"Cały ten obszar nie jest rezerwatem. Puszcza Karpacka to w większości las gospodarczy, gdzie jesteśmy zobowiązani prowadzić gospodarkę leśną" - powiedział minister środowiska Henryk Kowalczyk. Odniósł się do głosów protestu przeciw wycince w tej puszczy. Tymczasem to unikalny przyrodniczo teren, o czym od lat mówią naukowcy i działacze ekologiczni

Zgodnie z podpisanym pod koniec marca 2018 roku Planem Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Bircza, z Puszczy Karpackiej do 2026 roku mają zostać wycięte 1 mln 464 tys. 554 m3 drewna.

To znaczy, że – jak kalkuluje organizacja ekologiczna WWF – wyjedzie stamtąd „ponad 36 tysięcy 40-tonowych ciężarówek!”.

Na obszarze nadleśnictwa znajduje się społecznie projektowany Turnicki Park Narodowy. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zabiega o utworzenie tam kolejnego rezerwatu – „Reliktowa Puszcza Karpacka”. Otoczyłby on ochroną najcenniejsze przyrodniczo obszary Puszczy Karpackiej i przygotował grunt pod powstanie parku narodowego.

Obecnie rezerwaty stanowią zaledwie 3 proc. tego obszaru. Na obszarze całego Nadleśnictwa Bircza jest ich osiem, z czego trzy na terenie projektowanego parku narodowego: „Turnica”, „Reberce” i „Na Opalonym”.


Cały ten obszar nie jest rezerwatem. Puszcza Karpacka to w większości las gospodarczy, gdzie jesteśmy zobowiązani prowadzić gospodarkę leśną. Proszę spojrzeć na fakty. W ciągu 70 lat lesistość w tym regionie wzrosła z 36 do 62 proc.

Henryk Kowalczyk, dziennik.pl - 24/04/2018

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


Lasy reliktowe Puszczy Karpackiej powinien chronić park narodowy


Minister podkreślił też, że „Puszcza Karpacka to zupełnie inna kategoria niż Puszcza Białowieska, która w części jest parkiem narodowym”. Dlatego w Puszczy Białowieskiej intensywna wycinka była prowadzona tylko ze względu na gradację kornika drukarza. A w Puszczy Karpackiej „jest prowadzona normalna – bez żadnej intensywności – gospodarka leśna”.

Czyli w Puszczy Karpackiej nie ma powodów do strachu. To, co ma być chronione, jest chronione wystarczająco.  Jest tak, jak być powinno. Ta narracja ministra, który powtarza argumenty Lasów Państwowych, nie przystaje jednak całkowicie do rzeczywistości.

Nie tylko zdaniem aktywistów ekologicznych, ale i specjalistów-przyrodników, przyroda Puszczy Karpackiej nie jest chroniona w stopniu odpowiadającym jej realnej wartości.

Dlatego w 2011 roku Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP) – składające się z naukowców i działaczy ochrony środowiska ciało doradcze i opiniodawcze ministra środowiska – pozytywnie zaopiniowała pomysł poszerzenia ochrony rezerwatowej na tym obszarze. A nawet utworzenia Turnickiego Parku Narodowego. Pierwsza dokumentacja przygotowana pod kątem powołania parku powstała jeszcze w 1993 roku.



Natura 2000 to za mało

PROP wskazała w swojej opinii wiele argumentów za tym, że powinien powstać Turnicki Park Narodowy a ochrona rezerwatowa poszerzona, m.in.:

  • wartości przyrodnicze tego obszaru przekraczają nawet te, które posiadają istniejące już górskie parki narodowe, np. Gorczański, Magurski czy Gór Stołowych;
  • brak w Polsce parku narodowego, który prezentowałby wartości przyrodnicze Pogórza Karpackiego;
  • występują tu gatunki owadów charakterystycznych dla lasów pierwotnych;
  • rosną tu lasy lasów o znacznym stopniu naturalności;
  • występują na tym obszarze duże ssaki drapieżne – wilk, ryś, niedźwiedź i żbik – a także rzadkie gatunki ptaków, w tym orzeł przedni i orlik krzykliwy;
  • jest to ważny korytarz migracyjny dla zwierząt.

Autorzy opinii zauważyli też, że status obszaru Natura 2000, który mają niektóre tereny na tym obszarze, nie stanowi wystarczającego zabezpieczenia. Dlatego, że chroni tylko wybrane gatunki i siedliska.

Natomiast ochrona rezerwatowa – a przede wszystkim parku narodowego – byłaby ochroną całościową. A więc obejmującą zarówno walory przyrodnicze, jak i kulturowe. A także naukowe, edukacyjne i inne.

„Stanowisko PROP było jedną z przesłanek do opracowania i złożenia wniosku o utworzenie rezerwatu przyrody Reliktowa Puszcza Karpacka, która to idea jest usilnie torpedowana przez Lasy Państwowe” – napisała Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze.



Strach o starodrzewia

Największe zaniepokojenie organizacji ekologicznej budzi los najstarszych drzewostanów na obszarze Puszczy Karpackiej. Starodrzewia są przede wszystkim pozostałością okresu do 1946 roku, gdy ten teren był mocno wyludniony, a jego użytkowanie nikłe, co sprzyjało jego spontanicznej renaturalizacji. Wiele starych drzew osiągnęło imponujące rozmiary. Część z nich kwalifikowałaby się jako pomniki przyrody.

„I wcale nie grozi im wycięcie!” – uspokaja Nadleśnictwo Bircza. „Wszystkie one jako tzw. drzewa biocenotyczne – zgodnie z obowiązującą w Lasach Państwowych Instrukcją Ochrony Lasów – będą pozostawione przez leśników” – dodają. I podkreślają, że ich wycinania zabrania specjalne wewnętrzne zarządzenie obowiązujące w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.

Tym tłumaczeniom nie dowierza jednak Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze.

„Jeżeli Nadleśnictwo deklaruje, że najstarsze drzewa nie będą wycinane, to dlaczego nie wpisało tej deklaracji do Planu Urządzenia Lasu, zgodnie z wnioskiem Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze?” – pyta organizacja.

I dodaje, że „Wewnętrzne zarządzenie jednostki, jaką jest Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych, można zmienić z dnia na dzień”.

Ilość nie przechodzi w jakość

Słowa ministra Kowalczyka mówiące o tym, że „w ciągu 70 lat lesistość w tym regionie wzrosła z 36 do 62 proc.” to prawda. Zwiększenie powierzchni lasów w okresie od zakończenia II wojny światowej pokazują poniższe mapy:

Źródło: Lasy Państwowe
Źródło: Lasy Państwowe

„To, że rosnące zasoby drewna są oznaką dobrej ochrony przyrody, to mit” – odpowiada Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. A samo pojęcie zasobów przynależy do porządku ekonomii, a nie ochrony środowiska. Dlatego nie są przesłanką za albo przeciw powołaniu tu rezerwatu czy parku narodowego.

„Niemniej te 36 procent lesistości z 1946 roku, to są właśnie te enklawy leśne, w których zachowały się najstarsze i najcenniejsze lasy, i to właśnie one stanowią »ruszt« projektowanego Parku” – czytamy na stronie fundacji.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym