Prawa autorskie: Kijów, 15.11.22. Fot. Sergei SUPINSKY / AFPKijów, 15.11.22. Fot...
15 listopada 2022

Dokąd pójdą Ukraińcy spod Chersonia? Bo Rosjanie z pewnością do Donbasu [SYTUACJA NA FRONCIE]

Rosjanie znów atakują rakietami miasta i infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Ukraińcy z kolei prowadzą działania specjalne na Półwyspie Kirnburskim na lewym brzegu ujścia Dniepru. Pod Wuhłedarem i Bachmutem nadal ciężkie walki

Rosjanie przeprowadzili kolejne zmasowane uderzenie rakietowo-dronowe na miasta i infrastrukturę energetyczną Ukrainy na terenie niemal całego kraju. W Kijowie rosyjskie pociski uderzyły w dwa budynki mieszkalne. Rakiety spadły też jednak m.in. na Charków, Odessę, Lwów, Równe i Żytomierz. W wyniku ataków w wielu miastach i regionach Ukrainy znów nie ma prądu. Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały, że odpalonych zostało ok. 100 pocisków rakietowych (co może mieć związek z niską intensywnością ataków rakietowych w poprzedzających dzisiejsze uderzenie dniach)

View post on Twitter

Moment przeprowadzenia tych ataków nie wydaje się być przypadkowy. I nie, raczej nie chodzi tu o szczyt G-20 i wystąpienie Wołodomyra Zełeńskiego podczas tego spotkania. Choć dotychczas jesień w Ukrainie była bardzo łagodna, od jutra na terenie niemal całej Ukrainy (podobnie zresztą jak w Polsce) prognozowane są nocne przymrozki. Prognozy na weekend zapowiadają natomiast temperatury ujemne również w dzień (a nocami w Kijowie nawet około -7 stopni). A zatem to niestety moment, w którym uderzenia w ukraińską infrastrukturę energetyczną i ciepłowniczą staną się jeszcze bardziej dotkliwe.

Ukraińska armia objęła już pełną kontrolę nad całą okupowaną dotąd prawobrzeżną Chersońszczyzną. To 4800 kilometrów kwadratowych odbitego terenu (przede wszystkim pola o najwyższej wartości rolniczej), prawie 200-tysięczny przed wybuchem wojny Chersoń, mniejsze miasteczka takie jak Berysław i Snihurywka oraz dziesiątki wsi.

Wyzwolenie prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego odbyło się błyskawicznie – cała operacja trwała niespełna trzy dni. W jej trakcie doszło jedynie do kilku starć z Rosjanami – z czego najpoważniejsze ( o i tak mocno ograniczonej skali) miało miejsce w rejonie Berysławia – w efekcie straty obu stron w trakcie ostatnich dni istnienia rosyjskiego przyczółka na prawym brzegu Dniepru były nieznaczne.

W obliczu tych faktów jest więc całkowicie jasne, że

moment publicznego ogłoszenia przez Rosjan odwrotu z prawego brzegu Dniepru (co miało miejsce w środę 9 listopada) zbiegał się z faktycznym zakończenia rosyjskiej ewakuacji.

Rozpoczęto go najprawdopodobniej jeszcze w październiku – być może zaraz po objęciu funkcji dowódcy rosyjskich wojsk w Ukrainie przez generała Siergieja Surowikina. Rosjanie wycofywali się całymi tygodniami, powoli i „na raty” – co zresztą było raportowane przez zachodnie instytucje wywiadowcze i analityczne. W efekcie udało się im przerzucić na lewy brzeg Dniepru niemal całość liczącego około 20 tysięcy zgrupowania spod Chersonia i Berysławia. Nie zmienia to jednak faktu, że utrata rozległego przyczółka za Dnieprem była dla Rosjan operacyjną klęską, która może zaważyć na losach całej wojny na południu Ukrainy.

"New York Times" na podstawie danych od Institute for the Study of War wyliczył, że wraz z zajęciem prawobrzeżnej Chersońszczyzny Ukraińcy odbili już 54 procent terenów, które Rosjanie byli w stanie okupować od początku wojny.

View post on Twitter

Co będzie dalej? Institute for the Study of War prognozuje, że Rosjanie wykorzystają siły wycofane spod Chersonia do zintensyfikowania działań ofensywnych w Donbasie. To jak najbardziej możliwe – i pewne oznaki takiej intensyfikacji, choć głównie w oparciu o nowozmobilizowanych rekrutów już tam widać.

Należy jednak pamiętać, że podczas gdy Rosjanie wycofując się na lewy brzeg Dniepru „uwolnili” około 20 tysięcy żołnierzy, z których nie mniej niż połowa będzie musiała ubezpieczać nową linię obrony, Ukraińcy mają ich dzięki temu samemu „wolnych” znacznie więcej.

Siły, które ukraińska armia może wycofać obecnie z prawobrzeżnej Chersońszczyzny już po zabezpieczeniu brzegu Dniepru, można szacować na 7-10 brygad.

Na tym jednak nie koniec. Rzecz bowiem w tym, że lewy brzeg Dniepru sam w sobie wcale nie jest korzystną linią obrony. Jeśli przyjrzymy się nawet pobieżnie mapom, zobaczymy, że od wrzynającego się w Morze Czarne półwyspu Kinburnskiego, poprzez Czarnomorski Rezerwat Biosfery aż po będące regularną półpustynią Piaski Oleszkowskie, lewy brzeg Dniepru to pas arcyciekawych przyrodniczo pustkowi i mokradeł, położonych w dodatku znacznie niżej niż miejscowości na skarpie prawego brzegu (i stanowiska ukraińskiej artylerii lufowej). To teren, który obiektywnie trudno w pełni kontrolować.

Prawdopodobnie o tym mniej więcej obecnie myślą Ukraińcy, którzy od weekendu przeprowadzają desanty na Półwysep Kinburnski i według nie w pełni potwierdzonych doniesień zajęli już od jednej do trzech wsi na tym słabo zaludnionym terenie. Ukraińska obecność na Półwyspie może skomplikować rosyjską sytuację w głębi lewobrzeżnej Chersońszczyzny. Ewentualne bardziej regularne ukraińskie wypady – czy stamtąd, czy przez Dniepr – na teren Piasków Oleszkowskich mogą zaś zamienić w ziemię niczyją cały ten ciągnący się wzdłuż lewego brzegu Dniepru mający nawet ponad 20 kilometrów szerokości pas trudnego terenu, zmuszając Rosjan do tworzenia realnej linii obrony dopiero na jego południowo-wschodnich krawędziach.

To zaś odsunęłoby od prawego brzegu rosyjską artylerię lufową poza jej skuteczny zasięg i bardzo utrudniło ostrzał z artylerii rakietowej. Jednocześnie zaś Ukraińcy mogliby myśleć o względnie bezpiecznym rażeniu celów na rosyjskim zapleczu frontu z HIMARS-ów rozmieszczanych zaledwie kilka kilometrów od brzegu Dniepru.

Taka taktyka odpychania Rosjan od lewego brzegu Dniepru w nieco dalszej perspektywie dawała by być może Ukraińcom szanse nawet na realne działania ofensywne znad największej ukraińskiej rzeki. Owszem, myśl o forsowaniu Dniepru pod bezpośrednim rosyjskim ogniem zakrawa na szaleństwo. Ale gdyby Rosjanie nie za bardzo mogli zbliżyć się do Dniepru na więcej niż kilkanaście kilometrów, wcale nie byłoby już to takie nierealne.

A oto, jak dokładnie wyglądała sytuacja na frontach wojny w Ukrainie w trakcie jej 265 doby.

Podsumowanie obejmuje stan sytuacji do wtorku 15 listopada do godziny 18.

MAPA przebiegu działań wojennych w Ukrainie

O mapie: Mapa jest aktualizowana w rytmie odpowiadającym publikacji kolejnych analiz z cyklu SYTUACJA NA FRONCIE – za każdym razem przedstawia zatem ten względnie* bieżący stan działań wojennych, nie zaś ten historyczny zgodny z datami publikacji poszczególnych odcinków. Dla wygody korzystania mapę zdecydowanie warto rozwinąć – służy do tego przycisk w jej lewym dolnym rogu.

Odwzorowany przebieg linii frontu ma charakter mniej lub bardziej przybliżony – zwłaszcza w rejonach, gdzie biegnie ona wzdłuż krętych meandrów rzek Doniec i Ingulec.

*Musimy pamiętać, że część informacji trafia do nas z dobowym (lub i dłuższym) opóźnieniem, część zaś wymaga weryfikacji – aktualizując mapę korzystamy wyłącznie z potwierdzonych danych, choć w analizach wspominamy i o tych nie w pełni jeszcze zweryfikowanych.

Na północ od Dońca

Rosjanie przeprowadzili serię kontrataków na zachód od Swatowego. Wszystkie zostały odparte przez Ukraińców. W rosyjskich atakach w tym rejonie biorą udział przede wszystkim rekruci z mobilizacji – pobieżnie przeszkoleni i pozbawieni wystarczającego wyposażenia. Do najpoważniejszych walk dochodziło w rejonach miejscowości Nowoseliwskie i Stelmachiwka.

Ukraińcy mają w zasięgu artylerii drogę R-66 na całej jej długości pomiędzy Swatowem a Kreminną. Wciąż jednak nie doszło do przecięcia drogi przez ukraińskie jednostki – a tym samym do realnego przełamania frontu.

Donbas

Rosjanie kontynuują intensywne ataki w kierunku Bachmutu. Ukraińskie linie obrony nie zostały tam jednak przełamane – walki nadal toczą się w rejonach miejscowości Sołedar i Bachmutskie oraz na południowych przedpolach samego Bachmutu.

Za kierunek bachmucki po rosyjskiej stronie nadal odpowiadają najemnicy z Grupy Wagnera. Ci zaś w ostatnich dniach „wsławili się” przeprowadzeniem bestialskiej egzekucji na swym byłym współtowarzyszu Jewgieniju Nużynie, który oddał się Ukraińcom do niewoli a następnie udzielił kilku wywiadów, w których krytykował rosyjską inwazję na Ukrainę. W nie do końca jasnych okolicznościach (mowa jest zarówno o uprowadzeniu, jak i o powrocie Nużyna do Rosji w ramach wymiany jeńców) Nużyn znalazł się z powrotem w rękach wagnerowców. Zgodnie z obyczajami tej formacji najemniczej (takie egzekucje były już przez wagnerowców przeprowadzane np. w Syrii) został on zamordowany uderzeniami młota kowalskiego przy aplauzie byłych kolegów – a nagranie z egzekucji zostało przez wagnerowców opublikowane „ku przestrodze”.

W Donbasie Rosjanie kontynuują też działania ofensywne na zachód i północny zachód od Doniecka. Miało im się udać osiągnąć pewne postępy w rejonie Opytnego pod Donieckiem.

Wciąż ciężka pozostaje sytuacja pod Wuhłedarem. Rosjanie najprawdopodobniej opanowali już w całości leżącą na południe od Wuhłedaru Pawliwkę – w tej miejscowości ciężkie walki toczyły się już od mniej więcej tygodnia. Nie można wykluczać, że to właśnie tam Rosjanie skierują część pobieżnie odświeżonych sił ewakuowanych spod Chersonia – co mogłoby skomplikować sytuację obrońców. Celem rosyjskiego ataku na Wuhłedar może być zarówno potrzeba zabezpieczenia przebiegającej przez ten rejon linii kolejowej mogącej posłużyć do zaopatrywania wojsk na południu Ukrainy, jak i próba przeprowadzenia głębokiego włamania na północ na tyły głównych ukraińskich linii obronnych w Donbasie.

Południe Ukrainy

Ukraińcy po opanowaniu prawego brzegu Dniepru przeprowadzili serię akcji sił specjalnych na Półwyspie Kinburnskim odcinającym od południa Zatokę Dniprowską (czyli wspólne ujście Dniepru i Bohu). Ukraińscy specjalsi docierają tam szybkimi łodziami motorowymi – według niepotwierdzonych w pełni informacji, mieli m.in. zająć położoną na Półwyspie Kinburnskim wieś Gierojskie. Rosjanie próbowali na to odpowiedzieć silnym ostrzałem z artylerii rakietowej rejonu Oczakowa.

Przez Ukraińców ostrzeliwane są z kolei z pomocą HIMARS-ów cele położone głęboko za Dnieprem – w tym m.in. rosyjskie bazy w rejonie Skadowska i Czaplinki.

***

Stosunek w pełni udokumentowanych zdjęciowo i fotograficznie strat sprzętowych armii rosyjskiej i ukraińskiej wynosi obecnie 3,5:1. Rosjanie stracili dotąd 7925 egzemplarzy sprzętu, a Ukraińcy 2228 – wciąż trwa inwentaryzowanie strat poniesionych przez Rosjan w wyniku ukraińskich działań kontrofensywnych. Do wszelkich danych o stratach przeciwnika podawanych oficjalnie przez obie strony należy podchodzić z ostrożnością i sceptycyzmem.

W ciągu najbliższych dni Ukraińcy będą transferować część jednostek zaangażowanych dotąd w działania na prawym brzegu Dniepru na inne odcinki frontu. Wydaje się niemal pewne, że część tych sił posłuży do działań defensywnych w Donbasie, jednak kilka brygad może zostać wykorzystane do operacji o charakterze ofensywnym – czy to na północ od linii Dońca, czy to na południu kraju. Jest całkiem prawdopodobne, że zarówno od północy (z linii na Zaporożu), jak i od zachodu Ukraińcy będą dążyć do wyzwolenia przynajmniej części lewobrzeżnej Chersońszczyzny.

Nadchodzące w Ukrainie znaczne ochłodzenie może być dla Rosjan impulsem do ponawiania ataków rakietowo-dronowych przeciwko infrastrukturze energetycznej i ciepłowniczej kraju.

***

Wszystkie dotychczasowe teksty z cyklu SYTUACJA NA FRONCIE, w których relacjonujemy przebieg działań wojennych w Ukrainie, znajdziesz TUTAJ.

Udostępnij:

Witold Głowacki

Dziennikarz, pracował w "Dzienniku" i "Polsce The Times". W Oko.press od 2021 roku. Zajmuje się tematyką polityczną i okołopolityczną.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne