10 lipca 2021

Tydzień z Tuskiem w TVP. Wróg dziennikarzy i kobiet. Niemiecki demon, który łaknie krwi

Czerwona twarz, rogi, szyderczy uśmiech na widok przemocy i sakramentalne "für Deutschland". Jak tzw. media publiczne świętują powrót Donalda Tuska? Przegląd OKO.press

Od powrotu Tuska do polskiej polityki oraz przejęcia sterów w Platformie Obywatelskiej minął tydzień. Przez ten czas na stronie tvp.info pojawiła się już ponad setka (!) artykułów na jego temat. Nowemu-staremu liderowi PO przyglądają się codziennie wszystkie kanały telewizyjne mediów państwowych. Nazwisko lidera Platformy pojawia się w głównym wydaniu "Wiadomości" TVP nawet 40 razy.

Już w weekend po konwencji dowiedzieliśmy się m.in. że powrót Donalda Tuska był nieudany, podyktowany potrzebą niesienia odsieczy Sławomirowi Nowakowi. Poza tym Tusk jest marionetką Angeli Merkel, którą wysyłają tu Niemcy, by skuteczniej wpływać na polską politykę wewnętrzną. Nie przeszkadza mu to jednak być zarazem przyjacielem Władimira Putina. Zwykli Polacy na szczęście jednak nie chcą jego powrotu, nie cieszą się z niego, bo za PO byli biedni, a teraz są bogaci.

Przez cały tydzień pracownicy TVP nie odstępowali Tuska na krok, a telewizja i portal twórczo rozwijały powtarzane od lat zarzuty.

Diabeł wcielony

Podczas konferencji prasowej w niedzielę 4 lipca Tusk zapytany został przez pracownika TVP3 m.in. o pracę jego syna Michała Tuska w miejskiej spółce. Szef PO nie uciął tematu, ale przez kilka minut pouczał pytającego na temat zarobków i wykształcenia syna. Po wszystkim pytający dziennikarz grzecznie podziękował Tuskowi i obiecał, że wszystkiego się dowie i przygotuje odpowiedni materiał. Nagranie, jako przykład sprawnego i merytorycznego odbicia piłeczki, stało się hitem sieci.

TVP Info, pomimo oczywistej porażki swojego wysłannika, postanowiło zmontować swoją wersję tego wydarzenia. Kilkuminutową wymianę zdań pocięto do fragmentów, w których Tusk na pytania odpowiada nic nieznaczącymi wybiegami. Do tego pokazano zbliżenia, jak zaciska pięści i marszczy czoło, sugerując, że znajduje się w niekomfortowej sytuacji.

No i przede wszystkim nagrano go z perspektywy, w której logo Platformy wyrasta mu z tyłu głowy niczym diabelskie rogi, a jego twarz przemalowano na kolor dojrzałego pomidora.
View post on Twitter

Upokorzenie niewinnej kobiety

W poniedziałek 5 lipca Tusk odwiedzał Szczecin, gdzie delegacja PO składała kwiaty pod pomnikiem Czynu Polaków. W pewnym momencie naprzeciw politykom idącym z wieńcami wychodzi kobieta i krzyczy coś w ich stronę. Mężczyźni mijają ją, ale w ostatniej chwili kobieta doskakuje jeszcze na chwilę do Tuska i popycha go. Widać to na jednym z nagrań pokazywanych w TVP3.

Ale w mediach państwowych częściej przewijało się drugie nagranie, zrobione jakiś czas później. Widać na nim, jak ta sama kobieta stoi metr od Tuska, macha rękami i woła: "Królu Europy, królu Europy! Siedem lat, kurwa, Ciebie nie było, to Polska się rozwinęła!". Na nagraniu widać, że jakiś mężczyzna ją odsuwa, a politycy idą w drugą stronę. Kobieta krzyczy "co ty kurwa robisz", a między nią i mężczyzną dochodzi do szarpaniny. Chwilę później do sceny dołącza reporter Radia Szczecin, który pyta mężczyznę, dlaczego jest agresywny. W odpowiedzi inny obecny tam mężczyzna zaczyna szarpać go za mikrofon.

TVP Info szybko opublikowało tekst pod tytułem "Jest Tusk, są rękoczyny. Zaatakowano mieszkankę Szczecina i dziennikarza". Wieczorem "Wiadomości" TVP pokazały materiał "Powrót Tuska - będzie więcej agresji?". "Polska ma zapłonąć od agresywnej nienawiści, już z pogranicza chamstwa, takiej bardzo brutalnej" - oceniała Katarzyna Gójska-Hejke.

W kolejnych dniach do sprawy wracano na portalu tvp.info codziennie. Kobieta z nagrania zapowiedziała skierowanie sprawy do sądu.

"Czuję się strasznie upokorzona, bo nikt mnie w życiu tak nie upokorzył. Za co, że ja mam inne poglądy? Czy można tak kobietę traktować? Widać, do czego PO jest zdolne, co oni wyrabiają" - komentowała w TVP. Twierdziła także, że politycy PO oglądali całą scenę, a nawet się cieszyli i śmiali.

"Podczas wystąpienia Donalda Tuska została pobita kobieta, została uderzona w twarz dlatego, że krytykowała Donalda Tuska. A Donald Tusk powiedział publicznie, że jest do takich bijatyk przyzwyczajony. Ja czekam, żeby ktokolwiek z PO upomniał się o tamtą kobietę, która została uderzona w twarz" - mówiła we wtorek posłanka PiS Joanna Lichocka podczas posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu.

„Wraz z powrotem Donalda Tuska doszło do rękoczynów ze strony jego zwolenników, to niepokojące. Tusk musi się odciąć od przemocy, chyba że właśnie on tej przemocy na ulicach chce” – stwierdził we wtorek 6 lipca w TVP1 minister Jacek Sasin.

"Donald Tusk jest dzisiaj niewątpliwie najlepszym politykiem w Polsce, jeżeli chodzi o zarządzanie złymi emocjami, znakomicie zarządza emocjami pełnymi nienawiści i agresji" - mówił tego samego dnia antenie Trójki Joachim Brudziński. I dodawał, że tuskowy "przemysł pogardy zakończył się tragedią w Smoleńsku".

Wróg wolnych mediów

We wtorek po sejmowych korytarzach chodził za Tuskiem Miłosz Kłeczek, jedna z bardziej znanych twarzy TVP. Zasypywał polityka insynuacyjnymi pytaniami o to, "dlaczego odcina się od Sławomira Nowaka". Tusk rzucił w jego stronę kilka uwag w rodzaju: "nie sądziłem, że osiągnęliście taki poziom propagandy partyjnej", "nie odpowiadam za pana proces wychowawczy".

"Uwagi na niskim poziomie, myślałem, że wyższy poziom pan reprezentuje" - odwinął mu się Kłeczek.

Całe zdarzenie media publiczne opisywały sformułowaniami: "Tusk aż się zatrzymał", "szokująca odpowiedź szefa PO", "Tusk wściekł się na dziennikarza i zaczął go obrażać".

Tego samego dnia inna pracowniczka TVP Info dopytywała Tuska o Amber Gold. Lider PO przysłuchiwał się chwilę jej pytaniom i stwierdził, że jeszcze musi się nauczyć odpowiadania na tego rodzaju insynuacje. Wtedy Jusytyna Dobrosz-Oracz z Gazety Wyborczej spytała, czy podpisał się już pod projektem ws. likwidacji tej stacji.

"Nie miałem okazji. Uważam, że ludzie potrzebują w Polsce rzetelnej informacji i trzeba zrobić wszystko, żeby tego typu zwyrodnienia, jak dzisiaj TVP Info, czy telewizja publiczna, zmieniły zasadniczo swój charakter. Nie zastanawiałem się jeszcze nad samym postulatem likwidacji TVP Info, ale oczywiście sama ta stacja robi wszystko, żeby uzasadnić ten (pomysł)" - mówił Tusk.

I zwrócił się do pracowniczki TVP:

"Muszę pani powiedzieć, że pani będzie również moralnie odpowiedzialna za to, co się musi zdarzyć po tym, co robicie w przestrzeni publicznej. To się na pewno zdarzy. Już raz żeście na to ciężko zapracowali. Dojdzie do strasznych rzeczy przez to, co robicie w Polsce. Nie potrafię o tym spokojnie mówić, bo to jest rujnujące nie tylko dla mnie, czy dla mojej rodziny, czy dla dziesiątków innych ludzi, którzy padają ofiarami także waszej agresji. To jest straszne dla życia publicznego w Polsce".

Słowa Tuska oczywiście odnosiły się do morderstwa Pawła Adamowicza, na którego w miesiącach poprzedzających zamach, media publiczne urządzały nieustającą nagonkę. TVP Info zaczęło nadawać tego dnia tę wypowiedź, twierdząc, że Tusk grozi dziennikarzom. Grozi na pewno zwolnieniami, ale - kto wie - może czymś jeszcze?

"Dzień bez ataku na dziennikarzy dniem straconym. Dziś Donald Tusk na celownik wziął kobietę i przy kamerach postanowił ją zmieszać z błotem za to, że zadała mu trudne pytanie dotyczące jego własnych słów" - donosił na Twitterze Samuel Pereira z TVP Info.

Wróg kobiet

Pobicie i obrażanie kobiet to jednak dla Tuska za mało. "Wiadomości" w poniedziałek postanowiły stanąć w obronie Ewy Kopacz, która, choć była jedyną kobietą we władzach partii, musiała zrezygnować ze stanowiska na rzecz obecnego lidera PO. Przypomniano także, jak z kandydowania na prezydentkę zrezygnowała w 2020 roku Małgorzata Kidawa-Błońska.

"Potraktowano ją jak mebel" - stwierdziła Dorota Kania, nowa członkini zarządu Polska Press.

"Tusk kobiety traktuje przedmiotowo" - wtórowała jej Dorota Łosiewicz z tygodnika "Sieci".

"Z kobietami, nie tylko tymi z jego partii, zadarł nie raz" - dodawał Marcin Tulicki. Chodziło oczywiście o wyższy wiek emerytalny dla kobiet. Pokazano także znane archiwalne nagranie, w którym starsza kobieta prosi Tuska, by ten przeprosił ją za użycie określenia "moherowe berety".

Wraca na niemieckie zlecenie

We wszystkich wydaniach "Wiadomości" w tym tygodniu można było usłyszeć fragmenty przemówienia Donalda Tuska z okazji zjazdu niemieckiej partii CDU, należącej do grupy Europejskiej Partii Ludowej, której Tusk był przewodniczącym. Nagranie pochodzi ze stycznia 2021 roku i od tamtej pory regularnie w programie TVP zobaczyć można wycinki z Tuskiem mówiącym "für Deutschland".

Pojawiają się stwierdzenia, że Tusk od lat cieszy się poparciem Angeli Merkel i to za jej sprawą został szefem Rady Europejskiej. Oceny te powtarzają przypadkowi przechodnie zaczepiani. "Dla Niemców był dobry, dla Polski nic nie zrobił" - mówią osoby zaczepiane w sondach ulicznych.

W środę "Wiadomości" dwukrotnie pokazywały nagłówek "Deutsche Welle" mówiący, że Tusk jest przywódcą polskiej opozycji. Po niemiecku - złowrogi nazistowski "Opposition Führer".

"Dla mnie jest oczywiste, że Tusk nie wracałby, gdyby nie uzyskał pewnego rodzaju zapewnień od instytucji europejskich, że represje wobec Polski będą tak długo, jak proniemiecka opcja nie wróci do władzy w Polsce" - stwierdził w rozmowie z TVP Info europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

"Program jest napisany już dawno w Berlinie. Na razie jest tajny, bo gdyby polskie społeczeństwo go poznało, to by nie zagłosowało na PO" - ostrzegał 5 lipca Marek Suski w programie "Jedziemy" Michała Rachonia.

Janusz Kowalski i Lex Tusk

Na fali oskarżeń o działanie na rzecz Niemiec, Unii Europejskiej, Rosji, ponadnarodowych grup wpływu (niepotrzebne skreślić) Janusz Kowalski z Solidarnej Polski wraz z Jarosławem Sachajko z Kukiz'15 przygotowali nawet specjalną ustawę zabraniającą pełnienia przez członków Rady Ministrów, sekretarzy i podsekretarzy stanu pełnienia właściwie jakichkolwiek funkcji urzędniczych w organach międzynarodowych przez 10 lat po opuszczeniu stanowiska.

Jak na razie wątek ten nie cieszył się zainteresowaniem mediów państwowych. Być może uznano to za atak na ministerialną delegację Zjednoczonej Prawicy w Parlamencie Europejskim.

View post on Twitter

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne