"Teoretycznie można sobie wyobrazić, że osoby, które nie doprowadziły do przełożenia wyborów, ponoszą odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu albo odpowiedzialność karną z przepisu, który mówi o niedopełnieniu czy przekroczeniu obowiązków" - mówi OKO.press były przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński

„Jeśli chodzi o odpowiedzialność osób, które doprowadziły do tego, że obywatele poszli głosować, a w trakcie się zarazili: we Francji 600 osób skierowało skargę do tamtejszego Trybunału Sprawiedliwości” – mówi OKO.press Wojciech Hermeliński, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej w latach 2014-2019.

Pierwsza tura wyborów lokalnych we Francji odbyła się w niedzielę 15 marca 2020. Frekwencja była rekordowo niska (45 proc.).

Na przykład francuskich wyborów powoływał się premier Mateusz Morawiecki:

Kaczyński: „W oczywisty sposób nie ma powodów, by odłożyć wybory”

„Wybory uzupełniające, które odbyły się w niedzielę pokazały, że przeprowadzenie wyborów prezydenckich jest dzisiaj całkowicie możliwe” – powiedział w poniedziałek 23 marca w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej Jarosław Kaczyński. Dodał: „Odłożenie wyborów z punktu widzenia konstytucji jest wydarzeniem zupełnie nadzwyczajnym. Muszą być do tego powody, a takich powodów w tej chwili w oczywisty sposób nie ma”.

Wojciech Hermeliński w rozmowie z OKO.press przekonuje, że jest zupełnie inaczej, niż twierdzi Kaczyński: są konstytucyjne powody, by przełożyć wybory. Takim powodem jest np. art. 5 Konstytucji, w którym jest mowa o tym, że Rzeczpospolita Polska zapewnia bezpieczeństwo obywateli. A udział w wyborach naraża ich na niebezpieczeństwo.

W sobotnim wywiadzie dla RMF FM Kaczyński proponował, by do osób na kwarantannie „dotrzeć z urną wyborczą”. Argumentował: trzeba tylko wprowadzić tutaj odpowiednie rozwiązania techniczne i być może prawne, ale no właśnie o wyłącznie technicznym charakterze”.

Hermeliński uważa, że to nie jest rozwiązanie techniczne, tylko istotna zmiana w kodeksie wyborczym, a takie można wprowadzać na 6 miesięcy przed wyborami.

Rozmawiamy też o możliwościach przeprowadzenia wyborów za granicą.

Hermeliński: Nie można robić farsy z wyborów

Agata Szczęśniak, OKO.press: Czy problemy z organizacją wyborów za granicą mogą być przeszkodą w przeprowadzeniu wyborów prezydenckich 10 maja 2020?

Przeszkodą zapewne tak. Póki istniało głosowanie korespondencyjne, wielu Polaków za granicą głosowało w trybie korespondencyjnym. Teraz takie głosowanie zostało niemal całkowicie zlikwidowane z wyjątkiem osób niepełnosprawnych.

A w niektórych krajach obowiązuje zakaz opuszczania mieszkań, nie dotyczy to tylko osób poddanych kwarantannie. Te osoby, nie będą mogły opuścić domów, więc nie będą mogły głosować.

Ktoś mógłby powiedzieć: tych osób nie jest tak dużo. To nie ma znaczenia, że nie oddadzą głosu.

Domyślam się, że takie głosy będą się pojawiać. Takie twierdzenie jest niedopuszczalne. Prawo do głosowania ma każdy obywatel, który skończył 18 lat i nie jest wykluczony z uwagi na ubezwłasnowolnienie czy ze względu na utratę praw wyborczych. Nie ma znaczenia, ile osób nie będzie mogło głosować. W zasadzie gdyby chodziło nawet o jedną osobę de facto czy de iure pozbawioną możliwości głosowania, to nie można mówić o wyborach powszechnych i równych.

Skoro tych osób jest stosunkowo niewiele — w stosunku do ogółu wyborców — to może można by do nich przyjechać?

Z urną? Słyszałem o takich pomysłach. To jest nie do przyjęcia. Pomijając, że to byłby powrót do praktyk z okresu PRL, to by naruszało przepisy kodeksu wyborczego, a przede wszystkim Konstytucji. To nie tylko naruszenie zasady powszechności, ale też tajności.

Jak sobie wyobrazić tajne głosowanie w mieszkaniu. Przychodzi komisja do tej osoby w kwarantannie i mówi: „Niech pan tutaj zakreśli, a my pójdziemy do kuchni”? To niepoważne. Nie można robić farsy z wyborów.

Kodeks wyborczy mówi wyraźnie, że głosowanie odbywa się w lokalu wyborczym. Choć teoretycznie każdy przepis można zmienić.

Można rozmnożyć lokale: każde mieszkanie osoby w kwarantannie mogłoby się stać lokalem wyborczym.

Wszystkie istotne zmiany prawa wyborczego — a to niewątpliwie byłaby istotna zmiana — można zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego przeprowadzać najpóźniej sześć miesięcy przed wyborami. A zostały dwa miesiące.

Zawsze na świecie dzieją się różne rzeczy, są zamachy, wojny, lokalne epidemie. Nie odwołujemy wyborów w Polsce z takich powodów. Dlaczego więc to, że Polacy we Włoszech nie będą mogli zagłosować, miałoby wpływać na wybory w Polsce?

To są argumenty natury potocznej czy demagogicznej. Najważniejszy jest argument konstytucyjny: to, co dzieje się teraz, ograniczenia, które zostały wprowadzone, a które wynikają ze stanu epidemii. Te restrykcje są prawie identyczne z restrykcjami, które zostałyby wprowadzone w stanie klęski żywiołowej. A ten stan byłby najbardziej adekwatny w obecnej sytuacji.

Nie chodzi o nazwę, tylko o istotę rzeczy. A ta istota już jest: stan nadzwyczajny już jest wprowadzony, tylko trzeba dopełnić formalności decyzją Rady Ministrów. I to będzie podstawa do odroczenia wyborów. Nie mogę zaakceptować sytuacji, że państwo stawia sprawę w ten sposób.

W jaki sposób?

Stwarzamy warunki do pójścia do wyborów, do głosowania, jak chcesz wyborco, to idź głosować, jak chcesz być członkiem komisji, to bądź. Nie może tak być, że państwo przerzuca ryzyko zarażenia, utraty zdrowia lub nawet życia na obywatela. Państwo ma obywatela chronić. Art. 5 Konstytucji mówi, że państwo ma zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Rozumiem, że chodzi też o bezpieczeństwo sanitarne czy zdrowotne. A to nie jest bezpieczeństwo, jeśli się obywatelom mówi: możecie iść głosować, bo lokale będą otwarte, możecie zgłaszać się do komisji, to jest wasza decyzja. Tak sprawy stawiać nie można.

We Francji po pierwszej turze wyborów wykryto koronawirusa u członków komisji wyborczych. Teraz lekarze chcą, by premier i minister zdrowia odpowiedzieli za dopuszczanie do zorganizowania wyborów. W Polsce byłby podstawy do takiego wniosku?

Pewnie wyborcy, którzy stykali się z tymi chorymi członkami komisji wyborczych we Francji, też zachorowali. Nie wyobrażam sobie, żeby w Polsce udało się tego uniknąć. Zagrożenie będzie istniało, to wynika ze statystyki.

A jeśli chodzi o odpowiedzialność osób, które doprowadziły do tego, że obywatele poszli głosować, a w trakcie się zarazili: we Francji 600 osób skierowało skargę do tamtejszego Trybunału Sprawiedliwości.

Teoretycznie można sobie wyobrazić, że osoby, które nie doprowadziły do przełożenia wyborów, ponoszą odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu albo odpowiedzialność karną z przepisu, który mówi o niedopełnieniu czy przekroczeniu obowiązków. Na poszczególnych osobach w państwie ciąży obowiązek zadbania o to. Można też rozważać procesy cywilne poszczególnych osób.

Obawiam się też, że przeprowadzenie wyborów 10 maja będzie podstawą do bardzo dużej liczby protestów wyborczych. Ze strony osób, które głosować nie mogły, bo były objęte kwarantanną. Ale też ze strony obywali, którzy nie byli w kwarantannie, ale bali się zarażenia. Mogą te protesty motywować w ten sposób: chcieli głosować, ale państwo przerzuciło na nich ryzyko zakażenia, nie przedsiębiorąc czynności, które mogłyby ich przed tym uchronić. Jest to podstawa do wystąpienia z protestem wyborczym.

Sondaże raz są takie, raz inne, ale załóżmy teoretycznie, że prezydent Duda wygrywa w pierwszej turze. Podejrzewam, że wygrałby niewielką przewagą: 1 procent czy półtora. W tym procencie mogą się mieścić wyborcy, którzy nie poszli głosować, bo byli w kwarantannie albo się obawiali zakażenia. Uważam, że protesty takich wyborców miałyby szansę powodzenia. Skończyłoby się unieważnieniem całych wyborów. Nie wiem, czy władze rzeczywiście na siłę prą do tego, żeby tak się skończyło. Teoretycznie, z punktu widzenia prawnego to może się wydarzyć.

Władze mówią, że odpowiednio przygotują lokale: maseczki rękawiczki, zrobią wszystko, co możliwe, żeby głosowanie było bezpieczne.

Takie przygotowania nie gwarantują bezpieczeństwa. Można wszystkie zabezpieczenia wprowadzić. Ustawiać w odległości co dwa metry. Ale przychodzi moment krytyczny: wyborca podchodzi do komisji, musi złożyć podpis w spisie wyborców, ten spis leży na stole, komisja musi sprawdzić dokument identyfikacyjny. Jest moment, kiedy to zarażenie może nastąpić. I wystąpiło — na przykład we Francji.

Państwo nie może się tłumaczyć, że wprowadziło zabezpieczenia. To nie są wystarczające zabezpieczenia. W sytuacji, kiedy państwo w zasadzie nie funkcjonuje, bo pozamykane są zakłady pracy, uczelnie wyższe, szkoły, kościoły, sądy, nie można mówić, że wszystko jest w porządku i można głosować.

Poza tym każdy obywatel sam ocenia, czy czuje się bezpiecznie, czy nie.

Decyzja o stanie klęski żywiołowej de facto została podjęta. Ustawa o epidemii de facto wprowadziła stan klęski. Stan klęski jest dość elastyczny. Władza wprowadza go na miesiąc, a Sejm przedłuża na dowolny okres czasu i dowolną ilość razy. W zależności od tego, jak się będzie układała sytuacja dotycząca koronawirusa, Sejm będzie mógł decydować, czy w maju albo w czerwcu go zakończyć. A potem — po 90 dniach — będzie można wybory przeprowadzić. Czy to będzie jesień czy zima, czy wiosna nie ma znaczenia. Jest prezydent, funkcjonuje, nie widzę przeszkody.

OKO prześwietla kandydatów na prezydenta.
Dzięki Twojemu wsparciu.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Komentarze

  1. Ferdinand Wspanialy

    „Decyzja o stanie klęski żywiołowej de facto została podjęta. Ustawa o epidemii de facto wprowadziła stan klęski. Stan klęski jest dość elastyczny”
    1. Proszę o przypomnienie – kiedy Sejm wprowadził „ustawę o epidemii”. Czyżbym coś przeoczył?
    2. Od kiedy to ustawa jest władna wprowadzić stan klęski?
    3. Z dostępnych źródeł wiadomo mi tylko o Rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie stanu epidemicznego z dnia 20 marca 2020 roku. Czyżby już Minister wprowadzał ustawy – jeśli tak, to czy jest to zgodne z Konstytucją RP?

    • Jakub Ce

      1. Tak, przegapiłeś: Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 z późn. zm., dalej: „Ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych”)
      2. Nie mamy stanu klęski, rząd, pomimo warunków spełniających kryteria ogłoszenia takiego stanu udaje, że go nie ma. Z oczywistych względów

      • Ferdinand Wspanialy

        Dzięki za informację. Ale moja wątpliwość dotyczyła tego, czy taka ustawa zzostała wprowadzona w życie (i jakie rodziłoby to konsekwencje) w roku 2020 – otóż nie została (a zatem na szczęście niczego nie przegapiłem); mamy tylko minsterialne rozporządzenie (mozna by je od biedy uznać za jakąś formę realizacji ustawy z 5 grudnia 2008). Natomiast cytat, jaki przytoczyłem na początku, jest albo świadomą manipulacją, albo wynikiem braku precyzji pojęciowej. A moja wątpliwość wyrażona w pkt 1 w połączeniu z pkt 3 jest uzasadniona. Ponadto: czy ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oznacza wprowadzenie stanu nadzwyczajnego w rozumieniu art. 228 Konstytucji RP? Czy zapobieganie i zwalczanie zakażeń…. to to samo (de iure a nie tylko de facto), co stan klęski żywiołowej (stan epidemiczny= stan klęski żywiołowej?) Zapewne tyle jest interpretacji ile interpretatorów.

        • Jakub Ce

          Ferdinand Wspanialy
          Jak "nie została wprowadzona w życie"? Jeśli jest opublikowana w Dzienniku Ustaw, to JEST wprowadzona w życie. Nie była tylko dotychczas stosowana.

          • Ferdinand Wspanialy

            Stan nadzwyczajny (wojenny, klęski żywiołowej, epidemiczny? etc.) ma określone ramy prawne, istnieje w obiegu prawnym, ale nie jest stanem permanentnym; musi "być wprowadzony w życie", tj. przejść ze stanu potencjalnego w stan aktualny.

          • Vladis Thesaurus

            Ferdinand Wspanialy – nie masz acan zielonego pojęcia o jurysprudencji. Zamilcz tedy waść – wstydu sobie oszczędź.

  2. Jerry Smerf

    Może wreszcie dotrze do beneficjentów 500+, wartego dzisiaj 100+, że koniecznością jest odsunięcie od władzy nieodpowiedzialnego konusa i jego bulterierów.
    Przykład Francji to mało? Nieodpowiedzialna decyzja o przeprowadzeniu za wszelką cenę I tury wyborów samorządowych pochłonęła tam setki ofiar.
    Taki fakt na dziś: w Polsce służba zdrowia de facto nie działa, za wyjątkiem szpitali zakaźnych. Nie ma przyjęć do przychodni z powodu przeziębienia czy grypy. Odwołane wszystkie zaplanowane wcześniej zabiegi. Lekarz pierwszego kontaktu odmawia wizyty w obawie przed zakażeniem. Nagle okazało się, że mamy społeczeństwo w 100% zdrowe (oprócz zarażonych koroną). Nie ma przeziębień, złamań kończyn, zawałów, problemów ze wzrokiem czy zębami. Lekarze-specjaliści okopali się na swoich pozycjach i nie przyjmują chorych. I co im zrobić? Przecież mają prawo obawiać się o własne zdrowie. Ale… przecież ich zawód to SŁUŻBA! A pominięcia tego określenia jakoś pojąć nie mogę.
    Czyli… lekarzu lecz się sam. Społeczeństwo, czyli obywatele, są zdrowi.
    A gawiedź jak się gromadziła tak się gromadzi w ilościach przekraczających 50 osób (zakupy w \"Biedronce\" czy wyjścia?wyjazdy na spacer w plener całymi rodzinami).
    A przy urnach jak się spotkamy to CO?

  3. Ferdinand Wspanialy

    Podejrzewać należy (a właściwie to pewność), że Francuzi chcą usunąć Macrona, Niemcy – Merkel czy Włosi – Giuseppe Contiego. Większość przywódców państw Eurokołchozu nadaje się na złom. Nie jesteśmy chyba osamotnieni.

  4. Wojciech M.

    Rozmowa z sędzią Hermelińskim, zajmowanie się problemem czy wybory odbędą się czy nie w ustawowym terminie, z całym szacunkiem, ale nie ma najmniejszego sensu. I to przekomarzanie się powyżej, podobnie. Wybory 10go maja się nie odbędą, a to z tej prostej przyczyny, że obecny prezydent Duda, jak i obecny rząd polski, których właścicielem jest Jarosław Kaczyński, zaczynają, mówiąc eufemistycznie, "wkurzać" polskie społeczeństwo. Duda zapowiada wielki finansowy, niemalże na kosmiczną skalę, udział państwa w walce z koronawirusem, jest niczym konferansjer, robi poważne miny i przy tym głupka z siebie, bo wiadomo, że może tylko tyle, na ile mu pozwoli jego właściciel. Morawiecki z kolei ciągle opowiada o wyższości Polski nad Europą wogóle, co jest banałem, pomocy przedsiębiorcom, których tylko rozjusza, bo widać, że nie ma na to pieniędzy, pomocy szpitalom, które go olewają, bo wiedzą, że guzik im da jego troska i same organizują fundusze na respiratory i mydło. Do maja i Duda, i Morawiecki będą skompromitowani tą buńczucznoscią i jej efektami. I nie pomogą im dwa miliardy dla Kurskiego-doradcy. Niemcy już wypłacają, od tej środy, kasę swoim przedsiębiorcom, a ci dwaj mędrkowie, wystawiają jeden pyzatą, drugi bezczelną twarz do kamer i ciągle "wsłuchują się w głosy ludzi", ciągle mają jakieś idiotyczne inicjatywy. Kiedy zacznie się zwalnianie ludzi z pracy, bo przedsiębiorcy nie wierzą pisowskiej mafii, która za pół roku będzie kazała oddać pieniądze z pomocy, której "udzieliła", łącznie z karami i odsetkami, to jeśli w ciągu tygodnia rząd niczego spektakularnego nie zrobi, a nie zrobi bo jest biedny i bez pomysłu, to będzie musiał ogłosić stan wyjątkowy, żeby Dudy nie wywieziono na taczkach, bo "taka była konieczność w trosce o zdrowie narodu". Proste, jak…drut.

    • Krzysztof Skladanowski

      Do końca marca mają przedstawić program tarczy anty-kryzysowej. Bo w styczniu i lutym najtęższe ich głowy deliberowały, jak tu dać ciepłe 2 miliardy Kurskiemu, tak po cichu, żeby opozycja i naród tego nie zauważyli.

    • Andrzej Maciejewicz

      Nikt, nikogo nie będzie wywoził. Poparcie dla PiS około 40, dla PAD-alca 50%.
      Opozycja milczy. Poza Kidawa, która plecie głupstwa. Po co prezydent mniej głupi, skoro po obecnym wiadomo czego się spodziewać. Zrobi co każe kaczor. Co zrobi Kidawa nie wiadomo. Jak na razie daje do zrozumienia, że nie ruszy praw nabytych. To oznacza górnictwa, Krk, wczesnych i nędznych emerytur itp.

    • Lech Słomianowski

      Ale rosnący burdel prawie na pewno spowoduje przynajmniej, że poparcie w drugim tygodniu maja stopnieje poniżej zapewnienia "długopisowi" odpowieniej szansy na zwycięstwo. Co więcej, po "wyborach" sytuacja gospodarcza zamiast pogarszania po prostu się załamie. Należy więc się przygotować na spektakl "wyborów", których wszystkie elementy będą propagandowym mirażem z TVP. Ilość i skład "komisji wyborczych", sam udział w "wyborach", "liczenie" głosów i ewentualne potwierdzenie "wyników" przez spec "izbę" SN lub ewentualnie "TK".
      Myślę, że spektakl będzie tak przygotowany by uczestniczyło w nim jak najmniej widzów, co łatwo podkręcić odpowiednio fatalnymi doniesieniami z frontu epidemii w pierwszym tygodniu maja i ewentualnie dokręcić sprzecznymi z sobą zakazmi wychodzenia z domów i wezwaniami do udziału w "głosowaniu". Na drugi dzień okaże się w wiadomościach TVP, że aż 36% obywateli czujących spoczywający na nich obowiązek pofatygowało się do urn. Natychmiast po ogłoszeniu "wyników" pogarszająca się sytuacja epidemiologiczna będzie znakomitym wytłumaczeniem dla znacznego zaostrzenia istniejącego już dziś de facto stanu wyjątkowego, być może włącznie z wprowadzeniem odpowiednich kar dla "siejących defetyzm". Czy coś (ktoś) może zahamować ten scenariusz? Wewnątrz Polski, jak sądzę, nikt. Jest pewne małe światełko nadziei, że TSUE wypowie się w skardze złożonej przez Komisję na Polskę. Ale choć Trybunał zapowiadał szybki wyrok na razie sprawa spoczywa gdzieś w głębi jego gabinetów. Pogłębiająca się w Europie epidemia, której szczyt przypadnie najprawdopodobniej na koniec kwietnia i połowę maja, też odciągnie uwagę i mediów i elektoratów od tak złudnej sprawy jak wewnętrzne sprawy Polski, i to choćby nawet doszło do jakiejś "oficjalnej" formy zamachu stanu. Umarł król? Niech żyje "krół"!!!!

    • Lech Słomianowski

      Z całym szacunkiem, zgadzam się co do przytoczonych przez Pana faktów, zgadzam się że dzielenia włosa na czworo z p. sędzią Hermelińskim co do wyborów nie ma żadnego sensu i zgadzam się, że wybory się nie odbędą. Mój wniosek jest jednak taki, że "wybory" odbędą się z całą pewnością. Na dzień dzisiejszy PIS dysponuje nie tylko fizyczną władzą, ale i odpowiednim elektoratem. Ale rosnący burdel prawie na pewno spowoduje przynajmniej, że poparcie w drugim tygodniu maja stopnieje poniżej zapewnienia "długopisowi" odpowieniej szansy na zwycięstwo. Co więcej, po "wyborach" sytuacja gospodarcza zamiast pogarszania po prostu się załamie. Należy więc się przygotować na spektakl "wyborów", których wszystkie elementy będą propagandowym mirażem z TVP. Ilość i skład "komisji wyborczych", sam udział w "wyborach", "liczenie" głosów i ewentualne potwierdzenie "wyników" przez spec "izbę" SN lub ewentualnie "TK".
      Myślę, że spektakl będzie tak przygotowany by uczestniczyło w nim jak najmniej widzów, co łatwo podkręcić odpowiednio fatalnymi doniesieniami z frontu epidemii w pierwszym tygodniu maja i ewentualnie dokręcić sprzecznymi z sobą zakazmi wychodzenia z domów i wezwaniami do udziału w "głosowaniu". Na drugi dzień okaże się w wiadomościach TVP, że aż 36% obywateli czujących spoczywający na nich obowiązek pofatygowało się do urn. Natychmiast po ogłoszeniu "wyników" pogarszająca się sytuacja epidemiologiczna będzie znakomitym wytłumaczeniem dla znacznego zaostrzenia istniejącego już dziś de facto stanu wyjątkowego, być może włącznie z wprowadzeniem odpowiednich kar dla "siejących defetyzm". Czy coś (ktoś) może zahamować ten scenariusz? Wewnątrz Polski, jak sądzę, nikt. Jest pewne małe światełko nadziei, że TSUE wypowie się w skardze złożonej przez Komisję na Polskę.

  5. Tomasz Kamiński

    Z jednej strony ludzie mają nie wychodzić z domów, ale dopuszcza się spotykanie do 50 osób. Przecież od razu widać, że to ściema pod tezę, że przecież mogły być spotkania z wyborcami do 50 osób. A że nikt nie chodził i nie prowadził kampanii, to już jego sprawa

  6. Piotr Cieślak

    Kaczyński wie,że tylko utrzymanie się u władzy zapewni mu wolność w innym przypadku wyląduje na ławie oskarżonych z wyrokiem długoletniego więzienia,dlatego będzie robił wszystko by Dudę "zostawić" w pałacu i przygotowywać grunt pod kolejne wybory parlamentarne.Albo ulica albo wyeliminowanie tego głupca z polityki (data stypy) może Nas uchronić od katastrofy …..

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!