Piotr Gursztyn, dziennikarz, historyk i dyrektor TVP Historia, w rozmowie z „Kulturą Liberalną” ujawnił swoje niecodzienne poglądy na temat prawdy, które trudno pogodzić z tym, co o prawdzie i jej roli mówią politycy PiS

Sprawa dotyczyła rozmowy Moniki Olejnik z minister edukacji w rządzie PiS, Anną Zalewską, która mimo wielokrotnie ponawianego pytania nie była w stanie odpowiedzieć na pytanie o narodowość osób odpowiedzialnych za mord Żydów w Jedwabnem.

Gursztyn jest pełen zrozumienia dla postawy Anny Zalewskiej – jego zdaniem usprawiedliwia ją to, że prawda – a prawdą jest, że to Polacy zamordowali Żydów w Jedwabnem – „nie odpowiada dużej części opinii publicznej”. Dlatego Anna Zalewska nie mogła powiedzieć prawdy i jednocześnie pozostać wierna swojemu elektoratowi.


Możemy uznać, że ci ludzie się mylą, są jednak przekonani do swoich racji. Polityk musi uwzględnić ich wrażliwość. Jeśli Anna Zalewska zacznie głosić poglądy liberalne w tej kwestii, przestanie reprezentować dużą część wyborców. Pojawi się nowy polityk.

Piotr Gursztyn, "Kultura liberalna" nr 394 (30/2016) - 26/07/2016

Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta



 

Zestawiliśmy jego wypowiedź z wypowiedziami polityków PiS o znaczeniu prawdy w historii.


Najpierw prawda, później to, co może z niej wynikać. Każdy inny fundament budowy relacji wewnątrz narodu, wewnątrz państwa i na zewnątrz, długo się nie ostoi; to ten ewangeliczny piasek, który przy pierwszym deszczu doprowadzi do zawalenia się domu.

Jarosław Kaczyński, Obchody szóstej rocznicy katastrofy smoleńskiej - 10/04/2016

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta



Podczas tej samej uroczystości Jarosław Kaczyński mówił także: „Musimy budować na skale, tą skałą jest prawda”. „Tym celem było oddanie hołdu pomordowanym, było także – mówię tu szczególnie o moim świętej pamięci bracie – powiedzenie prawdy. Powiedzenie prawdy o tym, co zdarzyło się w Katyniu i że stosunki między narodami można budować na prawdzie, a kłamstwo narody skłóca, prowadzi do nienawiści, do złości”.

„Musimy dążyć do prawdy, bo bez niej nie będziemy w stanie odbudować ani właściwych stosunków wewnętrznych w naszej dziś niestety bardzo podzielonej ojczyźnie, ani nie będziemy w stanie we właściwy sposób ułożyć naszych stosunków z sąsiadami, w tym z naszym wielkim sąsiadem ze Wschodu”.



  • Zobacz hasło Prawda z słownika języka władzy


    Prawda

    W mowie PiS jest pojęciem wielostopniowym.

    Po pierwsze, rozumiana jest jako jako skała – podstawowe przekonanie, aksjomat. Bo „mamy do czynienia z potężnym nurtem filozoficznym, który uzasadnia nieistnienie prawdy. Nie ma już prawdy, są tylko narracje. Otóż, jeśli nie ma prawdy, to nie ma też uczciwej polityki, obywateli, jest tylko manipulacja. I my się na tę sytuację, która jest tutaj dzisiaj, nie zgadzamy”  – mówił Kaczyński 18 listopada 2015 r. po expose premier Beaty Szydło. “Musimy budować na skale, tą skałą jest prawda. Każdy inny fundament budowy relacji wewnątrz narodu, wewnątrz państwa i na zewnątrz, to fundament, który się długo nie ostoi. To jest prawda w sensie filozoficznym”.

    Po drugie, jako „prawda państwowa, zawarta w podręcznikach, w książkach, w środkach masowego przekazu, prawda w świadomości Polaków”. Idzie o prawdziwą historię, wielkie edukacyjne zadanie do wykonanie przez rząd PiS. „Musimy to wszystko opisać, znać fakty. Musimy ustalić fakty w ramach porządku państwowego. To dzieło dopiero się dzisiaj zaczyna. Bo to, co było dotąd, to był pozór, udawania. Miliony Polaków, także tych uczciwych, nie wie, co się stało. Jak wskazują badania, młodzi ludzie nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, kto był winien zbrodni katyńskiej”. Tej prawdzie ma posłużyć polityka historyczna PiS w edukacji, w mediach publicznych, w kulturze.
    Jest trzeci stopień prawdy wg Jarosława Kaczyńskiego, czyli prawda jako przebudzenie polityczne, ideologiczne, religijne. Zwycięstwo PiS „potrzebowało prawdy i ludzi, którzy prawdzie służą. Którzy służą Polsce. Którzy są patriotami. To zwycięstwo jest także potwierdzeniem jednej prawdy, że fundamentem polskości jest Kościół i jego nauka. I że nie może być Polski bez Kościoła (patrz: Apostołowie, Nihilizm).

    I jest wreszcie najmocniejsze znaczenie tego słowa czyli prawda smoleńska. Kaczyński mówił 3 kwietnia 2016 r.: “Celem przemówienia mego świętej pamięci brata, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego nie mógł już wygłosić było oddanie hołdu pomordowanym, było także powiedzenie prawdy. Powiedzenie prawdy o tym, co zdarzyło się w Katyniu i że stosunki między narodami można budować na prawdzie, a kłamstwo narody skłóca, prowadzi do nienawiści, do złości”.

    „Polska się odradza i woła o prawdę. Oni stanowili tę prawdę i dlatego zginęli. Dlatego też nimi poniewierano – mówił Antoni Macierewicz, 10 kwietnia 2016 r.

    Do tej pory rządziło kłamstwo smoleńskie, choć „faktografia jest bijąca w oczy i nie ulegająca wątpliwościom. Zespół [podkomisja powołana przez Macierewicza] chce zrobić eksperymenty, bo tego wymaga katastrofa, a tego dotychczas nie zrobiono”.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym