Trzydzieści lat prawa antyaborcyjnego w (gorzkiej) pigułce

Trzydzieści lat prawa antyaborcyjnego w (gorzkiej) pigułce

W PRL kobiety miały prawo przerwać ciążę w przypadku trudnej sytuacji życiowej. Transformacja ustrojowa przyniosła kobietom stopniowe odbieranie praw reprodukcyjnych: najpierw obowiązkowe konsultacje psychologiczne, kodeks etyki lekarskiej zakazujący dokonywania aborcji z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, aż po wykreślenie w 1993 roku przesłanki dotyczącej sytuacji życiowej kobiet. Władze zignorowały protesty i prawie 2 miliony podpisów obywatelek i obywateli przeciw zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. XXI wiek przyniósł próby dalszego zaostrzenia prawa antyaborcyjnego: od projektu ustawy z 2016 roku penalizującego dokonanie aborcji przez kobietę, aż po wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, uznający przerwanie ciąży w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej, śmiertelnej choroby za niezgodne z Konstytucją.


Komentarze

  1. Grzegorz Ropczynski

    Ponad 30 lat temu porzuciliśmy komunę z nadzieja ze na zawsze. Tak wiem po drodze było SLD i kwach (niestety gruba kreska uzgodniona w Magdalence spowodowała ze cały te komunistyczny (partyjny) motłoch nie znikną w politycznym niebycie) . Dzisiaj proszę – lewackie aktywistki chcą powrotu do komuny a dokładnie rozwiązań dotyczących antykoncepcji na życzenie (nazywana blednie aborcja na życzenie), wyrzucenia religii ze szkol i paru innych rzeczy. Jaruzelski, Gierek, Gomułka i Bierut Wiecznie Żywi- to powinno być najważniejsze hasło na transparentach tych nowych lewackich bojówek. Powinny jeszcze dodać do tego Lenina i Stalina bo to za ich rządów w ZSRR funkcjonowało (już od 1920 roku !!!) najbardziej liberalne prawo dotyczące aborcji na życzenie. Albo jeszcze lepsze hasło- Chcemy Aborcyjnych Chin w Polsce. Tam jest jazda bez trzymanki – na ok 20 mln urodzin tyle samo antykoncepcji na życzenie.
    Zresztą nie ma się co dziwić tymi ciągotami do czasów komunizmu bo żadna z tych w********lonych lewackich działaczek tamtego czasu nie pamięta a neomarksistowska ideologia, która leży u podstaw działań tej grupy lewackich bojówek wywodzi się wprost z marksizmu, stalinizmu i leninizmu.

        • Krzysztof Skladanowski

          Nie pierwszy mi to radzisz. Jednak, skoro mam dużo czasu dzięki pandemii, to uważam, że takie wypowiedzi nie należy zostawiać bez odpowiedzi, lecz je ośmieszać, bo ktoś nowy na tym forum może pomyśleć, że mamy tu do czynienia z poważnym rozmówcą i wda się w dywagacje, dlaczego zwolenników "pro-choice" wyzywa się od wyznawców teoretyka komunizmu Karola Marksa, a nie filozofii Johna Stuarta Milla, który głosił wolność osobistą jako jedną z najwyższych wartości. A taka dyskusja z trollem nie ma przecież sensu. Tak czy siak, dzięki za radę.

    • Andrzej Kolasa

      Panie Grzegorzu czytając Pana tekst pomyślałem sobie, że żyjąc w dzisiejszych czasach nawet ciężko jest być głupim, konkurencja jest po prostu zbyt duża i powalająca. Natomiast gdyby głupota miała skrzydła, to gwarantuję że latałby Pan ponad chmurami jak gołębica….gratulacje.

  2. Andrzej Kolasa

    Po gratulacjach dla Pana Grzegorza na poważnie powiem tak: o jakim kompromisie my tutaj mówimy? Między kim ten kompromis został zawarty? Nie było żadnego kompromisu tylko opłacony został przez polityków rachunek wystawiony przez episkopat. Trzeba zacząć od tego, iż pomimo że prymas Polski kard. Józef Glemp czasu festiwalu Solidarności był jednym z wielu hamulcowych tego ruchu, Kościołowi udało się wryć w świadomość społeczną mit o jego ogromnej roli w obalaniu PRLu. I tak od początku III RP kler, jako obowiązującą ustanowił i wpajał społeczeństwu narrację, w której jest niezbędnym sojusznikiem nowej władzy bez względu na jej kolor polityczny. Jedocześnie episkopat zażądał spłacenia długu jaki zaciągnęli politycy. Ten spłacany do dzisiaj weksel opiewa na wiele kosztownych pozycji. Miało być między innymi wprowadzenie zakazu przerywania ciąży, jak i religii do szkół, nie mówiąc o towarzyszącemu skokowi na kasę publiczną itp. Spłata weksla miała być ugruntowaniem nadrzędnej roli kleru wobec świeckiej władzy. Obecnie mamy niejako kulminację owoców tej nadrzędności w symbiozie tronu i ołtarza w czasie rządów zjednoczonej prawicy. cdn

    • Andrzej Kolasa

      cd. Moim zdaniem bardzo dobrze ten stan zdefiniował prof. Stanisław Obirek cyt. „Polski katolicyzm nie jest religią, ponieważ w odbiorze społecznym Kościół stał się przedłużeniem jednej partii politycznej. Obserwujemy to wyraźnie od 2015 r., zresztą mówią o tym nie tylko przedstawiciele partii Prawo i Sprawiedliwość, ale również ministrowie obecnego i wcześniejszych rządów. Znakomitą ilustracją są cyniczne pielgrzymki polityków na Jasną Górę i fotografowanie się w pozach modlitewnych przed ikoną Matki Bożej lewicowych polityków, jak Józef Oleksy czy Leszek Miller. Ostatnio Jarosław Kaczyński wręcz zadeklarował, że będzie często bywał na Jasnej Górze, bo modlitwa w tym miejscu ma dla niego szczególne znaczenie. To jest związek religijny na usługach partii z obopólnymi korzyściami.” Jeśli zastanawiamy się czy ten stan można zmienić? Można odpowiedzieć TAK, jednak to długi i wymagający żmudnej pracy proces. Takie zmiany są możliwe ale trzeba mieć świadomość, że następują w wymiarze pokoleniowym, a nie jak za pstryknięciem palców. Takie zmiany mogą być efektem żmudnej narodowej edukacji obywatelskiej. Trzeba także wiedzieć, że decyzje wyborcze obywatele podejmują zgodnie z modelem który wyraźnie pokazuje, że głosują na tych polityków, którzy są najbardziej podobni do nich samych pod względem osobowości i mentalnego ukształtowania.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press