodowy Trybunał Karny. “Demokracja” pojawiła się w przemówieniu tylko trzy razy. Wielokrotnie podkreślał, że USA są wykorzystywane, że płacą za dużo i odpowiadają za zbyt wiele. Nie wspomniał także o znaczeniu dla pokoju i dobrobytu takich instytucji jak NATO i Unia Europejska, kluczowych dla demokracji i ładu na świecie. Chwalił najczęściej dyktatorów – koreańskiego, chińskiego czy króla Arabii Saudyjskiej. O demokratycznych sojusznikach USA – Europie, Kanadzie, Japonii, Meksyku – nie miał do powiedzenia nic, a jeżeli o nich mówił, to źle. Z wyjątkiem Polski, którą chwalił.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym