Po publikacji przejmującego listu rodziców siódmoklasisty, którzy zwracali uwagę, że ich życie rodzinne zostało podporządkowane rytmowi szkoły do OKO.press napłynęła seria listów. Nasi czytelnicy i czytelniczki upominają się o historie dzieci z innych roczników. Wśród relacji jest jedna szczególna: Julii, uczennicy siódmej klasy szkoły podstawowej

Przeładowane plany zajęć, zadania domowe do późnych godzin, porwane weekendy – tak wygląda rzeczywistość siódmoklasistów w szkole po reformie edukacji. Wszystko ze względu na zwiększoną liczbę w siatce godzin (z 39 w gimnazjum do 42 w szkole podstawowej) oraz konieczność przerobienia trzyletniego programu gimnazjum w dwa lata. Poza tym:

  • klasy niedostosowane do potrzeb dzieci w różnymi wieku;
  • zatłoczone korytarze;
  • brak podręczników;
  • brak nauczycieli prowadzących;
  • zajęcia sportowe prowadzone na korytarzach;
  • brak miejsca na zjedzenie posiłku czy szatnie.

Od września 2017 roku rodzice zasypują Rzecznika Praw Dziecka skargami na „dobrą zmianę w szkole”. I choć część problemów jest kontynuacją tego, co działo się wcześniej np. nadmierne obciążanie uczniów zadaniami domowymi, to wszyscy zgodnie przyznają, że tak źle jeszcze nie było.



Po publikacji przejmującego listu rodziców siódmoklasisty, którzy zwracali uwagę, że ich życie rodzinne zostało podporządkowane rytmowi szkoły do OKO.press napłynęła seria listów. Nasi czytelnicy i czytelniczki upominają się o historie dzieci z innych roczników. Problemy ze zmianowym trybem zajęć, przeładowanym planem i piętrzącymi się zadaniami domowymi zaczynają się już w klasach czwartych.

Wśród Waszych relacji znalazła się jedna szczególna. List od Julii, uczennicy siódmej klasy szkoły podstawowej.

Julia, 7 klasa: za dużo zajęć

„Witam. Chciałabym się podzielić swoimi odczuciami na temat „reformy”. Jestem siódmoklasistką. Tak wygląda mój plan:

  • 7:00 wstaję
  • 8:00 – 15:15 szkoła
  • 16:00-18:00 trening
  • 18:30-19:00 „obiad”, a podczas niego odpoczynek.
  • 19:00-22 odrabianie lekcji
  • 22:00 – 1/2 w nocy nauka

Lekcji mam ogólnie 35 tygodniowo. Do tego trenuję siatkówkę (4 razy w tygodniu po 2 godz) i gram na gitarze (2 razy w tygodniu po 1 godz.). Jestem dość zdolną uczennicą, w młodszych klasach zawsze miałam czerwony pasek i średnią powyżej 5.0.

Jednak w tym roku nauki jest za dużo! Nie wyrabiam. Idę spać zazwyczaj ok. 2 w nocy.

Jak skończę się uczyć szybciej to jeszcze przeczytam lekturę (zazwyczaj zasypiam podczas jej czytania). W tym roku mamy 10 lektur obowiązkowych typu „Zemsta” czy „Pan Tadeusz” + ok. 10 uzupełniających, które też powinniśmy przeczytać. W samym wrześniu przerobiliśmy 3 lektury (każda miała po 200 stron). Wszystkie książki dostaliśmy dopiero pod koniec września.



Jesteśmy cały czas w tym samym budynku co rok temu, więc nie mamy gdzie się uczyć fizyki czy chemii, więc uczymy się w pracowni matematycznej. A jak mamy się nauczyć chemii bez doświadczeń? Naszej pani z biologii i geografii nie ma przez miesiąc w szkole i nie zapowiada się, żeby przyszła. Nie mamy żadnego zastępstwa, bo nie ma nauczycieli do biologii i geografii. Najczęściej mamy matematykę na zastępstwo. Ostatnio mieliśmy 3 matematyki pod rząd na zastępstwa.

Nie możemy na przerwach powtórzyć przed sprawdzianem (a mamy codziennie jakiś), bo młodsze dzieci nam hałasują. Już się boję co będzie za rok…”

Julia, siódmoklasistka

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym