0:000:00

0:00

Z Mariią Koroliuk spotykam się przed wejściem do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Poznaniu, chwilę przed 9 rano. Mariia ma 35 lat. Siedzi na ławce, ma przy sobie teczkę. W środku plik dokumentów i trzy ukraińskie paszporty: Marii i jej dwóch synów. Młodszy ma 5, a starszy 10 lat. Mariia otwiera jeden z paszportów pokazuje pieczątkę od Straży Granicznej. Pod pieczątką data: 5 marca 2022 roku. To wtedy Mariia z mamą i dwójką synów uciekła z Tarnopola do Polski.

- Był 10. dzień wojny. Rosjanie przejęli elektrownię atomową w Zaporożu. Baliśmy się, co będzie. Spakowaliśmy się w jeden dzień i pojechaliśmy na przejście graniczne Hrebenne-Rawa Ruska. Czekaliśmy tam w długiej kolejce. Poznaliśmy rodzinę z Ukrainy, która miała jechać ze znajomymi do Poznania. Zabrali nas ze sobą. Bardzo nam pomogli - mówi Mariia.

Mariia z mamą i dwójką dzieci zamieszkali w domu u rodziny Jakuba Wesołowskiego z Poznania. Rodzina Jakuba pomaga im cały czas. - Pomogli mi znaleźć pracę. Biorę każdą, żeby zarobić. Sprzątam w domach, rozkładam towary na półkach w sklepie. Mama opiekuje się w tym czasie dziećmi. Ale teraz rodziny, u których sprzątam, pojechały na wakacje. Kończą nam się pieniądze.

Pytam, ile miesięcznie zarabia na sprzątaniu. - Niecałe 2 tys. zł. Z tego utrzymać mamę, dwóch synów i znaleźć mieszkanie, to się nie da. Nam cały czas pomaga Kuba. Chodź, wejdźmy do środka - mówi.

Mariia wchodzi do poczekalni ZUS. Wybiera temat spotkania: “Świadczenia rodzinne (np. 500 plus)”. Automat drukuje numerek. Dziewczyna wyjmuje bilet i ustawia się w kolejce. Pierwszy wniosek o wypłatę obiecanej przez polski rząd pomocy złożyła w połowie marca, ale przelewu wciąż nie ma. I nikt nie potrafi wyjaśnić jej, dlaczego.

Okienko nr 1

- Ostatnio byłam tu wczoraj. Od pięciu miesięcy próbuję się dowiedzieć, czy dostanę 500 plus. Urzędniczki są bardzo miłe i próbują mi pomóc - mówi Mariia. - Mój mąż został w Ukrainie. Nie mógł wyjechać z kraju przez mobilizację wojskową. Pracuje w państwowej inspekcji podatkowej w Tarnopolu. Dostaje 70 proc. pensji przez wojnę. Ledwo mu starczy na życie. Mój brat Mikolaj po wybuchu wojny zgłosił się na ochotnika do wojsk obrony terytorialnej w Tarnopolu. Kilka dni temu zachorował. Ma gorączkę, wodę w płucach. Schudł 20 kg. Nie wiedzą, co mu jest. Boimy się, co z nim będzie.

Mariia za dwie godziny wraca na jakiś czas do Tarnopola. Na dworcu czeka na nią mama z dziećmi. Jadą do Ukrainy, żeby sprawdzić, co dzieje się z Mikolajem, zabrać trochę ubrań i pieniędzy. Mariia chce ostatni raz przed wyjazdem spróbować dowiedzieć się, dlaczego nie dostała 500 plus.

Wniosek o wypłatę świadczenia Mariia złożyła w ZUS 28 marca 2022 roku - krótko po tym, jak rząd przy pomocy specustawy umożliwił osobom, które uciekły przed wojną z Ukrainy, korzystanie z programu. - Wyrobiłam numer PESEL, mam konto w banku. Ale od marca nie dostałam żadnej odpowiedzi.

Mariia pokazuje mi pismo, które wysłała do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych 3 czerwca 2022 roku:

“Szanowni Państwo. Z początkiem marca 2022 roku przyjechałam do Polski, a pod koniec marca 2022 roku złożyłam wniosek o świadczenie 500 plus za pomocą platformy ZUS. Znajome mi osoby z Ukrainy składające w podobnym czasie wnioski otrzymały już świadczenie, a nam jeszcze go nie przyznano. Uprzejmie proszę o wypłatę, ponieważ kilka miesięcy żyje już w Polsce i jest mi trudno bez tego świadczenia”.

Wreszcie na ekranie wyświetla się numerek Marii. Podchodzimy do okienka. Ukrainka chce, żebym tłumaczyła słowa, których nie zrozumie.

- W czym mogę pomóc?

- Chciałam się dowiedzieć, czy dostanę 500 plus - mówi Mariia - To był wniosek z 28 marca.

Urzędniczka sprawdza na komputerze, co się dzieje na koncie ZUS Marii.

- Wniosek wpłynął do nas w kwietniu - mówi.

- Ale ja składałam w marcu.

- Sprawa została zarejestrowana 18 kwietnia.

To przez te pani zawirowania

Maria nie rozumie. Pytam urzędniczki, dlaczego wniosek został zarejestrowany dopiero 18 kwietnia, skoro Mariia składała go w marcu.

- Musiał zarejestrować się w systemie. To trwa. Potem sprawa musiała się utworzyć i utworzyła się w maju.

Urzędniczka pokazuje Marii broszurę informacyjną: “Rodzina 500 plus”. W niej informacje w języku polskim:

“Jeżeli wniosek został złożony do 30 kwietnia, decyzja i wypłata powinna nastąpić najpóźniej do 30 czerwca. Jeżeli wniosek został złożony w maju, decyzja i wypłata nastąpi do 31 lipca z wyrównaniem za czerwiec. Jeżeli wniosek został złożony w czerwcu, decyzja i wypłata nastąpi do 31 sierpnia z wyrównaniem za czerwiec i lipiec”.

Według broszury wypłatę świadczenia Mariia powinna więc dostać najpóźniej do 30 czerwca. Bo wniosek został zarejestrowany 18 kwietnia. Dlaczego nadal jej nie dostała?

- W związku z zawirowaniami, które u pani wystąpiły, to się przedłużyło. Bo pani złożyła pismo, że wyjeżdża.

Trzeba zgłosić, że się wróciło

Rzeczywiście, Mariia 3 czerwca 2022 roku poinformowała ZUS, że jedzie do Tarnopola z dziećmi i mamą. Wyjechała tydzień później. Wróciła 7 lipca, poszła do ZUS i złożyła kolejny wniosek o wypłatę świadczenia 500 plus za drugie półrocze.

- To zahamowało wypłatę. Pani musiała poinformować, że wróciła. Wina nie jest po naszej stronie - mówi urzędniczka.

- Ale przecież przyszłam 8 lipca 2022 roku tutaj do ZUS i poinformowałam, że wróciłam.

- To pani musi jeszcze złożyć osobny wniosek, że wróciła.

Pytam czy jeżeli Mariia poinformuje, że wróciła, to dostanie zaległe świadczenia 500 plus za okres od kwietnia do czerwca. - Wytłumaczyłam dlaczego to nie było wypłacone. Pani poinformowała, że wyjeżdża i teraz proszę to dzisiaj zgłosić, że pani wróciła - mówi urzędniczka.

Okienko nr 2

Mariia odchodzi. Ustawia się w kolejce do drugiego okienka. - Byłam tutaj sześć razy. Pytałam, czy jest w porządku. Mówili, że jest. Obiecali, że wypłacą pieniądze, że mam poczekać. Teraz nagle mi mówią, że coś jest nie tak.

W kolejce stoi kilka Ukrainek. Przy urzędowym okienku mieszają się dwa języki: polski i ukraiński. Urzędniczki mówią po polsku, Ukrainki trochę w jednym, trochę w drugim języku.

Znowu czekamy.

- Ja też uczę się polskiego. Rozumiem wszystko, ale trudniej jest mi mówić. Jak wojna wybuchła to znajomi uciekali do Kanady, do Włoch, Niemiec. My nie mieliśmy nikogo za granicą. Ale chcieliśmy do Polski. Bo tu blisko i język można zrozumieć. Ja znam ukraiński, rosyjski, angielski i teraz uczę się polskiego. Babcia mojej mamy mieszkała w Krakowie i my mamy polskie korzenie. Moja mama mówi po polsku. A w Niemczech to by nic nie zrozumiała, bo angielskiego nie potrafi.

Mariia podchodzi do okienka.

- Mam złożyć wniosek, że wróciłam do Polski, chociaż ja byłam 8 lipca i składałam - mówi Mariia. Pracowniczka ZUS nie do końca rozumie. Wchodzi w system i sprawdza konto Marii. Tłumaczę, że Mariia ma złożyć wniosek, że wróciła do Polski. Tak powiedziała nam pani w poprzednim okienku. Bez tego nie dostanie 500 plus, na które czeka od marca.

Urzędniczka jest zdziwiona.

Nic nie trzeba zgłaszać

- Złożyć wniosek, że wróciła do Polski? To bez sensu. Jak ktoś wraca z Ukrainy, to nie musi składać pisma, że wrócił. Pani napisała we wniosku o wypłatę świadczenia 500 plus, że wróciła. Tu w systemie widzę taki dokument. Pani w nim napisała: “Wróciłam do Polski i po powrocie ubiegam się o wypłatę świadczenia 500 plus dla dwójki dzieci”. To wystarczy. Wszystko jest prawidłowo złożone.

Dopytuję, czy wypłaty świadczenia nie zatrzymał wyjazd Marii do Tarnopola w czerwcu. Bo tak sugerowała urzędniczka w pierwszym okienku.

- To nie ma znaczenia, bo pani poinformowała, że wróciła. Wniosek jest złożony poprawnie. Nie został odrzucony. Za lipiec dostanie pani wypłatę prawdopodobnie do końca sierpnia. Ale od marca też pani nie dostała?

- Nie dostała - mówi Mariia.

- To dziwne, że nie przyszła od tego czasu odpowiedź. Pani napisała, że wróciła i złożyła nowy wniosek w lipcu, więc pieniądze za lipiec dostanie pod koniec sierpnia - powtarza urzędniczka.

- Ale dlaczego nie ma wypłaty od marca?

- Proszę jeszcze raz wziąć numerek, powiedzieć, że wszystko jest w porządku, że nie musi pani składać żadnego dodatkowego dokumentu. I proszę dopytać, dlaczego od marca nie dostała pani pieniędzy.

Okienko nr 3

Mariia nic nie mówi. Wstaje i znowu podchodzi do automatu. Bierze kolejny numerek. Trzeci raz podchodzi do okienka. Tym razem prosi, żebym wytłumaczyła urzędniczce o co chodzi. Od początku wyjaśniam, że Mariia nie dostała od końca marca wypłaty 500 plus i nie wie, co się dzieje. Chciała się dowiedzieć, kiedy dostanie świadczenie. Pracowniczka ZUS wchodzi w system i sprawdza konto Marii.

- Wniosek o wypłatę świadczenia z 28 marca wpłynął do nas 18 kwietnia 2022 roku. Był składany przez bank, więc dotarł później. Nie ma w nim błędu. W systemie widać, że ma pani dwójkę dzieci, wszystko się zgadza. Pani wnioski o świadczenie 500 plus są otwarte, nie są zamknięte, więc nadal je rozpatrujemy. Pani przesyłała skan paszportów?

- Tak.

- Widzę, że było zażalenie zgłoszone, że nie dostała pani świadczenia.

- Tak, zgłaszałam.

- Nie widzę braków, koleżanki nie pisały, że tu jest jakiś błąd, że są potrzebne inne dokumenty. Trzeba poczekać. Nie ma rozstrzygnięcia wniosków, więc nie mogę nic więcej powiedzieć.

Wniosek do rozpatrzenia ręcznie

Dopytuję dlaczego Mariia nie dostała wypłaty 500 plus, skoro czas wypłacania świadczeń to 60 dni.

- Pani Mariia złożyła zażalenie i wysłała pisma z pytaniami. Prawdopodobnie przez to wniosek nie został rozpatrzony automatycznie. Poszedł do ręcznego rozpatrzenia. Wniosków o wypłatę świadczenia 500 plus jest dużo. Pani Mariia nie jest jedyną osobą, która go nie dostała. Na początku myśleliśmy, że te wnioski da radę szybciej rozpatrzyć.

Ale jest jeden ośrodek w Białymstoku do spraw wypłaty świadczeń rodzinnych. I tam pracuje kilkadziesiąt osób. Oni te wnioski rozpatrują dla wszystkich rodzin - i dla polskich i dla ukraińskich. Kilkadziesiąt osób realizuje wypłaty wszystkich świadczeń. Na całą Polskę.

I dlatego to tyle trwa. Trzeba czekać. Wszystkie wnioski mają być rozpatrzone do końca sierpnia.

- Ja nie dostanę tego - mówi Mariia.

Chce już iść. W urzędzie spędziłyśmy dwie godziny. O godz. 12:00 jedzie do Tarnopola z synami. Na dworzec autobusowy idziemy przyspieszonym krokiem.

- Rozumiem wszystko, ale jak przyjechaliśmy do Polski, to nam powiedzieli, że dostaniemy 500 plus na dziecko. Czekałam i czekałam. I nie dostałam. Już straciłam nadzieję.

Na dworcu autobusowym na Mariię czeka jej mama z dwójką synów. Wsiadają do autobusu. Mariia z rodziną do Tarnopola jedzie na kilka dni. Chcą zabrać trochę ubrań, żywności, zobaczyć się z bratem. Nie wiedzą, co zrobią potem.

- Mieliśmy mieszkanie za darmo w Polsce i jesteśmy bardzo wdzięczni ludziom, którzy nam pomogli. Ale nie można tak długo siedzieć komuś na głowie. Chcemy wynająć mieszkanie i utrzymać się sami - mówi Oksana, mama Marii. - Gdyby Mariia wiedziała, że dostanie wsparcie 500 plus, zostalibyśmy w Polsce. Byłoby nam łatwiej. Ale teraz nie wiemy, co mamy robić.

Pytam, czy nie nie boją się wrócić do Ukrainy.

- Boimy się. W Tarnopolu jest spokojnie, ale to nie oznacza, że zaraz się coś nie wydarzy. Bo w czerwcu nic się w Tarnopolu niby nie działo. I nagle dwie rakiety przeleciały nad obwodem tarnopolskim i trafiły domy mieszkalne w Czortkowie - mówi Oksana.

Mariia wsiadając do autobusu pokazuje mi mapę na telefonie.

- Czortków to godzina drogi od nas. Nie czujemy się bezpiecznie, nie wyobrażamy sobie normalnie tam żyć. To nigdy nie wiadomo. Mój młodszy syn chodził do przedszkola w Poznaniu, a drugi uczył się zdalnie w szkole w Ukrainie. Chcemy, żeby od nowego roku dzieci do szkoły poszły w Polsce, chcemy tu mieszkać. Mamy nadzieję, że nic się nam nie stanie i spokojnie wrócimy.

Wąskie gardło w Białymstoku

Rozmawiam z Jakubem Wesołowskim, który zajął się Mariią i jej rodziną.

- Na początku marca przyjęliśmy do nas do domu dwie rodziny z Tarnopola. Obu pomagałem z organizowaniem życia w Polsce, zdobyciem PESEL i wypełniałem za nie wnioski o różne świadczenia. Jedna pani z dwójką dzieci dostała wszystko i nie mamy żadnych zastrzeżeń, ale Mariia z Tarnopola z dwójką chłopców do dzisiaj dostała tylko pierwsze świadczenie w wysokości 300 zł. Po 500 plus nie ma śladu. Ani decyzji, ani przelewów. Wielokrotne wizyty w ZUS również nic nie dały. Cały czas otrzymujemy informację: "sprawa w toku, proszę czekać". Na początku czerwca Pani Marii skończyły się pieniądze, od nas kolejnych już nie chciała przyjąć i wyjechała na kilka tygodni na Ukrainę po środki. Wczoraj byliśmy znowu w ZUS i nadal nic.

Rząd chwali się, jaka to pomóc płynie do uchodźców a prawda gdzieniegdzie okazuje się być inna. Gdyby nie ludzie i samorządy, to do wielu osób z Ukrainy pomoc by nie dotarła.

Pytam rzecznika prasowego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, czy rozpatrywaniem wniosków o świadczenia 500 plus zajmuje się - jak mówiła urzędniczka z ostatniego okienka - jeden oddział na całą Polskę, ten w Białymstoku. I czy wniosek Marii o wypłatę świadczenia 500 plus wpadł w “czarną dziurę” - musi zostać rozpatrzony ręcznie, przez co Mariia musi dalej czekać.

“W Polsce rozpatrywaniem wniosków o świadczenia dla rodziny 500 plus zajmuje się centrum w Białymstoku” - potwierdza w mailu Paweł Żebrowski, rzecznik prasowy ZUS. Podkreśla, że nie zna sytuacji Marii i nie chce komentować jej sytuacji, dopóki nie zweryfikuje, co się wydarzyło: “ZUS rozpatruje wnioski o świadczenia dla rodziny 500 plus automatycznie. W wyjątkowych przypadkach, jeżeli we wnioskach są błędy, prowadzimy postępowanie wyjaśniające. ZUS musi zweryfikować i mieć pewność, że środki trafiają do odpowiednich osób” - pisze Żebrowski.

ZUS weryfikuje, Mariia czeka. Już piąty miesiąc.

Udostępnij:

Julia Theus

Dziennikarka, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studiowała też nauki humanistyczne i społeczne na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV). Wcześniej pisała dla „Gazety Wyborczej” i Wirtualnej Polski.

Przeczytaj także:

Komentarze