03 stycznia 2022

Trzy miesiące za kratkami za napisy na kościele. Organy nadużywają aresztu tymczasowego?

Mężczyzna podejrzany o namalowanie trzech czerwonych napisów na kościele św. Krzyża w Warszawie ma trafić na trzy miesiące do aresztu tymczasowego. Czy to nie zbyt surowy środek zapobiegawczy?

Chodzi o mężczyznę, który w nocy z 24 na 25 grudnia 2021 namalował na elewacji zabytkowej świątyni na Krakowskim Przedmieściu trzy napisy: "tu będzie techno", "świeckie państwo", oraz "PiS won". 25 grudnia policja informowała, że analizuje materiały z monitoringu, na których widać, jak ktoś niszczy ścianę kościoła. Osoba podejrzana została zatrzymana w Sylwestra, o czym poinformował kolektyw Szpila, oferujący pomoc prawną uczestnikom antyrządowych manifestacji. "Dzisiaj o 6 rano warszawska policja zapukała do drzwi pewnej osoby. Przeszukano mieszkanie, chłopak został zatrzymany i zawieziony na komisariat na ulicę Wilczą" - czytamy na profilu facebookowym Szpili.

2 stycznia sąd przychylił się do wniosku prokuratury prowadzącej postępowanie i zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt. Kolektyw Szpila relacjonował po tej decyzji, że mężczyzna skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

"Ponieważ osoba zatrzymana miała nie być jedynym sprawcą i są dowody na udział innej, to zdaniem sądu zatrzymany będzie mataczył, tj. uwspólniał wersje, wpływał na zeznania świadków i tej drugiej osoby" - pisze Szpila. Co więcej, sąd uznał za prawdopodobne, że dokonano zniszczeń na znaczną kwotę i że doszło do uszkodzenia zabytku, a także, że mogło dojść do obrazy uczuć religijnych.

O tym, czy tymczasowy areszt jest nadużywaną formą środka zapobiegawczego w postępowaniach karnych, rozmawiamy z Michałem Harą, adwokatem, naczelnikiem wydziału ds. legislacyjnych i ustrojowych w Zespole Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Za wcześnie na oceny

Katarzyna Kojzar, OKO.press: Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zastosował wobec podejrzanego o graffiti na kościele przy Krakowskim Przedmieściu trzymiesięczny tymczasowy areszt. Trzy miesiące za trzy napisy, czy to nie przesada?

Michał Hara, naczelnik wydziału ds. legislacyjnych i ustrojowych w Zespole Prawa Karnego BRPO: Trudno jest mi to oceniać bez znajomości sprawy. Z tego co podają media wynika, że postanowienie sądu zostało zaskarżone przez obrońcę oskarżonego. W takim razie sprawa nie jest prawomocnie zakończona i za wcześnie na oceny.

Jaka – teoretycznie – może być przesłanka do trzymiesięcznego aresztu w takiej sprawie?

Jedną z przesłanek do zastosowania tymczasowego aresztowania jest to, że sąd, który ocenia sprawę, przewiduje, czy w tej sprawie zostanie orzeczona kara pozbawienia wolności. Bezwzględna, bez warunkowego zawieszenia. Jeśli sąd domyśla się, że taka kara nie zostanie orzeczona, wówczas nie powinien stosować aresztu tymczasowego. Są od tej zasady wyjątki, np., jeśli oskarżony się ukrywa, ale to wyjątkowe sprawy.

Zniszczenie zabytku

Mężczyzna, który jest podejrzany o zrobienie graffiti na kościele św. Krzyża, ma odpowiadać za zniszczenie lub uszkodzenie zabytku. Jaka kara grozi za takie przestępstwo?

Z artykułu 108 ustawy o ochronie zabytków wynika, że za zniszczenie lub uszkodzenie zabytku grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Jak wspomniałem, w sąd najwyraźniej uznał, że kara bezwzględnego pozbawienia wolności w tej konkretnej sprawie jest możliwa. Inaczej areszt tymczasowy nie byłby uzasadniony.

Wyjaśnijmy po kolei, jak to działa. Prokuratura prowadzi postępowanie, uznaje, że konieczny jest areszt tymczasowy wobec podejrzanego. Co się dzieje dalej?

Wniosek w tej sprawie trafia do sądu rejonowego i sąd rozpatruje przesłanki, decyduje, czy taki areszt zastosować, czy nie. Maksymalny okres aresztu tymczasowego to 3 miesiące. Jednak po trzech miesiącach można go znowu przedłużyć. Warto zaznaczyć, że tymczasowe aresztowanie jest też stosowane już po wyroku pierwszej instancji, kiedy rozpoznawana jest apelacja. Jednocześnie nie ma konkretnie określonych przesłanek, które by mówiły, w jakich sytuacjach po wyroku pierwszej instancji tymczasowe aresztowanie powinno się dalej przedłużać.

Jest nawet postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2019 roku, który sygnalizował, że tutaj są problemy. Nie może być tak, że nie ma żadnych przesłanek, na których sąd może się oprzeć. Co więcej, TK wskazywał na to, że sama idea tymczasowego aresztowania tylko ze względu na surowość grożącej kary, jest niespójna z polskim systemem prawnym. Mamy to postanowienie od 2,5 roku i nic się z nim nie stało. Przepisy się nie zmieniły.

Areszt w nieskończoność

Ile razy można taki areszt wydłużać? Jest jakiś limit?

Teoretycznie – w nieskończoność. Nie ma twardego limitu, który mówiłby, że po określonym czasie w areszcie tymczasowym trzeba oskarżonego wypuścić. Jest przepis mówiący, że czas od momentu zastosowania aresztu tymczasowego do wydania wyroku pierwszej instancji, nie powinien przekroczyć dwóch lat. Ale wprost dopuszczone jest przekroczenie tego okresu, więc zdarza się, że trwa to dłużej. Poza tym, nawet jeśli mówimy o dwóch latach, to przecież już nie jest tymczasowość! Wiele przestępstw finalnie kończy się krótszą karą pozbawienia wolności.

Jak długo w areszcie tymczasowym siedział rekordzista?

Mieliśmy sprawę osoby, która spędziła w areszcie tymczasowym osiem lat, ale jestem pewien, że to nie rekord.

8 tysięcy osób w areszcie

W 2018 161 osób spędziło w areszcie tymczasowym ponad rok. W sumie, również w 2018, taki areszt zastosowano wobec 8 tys. osób. To ogromne liczby.

To prawda. Problemem jest też traktowanie tymczasowego aresztu jako antycypacji późniejszej kary. Tymczasem nie taki jest cel tego środka. Areszt tymczasowy ma zabezpieczać tok postępowania karnego lub wyjątkowo uniemożliwić popełnienie kolejnego przestępstwa. Ale kiedy nie ma podejrzenia, że oskarżony może popełnić kolejne przestępstwo, mataczyć, czy że będzie uciekał, aby uniknąć kary, to areszt tymczasowy nie powinien zostać zastosowany.

Mimo to stosowanie aresztu tymczasowego jest częstą praktyką.

W ostatnich latach liczba stosowanych aresztów tymczasowych się zwiększa. Kodeks postępowania karnego przewiduje restrykcyjne obostrzenia, aby aresztowanie było ostatecznością. Jednak z drugiej strony przepisy kodeksu karnego są tak skonstruowane, że większość przestępstw się kwalifikuje do zastosowania tymczasowego aresztowania. To zresztą stało się przyczyną tegorocznego wystąpienia generalnego Rzecznika Praw Obywatelskich, który wskazywał, że za przestępstwa takie jak obraza uczuć religijnych nie powinna grozić kara pozbawienia wolności. A jeśli nie groziłaby za to kara pozbawienia wolności, sąd nie mógłby decydować o zastosowaniu tymczasowego aresztu.

Więcej tymczasowych aresztowań

Powiedział pan, że liczba aresztowań się zwiększa. W jaki sposób?

Procent pozytywnie rozpatrywanych przez sąd wniosków o tymczasowe aresztowanie jest mniej więcej ten sam, ale samych wniosków jest więcej. Coraz częściej tymczasowe aresztowanie jest tym domyślnym pierwszym środkiem, po jaki sięgają organy ścigania. A powinien być ostatecznym, wykorzystywanym, jeśli inne środki nie zadziałają. A jak to wygląda liczbowo? Tak jak pani wspomniała: w 2018 r. w tymczasowym areszcie było osadzonych prawie 8 tysięcy osób. W 2015 roku było ich dwukrotnie mniej. Raport na ten temat opublikowała również Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Wynika z niego, że w 2016 roku liczba tymczasowo aresztowanych, którzy w areszcie spędzili ponad rok, wynosiła 38 osób. W 2018 o 123 więcej. 31 grudnia 2015 roku w areszcie tymczasowym było 4162 osób. 31 maja 2019 roku osób tymczasowo aresztowanych było już 8365.

Jak powinno zmienić się prawo w tym zakresie?

Dobry przepis obowiązywał przez kilka miesięcy między lipcem 2015 a kwietniem 2016. Obecnie jest tak, że tymczasowy areszt można stosować wyłącznie z tego powodu, że oskarżonemu grozi wysoka kara. Wcześniejszy przepis mówił, że wysoka kara może sugerować, że sprawca będzie utrudniał postępowanie. Ale to nie była samoistna przesłanka, żeby go tymczasowo aresztować. Sąd musiał i tak rozważyć, czy ryzyko mataczenia lub ucieczki faktycznie występuje. Takie rozwiązanie wydaje się lepsze i być może spowodowałoby, że aresztowania tymczasowe faktycznie byłyby stosowane jedynie wtedy, kiedy nie ma innego wyjścia.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne