Dublerzy mogą orzekać w Trybunale zamiast prawidłowo wybranych sędziów, wyroków TK można nie publikować, pracowników Biura Trybunału można wyrzucić z pracy bez powodu - orzekł Trybunał Konstytucyjny z dwoma dublerami w składzie orzekającym - Mariuszem Muszyńskim i Henrykiem Ciochem

Trybunał Konstytucyjny wydał dzisiaj dwa wyroki. W pierwszym za niezgodne z Konstytucją uznał zaskarżone przez posłów PiS przepisy, na podstawie których wybrano Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego, o czym pisaliśmy w tekście „TK odmówił podważenia wyboru prof. Gersdorf na I Prezesa Sądu Najwyższego. Ale wskazał, jak to zrobić”.

W drugim wyroku uznał za zgodne z Konstytucją zaskarżone przez RPO trzy ustawy o TK przegłosowane przez PiS w listopadzie i grudniu 2016 roku, o czym piszemy poniżej. Oba wyroki umacniają władzę polityków nad sądownictwem. Pierwszy ma sankcjonować planowane przejęcie przez nich Sądu Najwyższego. Drugi – dokonane już przejęcie Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich skarży trzy ustawy

Zaskarżone przez Adama Bodnara przepisy o Trybunale Konstytucyjnym pochodzą z trzech obowiązujących ustaw:

  • ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym,
  • ustawy z wprowadzającymi ją przepisami, oraz
  • ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył je w pięciu punktach, które pozwalają na:

  1. Włączenie do orzekania w TK dublerów sędziów,
  2. Dopuszczenie niepublikowania wyroków TK przez Kancelarię Premiera,
  3. Wszczynanie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów TK przez Prezydenta
  4. Arbitralne usunięcie pracowników Biura Trybunału,
  5. Uniemożliwienie Trybunałowi oceny przepisów, które przestały obowiązywać.

Poniżej analizujemy szczegółowo zarzuty RPO, ich ocenę wydaną przez sędziów TK wybranych przez PiS, oraz zdanie odrębne zgłoszone przez Leona Kieresa, sędziego wybranego prawidłowo za poprzedniej kadencji Sejmu.

  1. Włączenie do orzekania dublerów

Chodzi o Mariusza Muszyńskiego, Henryka Ciocha i zmarłego w tym roku Lecha Morawskiego, których posłowie PiS w 2015 roku wybrali na obsadzone już przez poprzedni Sejm miejsca w Trybunale. Prawidłowość wyboru sędziów przez poprzedni Sejm została potwierdzona przez wyroki TK.

Podważanie ich wyboru ustawą jest więc zdaniem RPO naruszeniem Konstytucji, według której orzeczenia TK „mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne (art. 190 ust. 1.).

RPO: Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie

Rzecznik w sprawach przed Trybunałem, w których uczestniczył, składał wnioski o wyłączenie ze składu dublerów sędziów. Tym razem napisał do nich list, w którym przypominał, że „nawet w czasach konstytucyjnej smuty” kardynalna zasada prawa „nikt nie może być sędzią we własnej sprawie” – Nemo iudex in causa sua –  nie powinna zostać zapomniana.

Dublerzy Mariusz Muszyński i Henryk Cioch nie odpowiedzieli, nie wyłączyli się ze składu sędziowskiego i razem z trójką prawidłowo wybranych sędziów – Zbigniew Jędrzejewski i Andrzej Zielonacki wybrani przez PiS oraz Leon Kieres, wybrany prawidłowo w poprzedniej kadencji – rozpatrywali zarzuty RPO, że są wadliwie dopuszczeni do orzekania. Leon Kieres jako jedyny zgłosił zdanie odrębne do wyroku.

Czterech sędziów – nominatów PiS – orzekło, że jest zgodne z Konstytucją przydzielenie spraw dowolnym sędziom zaprzysiężonym przez prezydenta. Zbigniew Jędrzejewski, sędzia sprawozdawca, tłumaczył, że w przepisach przejściowych do ustawy o TK nie wskazano wprost, że chodzi o konkretnych sędziów.

Sędzia Kieres zajął w tej sprawie stanowisko pośrednie, które znane było już z jego zdania odrębnego do innego wyroku. Z jednej strony uznaje wyrok TK (wydany za poprzedniego prezesa Andrzeja Rzeplińskiego) stwierdzający prawidłowość wyboru trzech sędziów przez poprzedni Sejm, od których prezydent nie przyjął ślubowania, a także uznaje ten wyrok za wiążący Sejm i prezydenta. Z drugiej strony jednak uznaje fakt, że Sejm i prezydent mają inne zdanie na ten temat. “Moim zdaniem oznacza to przejęcie przez te organy odpowiedzialności za skutki ukształtowania składu Trybunału” – podsumował.

Krótko mówiąc: sędzia Kieres nie zgadza się z Sejmem i prezydentem w kwestii dublerów, ale uważa, że nic z tym nie może zrobić.

  1. Dopuszczenie niepublikowania wyroków TK

Zdaniem RPO zaskarżone przepisy uzależniły publikację orzeczeń Trybunału od statusu, jaki nada im władza wykonawcza. Kancelaria Premiera wbrew konstytucyjnemu obowiązkowi (art. 190 ust. 2) nie opublikowała dwóch wyroków TK z 9 marca i 11 sierpnia 2016 roku. Oba dotyczyły ustaw o Trybunale (dziś już nieobowiązujących).

Przepisy wprowadzające do ustawy o TK pozwoliły na określenie tych wyroków jako „rozstrzygnięcia podjęte z naruszeniem ustawy” o Trybunale i zwolniły Kancelarię Premiera z ich publikacji. Według RPO te przepisy naruszają zapisany w Konstytucji trójpodział władzy (art. art. 10, art. 173, art. 190 ust 2 i art. 194 ust 2 Konstytucji). Czyli dają władzy wykonawczej możliwość ingerowania w rozstrzygnięcia władzy sądowniczej.

W ocenie czterech sędziów wybranych przez PiS ten przepis jest zgodny z Konstytucją i potrzebny. Jak powiedział sędzia Jędrzejewski, pozwoli na “sanowanie wady prawnej w związku z wydaniem rozstrzygnięć Trybunału”.

Nie zgodził się z tym sędzia Kieres. W jego ocenie Konstytucja nie pozwala na to, by Kancelaria Premiera oceniała wyroki Trybunału Konstytucyjnego, które powinny być “niezwłocznie” publikowane, tak samo jak nie dopuszcza, by Rządowe Centrum Legislacji odmawiało publikacji ustaw.

“Akceptacja zaskarżonego przepisu może doprowadzić do sporów o ważność kolejnych wyroków – w tym dzisiejszego” – ostrzegł sędzia Kieres.

  1. Prezydent może wszczynać postępowania dyscyplinarne

RPO zaskarżył też przepis ustawy o statusie sędziów TK dający Prezydentowi prawo do wnioskowania o wszczęcie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów TK. Taki wniosek prezydent może złożyć do prezesa TK na prośbę Prokuratora Generalnego (którym jest obecnie Zbigniew Ziobro).

RPO uważa, że to godzi w zasadę podziału władz (art. 10 Konstytucji i zasadę niezależności władzy sądowniczej – art. 173 Konstytucji): zależny od polityków Trybunał traci możliwość skutecznej ochrony praw i wolności jednostek przed przepisami, które je naruszają – argumentował Rzecznik.

Czterech sędziów wybranych przez PiS nie dopatrzyło się tu złamania Konstytucji. Sędzia Jędrzejewski zauważył, że prezydent nie może sam wszczynać postępowania dyscyplinarnego – robi to rzecznik dyscyplinarny TK.

Z ich stanowiskiem – co do zasady – zgodził się sędzia Kieres. Zaznaczył jednak, że przepis powinien być stosowany z umiarem i rozwagą. “”Gdyby jednak praktyka okazała się inna, powinno się zweryfikować ocenę tego artykułu” – wnioskował sędzia.

  1. Pracowników Biura TK można wyrzucić

W ocenie RPO ustawa o organizacji i trybie postępowania przed TK naruszyła prawa pracowników Biura Trybunału. Pozwoliła wyrzucić ich bez podania przyczyny, pod pretekstem pozornej reorganizacji struktury Trybunału. Zdaniem Rzecznika zaskarżone przepisy naruszyły art. 24 Konstytucji, zapewniający ochronę pracy i jej warunków przez państwo, i art. 60, który gwarantuje obywatelom prawo dostępu do służby publicznej na równych zasadach.

Sędzia Jędrzejewski tłumaczył, że ustawa jest konstytucyjna, bo warunki, na jakich zostaną zwolnieni pracownicy Biura nie są takie złe. Dostaną wypowiedzenia z trzymiesięcznym wyprzedzeniem i odprawy.

Sędzia Kieres podkreślił jednak, że ustawa nie podaje żadnych merytorycznych kryteriów zwolnienia. Na dodatek ustawa nie zapewnia ochrony m.in. osobom w wieku przedemerytalnym czy kobietom w ciąży lub na urlopie macierzyńskim.

  1. Uniemożliwienie orzekania o nieobowiązujących przepisach

RPO zaskarżył też przepis ograniczający możliwość wydawania przez Trybunał orzeczeń o przepisach, które już nie obowiązują. Może oceniać je tylko na podstawie skarg składanych przez obywateli. Oznacza to, że nieobowiązujących przepisów nie mogą zaskarżyć m.in. grupy posłów i Rzecznik Praw Obywatelskich. Zdaniem RPO takie rozwiązanie osłabia ochronę wolności i praw obywatela.

Sędziowie wybrani przez PiS nie rozpatrzyli tego zarzutu, stwierdzając, że jako tzw. zaniechanie prawodawcze nie podlega ocenie przez TK. Inaczej mówiąc, uznali, że jest to przypadek, w którym Trybunał ma obowiązek pozostawić wolną rękę ustawodawcy, bo Trybunał jest od tego, żeby usuwać złe przepisy, a nie pisać je na nowo.

Inne zdanie miał sędzia Leon Kieres. Jego zdaniem TK powinien był rozpatrzyć zarzut, bo w tym przypadku chodzi nie o zaniechanie, ale celowe pominięcie prawodawcze, a takimi Trybunał się zajmuje.

Według sędziego Kieresa Rzecznik ma rację: „Trybunał powinien mieć możliwość orzekania bez względu na to, w jaki sposób wniesiono skargę”.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!